Ocena brak

Zachowania zbiorowe

Autor /Ivan Dodano /29.07.2011

Wielość działań może jednak cechować się jeszcze dodatkowymi właściwościami. Działający ludzie mogą być mianowicie zgromadzeni w jednej przestrzeni, a także doświadczać tej samej sytuacji. Ciągle jeszcze działają jednak w pojedynkę, na własną rękę: w bliskości przestrzennej, w tych samych warunkach sytuacyjnych, ale niejako obok siebie, a nie wspólnie. Przyjęło się tego rodzaju aktywność określać mianem zachowania zbiorowego.

Klasyczna, wzorcowa odmiana zachowań zbiorowych występuje w tłumie. Tłum to bardzo wiele jednostek, które wzajemnie się nie znają, nie poczuwają do żadnej szczególnej więzi, a jedyne, co ich łączy, to zgromadzenie w jednej przestrzeni i ewentualnie taki sam powód, dla którego znaleźli się razem: na przykład przyszli na wiec albo zrobić „zadymę", albo powitać sportowego idola. Często są to powody emocjonalne: oburzenie, gniew, entuzjazm, radość, euforia. Doskonałego przykładu dostarczają sceny wśród kibiców piłkarskich po wygranych lub przegranych meczach. Ale to właśnie, że znajdują się razem z innymi, że sytuacja otaczająca każde z działań pojedynczych ukonstytuowana jest przez liczne, bezpośrednio widoczne, czasem wręcz cieleśnie odczuwalne działania innych, ma już samo w sobie poważne konsekwencje dla działania każdego z osobna.

Tłum śpieszący ulicą, tłum manifestujący na placu czy protestujący przed Sejmem, tłum wiwatujący na cześć zwycięstwa drużyny futbolowej czy tańczący na gruzach muru berlińskiego, tłum rabujący sklepy, niszczący budynki i podpalający samochody, tłum kibiców ścierających się koło stadionu, tłum linczujący, dokonujący samosądu, tłum ulegający panice, gdy ludzie zaczynają uciekać przed jakimś zagrożeniem, realnym czy wyimaginowanym - to wszystko zgromadzenia znacznej liczby ludzi zachowujących się podobnie, podejmujących działania w swojej współobecności, „równoległe" do siebie. Bliskość przestrzenna i tożsamość sytuacji działających jednostek to czynniki, które wywierają istotny wpływ na ich działania.

Już w XIX wieku francuscy psychologowie społeczni Gustave Le Bon i Gabriel Tarde w swojej koncepcji „psychologii tłumów" i „teorii imitacji" wskazywali, co się dzieje, gdy wielka liczba ludzi znajdzie się razem we wspólnej przestrzeni. Otóż, w tłumie jednostki działają bardziej emocjonalnie, bezkrytycznie, bezrefleksyjnie, spontanicznie, zawieszając wszelkie kalkulacje i myślenie racjonalne. Ludzie nie zastanawiają się, czy ich działanie ma sens, poddając się nastrojowi chwili. Ich działanie ma charakter ekspresyjny, a nie celowy. Nie zmierzają do czegoś, nie chcą czegoś osiągnąć, lecz dają wyraz temu, co odczuwają. Krzyczą, śmieją się, gestykulują, przeklinają, rozpaczają daleko bardziej otwarcie i gwałtownie, niż czyniliby to w samotności. Mam w oczach dwa obrazy zbiorowości, z odmiennych kultur i zgromadzonych z odmiennych okazji. Jeden to euforia Niemców w momencie obalenia muru w Berlinie. Drugi to rozpacz Irańczyków podczas pogrzebu bohaterów wojennych. Widać tu wyraźnie, jak tłum wzmacnia emocje i wyzwala ich swobodną ekspresję. Po drugie - ludzie ulegają demoralizacji i brutalizacji, zawieszając także normalne reguły moralne i obyczajowe. Gotowi są zabijać, podpalać, rabować, niszczyć, mimo że nigdy tego by nie uczynili poza tłumem.

Po trzecie - łatwo ulegają sugestiom i naciskom demagogów, pochopnie gotowi pójść za samo-zwańczym przywódcą. Po czwarte - naśladują działania innych, co prowadzi do uniformizacji i falowej eskalacji zachowań. Mówimy czasami o zachowaniach stadnych lub „zaraźliwości społecznej" działania w tłumie. Na przykład, gdy ktoś rzuci kamieniem, inni szybko sięgają po kamienie. Gdy ktoś zacznie uciekać, do ucieczki rzucają się inni. Gdy ktoś zainicjuje jakieś hasło, zaraz pojawia się chór skandujący to samo2.

