Ocena brak

Wojny o panowanie nad Bałtykiem. Sprawa Inflant w polityce bałtyckiej - XVI - XVII w.

Autor /Lambert Dodano /09.11.2011

W czasach panowania Zygmunta Augusta (1548 - 1572)- syna Zygmunta Starego na plan 1 w pols. polit. zagr. wysunęła się sprawa Inflant (terytoria nadbałtyckie - obecna Łotwa i Estonia), gdzie od XIII w. miał swoje państwo Zakon Kawalerów Mieczowych - podobny zakon do Krzyżaków.

Po upadku władztwa krzyżackiego w Prusach Zakon nie mógł już prowadzić samodzielnej polityki, ponadto rozrywany był konfliktami między władzami zakonnymi a arcybiskupem Rygi oraz miastami inflanckim łącznie z Rygą.

Osłabienie Zakonu a także procesy sekularyzacyjne usiłowały wykorzystać państwa trzecie : Rosja, Szwecja, Dania, Polska.

Z tym, że ostatni mistrz Zakonu postanowił poddać się Polsce co doprowadziło do wojny o Inflanty :

- najpierw Polska wspólnie z Danią walczyły przeciwko Szwecji, - później ze Szwecją przeciwko Danii.

Zawsze jednak przeciw Rosji, bo Rosja usiłowała wywalczyć sobie dostęp do Bałtyku, co było zagrożeniem dla polskich interesów gosp., bo Rosja była eksporterem płodów rolnych jak i surowców na rynek ang.

Same zaś Inflanty uległy podziałowi :

- Kurlandię otrzymał w dziedziczne władanie ostatni z wielkich mistrzów Gotard Kettler ( było to lenno polskie do upadku RP ),

- pozostała część Inflant miała być pod wspólnym zarządem polsko-litewskim.

Polit. bałtycka Zygmunta Augusta była nie na rękę władzom miasta Gdańsk, tym bardziej, że Zygmunt, aby zwalczyć żeglugę narewską powołał flotę kaperską. Gdańszczanie buntowali się przeciw temu. Doszło do aktów nieposłuszeństwa, ale bunt został stłumiony, zaś Gdańskowi zostały narzucone nowe warunki przynależności do RP tzw. statuty karnkowskiego ( 1568 - Komisja Morska ).Nie weszły one jednak w życie , a Duńczykom udało się zniszczyć znaczną część floty kaperskiej.Śmierć króla w 1572 położyła kres rozbudowie polskiej marynarki wojennej.

Zygmunt August mimo trzykrotnych związków małżeńskich nie pozostawił po sobie następcy.

Podobne prace

Do góry