Ocena brak

Zaufanie i nieufność: „zakłady" na temat przyszłości

Autor /John Dodano /29.07.2011

Jak wiemy z rozdziału drugiego, wszelkie działania ludzkie są zorientowane ku przyszłości i kształtowane w swoim przebiegu przez antycypacje przyszłości. Skutki naszych obecnych działań zależą w istotnym stopniu od przyszłych i często od nas niezależnych okoliczności. Na okoliczności takie, obok różnych zdarzeń przyrodniczych nie związanych z aktywnością człowieka, składają się również zdarzenia społeczne, generowane przez działania jednostek, zbiorowości, organizacji, instytucji. Ludzie żyją i działają w świecie stworzonym w znacznej mierze przez innych ludzi i ich działania. Inni, podobnie jak my sami, są w pewnym zakresie wolni, są podmiotami zdolnymi do wyboru rozmaitych działań. Nie możemy wiedzieć z góry, jakie decyzje podejmą, jakie działania wybiorą. Istnieje zawsze ryzyko, że podejmą działania dla nas szkodliwe, a nie tylko korzystne. Ryzyko to rośnie, w miarę jak nasi potencjalni partnerzy stają się coraz bardziej liczni, zróżnicowani, odlegli w przestrzeni, mniej widoczni, słowem, kiedy nasze środowisko społeczne rozszerza się, komplikuje, staje się mniej przejrzyste i w mniejszym stopniu podlega naszej kontroli.

Ryzyka tworzonego przez skomplikowane środowisko społeczne nie da się uniknąć, na to bowiem aby żyć, musimy wchodzić w interakcje z innymi. Musimy więc nieustannie podejmować grę, czynić zakłady, stawiać na takie lub inne przyszłe działania naszych partnerów. Czynimy to, udzielając im lub odmawiając zaufania. Zaufanie i nieufność to swoiste zasoby, kapitał, który uruchamiamy w podejmowanych zakładach, w tym nieustannym hazardzie kontaktów z innymi. Zaufanie pozwala nam zredukować niepewność i założyć, że inni będą postępować korzystnie dla nas lub przynajmniej neutralnie. Możemy wtedy działać spokojniej, optymistyczniej, swobodniej, przyjmując, że świat jest lepszy, niż być może jest w rzeczywistości. Odwrotnie w przypadku braku zaufania. Tu zakładamy z góry, że świat jest gorszy, niż być może jest naprawdę. Nieufność dostarcza nam bariery obronnej przeciwko możliwym przyszłym zagrożeniom ze strony innych.

Domniemanie, że inni będą działać na naszą niekorzyść, skłania nas do powstrzymania się od działań, zachowania dystansu i ciągłej czujności. Redukujemy w ten sposób niebezpieczeństwo, ale kosztem pasywności i utraty korzyści płynących z interakcji. I w pierwszym, i w drugim przypadku zaufanie i nieufność to sposoby radzenia sobie z niepewną przyszłością przez formułowanie pozytywnych lub negatywnych przewidywań i odpowiednie działanie lub zaniechanie. Zdefiniujmy więc: zaufanie i nieufność to swoiste zakłady na temat przyszłych, niepewnych działań innych ludzi. Słowozakład" w tej definicji ma podkreślić, że zaufanie to nie tylko kontemplacyjna nadzieja, ale oparte na tym zaangażowanie, podjęcie jakiejś nie dającej się odwrócić i obarczonej ryzykiem decyzji. Wierzę, że ta kobieta będzie uczciwa i wierna, z nią więc się żenię. Wierzę, że technicy i piloci PLL LOT są wysoko kwalifikowani, wsiadam więc do samolotu.

Podobnie jak w kasynie, w życiu też grać możemy ostrzej lub ostrożniej, podejmując większe lub mniejsze ryzyko. Nasze zakłady wyrażające zaufanie tworzą swoistą gradację, w zależności od typu oczekiwań wobec partnerów. Proponuję wyróżnić trzy kategorie oczekiwań. Stosunkowo najmniej wymagające oczekiwania określić można jako efektywnościowe; dotyczą one instrumentalnych właściwości działań podejmowanych przez partnerów.

