Ocena brak

Wojny Polski w XVII wieku wyrazem jej potęgi, czy słabości?

Autor /rusereSuini Dodano /17.06.2006

W XVII wieku nastąpił upadek znaczenia państwa polskiego, jego kryzys wewnętrzny i zewnętrzny. W epoce tej nie tylko Polska, ale i takie kraje jak Hiszpania i Turcja przeżywały wielki chaos wewnętrzny, kryzys gospodarczy, społeczny i polityczny. Mimo to ani iberyjska monarchia Habsburgów, ani imperium osmańskie nie zostały wymazane z mapy Europy. Zarówno w przypadku Hiszpanii, jak i Turcji nie doszło do działania czynnika zewnętrznego, co miało miejsce w przypadku Polski. Czynnik zewnętrzny odegrał najważniejszą role w katastrofie Rzeczypospolitej.
Wiek XVII z punktu widzenia położenia międzynarodowego Rzeczypospolitej charakteryzował się przede wszystkim wielkimi wojnami ze Szwecją, Rosją i Turcją, a także Kozaczyzną. Sytuację polityczną Rzeczypospolitej w XVII wieku w decydującej mierze kształtowało położenie geograficzne, na skutek, którego interesy zagraniczne państwa silnie wiązały się ze wschodem Europy, z południowym wschodem oraz z basenem Morza Bałtyckiego.
Epoka jagiellońska (1385-1572) dała państwu polskiemu nie tylko silną, o ile nawet mocarstwową pozycję w Europie, ale i ukierunkowała jego politykę zagraniczną na wschód. Było to logiczne i nieuniknione następstwo unii jagiellońskiej. Skoro do niej doszło – a z punktu widzenia interesów państwowych i Polski, i Litwy wydarzenie to należy ocenić jak najbardziej pozytywnie – najpierw oba, początkowo dość luźno związane ze sobą państwa, później zaś zjednoczona Rzeczpospolita, nie mogły nie prowadzić aktywnej polityki na wschodzie, nie mogły nie uczestniczyć we wszystkich niemal wydarzeniach dziejowych na wschodnioeuropejskiej scenie politycznej. To było bezwzględną koniecznością polityczną państwa, które zostawili Jagiellonowie – stanowiło warunek jego istnienia.
Właśnie tę walkę o istnienie musiało państwo polskie toczyć przede wszystkim z Moskwą. Moskwa toczyła wiec wojny z Litwą potem z Rzeczpospolitą. W konsekwencji przejęcia przez Polskę dziedzictwa litewskiego nastąpiło również, silniejsze niż w wiekach ubiegłych zetknięcie się z polityką tatarską, a także, oczywiście później, i turecką.
Stulecie to upłynęło również pod znakiem rywalizacji wojen polsko – szwedzkich. Począwszy od pierwszej wojny północnej i wschodniej zaciekła rywalizacja o władztwo nad Bałtykiem. Szwecja, która ze względów gospodarczych i politycznych dążyła do utworzenia imperium wokół Morza Bałtyckiego, musiała nieuchronnie popaść w konflikt z kilkoma państwami, w tym również i z Polską. Realizacja planów szwedzkich oznaczałaby utratę dla Polski ujścia Wisły i miast pruskich, co byłoby nie tylko klęska polityczną, ale przede wszystkim gospodarczą.
W cieniu rywalizacji z Rosja, Turcją, Krymem i Szwecją pozostawała kwestia brandenburska. Następne stulecie wykazywało, iż była ona, obok kwestii rosyjskiej, najważniejszym zagadnieniem międzynarodowym Polski w tej epoce. Klęski w wojnach z Rosja toczonych w XVII stuleciu, silne usadowienie się Brandenburgii – Prus nad Bałtykiem oraz wzrost znaczenia i siły państwa Hohenzollernów miały się okazać najbardziej brzemienne w ogólnym bilansie polskiej polityki zagranicznej tego stulecia. Te dwa, bowiem państwa w sposób decydujący przyczyniły się do likwidacji Rzeczypospolitej w XVIII wieku
Stosunki Rzeczpospolitej z innymi krajami, na przykład z Danią, Niderlandami, Anglią, miały charakter sporadyczny i odgrywały w zasadzie rolę drugoplanową. Jest rzeczą powszechnie znaną, że połowa XVII wieku stanowi decydujący moment przełomowy zarówno w dziejach wewnętrznych Polski, jak i przede wszystkim jej położeniu międzynarodowym. Następuje bardzo wyraźne osłabienie państwa polskiego i upadek jego znaczenia w Europie.


