Ocena brak

Wzrost imperium rzymskiego

Autor /mambo Dodano /11.03.2011

To nowe mocarstwo rzymskie, które w II i I w. przed Chr. zdobyło siły do panowania nad światem zachodnim, różniło się pod wielu względami od wszystkich dotychczasowych wielkich państw cywilizowanego świata. Najpierw nie było ono monarchią ani tworem jakiegoś wielkiego zdobywcy. Nie było ono co prawda pierwszym wielkim państwem republikańskim; Ateny za Peryklesa rządziły szeregiem miast sprzymierzonych i podbitych.

Kartagina w chwili rozpoczęcia nieszczęsnej walki z Rzymem była panią Sardynii i Korsyki, Maroka, Algieru, Tunisu i większej części Hiszpanii i Sycylii. Rzym jednak był pierwszym wielkim państwem republikańskim, które uniknęło zagłady i było zdolne do dalszego rozwoju. Centrum nowego państwa leżało daleko na zachód od dotychczasowych ośrodków cywilizacji, jakimi były doliny nadrzeczne Mezopotamii i Egiptu. To zachodnie położenie umożliwiło Rzymowi wprowadzenie do cywilizacji zupełnie świeżych krajów i ludów.

Rzymska potęga sięgała do Maroka i do Hiszpanii, i mogła posunąć się na północny zachód do dzisiejszej Francji, Belgii, Brytanii, a na północny wschód do Węgier i do Rosji południowej. Z drugiej zaś strony Rzym nigdy nie potrafił utrzymać się w Azji środkowej lub Persji, ponieważ leżały one zbyt daleko od jego administracyjnego centrum. Państwo rzymskie zawierało wielkie masy świeżych nordyckich, aryjskich ludów, obejmowało niemal wszystkich Greków, i nie opierało się w tym stopniu na ludności chamickiej i semickiej, co każde z poprzednich imperiów. Przez kilka wieków Rzym nie szedł utartą drogą poprzedników, drogą, na której potknęli się Persowie i Grecy. Władcy medyjscy i perscy ulegli wpływom babilońskim w ciągu jednego pokolenia; przyjęli tiarę króla królów, wraz z jego świątyniami, bogami, kapłaństwem.

Aleksander i jego następcy poszli tą samą wygodną ścieżką asymilacji; monarchowie z rodu Seleucydów mieli taki sam dwór i te same metody rządzenia co Nebukadnezar; Ptolemeusze stali się faraonami egipskimi. Wszyscy oni zasymilowali się tak jak przedtem semiccy pogromcy Sumeryjczyków. Rzymianie zaś panowali we własnym mieście i przez kilka wieków zachowywali prawa, które sami stworzyli. Jedynym narodem, który wywarł na nich znaczniejszy wpływ przed II czy III w. przed Chr., byli Grecy, naród Rzymianom podobny i pokrewny. Państwo rzymskie było pierwszą próbą rządzenia wielkim obszarem według zasad aryjskich. Było ono czymś nowym w historii, jako rozrosła do wielkich rozmiarów rzeczpospolita aryjska.

Nie przypominało ono w niczym starego wzoru stolicy, którą rządzi zdobywca, a która wyrosła wokół  świątyni jakiegoś bóstwa  żniw. Rzymianie mieli swoich bogów i swoje  świątynie, lecz bogowie ich, podobnie jak greccy, byli czymś w rodzaju nieśmiertelnych ludzi, jakby ubóstwionymi patrycjuszami. Rzymianie również składali krwawe ofiary, a nawet w chwilach trwogi zabijali ludzi — rzecz, której się nauczyli prawdopodobnie od swych ponurych mistrzów, Etrusków; lecz ani kapłan, ani  świątynia nie odgrywały u nich wybitniejszej roli. Stosunki te uległy pewnej zmianie dopiero w czasach, gdy Rzym dawno już minął zenit swego rozwoju.

