Ocena brak

Wojna partyzancka

Autor /kama02 Dodano /07.05.2012

Wojna partyzancka to starcia małych, szybko przemieszczających się oddziałów z jednostkami armii regularnej.

Taktykę walki określaną dziś mianem partyzanckiej stosowano już w starożytności -w taki sposób walczyli z Rzymianami Żydzi, Galowie, Brytowie i ludy germańskie. Wojnę partyzancką, czy jak ją wtedy określano podjazdową, prowadzili Polacy i Litwini przeciwko wojskom szwedzkim w czasie „potopu" w latach 1655-56. Po wkroczeniu Szwedów na terytorium Rzeczypospolitej oddziały regularnej armii Korony i Litwy gremialnie deklarowały lojalność wobec króla szwedzkiego Karola Gustawa, tak więc gdy okupacja szwedzka zaczęła doskwierać zarówno szlachcie, jak i niższym warstwom społecznym, do walki z najeźdźcą mogły wystąpić głównie nieregularne oddziały ochotników. Atakowały one transporty z zaopatrzeniem dla wojsk przeciwnika i mniejsze, wyczerpane walką jednostki. Taktyka ta, w połączeniu z działaniami odtworzonej armii królewskiej, przyniosła pełny sukces.

Partyzantka w wieku XX

Partyzanci znani są z gotowości do poświęceń i ponoszenia wielkich ofiar w walce oraz wykorzystywania elementu zaskoczenia, a także dużej dozy improwizacji w działaniu. Generalnie stosują podobną taktykę, która w pełni rozwinęła się w XX w. Z historycznego punktu widzenia walki partyzanckie wybuchały w wyniku rewolty ludności przeciwko władzom czy grupom dysponującym armią regularną. Buntownicy działali spontanicznie, motywowani byli poczuciem patriotyzmu lub niesprawiedliwości społecznej i wolą zmian politycznych. W początkowym okresie kampanii partyzantom - często po prostu cywilom, którzy chwycili za broń - zazwyczaj brakowało uzbrojenia, baz i ludzi. Jednak choć bywali słabi pod względem środków materialnych potrzebnych do prowadzenia wojny, mieli oni wystarczającą motywację, względy moralne i wiarę w zwycięstwo, by zacząć walkę. Co więcej to właśnie brak sztywnej struktury organizacyjnej często działał na ich korzyść.

Oddziały partyzanckie są niewielkie, luźno zorganizowane, ruchliwe i nie umundurowane (trudno odróżnić ich członków od cywilów). Mogą więc przemieszczać się na tyłach oddziałów przeciwnika i wybierać czas oraz miejsce ataku. W przeciwieństwie do armii okupacyjnej, która musi polegać na systemie baz, takich jak garnizony, partyzanci nie usiłują utrzymać się długo na zdobytych pozycjach. Znają teren, zaopatrują się najczęściej u okolicznej ludności. Kampania partyzancka to drobne starcia z oddziałami wroga, organizowanie zasadzek i wypady przeciw małym oddziałom i bazom wojsk regularnych. W porównaniu do armii regularnej partyzanci potrafią znacznie szybciej podnieść się z porażki "Mają w rękach inicjatywę i atakują w nieoczekiwanych miejscach. Na przeciwniku zdobywają broń, zaopatrzenie i dane wywiadowcze.

Taktyka „cios i unik" może być bardzo skuteczna - stosunkowo małe rozproszone oddziały partyzanckie mogą wiązać ogromne wojska przeciwnika. Podczas I wojny światowej oficer brytyjski Thomas Edward Lawrence dowodził grupą arabskich powstańców, której działania zmusiły armię turecką do utrzymywania w regionie garnizonów w łącznej sile 70000 żołnierzy.

Taka sytuacja stanowi dla armii okupacyjnej ogromne obciążenie i w długiej perspektywie może pozwolić partyzantom na osiągnięcie zwycięstwa.

Tak stało się na przykład w czasie konfliktu w Algierii w latach 1954-62. Pod koniec kampanii przeciwko powstańcom algierskim Francuzi wydawali około 300 milionów dolarów rocznie na swoją 800-tysięczną armię walczącą o utrzymanie kolonii. Żadne państwo nie wytrzyma długo tak potężnej presji - w roku 1962 Francuzi przyznali Algierii niepodległość.

