Ocena brak

Zabawy logopedyczne: Andrzej Waligórski - Ballada ćwiczebna na tempo i dykcje

Autor /Xawery Dodano /27.07.2011

Pewien optyk mieszkał z synem

A ten syn był synoptykiem

I ten syn miał konkubinę

Ożenioną z pewnym prykiem

Pryk okazem był sceptyka

Jak po cichu mawiał optyk

A pryk mawiał do optyka,

Że sceptykiem jest synoptyk

 

Raz objadłszy się papryką

Poszedł w miasto syn z patykiem

I rzuciwszy synoptykę

Zajął się wyłącznie prykiem

Wtedy dwaj posterunkowi

Przyskrzynili syna za to

I donieśli optykowi

„Syn synoptyk tkwi za kratą”

 

Biedny optyk chcąc być z synkiem

Nie rozmyślał ani szczypty

Tylko ją się skradać rynkiem

By z muzeum ukraść tryptyk

Lecz gdy tryptyk kładł do kosza

I czas trwonił przy tryptyku

Nagle słyszy głos kustosza:

„Tryptyk kradniesz ty optyku”

 

Prokurator rozgryzł problem

Bez sięgania do detali

Złapał skobel i tym skoblem

Zamknął wszystkich w dużej sali

Siedzi optyk razem z prykiem

Konkubina i synoptyk

Oraz kustosz wraz z tryptykiem

Tym co go chciał ukraść optyk

 

Wprawdzie kupy się nie trzyma

Przedstawiona tutaj fikcja

I puenty wcale nie ma

Ale za to

Jak bogato

Się przedstawia moja dykcja

Podobne prace

Do góry