Państwo rzymskie urosło szybko i jakby spontanicznie; naród rzymski został wciągnięty niespodzianie w ogromny eksperyment administracyjny. Eksperyment się nie powiódł; ostatecznie imperium załamało się zupełnie. Nieomal z każdym wiekiem zmieniano formy i metody rządzenia. W ciągu stu lat przechodziło to państwo więcej zmian niż Bengal, Mezopotamia lub Egipt w ciągu tysiąca. Zmieniało się ciągle. Nigdy nie osiągnęło pewnej stałości. Eksperyment rzymski w pewnym sensie się nie udał, a w innym trwa nadal, i dziś Europa i Ameryka starają się rozwiązać zagadkę państwa obejmującego cały  świat, zagadkę, którą po raz pierwszy podjął naród rzymski. Dla dokładnej znajomości historii godzi się mieć w pamięci,  że przez cały czas panowania Rzymian zachodziły wielkie zmiany nie tylko politycznej, ale socjalnej i moralnej natury. Nazbyt przywykliśmy, uważać władztwo rzymskie za coś, co było skończone i stałe, mocne, zamknięte, szlachetne i ostateczne.

Macaulaya  Klechdy starożytnego Rzymu 23, S.P.Q.R. 24, Katon Starszy, Scypionowie, Juliusz Cezar, Dioklecjan, Konstantyn Wielki, triumfy, mowy, igrzyska gladiatorskie i prześladowania chrześcijan, wszystko to złożyło się na obraz czegoś wielkiego, okrutnego, dostojnego. Tak nie jest. Poszczególne części tego obrazu pozbierano z tak rozmaitych faz rozwoju Rzymu,  że pomiędzy nimi zachodzą głębsze różnice niż między Londynem współczesnym a Londynem z czasów Wilhelma Zdobywcy. Rozrost potęgi Rzymu można wygodnie podzielić na cztery okresy. Pierwszy rozpoczął się po zburzeniu Rzymu przez Gotów w r. 390 przed Chr. i trwał do końca pierwszej wojny punickiej (240 przed Chr.). Można go nazwać okresem asymilatywnej republiki. Był to może najpiękniejszy, najbardziej znamienny okres w historii rzymskiej.

Stuletnie waśnie patrycjuszów z plebejuszami skończyły się, niebezpieczeństwo etruskie przestało istnieć, nie było ani bardzo bogatych, ani bardzo biednych, prawie wszyscy byli ożywieni duchem patriotycznym. Rzeczpospolita rzymska była podobna do rzeczpospolitej Boerów w Afryce południowej albo do północnych stanów Związku Amerykańskiego między 1800 a 1850; była to rzeczpospolita wolnych farmerów. W zaraniu tego okresu Rzym był małym państewkiem, obejmującym zaledwie 30 km kwadratowych. Walczył on z dzielnymi a pokrewnymi sobie ościennymi ludami, lecz zamiast dążyć do ich zagłady, starał się z nimi połączyć. Stuletnie waśnie domowe, jakie wypełniały początkowo historię Rzymu, przyzwyczaiły naród do ustępstw i kompromisów. Niektóre z pokonanych miast stały się zupełnie rzymskie z prawem udziału w rządach, inne zaś rządziły się same i posiadały prawo handlu i zawierania małżeństw w Rzymie; strategiczne punkty obsadzano załogami z pełnoprawnych obywateli rzymskich, a wśród  świeżo podbitych ludów zakładano uprzywilejowane kolonie rzymskie.