Oczekujemy tu, że działania innych będą regularne, prawidłowe, przewidywalne. Trochę mocniejsze jest już oczekiwanie racjonalności czy przemyślanej kalkulacji w działaniach innych. Jeszcze mocniejsze jest oczekiwanie kompetencji, sprawności, skuteczności czy wydajności działań. We wszystkich tych przypadkach chodzi jednak o pewne formalne właściwości działań z pominięciem ich treści. Nie bierzemy tu pod uwagę, ani kogo działania dotyczą, ani do czego zmierzają. Zupełnie inaczej w przypadku drugiej kategorii, którą określić można jako oczekiwania aksjologiczne, dotyczące właściwości działań. Obdarzając kogoś zaufaniem tego rodzaju, oczekujemy, że będzie działał odpowiedzialnie, sprawiedliwie, fair, pryncypialnie, prawdomównie itp. To już mocniejszy zakład, ludzi moralnych jest bowiem z pewnością mniej niż racjonalnych.

Mówiąc potocznie: dużo łatwiej trafić na cwaniaka niż na świętego. Wreszcie trzecia kategoria obejmuje oczekiwania opiekuńcze, związane z takimi działaniami, które za Ralfem Dahrendorfem nazwać można „reprezentacyjnymi" lub za Bernardem Barberem „powierniczymi". W tym przypadku liczymy na to, że inni będą bezinteresownie dbać o nasze sprawy, że będą szlachetni, pomocni, altruistyczni, że będą nam pomagać. To jest zakład najmocniejszy, szlachetnych altruistów jest bowiem jeszcze mniej niż ludzi pryncypialnych czy racjonalnych. Szansa przegranej, doznania zawodu naszego zaufania, rośnie więc w miarę stawiania partnerom coraz mocniejszych wymagań wzdłuż tej swoistej „skali zaufania" - od efektywnościowych, poprzez aksjologiczne do opiekuńczych.

Odwrotna logika rządzi wyrażaniem nieufności. Najsłabszy i najmniej ryzykowny zakład to uznanie, że inni działać będą egoistycznie i interesownie, dbając przede wszystkim o własne sprawy. Ten typ nieufności (czy może realizmu) wydaje się całkiem usprawiedliwiony, ludzie bowiem rzeczywiście przeważnie kierują się własnymi interesami. Trochę przesadne jest jednak bardziej pesymistyczne oczekiwanie, że inni zawsze działać będą amoralnie, stronniczo, oszukańczo, kłamliwie, oportunistycznie. Są przecież także jednostki i zbiorowości o wysokim poziomie etycznym. Wreszcie, najbardziej nieuzasadnione (niemal paranoiczne) jest oczekiwanie, że inni działać będą irracjonalnie, przypadkowo i chaotycznie. W końcu jakiś typ porządku społecznego występuje w każdej ludzkiej zbiorowości. Szansa, że nasza nieufność okaże się bezzasadna rośnie więc w miarę odmawiania partnerom coraz bardziej powszechnych cnót - od opiekuńczych poprzez aksjologiczne do efektywnościowych.

Przegrana w pierwszym i drugim typie „zakładów" ma zupełnie przeciwną wymowę i następstwa. Jeśli inni zawiodą pokładane w nich zaufanie, stanowi to dla nas zdarzenie destruktywne, które łatwo może doprowadzić do ugruntowania się uogólnionej nieufności, rozszerzyć na inne osoby czy instytucje. Jeśli natomiast nie sprawdzi się wyrażana innym nieufność, stanowi to doświadczenie pozytywne, które może prowadzić do wytworzenia się uogólnionego zaufania, wiary w rzetelność innych ludzi i instytucji. Wydaje się, że nie ma tu jednak pełnej symetrii. Daleko łatwiej i szybciej można zawieść się w wyrażanym zaufaniu niż przełamać zakładaną nieufność. Nawet pojedyncze działanie sprzeczne z naszymi oczekiwaniami może doprowadzić do załamania się zaufania, potrzebujemy natomiast wielu konsekwentnych dowodów, aby uznać, że nasza nieufność była bezzasadna. Mówiąc inaczej: daleko łatwiej jest utracić zaufanie niż je zdobyć - przełamać nieufność. Jak powiada amerykański politolog Russell Hardin, zaufanie to dobro bardzo kruche.

