Ocena brak

Wyjaśnienia wymaga, czym jest kultura globalna

Autor /Lauren Dodano /20.04.2011

 

Jest wiele jej niejasnych definicji. Można ją określić jako efekt synergiczny rynku, techniki i wolności przepływów. Jest to współczesna postać znanej, ba­danej od wieków, dyfuzji cywilizacyjno-kulturowej. Do obiegu może, bo­wiem wejść i zostać wypromowany wytwór każdej kultury lokalnej, który znaj­dzie drogę do konsumenta, ponieważ w tej kulturze nie tyle się uczestniczy, ile się ją konsumuje i jest to konsumpcja dóbr symbolicznych, choć nie tylko". Mo­że to być wszystko: Titanic czy Mroczne widmo, ale też brazylijska lambada, japońskie legendy Ninja. jamajskie reggae, byle tylko zostało skomponowane tak. aby nadawało się do konsumpcji wszędzie, pod każdą szerokością geogra­ficzną i w każdym kontekście kulturowym.

Przeważa opinia, że „globalizacja oznacza nade wszystko żywiołowy proces cywilizacyjny, a nie strategie rozwoju|”. Na pod­stawie dostępnej wiedzy i rozeznania można jednak stwierdzić, że jest ona na­pędzana przede wszystkim mechanizmami ekonomicznymi, choć zyski poli­tyczne mogą być i są wkalkulowywane. Tworzeniem i upowszechnianiem tej kultury rządzi dekalog: komercjalizacja, liberalizacja, de regulacja, prywatyza­cja, promocja bądź innowacja, działanie jako aktor globalny, kreacja nowych potrzeb, przekładanie wszystkiego na obraz i spektakl, zwalczanie piractwa in­telektualnego.

Ta kultura nie pełni żadnej misji pobudzania rozwoju kulturalnego, pogłę­biania tożsamości, rozwijania komunikacji międzykulturowej, nie dąży do ulep­szania człowieka, chce na sobie i na siebie zarabiać, jej mecenasem są rozsiani po świecie konsumenci.

To jest oczywiście tylko część wyjaśnienia: kultura globalna, jak każda kultura, będąc nawet częścią reżimu globalnego spełnia pewne funkcje ideologiczno symboliczne, które - moim zdaniem - są istotne w kształtowaniu ładu światowego i global governance. Mamy, bowiem do czynienia nie tylko z ekonomizacją kultury (rozciągnię­ciem na nią reguł rynkowych) i o tym wiemy już od dawna, ale także znaczną rekulturyzacją ekonomii: na kulturze konsumpcyjnej po prostu dobrze się zara­bia: oglądany na całym świecie wspomniany Titanic przyniósł producentom do­chód blisko 2 mld dol. (10% tej kwoty przeznaczono na jego produkcję), za­pewniając dostatnie życie tysiącom ludzi zatrudnionych przy jego powstawaniu. Setki tysięcy kuchni etnicznych zarabia nie tylko na przetwarzaniu kulinarnej materii, ale na sprzedaży mniej lub bardziej autentycznego multikulturalizmu. A przecież wielokulturowość to nie tylko kuchnia: to smaki, dźwięki i zapachy kultur eksploatowanych przez przemysł turystyczny, największy w dziejach świata skomercjalizowany „nomadyzm”.

 

Podobne prace

Do góry