Wytyczono wielkie gościńce. Gwałtowna latynizacja całej Italii była nieuniknionym następstwem takiej polityki. W 89  r. przed Chr. wszyscy wolni mieszkańcy Italii otrzymali obywatelstwo miasta Rzymu. Formalnie biorąc, całe imperium rzymskie stało się w końcu jednym wielkim miastem. W r. 212 po Chr. każdy wolny człowiek na całym obszarze imperium otrzymuje obywatelstwo; posiada zatem prawo głosowania na zgromadzeniach ludowych w Rzymie, jeśli tam pojedzie. To nadawanie obywatelstwa uległym miastom i całym krajom było znamienną zasadą ekspansji rzymskiej. Odwróciło ono dawny proces podboju i asymilowania się zwycięzców. Według rzymskiej bowiem metody zwycięzcy asymilowali zwyciężonych.

Ale po pierwszej wojnie punickiej i po przyłączeniu Sycylii, równolegle z dawnym procesem asymilacji odbywać się zaczyna inny proces. Sycylię np. traktuje się jako zdobycz wojenną. Uznano ją za „posiadłość” narodu rzymskiego. Jej bogata ziemia i przemysłowa ludność służy do wzbogacenia Rzymu. Patrycjusze i najbardziej wpływowi spośród plebejuszów zagarnęli dla siebie większą część tego bogactwa. Wojna przyniosła również dostatek niewolników.

Do pierwszej wojny punickiej ludność rzeczypospolitej składała się przeważnie z obywateli-farmerów. Służba wojskowa była ich przywilejem i powinnością. W chwili zaś kiedy oni przebywali pod sztandarami, gospodarstwa ich obdłużały się i rodziła się nowa gospodarka rolna, zakreślona na szeroką skalę, a oparta na pracy niewolników; po powrocie farmerzy ci zastali zmienione warunki: na rynku współzawodniczyła z nimi produkcja sycylijska  i produkcja nowych obszarników rzymskich. Czasy się zmieniły. Rzeczpospolita miała teraz inny charakter. Sycylia była w ręku Rzymian, a przeciętny obywatel był w ręku bogatego wierzyciela i bogatego konkurenta.

Rzym rozpoczął drugi okres — republiki bogatych awanturników. Przez dwieście lat rzymski żołnierz-farmer walczył o wolność i o udział w rządach; przeszło sto lat cieszył się tymi przywilejami. Pierwsza wojna punicka zniszczyła go i odarła ze wszystkiego, co zdobył. Znaczenie praw wyborczych upadło. W rzeczypospolitej rzymskiej były dwa ciała rządzące. Pierwszym i najważniejszym był senat. Składał się początkowo z patrycjuszów, a w następstwie z wybitnych ludzi wszelkiego rodzaju, których powoływał któryś z wyższych dygnitarzy, konsul lub cenzor. Podobnie jak angielska Izba Lordów, senat rzymski stał się zgromadzeniem obszarników, wybitnych polityków, wielkich finansistów, itp. Był bardziej podobny do angielskiej Izby Lordów niż do amerykańskiego senatu. Przez trzy stulecia, od czasów wojen punickich, był on ogniskiem rzymskiej myśli i inicjatywy politycznej.

Drugim ciałem było Zgromadzenie Ludowe. Miało ono być zgromadzeniem wszystkich obywateli Rzymu. Dopóki Rzym był małym państewkiem o powierzchni 30 km kwadratowych, zebranie obywateli było możliwe. Stało się ono zupełną niemożliwością, gdy obywatelstwo rzymskie rozciągnęło się poza granice Italii. Zebrania te, zwoływane głosem rogu ze szczytów Kapitelu i z murów miasta, stawały się coraz bardziej zbiegowiskiem politycznych najmitów i szumowin miejskich. W IV w. przed Chr. Zgromadzenie Ludowe stanowiło poważną zaporę dla uroszczeń senatu, było bowiem uprawnionym przedstawicielstwem dążeń i praw pospólstwa. Pod koniec zaś wojen punickich było bezsilnym zabytkiem wygasłej władzy ludu. Klasa rządząca nie miała odtąd przed sobą  żadnej prawnej zapory.

