Ocena brak

Zdefiniowana ignorancja w teorii rewolucji społecznej

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

Teorie rewolucji grzeszą wieloma słabościami, stanowią w istocie szkice teorii raczej niż w pełni rozbudowane teorie eksplanacyjne i predyktywne. Jednakże dzięki kilkudziesięciu latom systematycznej refleksji nad fenomenem rewolucji mamy bogatą wiedzę ex post, wiemy dziś znacznie więcej o rewolucjach, które zaszły w przeszłości, a także lepiej postrzegamy kierunki, w jakich należy prowadzić dalsze poszukiwania. Zdajemy sobie też lepiej sprawę z tego, czego nie wiemy, mamy - według określenia Roberta Mertona - zdefiniowane pole ignorancji, a to już samo w sobie stanowi istotny krok poznawczy.

Jest kilka najbardziej uderzających zagadek, które domagają się dalszych analiz. Po pierwsze, na czym polega ta unikalna kombinacja czynników sprawczych - psychologicznych, strukturalnych, politycznych, geopolitycznych - która doprowadza do wybuchu rewolucji, ów szczególny „syndrom rewolucyjny"? Wydaje się, że w tej piorunującej mieszance znaleźć się muszą wszystkie typy ingrediencji, przyszłość należy więc raczę] do teorii wielopoziomowych niż jednoczynnikowych. Ale czy kiedykolwiek da się uchwycić proporcje niezbędnych czynników? Czy komplikacja fenomenu rewolucji nie wyklucza takiej możliwości, nawet gdy poznamy wszystkie prawidłowości cząstkowe? Czy nie jest tu podobnie jak w meteorologii, gdzie pełna przecież znajomość mechanizmów fizycznych czy chemicznych pozwala na bardzo tylko zawodne przewidywania konkretnych stanów pogody? Po drugie, na czym polega fenomen nagłej, masowej mobilizacji?

Jak to się dzieje, że ludzie latami pogrążeni w bierności i apatii nagle budzą się z letargu, wychodzą na ulice, organizują się, budują barykady, walczą i wygrywają? Czy da się określić ten próg, poza którym następuje nagle jakościowa zmiana motywacji, postaw, działań, całej tej kalkulacji, która skłania ludzi do zaangażowania się, zamiast godzenia się z losem? I odwrotnie - jak dokonuje się gwałtowna demobilizacja masowego ruchu, gdy rewolucja zostaje stłumiona lub gdy zwycięża? Kto odchodzi, kto zostaje? Po trzecie, jak z pokolenia na pokolenie, a czasami przez stulecia, dziedziczone są tradycje rewolucyjne, ożywając niespodziewanie, gdy zajdą sprzyjające warunki? Jakimi drogami przenosi się i utrwala pamięć zbiorowa rewolucji zwycięskich lub stłumionych?

Po czwarte, czemu zwycięskie nawet rewolucje tak rzadko realizują swój program, a tak często doprowadzają do „efektów bumerangowych", odwrotnych do szczytnych zamierzeń rewolucjonistów? I wreszcie, czy da się przewidzieć rewolucje przyszłe? Czy nie występuje tu czasami w najczystszej postaci zjawisko, które Robert Merton określał jako „samode-strukcyjne proroctwo": prognoza wybuchu rewolucji wywołać może przecież na tyle skuteczne reakcje prewencyjne będącego jeszcze u władzy i dysponującego środkami przemocy reżimu, że rewolucja zostanie stłumiona w zarodku i wbrew całkiem zasadnej prognozie - nie wybuchnie?

Podobne prace

Do góry