Armie partyzanckie mogą także rozszerzać zakres swoich działań i prowadzić operacje na większą skalę, nie czekając, aż siły wroga stopniowo się wyczerpią i armia okupacyjna wycofa się. Strategia defensywna wykorzystywana jako jedyna forma walki prowadzi w końcu do przejęcia inicjatywy przez przeciwnika. Jeśli organizacja prowadząca wojnę partyzancką jest wystarczająco jednolita politycznie, posiada zdolnych przywódców i członków, może stopniowo wzmacniać swoje struktury i ostatecznie podjąć działania bojowe na dużą skalę, zmierzając do pokonania przeciwnika w otwartej walce. Wymaga to oczywiście o wiele bardziej złożonego planowania i większej dyscypliny niż prosty sabotaż.

Do orędowników takich działań należał przywódca chińskiej partii komunistycznej Mao Tse-tung. Kierował on 23-letnią walką chińskich komunistów o władzę w państwie w przekonaniu, że rozproszone działania partyzanckie stanowią tylko pierwszy etap tworzenia armii regularnej.

Bazy wypadowe

Pierwszym etapem kampanii partyzanckiej na dużą skalę jest założenie bezpiecznych baz, gdzie siły powstańcze mogą być organizowane i szkolone i dokąd wycofują się w razie zagrożenia. Jest to faza początkowa rozwoju armii partyzanckiej wyższego rzędu. W ten sposób powstawały między innymi najskuteczniejsze współczesne armie wyzwoleńcze w Algierii i Wietnamie. W obu tych przypadkach bazy położone były poza granicami państwa - Algierczycy szkolili się w sąsiedniej Tunezji, a tzw. Vietcongowi, czyli powstańcom południowowietnamskim, schronienia udzielał Wietnam Północny. Inaczej było w przypadku komunistów chińskich, którzy mogli ukrywać się w słabo zaludnionych, trudno dostępnych obszarach górskich północno-wschodnich Chin. Bazy odgrywały także istotną rolę z politycznego punktu widzenia. Oprócz szkolenia czysto wojskowego prowadzono tam także edukację polityczną partyzantów. W ten sposób tworzono zaplecze, szkolono elity władzy dla nowego państwa, powstawał zalążek armii regularnej. Z pomocą takich wojsk można było prowadzić działania wojenne na większa skalę, a także przygotować się do przejęcia władzy w kraju po zwycięstwie.

 Wojska regularne często nie potrafiły stawić czoła niebezpieczeństwom, które stwarzali partyzanci. Przede wszystkim w wielu wypadkach armię regularną stanowiły wojska okupacyjne, uważane przez miejscową ludność za wrogie. Poza tym wielokrotnie próbowano stosować do walki z partyzantami taką samą strategię jak przeciwko armii zorganizowanej. Oddziały przemieszczały się w szyku, koncentrowały przed bitwą, budowały fortyfikacje i przeczesywały teren, aby demonstrując siłę, zastraszyć partyzantów i zniechęcić ich do walki. Udawało im się jedynie utrzymać kontrolę nad miastami i głównymi drogami. W regionach trudno dostępnych nieuchwytni partyzanci siali zniszczenie. Wobec tego wojska okupacyjne reagowały działaniami, które mają wiele wspólnego z terroryzmem.

Wiedząc, że miejscowa ludność udziela często wsparcia partyzantom, zapewniając im dostawy żywności i schronienie, okupanci często niszczyli plony i zapasy żywnści, zabijali trzodę i równali z ziemią zabudowania gospodarskie, a nawet przesiedlali całe wsie. Wobec tego w wielu wypadkach partyzanci uciekali się do zastraszania i szantażu wobec ludności niechętnej do współpracy. Skuteczność takiej polityki sprawiła, że w wielu wypadkach cała kampania partyzancka opierała się na taktyce terroru. Była ona podstawowym narzędziem w tak zwanej partyzantce miejskiej; stosowała ją na przykład Irlandzka Armia Republikańska (IRA) w Irlandii Północnej.

Usiłowano także niejednokrotnie rozbić ugrupowania partyzanckie, pozbawiając je rekrutów - terroryzowano ludność, by nikt nie odważył się wstąpić do sił rebelianckich. Wobec schwytanych partyzantów i ich zwolenników powszechnie stosowano tortury i karę śmierci. Od roku 1874 kilkakrotnie podejmowano próby zdefiniowania ruchów prowadzących działania partyzanckie i określenia ich statusu w ramach prawa międzynarodowego, co mogłoby zapewnić im jakąś ochronę przed samowolą żołnierzy. Na przykład w czasie powstania warszawskiego (1944) przedstawiciele AK i polskiego rządu w Londynie długo i usilnie domagali się, by alianci oficjalnie uznali Armię Krajową za wojsko sojusznicze, ponieważ dopiero wtedy Niemcy zobowiązani byliby traktować schwytanych powstańców zgodnie z zasadami konwencji genewskiej o jeńcach wojennych.