Rzeczpospolita rzymska nie znała nigdy rządu opartego na przedstawicielstwie narodowym. Nikt nigdy nie myślał o wybieraniu delegatów, którzy by reprezentowali wolę obywateli. To jest bardzo ważny szczegół. Zgromadzenie Ludowe nigdy nie miało cech amerykańskiej Izby Przedstawicieli lub angielskiej Izby Gmin. W teorii wyrażało ogół obywateli, w praktyce przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Po drugiej wojnie punickiej przeciętnemu obywatelowi państwa rzymskiego wiodło się bardzo źle; zubożał, często całkowicie odpadł od swojej ziemi, zyskowną produkcję odebrały mu gospodarstwa oparte na niewolnikach, a w dodatku nie posiadał  żadnej siły politycznej do naprawy tego stanu rzeczy. Ludowi,  któremu brak politycznej formy wyrażenia swej woli, pozostaje jedynie strajk i bunt. Wewnętrzne dzieje Rzymu w II i I w. przed Chr. wypełniają jałowe ruchy rewolucyjne.

Zamachy na całość wielkich latyfundiów, hasło reformy rolnej zdążające do oddania ziemi w ręce wolnego farmera, projekty całkowitego lub częściowego umorzenia długów, bunty i wojny domowe — szczupłość tego tomu nie pozwala nam przedstawić tych walk w całej ich zawiłości. W 73 r. przed Chr. kłopoty Italii powiększyło jeszcze wielkie powstanie niewolników pod wodzą Spartakusa. Miało ono pewne szansę powodzenia, albowiem wśród powstańców było wielu wyszkolonych gladiatorów. Dwa lata trzymał się Spartakus w kraterze Wezuwiusza, który wówczas uchodził za wulkan wygasły. Powstanie ostatecznie stłumiono i z uczestnikami rozprawiono się z szalonym okrucieństwem. Sześć tysięcy wziętych do niewoli spartakowców ukrzyżowano wzdłuż Drogi Appijskiej, która biegnie na południe od Rzymu (71 przed Chr.). Szary człowiek nie podnosił więcej głowy przeciw siłom, które go ujarzmiały i poniżały. Bogacze zaś i potentaci, którzy go obezwładniali, torowali drogę w  świecie rzymskim nowej potędze, która miała zapanować nad wszystkimi — armii.

Przed drugą wojną punicką armia rzymska była pospolitym ruszeniem wolnych farmerów, którzy, zależnie od swego stanu, szli na wyprawę w piechocie lub w konnicy. Była to znakomita siła w wojnach z sąsiadami, lecz nie była to armia mogąca iść za granicę i podejmować cierpliwie trudy długich kampanii. W miarę jak liczba niewolników wzrastała, a z nią posiadłości obszarników, kontyngent  żołnierzy rekrutujących się z wolnych farmerów zmniejszał się coraz bardziej. Pewien przywódca ludowy, Mariusz, wprowadził do armii nowy czynnik. Afryka pół nocna po zniszczeniu cywilizacji kartagińskiej stała się królestwem na wpół barbarzyńskim, królestwem Numidii. Rzym popadł w konflikt z Jugurtą, władcą tego królestwa, i doświadczył niesłychanych trudności, zanim go pokonał. W okresie powszechnego niezadowolenia Mariusza obrano konsulem, aby zakończył tę haniebną wojnę.

Dokonał tego wprowadziwszy wojska najemne, trzymane w twardej dyscyplinie. Jugurtę w kajdanach przywieziono do Rzymu (106 przed Chr.), a Mariusz po upływie czasu urzędowania zatrzymał bezprawnie władzę konsularną, opierając się na nowo stworzonych legionach. Nie było w Rzymie siły, która by go mogła zmusić do uległości. Z Mariuszem dzieje rzymskie wchodzą w trzeci okres: rzeczpospolitej dowódców wojskowych. Albowiem teraz generałowie, dowodzący najemnymi legionami, walczą o panowanie Rzymu nad  światem. Przeciw Mariuszowi wystąpił arystokrata Sulla, który w Afryce służył pod jego rozkazami. Obaj po kolei sprawili rzeź w szeregach swych politycznych przeciwników.