Zaufanie lub nieufność - w swoich mocniejszych lub słabszych odmianach - mogą być kierowane ku różnym obiektom. Najprostszy przypadek to zaufanie osobiste w stosunku do konkretnych, znajomych osób. Nieco bardziej abstrakcyjny charakter ma zaufanie pozycyjne, kierowane do określonych ról społecznych, zawodów, stanowisk, urzędów, bez względu na to, kto je konkretnie zajmuje. Każdy, kto pełni rolę obdarzoną społecznym zaufaniem (np. lekarz, adwokat, duchowny), posiada z tego tytułu pewien wstępnykredyt zaufania" niezależny od jego przymiotów osobistych. I odwrotnie, każdy kto pełni role obciążone społeczną nieufnością (np. „szalikowiec", spekulant, policjant, polityk), musi mozolnie przezwyciężać ten wstępny bagaż podejrzliwości.

Inna odmiana zaufania to zaufanie komercyjne, kierowane do towarów: produktów określonej marki, firmy, pochodzących z określonego kraju - a pośrednio tylko dotyczące ich wytwórców. Dalej, spotykamy się z zaufaniem technologicznym - do rozmaitych skomplikowanych systemów technicznych (komunikacyjnych, telekomunikacyjnych, energetycznych, informatycznych), które stanowią coraz bardziej niezbędną infrastrukturę naszego codziennego życia. Takie zaufanie pośrednio tylko odnosi się do ich konstruktorów czy operatorów. Mamy jeszcze zaufanie instytucjonalne, do złożonych bytów organizacyjnych, angażujących liczne zbiorowości anonimowych uczestników (np. do uniwersytetu, banku, giełdy). Wreszcie, najbardziej abstrakcyjną postać zaufania stanowi zaufanie systemowe, kierowane pod adresem całego systemu społecznego i jego uczestników (ustroju, cywilizacji, gospodarki).

Zaufanie i nieufność mogą mieć charakter wybiórczy, zogniskowany tylko na pewnych obiektach lub osobach (ufam mojej rodzinie, ale nie ufam sąsiadom, ufam lekarzom, ale nie ufam adwokatom, ufam bankom, ale nie ufam biurom maklerskim, ufam demokracji, ale nie ufam rynkowi). Każdy ma swój własny prywatny bilans zaufania: zestaw obiektów i osób, którym ufa i którym nie ufa. Każdy obiekt czy każda osoba ma z kolei swoisty zestaw osób, które jej ufają, i takich, które żywią do niej nieufność (dla premiera lub prezydenta na przykład może być istotne, jak rozkłada się zaufanie wobec niego wśród różnych grup społecznych; dla producenta samochodów może być ważne, jak rozkłada się zaufanie do jego marki wśród różnych grup zawodowych, do których należą potencjalni nabywcy).

Zaufanie i nieufność mogą mieć jednak także charakter uogólniony, przybierać postać dominującej „atmosfery" czy „klimatu" zaufania, lub przeciwnie - nieufności, który zabarwia orientacje w stosunku do wszystkich kategorii obiektów i osób, niezależnie od ich typu. Takie uogólnione zaufanie może charakteryzować jednostkę (złośliwi nazwą ją wtedy naiwną lub łatwowierną). Ale może także stawać się cechą całej zbiorowości. Antycypując dalsze rozważania, powiemy, że pojawia się wtedy „kultura zaufania" lub przeciwnie - „kultura nieufności".

Podobne prace

Do góry