Kontruderzenie

Terror może wywołać spadek poparcia dla partyzantów ze strony ludności cywilnej, lecz nie spowoduje, że buntownicy złożą broń. Aby pokonać partyzantów w walce, przewidujący dowódcy wojskowi sami zaczęli stosować taktykę partyzancką w walce z powstańcami. Przykładem mogą tu być działania armii brytyjskiej na Malajach w latach 1948-60, dzięki którym rozbita została tam partyzantka komunistyczna.

Na początek aresztowano osoby podejrzane o sprzyjanie partyzantom. Gdy siły rebelianckie rozproszyły się, wyszukiwano ich pozycje, a potem wysyłano przeciwko nim małe oddziały, które znały teren, były w stanie same zapewnić sobie zaopatrzenie i zdobyć potrzebne informacje.

Taka taktyka stosowana była przez Brytyjczyków również w czasie wojny burskiej na przełomie XIX i XX wieku. Po klęskach zadanych armii kolonialnej przez mobilne oddziały Burów, dowódcy brytyjscy zdecydowali powstrzymać napór wroga budując długie linie fortyfikacji; łączność między poszczególnymi bazami zapewniały małe forty i pociągi pancerne, a wzdłuż linii działały szybkie oddziały kawalerii złożone z uzbrojonych ochotników. Strategia była skuteczna i Burowie zepchnięci zostali do defensywy.

Partyzantka i polityka

Bez wsparcia dyplomatycznego i materialnego wojny partyzanckie na małą skalę kończą się zwykle porażką powstańców. Większość skutecznych kampanii powstańczych w historii zakrojona była na dużą skalę. Sukces partyzantów zależał w dużej mierze od wsparcia regularnych oddziałów wojskowych i czynników politycznych. Najlepszym przykładem mogą być losy Armii Krajowej, polskiej formacji konspiracyjno-partyzanckiej walczącej na okupowanym terytorium Polski w czasie II wojny światowej.

Armia Krajowa liczyła w szczytowym okresie (1944-45) około 300 tysięcy członków, wydawać by się mogło, że stanowiła olbrzymią siłę bojową. Jednak aż do czerwca 1941 roku jej jednostki obowiązywał zakaz podejmowania działań zbrojnych. Niemcy bowiem skoncentrowali na terenach okupowanych olbrzymie siły, przygotowując się do wojny z ZSRR. Jednostki bojowe AK liczyły zaś jedynie 7 tysięcy żołnierzy. Brakowało broni, żołnierze, ani dowódcy nie mieli przeszkolenia do walk partyzanckich, stosunki z partyzantką radziecką działającą na wschodnich terenach II Rzeczpospolitej były napięte. Rząd polski w Londynie, kierujący działaniami organizacji, miał nadzieję, że alianci zachodni zorganizują inwazję na Bałkanach i wyzwolą terytorium Polski od południa, zanim wkroczy na nie armia radziecka. Plany przewidywały więc rozpoczęcie przez AK działań bojowych na dużą skalę dopiero w chwili wkraczania wojsk alianckich.

Kiedy stało się jasne, że Armia Czerwona zajmie terytorium Polski, przy czym stosunki z ZSRR były wrogie, wprowadzono w życie inny plan pod kryptonimem „Burza". Zakładał on organizowanie wzdłuż linii frontu zbrojnych wystąpień przeciwko cofającym się Niemcom, tak aby wkraczających do miast polskich Rosjan witali w roli gospodarzy przedstawiciele AK. W ramach tej kampanii stoczono wiele bitew z Niemcami, przeprowadzono setki akcji sabotażowych, wyzwolono liczne miasta. Akcja „Burza" niewątpliwie ułatwiała walkę Armii Czerwonej, czasem oddziały radzieckie współpracowały z siłami AK. Po wypędzeniu Niemców partyzantów jednak rozbrajano, a dowódców często aresztowano. Z wojskowego punktu widzenia akcja powiodła się, z politycznego jednak skazana była na klęskę.

 Współczesna partyzantka

Wojna partyzancka stanowi jedyną formę walki dla tych, którzy nie dysponują środkami materialnymi i zasobami ludzkimi, by zorganizować regularną armię. Wraz z końcem zimnej wojny w wielu regionach świata powstały ruchy sprzeciwiające się zastanym strukturom władzy. Niesprawiedliwie traktowane grupy i narody wywołują często zbrojne powstania. Wojny tego typu trwają między innymi na Sri Lance (tzw. Tamilskie Tygrysy), w Turcji i Iraku (Kurdowie) oraz w Jugosławii (kosowscy Albańczycy).

Podobne prace

Do góry