Tysiącami odbywały się egzekucje, a majętności proskrybowanych sprzedawano z licytacji. Z krwawego sporu tych dwóch i z  grozy buntu Spartakusa wyłonił się nowy okres, w którym Lukullus, Pompejusz Wielki, Krassus i Juliusz Cezar stali się panami armii i sytuacji politycznej. Krassus pokonał Spartakusa. Lukullus podbił Azję Mniejszą i wtargnął do Armenii, po czym z wielkim majątkiem cofnął się do  życia prywatnego. Krassus poszedł dalej, najechał Persję, lecz przez Partów został pokonany i zabity. Po długiej wojnie domowej Juliusz Cezar zwyciężył Pompejusza (48 przed Chr.), którego zamordowano w Egipcie. Juliusz Cezar stał się jedynym panem rzymskiego świata.

Postać Juliusza Cezara działała na wyobraźnię ludzką powyżej jego zasług i znaczenia. Stał się on legendą i symbolem. Dla nas jest on głównie ważny jako przejście z okresu wojskowych awanturników do czwartego stadium ekspansji rzymskiej — wczesnego cesarstwa. Albowiem pomimo głębokich wstrząśnień ekonomicznych i politycznych, pomimo wojny domowej i ogólnego upadku społeczeństwa, przez cały ten czas orły rzymskie posuwały się naprzód, osiągając maksimum swych zdobyczy około r. 100 po Chr. W niepewnych fazach drugiej wojny punickiej dawał się zauważyć jakby schyłek potęgi rzymskiej, a zanim Mariusz dokonał reorganizacji armii, ubytek sił był aż nadto widoczny. Bunt Spartakusa określił trzecią fazę.

Juliusz Cezar zdobył sławę jako dowódca wojskowy w Galii, która odpowiada dzisiejszej Francji i Belgii (główne plemiona zamieszkujące ten kraj należały do tego samego celtyckiego ludu, co Gallowie, którzy przez jakiś czas zajmowali północną Italię i którzy później wtargnęli do Azji Mniejszej, gdzie osiedli pod imieniem Galatów). Cezar odparł germański najazd na Galię i cały ten kraj przyłączył do imperium; dwukrotnie przepłynął przez kanał do Brytanii (55 i 54 przed Chr.), gdzie jednak nie osiągnął trwałych zdobyczy. Tymczasem Pompejusz Wielki utrwalał rzymski stan posiadania na wschodzie aż do Morza Kaspijskiego.

W tym czasie, mianowicie w połowie I w. przed Chr. senat rzymski był jeszcze nominalnym ośrodkiem rządu, mianował konsulów i innych urzędników, udzielał władzy itp.; szereg polityków, wśród których najwybitniejszą postacią był Cyceron, walczyło o zachowanie wielkich tradycji Rzymu republikańskiego i o utrzymanie szacunku dla jego praw. Lecz duch obywatelski uleciał z Italii razem z zagładą wolnych farmerów, była ona teraz krajem niewolników i zubożałych ludzi, którzy nie mieli ani zrozumienia, ani pragnienia wolności. Nikt nie stał za tymi republikańskimi przywódcami senatu, gdy tymczasem za wielkimi awanturnikami, których oni się obawiali i jednocześnie pragnęli ich mieć w ręku — stały legiony. Ponad głowami senatu, Krassus, Pompejusz i Cezar dzielili się władzą (pierwszy triumwirat).