Początek wojen polsko – szwedzkich i interwencja w Moskwie

Omawiana epokę otwiera u schyłku XVI wieku wybuch konfliktu polsko – szwedzkiego. Ma on przede wszystkim charakter dynastyczny. Wybór królewicza szwedzkiego Zygmunta, dziedzica Jagiellonów po kądzieli (matką jego była Katarzyna Jagiellonka żona Jana III, księcia finlandzkiego i króla szwedzkiego), na tron polski w roku 1587 został przyjęty przez Skandynawów przychylnie. Arystokracja szwedzka widziała w przyszłej unii personalnej z Rzeczpospolita sporo różnorakich korzyści dla swego kraju zarówno politycznych, jak i gospodarczych. Gdy po śmierci ojca, Jana III (1592), Zygmunt III zasiadł również na tronie szwedzkim, sytuacja zaczęła się coraz bardziej komplikować. Młody król zmuszony był oddać rządy nad Szwecją w ręce rady senatorów, na czele, której stanął jego stryj, Karol książe Sudermański. Od tej chwili sprzeczności między Zygmuntem, a jego szwedzkimi poddanymi stale rosły. Wynikały one miedzy innymi z tego, że król był żarliwym katolikiem, a jego poddani nie mniej gorliwymi luteranami. W takiej sytuacji wyrazicielem narodowych interesów szwedzkich stał się książe Karol. W roku 1598 król rozpoczął na terenie Szwecji wojnę ze swym stryjem i jego zwolennikami. Mimo początkowych sukcesów, walka zakończyła się kleską Zygmunta, a królem szwedzkim został książe Karol.
Z konfliktu wewnątrzszwedzkiego zrodziła się wojna miedzy Szwecją, a Polską (1600 - 1605). Zapoczątkowała ona długi, 60 lat trwający, okres dyplomatycznych i zbrojnych zmagań między obydwoma krajami. Pierwszy ich etap zakończył się świetnym zwycięstwem wojsk Rzeczpospolitej pod Kirchormem w pobliżu Rygi w 1605 roku. Przerwa w działaniach wojennych spowodowana była w głównej mierze tym, że oba państwa, a zwłaszcza Polska, skierowały cały wysiłek wojskowy i dyplomatyczny w innym kierunku – ku Rosji. Ta zaś u schyłku XVI wieku przezywała wielki, wszechstronny kryzys polityczny, społeczny i gospodarczy, kryzys, który był przede wszystkim wynikiem systemu rządów Iwana Groźnego opartych na opriczninie.
Polskę w tym okresie na drogę wojny pchały liczne przyczyny wewnętrzne: silny wyż demograficzny i związany z nim problem zbędnych ludzi w kraju, a następnie zagadnienie żołnierzy rozpuszczonych po rokoszu Zebrzydowskiego, z którymi nie bardzo było wiadomo, co robić. Całą tę uciążliwą rzeszę ludzi postanowiono skierować na podbój ziem rosyjskich. Interwencja polska w Rosji, rozpoczęta w roku 1604 wraz z pojawieniem się na widowni dziejowej Dymitra Samozwańca I, zakończyła się niepowodzeniem. Mimo wielkich klęsk, mimo zajęcia przez Polaków znacznych obszarów Rosji łącznie ze stolicą, mimo równoczesnej interwencji szwedzkiej, Rosjanie znaleźli jeszcze tyle sił, by w wielkim i ogólnonarodowym powstaniu doprowadzić do wyparcia wojsk nieprzyjacielskich z kraju.
Następna próba, jaką podjął syn Zygmunta III, królewicz Władysław, wyprawiając się na Moskwę pod hasłem dochodzenia swych praw do korony carskiej, którą w okresie największego upadku Rosji (1610) ofiarowali mu bojarzy moskiewscy, również zakończyła się niepowodzeniem.
Mimo wyraźnych postępów militarnych, realna ocena ogólnej sytuacji politycznej zmusiła Polaków do zaniechania planów podboju i przyłączenia Rosji na drodze unii. W 1619 roku zawarto w Deulinie rozejm polsko – rosyjski na ponad 14 lat. Rosja obroniła wprawdzie swą niepodległość, ale królewicz Władysław nie zrzekł się pretensji do tronu moskiewskiego, a Polacy osiągnęli poważne zdobycze terytorialne. Rozejm deuliński nie oznaczał żadnej istotnej zmiany w stosunkach polsko – rosyjskich. Wszystkie źródła konfliktu, jak wykazuje treść traktatu, pozostały. Był, więc on jedynie chwilowym zawieszeniem broni. Rosja czekała tylko na okazje do odwetu.


