Ocena brak

Współczesne teorie chrystologiczne - Krytyczne spojrzenie na chrystologię tradycyjną

Autor /Grzes00 Dodano /22.04.2011

Pod adresem tradycyjnej chrystologii wysuwa się trzy zarzuty: esencjalizmu, wertykalizmu i dualizmu. Czynią to zasadniczo wszystkie nowe kierunki teologiczne.

Zarzut "esencjalizmu" dotyczy spekulowania nad wewnętrzną konstytucją osoby Jezusa Chrystusa, bez uwzględnienia jego historiozbawczego znaczenia. Teologia tradycyjna koncentrowała się zasadniczo na fakcie wcielenia: w jaki sposób Bóg staje się człowiekiem ? Inne wydarzenia, jak śmierć i zmartwychwstanie miały znaczenie peryferyjne. Nowa synteza teologiczna powinna uwzględniać w większej mierze historiozbawczy, soteriologiczny i funkcjonalny charakter tajemnicy Chrystusa. Misterium paschalne należy ujmować jako pryncypium formalne całej chrystologii.

Zarzut "wertykalizmu" można opisać pojęciem "chrystologii odgórnej". Tradycyjna teologia w wykładzie chrystologicznym wychodzi od Tajemnicy Trójcy św. Ojciec posyła na ziemię swego odwiecznego Syna, który poprzez Wcielenie staje się człowiekiem. Zarzuca się więc teologii tradycyjnej, że za mało radykalnie podchodzi do postaci Jezusa Chrystusa, do jego historycznego rozwoju, warunków ludzkiego bytowania, do jego cierpienia i śmierci.

W świadomości ludzi Jezus Bóg-człowiek, jawi się jako cudowna, nadziemska istota, która jako taka niewiele obchodzi ludzi żyjących w trudnej sytuacji egzystencjalnej. Takiemu stanowi rzeczy mogłaby zapobiec "chrystologia oddolna", wychodząca od ogólnie dostępnego doświadczenia egzystencjalnego i posługując się metodą indukcyjną i "wstępującą". Decydujące znaczenie miałby tu fakt "ponownego odkrycia historycznego Jezusa".

Zarzut "dualizmu" tradycyjnej chrystologii ma swoje źródło w sformułowaniu Soboru Nicejskiego o preegzystencji i współistotności Syna Bożego z odwiecznym Ojcem. Chrystologia klasyczna nie wychodziła od jednej osoby Jezusa Chrystusa, zawierającej w sobie pełnię bóstwa i człowieczeństwa, ale z dwóch natur, czyli realności oddzielonych od siebie nieskończoną odległością. Kościół przezwyciężał wszelką postać dualizmu przez wiarę w unię hipostatyczną, ale "chrystologia dwóch natur" wiodła nieustannie do trudności bez wyjścia.

Faktycznie przyjmowano Chrystusa "w sobie podzielonego", i tylko przez wiarę afirmowano Jezusa Chrystusa "jako jedność", lub też broniono jedności Jezusa kosztem jego bóstwa lub człowieczeństwa. trudności te płyną z dualistycznego punktu wyjścia chrystologii klasycznej. Można to przezwyciężyć przez wyjście od jednej osoby Jezusa Chrystusa w jej nieodzownej relacji zarówno od Ojca w niebie, jak i do ludzi. Przy czym, żeby podkreślić, że ten Jezus stanowiąc całkowitą jedność z Bogiem, jest jednak od Niego różny. Wszystkie tendencje antropologizujące w chrystologii poprzez swój brak dwoistości, dziwnie upodobniają się do chrystologii uprawianej w szkole antiocheńskiej.

Wielu współczesnych teologów było pod wpływem wielkiego myśliciela Teillard'a de Chardin. Przedstawił on koncepcję całkowitego zharmonizowania wiary w chrystusa z ewolucyjną wizją świata. Według tego autora, kosmogeneza i antropogeneza znajdują swoje wypełnienie w chrystogenezie, a sam Chrystus jest "spełnioną w sobie ewolucją". Duży też był wpływ teologii protestanckiej, w której osoba historyczna Jezusa odgrywa pierwszoplanową rolę.

Podobne prace

Do góry