Gdy Krassus poniósł śmierć w bitwie pod Karrami, zostali na placu Pompejusz i Cezar. Pompejusz zajął stanowisko republikańskie. Wydano prawo mające zmusić Cezara do posłuszeństwa dekretom senatu i do ukarania go za tylokrotne naruszenie prawa. Było bezprawiem, gdy generał przekroczył ze swoimi wojskami granice swego dowództwa, a między Cezarem i Italią granicę stanowiła rzeczka Rubikon. W 49 r. przed Chr. Cezar przeszedł Rubikon ze słowami: „Kości rzucone!” i ruszył na Pompejusza i Rzym. Było starodawnym zwyczajem rzymskim, że w momentach szczególnej doniosłości obierano dyktatora, który na czas kryzysu miał nieograniczoną władzę.

Po zwyciężeniu Pompejusza Cezar został obwołany dyktatorem najpierw na lat dziesięć, a w końcu dożywotnio. W istocie stał się dożywotnim monarchą. Mówiono nawet o królu, a słowo to było znienawidzone Rzymianom od chwili wypędzenia Etrusków, pięć wieków temu. Cezar odrzucił tytuł króla, lecz zatrzymał tron i berło. Po zwycięstwie nad Pompejuszem Cezar wtargnął do Egiptu i nawiązał stosunek miłosny z Kleopatrą, ostatnią latoroślą rodu Ptolemeuszów, boginią-królową Egiptu. Zdaje się,  że ona zawróciła mu w głowie zupełnie. Do Rzymu przywiózł egipskie pojęcie boga-króla. W jednej ze świątyń ustawiono jego posąg z napisem: Niezwyciężonemu Bogu. Ginący republikanizm rzymski zdobył się na ostatni protest i Cezar został zabity, w senacie, u stóp posągu swego zamordowanego rywala, Pompejusza Wielkiego.

Nastąpiło trzynaście lat nowych waśni wśród żądnych władzy osobistości. Zawiązał się drugi triumwirat: Lepidusa, Marka Antoniusza i Oktawiana Cezara, siostrzeńca Juliusza Cezara. Oktawian, za przykładem wuja, zatrzymał dla siebie uboższe i surowsze zachodnie prowincje, skąd rekrutowały się najlepsze legiony. W r. 31 przed Chr. pokonał Marka Antoniusza, jedynego poważnego rywala, w bitwie morskiej pod Akcjum i stał się wyłącznym panem świata rzymskiego. Oktawian nie był człowiekiem w rodzaju Juliusza Cezara. Nie posiadał głupich uroszczeń, aby zostać Bogiem lub Królem. Nie miał  żadnej królewskiej kochanki, którą by pragnął olśnić. Wrócił wolność senatowi i ludowi rzymskiemu. Nie chciał być dyktatorem. Wdzięczny senat dał mu istotę władzy zamiast jej pozorów.

Nazywano go nie królem, lecz princeps i Augustus. Augustus Caesar stał się pierwszym cesarzem rzymskim (27 przed Chr.—14 po Chr.). Po nim nastąpił Tyberiusz (14—37 po Chr.), a po Tyberiuszu Kaligula, Klaudiusz, Neron i tak, aż do Trajana (98 po Chr.), Hadriana (117), Antonina Pobożnego (138) i Marka Aurelego (161—180 po Chr.). Wszyscy ci imperatorowie byli imperatorami legionów.  Żołnierze ich obierali, a kilku z nich  żołnierze strącili z tronu. Stopniowo senat znika z historii Rzymu, a na jego miejsce wstępuje cesarz ze swymi urzędnikami. Granice imperium rozszerzają się teraz do swej największej rozciągłości.

Większa część Brytanii przyłączona, Transylwania staje się nową prowincją, Dacją; Trajan przechodzi Eufrat. Hadrian powziął myśl, która zrodziła się również w drugim końcu świata. Podobnie jak Szi-Hwang-Ti, wzniósł on mur obronny przeciw północnym barbarzyńcom; jeden w poprzek Brytanii, a drugi między Renem a Dunajem. Hadrian poniechał niektórych zdobyczy Trajana. Ekspansja imperium rzymskiego dobiegła kresu.

Podobne prace

Do góry