Ocena brak

Wychowanie według koncepcji behawiorystycznej - Wychowanie w skrajnej koncepcji behawiorystycznej

Autor /Igor Dodano /31.08.2011

Powyższy pogląd na wychowanie jest nade wszystko logiczną kon­sekwencją podstawowych założeń koncepcji behawiorystycznej w jej skrajnej wersji. Twórcą tej koncepcji jest John B. Watson (1919,1925), który stworzył ją jako pewnego rodzaju przeciwwagę dla klasycznej psychologii introspekcyjnej. Według niego, przeżycia wewnętrzne jed­nostki są jej sprawą osobistą i jako takie nie powinny interesować in­nych, co więcej, może nawet w ogóle nie istnieją. Wszelkie zachowanie człowieka jest w istocie jedynie reakcją na bodźce z zewnątrz — tj. na środowisko lub otoczenie — które mogą być pojedyncze lub mogą sta­nowić pewien ich układ.

Są to zazwyczaj rzeczy, zjawiska, zdarzenia i ludzie, z którymi jednostka bezpośrednio się styka. Bodźce te (5) wyznaczaj ą określone reakcje, czyli sposoby zachowania (R). Tak więc myśl przewodnia koncepcji behawiorystycznej, w jej skrajnej wersji, jest niezwykle prosta. Sprowadza się do formuły S - R, mówiącej o bezpośrednim wpływie bodźca lub konfiguracji bodźców na reakcje jednostki. Formule tej nadaje się również postać: R =f(S\ co oznacza, reakcja (R) jest funkcją (/) bodźca lub całego zespołu bodźców (S}-Przyjmuje się, że zachodzące między bodźcem a reakcją powiązania maj ą charakter mechaniczny. A zatem, znając rodzaj bodźców, z łatwością można przewidzieć reakcje, i odwrotnie — staranne zidentyfiko­wanie reakcji pozwala wnosić o specyfice bodźców. Wyklucza się tu wszelkie wpływy pośrednie między bodźcem a reakcją, czyli zmienne pośredniczące czy kontekstowe. Uznaje się jedynie działanie bodźców (zmiennych niezależnych) i podlegające ich oddziaływaniu reakcje (zmienne zależne).

Wychowanie — zgodnie z radykalną wersją koncepcji behawiory-stycznej —jest jedynie bezpośrednim oddziaływaniem wychowawcy na wychowanka, polegającym na jawnym kierowaniu jego rozwojem, nieuwzględnianiu i wręcz lekceważeniu przysługującego mu prawa do własnej aktywności i samodzielności. Rozumiane w ten sposób wy­chowanie usprawiedliwia wszelkie przejawy manipulacji i indoktryna­cji w wywieraniu wpływu na dzieci i młodzież.

W wychowaniu takim ważniejsza od poszanowania godności dzie­ci i młodzieży oraz uświadomienia sobie, kim jest każdy z nich jako człowiek, bywa stosowana wobec nich jakaś określona technologia od­działywań wychowawczych. Chodzi głównie o przyswajanie przez wy­chowanków pożądanych społecznie zachowań w odpowiedzi na dyrek-tywne względem nich oddziaływania. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pozbawiano ich jednocześnie prawa do własnej decyzji i podmioto­wego traktowania. Niestety, wychowankom odmawia się takiego pra­wa, a tym samym nierzadko usprawiedliwia się stosowanie wobec nich przymusu zewnętrznego łącznie ze świadomym i celowym ich uprzed­miotowianiem.

Uprzedmiotowianiu dzieci i młodzieży w wychowaniu, propono­wanym zwłaszcza przez zwolenników skrajnej koncepcji behawiory-stycznej, sprzyja głoszona tam wizja czy wizerunek człowieka. Jest on — zgodnie z ich przekonaniem — nade wszystko istotą dającą się do­wolnie formować, tj. wszelkie zmiany we własnym zachowaniu zawdzię­cza głównie oddziaływaniom z zewnątrz. Traktuje się go jako tworzy­wo pozbawione wszelkich twórczych kompetencji, własnych aspiracji, oczekiwań, preferowanych wartości itp. Mówi się wręcz, iż zachowa­nie człowieka jest w dużym stopniu kopią środowiska, w którym prze­bywa, a ściślej mówiąc: wielorakich związanych z nim bodźców (S), pociągających za sobą różnego rodzaju reakcje (R), dostępne w zew­nętrznej obserwacji. Niejednokrotnie porównuje się go z układem cy­bernetycznym, w którym szczególną uwagę zwraca się na charaktery­styczny dla niego repertuar bodźców i reakcji. Wychowanie porównuje S1S zatem nierzadko z pełnieniem funkcji tzw. czarnej skrzynki, której "Wejście" określajądyrektywne oddziaływania wychowawcze, a „wyjście" — różnego rodzaju reakcje w formie określonych zachowań dzie­ci i młodzieży.

W ten sposób pozbawia się wychowanków — jak wspomniano — własnej aktywności i samodzielności w procesie ich rozwoju i wy­chowania. Zabiega się nade wszystko o „formowanie człowieka kolek­tywnego" i „człowieka produktywnego", a zarazem „człowieka submi-sywnego, uległego i podporządkowanego totalitarnej władzy". Często ma się też na uwadze „kształtowanie ludzi o światopoglądzie ateistycz­nym" (J. Kozielecki, 1995, s. 93). Słowem, zapomina się o potrzebie podmiotowego traktowania dziewcząt i chłopców oraz poszanowania ich godności osobistej. Dlatego też koncepcja behawiorystyczna — szcze­gólnie w jej skrajnej wersji — nadal się spotyka z ostrą krytyką. Pod­kreśla się w niej m.in., iż ludzie różnie reagują na te same bodźce i że ten sam człowiek może mieć odmienne reakcje na identyczny bodziec w za­leżności np. od warunków czy okoliczności i czasu jego oddziaływa­nia. Podobna prawidłowość dotyczy także wychowania, gdzie — za­łóżmy — ta sama metoda oddziaływania może się okazać skuteczna wobec jednych lub wręcz niepożądana wobec innych wychowanków.

Podobne prace

Do góry