Wojna trzydziestoletnia

W czasie, gdy wojna z Rosją wciąż jeszcze trwała, nowe ognisko konfliktu poczęło wyrastać u południowo – wschodnich granic Rzeczypospolitej. Nad polską zawisła groźba najazdu tureckiego. Łupieskie wyprawy poddanych Polsce Kozaków zaporoskich na terytoria tureckie, budziły oburzenie w Turcji. Cień na stosunki polsko – tureckie rzucały również wyprawy magnatów do Mołdawii i ingerencja polska w wewnętrzne sprawy księstw naddunajskich, które były lennem tureckim. Hetman Żółkiewski próbował załatwić sprawę pokojowo (traktat w Buszy, 1617), ale gdy wyprawy kozackie nie ustawały, sytuacja poważnie pogorszyła się. Wybuch nastąpił w momencie, gdy mający poparcie Polski hospodar mołdawski Grazziani podniósł bunt przeciw Polsce, a hetman Żółkiewski, wyprzedzając spodziewany atak turecki na ziemie Rzeczpospolitej, przekroczył na czele wojsk polskich Dniestr i wszedł na terytorium podległe Porcie Ottomańskiej (1620). Kampania 1620 roku zakończyła się zwycięstwem wojsk tureckich pod Cecorą, następnie zaś – w czasie odwrotu ku granicom Rzeczpospolitej – pogromem armii polskiej i śmiercią Żółkiewskiego. W roku następnym, w wyniku nierozstrzygniętej bitwy pod Chocimiem, doszło do zawarcia kompromisowego pokoju, który nie usuwał bynajmniej istotnych przyczyn napięć w stosunkach między obu krajami. Równocześnie niemal, gdy na wschodzie i południowym wschodzie klecono pospiesznie traktaty rozejmowe i pokojowe, rozpoczęły się na nowo działania wojenne na froncie szwedzkim. We wrześniu 1621 roku Szwedzi zajęli Rygę. W roku następnym doszło do rozejmu między obu krajami w Mitawie. Nie na długo jednak. W połowie 1625 roku wojska Gustawa Adolfa wznowiły akcję w Inflantach, a w rok później zaczęła się ciężka walka o Prusy Królewskie, o ujście Wisły. Wojna ta, toczona ze zmiennym szczęściem, trwała do roku 1629. W tym czasie pod wpływem wydarzeń wojny trzydziestoletniej, jak również pod naciskiem dyplomacji państw wrogich Habsburgom (Francja, Holandia, Brandenburgia, Anglia) doszło do rozejmu polsko – szwedzkiego w Starym Targu w 1629 roku. Był on korzystny dla Szwecji, gdyż zatrzymała miasta pruskie z wyjątkiem Gdańska, Pucka i Królewca, a także Inflanty na północ od Dźwiny. Co gorsza Szwedzi zdobyli sobie prawo pobierania cel z handlu polskiego.
Jesienią w 1632 roku wybuchła wojna polsko – rosyjska, zwana smolenska, zakończyła się całkowitą porażką Rosji. Pokój polanowski zawarty w 1634 roku potwierdził warunki rozejmu deulińskiego z ta jedna poważna zmiana, że nowy król Władysław IV zrzekł się pretensji do tronu moskiewskiego i tytułu cara. Ten pokój „wieczysty”, jak go wówczas określano, nie oznaczał wprawdzie radykalnego zwrotu w stosunkach między Rzeczpospolitą a Rosją, pozostało, bowiem zasadnicze źródło konfliktu – spory terytorialne o Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernihowszczyznę. Mimo to zapoczątkował okres zupełnie poprawnego współżycia obu państw.
Śmierć Gustawa Adolfa (1632), niepowodzenia w wojnie na terenie Rzeszy i klęska Rosji w wojnie z Polską zmusiły także Szwedów do szukania rozwiązań na odcinku polskim. W 1635 roku doszło do nowego dwudziestosześcioletniego rozejmu w Sztumskiej Wsi. Szwedzi zrezygnowali z miast pruskich oraz z pobierania ceł z handlu polskiego w Gdańsku.
W czasie wojny smoleńskiej doszło do ponownego zbrojnego konfliktu z Turcją, a ściślej mówiąc z dowódcą wojsk tureckich Bazy paszą, który bez uzgodnienia ze Stambułem zaatakował Polskę w 1633 roku, sądząc, że ta, zajęta na froncie rosyjskim, nie zdoła stawić skutecznego oporu. Omylił się jednak i poniósł klęskę, a sukcesy polskie pod Smoleńskiem skłoniły Turcję do odnowienia pokoju z Rzeczpospolitą w 1635 roku.