Odmienny charakter ma działanie ludzi zebranych razem, aby brać udział w przedstawieniu teatralnym, koncercie, seansie filmowym, meczu piłkarskim itp. Mówimy tu o audytorium czy widowni. Sytuacja, w której znajduje się taka zbiorowość, jest swoista. Każdy przybył osobno, każdy miał nieco inne motywacje: jeden chciał zapełnić wolny czas, inny przeczytał doskonałą recenzję, inny chce się pokazać w snobistycznym towarzystwie, inny musi obejrzeć przedstawienie przed egzaminem z literatury. Ale teraz są w jednej sali czy na jednym stadionie i skupieni są na tym samym wydarzeniu. Obserwują je równocześnie, ale niezależnie od siebie, równolegle, ale nie wspólnie. Na seansie filmowym często w ogóle nie zauważamy, kto siedzi obok. Jesteśmy anonimowi dla sąsiadów, a oni dla nas.

Na koncercie, zwłaszcza po jego zakończeniu, zdarza nam się już naśladować sąsiadów, rytmicznie oklaskując artystów, wstawać z miejsc, gdy ktoś wstał pierwszy, przyłączać się do owacji, gdy ktoś zaczął wołać „bis". Na meczu piłkarskim przy każdym lepszym zagraniu lokalnej drużyny krzyczymy jak szaleni, poddajemy się obiegającej stadion „fali", rzucamy petardy na boisko, ściskamy się z nieznajomymi kibicami „naszych" i jesteśmy gotowi pobić kibiców drużyny „obcych" (eufemistycznie zwanych „gośćmi"). Wszystko to są jednak najwyżej kontakty chwilowe, przelotne, pozbawione głębszej treści. Za chwilę wyjdziemy z sali czy stadionu znów sami, znów anonimowi.

Trzecia odmiana zachowania zbiorowego, to publiczność. Tutaj istotne jest podobieństwo działań i sytuacji, w której działania są podejmowane, a także świadomość po stronie każdego działającego, że wielu innych działa podobnie. Brak tu natomiast bliskości w przestrzeni, a nawet w pewnych przypadkach równoczesności działań. Widzowie tego samego serialu w telewizji czy słuchacze tej samej audycji radiowej siedzą w tym samym momencie przed odbiornikami w swoich domach i skupiają uwagę na tych samych zdarzeniach, obrazach czy dźwiękach. W przypadku publiczności telewizyjnej czy radiowej nie ma współobecności przestrzennej, jest natomiast równoczesne identyczne działanie.

W tym samym czasie miliony ludzi oglądają Olimpiadę, koncert Rolling Stonesów, mszę Jana Pawła II czy orędzie prezydenta. Zachowują się przy tym podobnie, koncentrują uwagę na tym samym, mają podobne przeżycia, doznają podobnych emocji. Inaczej jest z czytelnikami jednej książki, fanami jednej płyty czy miłośnikami jednego malarza. Brakuje tu równoczesności działania, bo każdy sięga po książkę w innym momencie, nastawia płytę o różnej porze, odwiedza muzeum czy galerię innego dnia. Samo podobieństwo licznych działań, skupienie ich na jednym obiekcie, nadaje jednak sens pojęciu publiczności czytelniczej, muzycznej, muzealnej czy wernisażowej. Każde spośród działań jest bowiem pod pewnym wpływem tego, co robią inni.

Świadomość, że moja ulubiona książka stała się bestsellerem, że mój idol muzyczny dostał złotą płytę, a do muzeum na wystawę mojego ulubionego malarza walą tłumy, nie jest obojętna dla mojego prywatnego zainteresowania czy zaangażowania. Pomiędzy ludźmi o podobnych zainteresowaniach, gustach, pasjach, smaku artystycznym pojawia się też pewna pośrednia i dosyć luźna więź, która pozwala mówić o wspólnotach upodobań. Może to wyrazić się na przykład w dyskusjach na temat oglądanego serialu, opiniach o nowym nagraniu zespołu rockowego, narzekaniach na formę zawodników w czasie wczorajszego meczu.

Proponuję, aby do kategorii zachowań zbiorowych włączyć także fenomen pokolenia. Otóż pokolenie to zbiorowość ludzi, którzy doświadczyli takich samych, ważnych wydarzeń historycznych, przeżyli te same sytuacje, reagowali na te same wyzwania. Ale doświadczali tego wszystkiego osobno, każdy nieco inaczej. Na przykład przeżyli wojnę, rewolucję, przełom ustrojowy, kryzys gospodarczy, odzyskanie niepodległości. Zachowywali się w tych sytuacjach indywidualnie, ale zachowywało się ich wielu. W tym sensie było to zachowanie zbiorowe. Dla każdego istotnym elementem jego świadomości - pociechy, nadziei, mobilizacji - był fakt, że nie jest sam, lecz wśród wielu innych. To podobieństwo biografii, ten paralelizm przeżyć, mimo że doznawanych w różnych miejscach, różnych momentach i z różną intensywnością, są ważne także dlatego, że trwale kształtują mentalność, postawy, hierarchię wartości uczestników. Wytwarzają też między nimi trwałe więzi solidarności zbiorowej czy, jak powiadamy - wspólnotę pokoleniową opartą na pamięci przeżytych wydarzeń.

Podobne prace

Do góry