Powstanie ukraińskie i druga wojna północna

W 1648 roku w wyniku błędnej, ponad półwiekowej polityki polskiej na Ukrainie, doszło do wielkiego powstania. Pokonana w roku 1638 Kozaczyzna czekała tylko na okazję, by wziąć odwet na Rzeczpospolitej. Wobec oporu magnatów i szlachty król musiał z tych planów zrezygnować. Przelało to ostatecznie czarę goryczy na Ukrainie. Powstanie kozackie, na czele, którego stanął Bohdan Chmielnicki, przerodziło się rychło w powszechną walkę narodu ukraińskiego przeciw panowaniu polskiemu nad Dnieprem.
Klęski wojsk polskich nad Żółtymi Wodami, pod Korsuniem i Piławcami, zadane przez sprzymierzone siły kozacko – tatarskie, wstrząsnęły podstawami Rzeczypospolitej. Zbaraż i Zborów wykazały dalszą słabość państwa. Świetne zwycięstwo pod Beresteczkiem w 1651 roku zdawało się wprawdzie wskazywać, że i ten nowy zryw zakończy się klęską Kozaczyzny i całej Rusi, Ale w rzeczywistości Polska okazała się już niezdolna do pokonania Ukrainy.
Na domiar złego, Rosja, nastawiona początkowo wrogo wobec powstania ukraińskiego postanawia w roku 1653 wmieszać się w wojnę polsko – kozacką. Interwencja rosyjska, przyłączenie części Ukrainy do Rosji w wyniku ugody perejasławskiej (1654) doprowadziły do całkowitego umiędzynarodowienia konfliktu, o czym do roku 1654 raczej mówić nie można było. Traktat w Perejesławiu spowodował znamienny przewrót przymierzy w Europie wschodniej. Dotychczasowi sojusznicy Chmielnickiego, Tatarzy krymscy, obawiając się zarówno Rosji, jak i zbytniego osłabienia Polski, zawierają z tą ostatnią przymierze w 1654 roku, wymierzone przeciw Rosji i Ukrainie. W momencie szczytowego nasilenia agresji rosyjskiej na Polskę, gdy armie cara Aleksego Michajłowicza wtargnęły głęboko w terytorium Rzeczpospolitej, zjawia się w roku 1655 król szwedzki Karol X Gustaw. Rozpoczęła się druga wojna północna (1655 – 1660). Szwedzi pragnęli zarówno powstrzymać groźny dla nich marsz Rosjan ku zachodowi, jednakże bez użycia siły, jak za jednym zamachem wykończyć wreszcie budowę swego imperium wokół Bałtyku. Dla osiągnięcia tego drugiego celu należało także pokonać Rzeczpospolitą. W tej nowej sytuacji, zwłaszcza w obliczu bezprzykładnych triumfów oręża szwedzkiego w Polsce, okazało się nagle, że i Rzeczpospolita, i Rosja stanęły przed wspólnym niebezpieczeństwem. Skłoniło to oba państwa do szukania dróg porozumienia. Traktat w Niemieży pod Wilnem zawarty w roku 1656 przyniósł rozejm na froncie polsko – rosyjskim i sojusz przeciw Szwedom. Współdziałania polsko – rosyjski nie trwały jednak długo, liczne sprzeczności, szczególnie zaś próba korzystnego dla Polski rozwiązania problemu Ukrainy (unia hadziacka, 1658), doprowadziły do ponownego zerwania i wznowienia wojny
Elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm niezwykle zręcznie pokierował polityką swego kraju w czasie wojny. Początkowo obserwował rozwój wydarzeń, następnie zaś przyłączył się do zwycięskiego rydwanu Karola Gustawa. Gdy okres szczytowych powodzeń szwedzkich minął, gdy coraz wyraźniej poczęły zarysowywać się kontury koalicji złożonej z Polski, Austrii, Danii i innych krajów, Fryderyk Wilhelm postanowił przenieść się do obozu antyszwedzkiego. Ale oczywiście nie za darmo. Cenę za pozyskanie nowego sprzymierzeńca przeciw Szwecji musiała zapłacić Rzeczpospolita. Na mocy traktatów w Welewie i Bydgoszczy (1657) została zniesiona zależność lenna elektora brandenburskiego od króla polskiego z tytułu posiadania Prus Książęcych. W ten sposób Polska straciła wszelką zwierzchność nad Prusami Książęcymi, kleszcze brandenburskie jeszcze mocniej zacisnęły się wokół Pomorza Gdańskiego i ujścia Wisły.
Traktaty welawsko – bydgoskie uznać należy za najważniejszy z perspektywy historycznej wynik drugiej wojny północnej. Z punktu widzenia Polski Traktat oliwski (1660), mimo że wprowadził pokój miedzy Szwecją i jej przeciwnikami, w tym przede wszystkim z rzeczpospolitą, znaczenia takiego nie posiadał. Kończył wprawdzie, na podstawie obopólnych ustępstw, okres wojen polsko – szwedzkich, ale ani Rzeczpospolita, ani Szwecja nie wychodziły z nich zwycięsko. Oba kraje cofnęły się na arenie międzynarodowej w sposób poważny i odtąd cofały się nadal.
Z udziałem Brandenburgii w wojnie 1655 – 1660 wiąże się jeszcze jedno zagadnienie. Otóż w okresie szczytowego nasilenia zmagań, we wrześniu 1656 roku doszło do zawarcia traktatu rosyjsko – brandenburskiego, który można by nazwać paktem o nieagresji. Pozwolił on elektorowi zabezpieczyć się od ataku ze strony Rosji, bez zerwania ze Szwecją, potrzebną jeszcze wówczas do zrzucenia zwierzchnictwa Polski nad Prusami. Inny traktat zawarty w czasie tej wojny miał symboliczne znaczenie – traktat w Radnot na Węgrzech. Otóż Szwecja, Brandenburgia, Siedmiogród i Ukraina podpisały pierwszy traktat rozbiorowy Polski. Realizacja jego postanowień, przewidujących miedzy innymi utworzenie oddzielnego księstwa dla Bogusława Radziwiłła, oznaczałoby koniec naszego państwa już w połowie XVII wieku. Na szczęście rozwój sytuacji wojskowej i politycznej pokrzyżował te plany, znamienne jest jednak, że układ taki zawarto, a więc brano na serio możliwości jego realizacji.
Ostateczny bilans drugiej wojny północnej wykazuje wyraźnie, iż wyszła z niej zwycięsko Brandenburgia. Odtąd też stale miało wzrastać jej znaczenie międzynarodowe ze szkodą dla Szwecji, ale przede wszystkim jednak dla Polski


Wojna na wschodzie

Rzeczpospolita, której interesy nad Bałtykiem i na Zachodzie zabezpieczał pokój w Oliwie, rzuciła wszystkie swe siły przeciw Wschodowi, gdzie wielkie zmagania z Rosją nie zostały zakończone. Nastąpił ostateczny podział Ukrainy na prawobrzeżną – polską i lewobrzeżną – rosyjską, z oddzielnymi hetmanami na czele. Przy pomocy swych tatarskich sojuszników Polska podjęła jeszcze jedną próbę zbrojnego rozstrzygnięcia. Jesienią i zimą 1663 – 1664 król Jan Kazimierz wyprawił się na Zadnieprze, by odzyskać lewobrzeżną Ukrainę i, po uprzednim wtargnięciu w głąb terytorium rosyjskiego, zmusić Moskwę do kapitulacji. Kampania zakończyła się zupełnym niepowodzeniem. Co gorsza, niemal równocześnie Polska stanęła w ogniu wojny domowej, wszczętej przez marszałka wielkiego koronnego i hetmana polnego Jerzego Lubomirskiego. Wojna ta zniszczyła ostatnią możliwość naprawy Rzeczypospolitej, podkopując do reszty jej pozycję międzynarodową.
W tym stanie rzeczy Polska musiała pójść na ustępstwa wobec Wschodu. Po wieloletnich bojach dyplomatycznych stanął wreszcie między Rzeczpospolitą a Rosją, w Andruszowie na Białorusi, rozejm na ponad trzynaście lat (1667). Układ w Andruszowie łącznie z traktatami welawsko – bydgoskimi oznaczał decydujące załamanie się pozycji Polski na arenie międzynarodowej.
Najazd turecki na Polskę w roku 1672 zakończył się całkowitą klęską Rzeczpospolitej. Traktat ze zwycięską Portą, zawarty w Buczaczu w 1672 roku, stawiający Polskę w rzędzie lenników tureckich, był dnem upadku Rzeczypospolitej w wieku XVII.
W czerwcu 1667 roku Szwecja i Brandenburgia zawarły układ, zobowiązując się wzajemnie do wspólnego działania w celu zachowania dawnego porządku rzeczy w Polsce, czyli anarchii szlacheckiej i „złotej wolności”. W roku 1696 Szwecja i Brandenburgia odnowiły traktat o ochronie wolnej elekcji w Polsce. Gdy na tronie zasiadł Jan III Sobieski (1674 - 1696), opromieniony chwałą wspaniałego zwycięstwa chocimskiego nad Turkami (1673), zdawało się, że karta dziejów polskich odwróci się. Król wiedział, iż wydźwignięcie Polski z ciężkiej sytuacji na arenie międzynarodowej możliwe było tylko przez zmianę polityki zagranicznej, czyli zaniechanie krwawych, rujnujących kraj wojen z Turcją oraz szukanie nowych dróg wzmocnienia wewnętrznego i zewnętrznego. Ten wielki wódz okazał się również wybitnym politykiem. Pragnął zakończyć przy pośrednictwie Francji, wojnę z Turcją, a następnie w oparciu o sojusz z Francją i Szwecją wszcząć akcję zbrojną przeciw Brandenburgii w celu zdobycia Prus Książęcych, by tym samym mocniej usadowić się nad Bałtykiem. Plany bałtyckie Sobieskiego musiały zakończyć się niepowodzeniem, ponieważ król polski działał tu niemalże w odosobnieniu, mając przeciwko sobie opinię szlachty i magnaterii, sprzedającej się jawnie profrancuskim i proszwedzkim sympatiom monarchy. W wyniku takiego układu sił musiał Jan III Sobieski zerwać ze swą nową polityką, sojusz francuski zamienić na austriacki, zamiast pod Królewiec pomaszerować pod Wiedeń. Musiał włożyć głowę w jarzmo antytureckiej Ligi Świętej, złożonej z cesarza, papieża i Wenecji. Nawrót do wojen z Turcją oraz sojusz z Ligą oznaczał konieczność ostatecznego uregulowania stosunków z Rosją. W praktyce równało się to całkowitej kapitulacji Polski. Był nią „wieczysty” pokój zawarty w Moskwie w roku 1686, zwany traktatem Grzymułtowskiego od imienia jego twórcy ze strony Polskiej. W zamian za ustępstwa Rzeczpospolita uczestniczyła jako jedno ze zwycięskich państw w międzynarodowym traktacie w Karłowicach (1699), na mocy, którego Turcja między innymi zwróciła Polsce Ukrainę prawobrzeżną oraz Podole z Kamieńcem, utraconym w roku 1672.


W sumie bilans XVII wieku przedstawiał się zdecydowanie ujemnie dla Polski. Nastąpił zmierzch Rzeczpospolitej na arenie międzynarodowej i upadek jej pozycji w Europie. Ale wydaje się, iż nie to było najgorsze. Przecież w tymże stuleciu podobny los przypadł w udziale takim państwom, jak Hiszpania czy Turcja, a żadne z nich nie zostało w następnym wieku wymazane z mapy Europy. W naszej sytuacji szczególnie niepokojącą wymowę miał fakt, że równocześnie z zanikiem siły i znaczenia państwa polskiego nastąpił wzrost potęgi jego sąsiadów – Rosji, Brandenburgii – Prus i Austrii. Zestawienie tych państw mówi samo zasiewie, gdy uprzytomnimy sobie tragedię rozbiorów Polski, których pierwszą, groźną zapowiedź stanowił traktat w Radnot.
Jednakże nie tylko niepowodzenia wojenne czy dyplomatyczne, nie tylko wzrost wrogich Polsce czynników przyczynił się do smutnego bilansu. W sposób bardzo istotny wpłynął na to również regres gospodarczy, a przede wszystkim anarchia wewnętrzna, znajdująca swe odbicie w degeneracji ustroju państwowego i aparatu władzy oraz systemu parlamentarnego.
Tak, więc w wieku XVII ukształtowały się wszystkie zasadnicze elementy przesądzające o ostatecznym upadku Rzeczypospolitej w stuleciu XVIII.



Bibliografia:
„Polska XVII wieku” Janusz Tazbira

Podobne prace

Do góry