Ocena brak

Wnioski dla strategii polityki zagranicznej

Autor /Amber Dodano /20.04.2011

 

Państwa kierują się w swej polityce zasadą obrony i popierania interesu narodowego, czyli bezpieczeństwa, suwerenności (w sensie autonomii podejmowania, decy­zji), wzrostu gospodarczego, wpływu czy prestiżu. Globalizacja nie znosi zasa­dy suwerenności, choć zmienia warunki jej praktykowania; nie zmniejsza zna­czenia państw jako podstawowych uczestników stosunków międzynarodowych, choć wprowadza na scenę nowych i coraz potężniejszych aktorów; nie sprawia, iż rządy stają się mniej potrzebne, (choć istotnie utrudnia im prowadzenie poli­tyki), lecz zmusza je do kreatywnego poszukiwania nowych instrumentów zapewniających im skuteczność tam, gdzie są one nie do zastąpienia. Wszakże procesy globalizacji stwarzają problemy, z którymi uporać się muszą i mogą jedynie rządy.

Jakie wynikają stąd wnioski i dyrektywy dla polityki zagranicz­nej?

Po pierwsze, rozszerza się zakres stosunków zewnętrznych państwa re­alizowanych nie przez tradycyjne struktury polityki zagranicznej (centralę, placówki), aparat kadry, itd., lecz przez agendy rządowe lub podmioty pozarzą­dowe.

Po drugie, gwałtownie rozszerza się zakres spraw wewnętrznych i za­granicznych państwa podlegających regulacjom wielostronnym, to znaczy takim, które są uzgadniane, przyjmowane, a następnie egzekwowane przez in­stytucje, reżimy, mechanizmy, procedury wielostronne. Wymaga to większego zaangażowania dyplomacji oraz innych agend uczestniczących w polityce za­granicznej (od finansów po pracę i politykę socjalną) w dyplomację konferen­cyjną. Rządy muszą poświęcać na to więcej środków, przygotowywać więcej odpowiednich kadr posiadających specyficzne umiejętności wymagane w dy­plomacji wielostronnej. Uczestniczenie w globalnej dyplomacji wielostronnej wymaga długotrwałych i szerokich przygotowań do właściwych negocjacji, poszukiwania i pozyskiwania sojuszników, formowania koalicji ad hoc, wyszu­kiwania obszarów kompromisu, które składają się z bardzo złożonych wiązek koncesji i zysków tak, aby bilans ostatecznego porozumienia był dla nas ko­rzystny.

Po trzecie, konieczne jest świadome włączanie do polityki zagranicznej organizacji pozarządowych. Organizacje pozarządowe mogą ułatwiać bądź komplikować prowadzenie polityki zagranicznej i utrudniać osiąganie przez nią celów. Należy mieć przy tym świadomość, że interesy organizacji pozarządowych mogą być zbieżne lub sprzeczne z interesami i polityką zagraniczną rządu. By­wa, iż rządy, gdy same nie mogą z jakiś względów podjąć się pewnych działań na zewnątrz, posługują się organizacjami pozarządowymi (na przykład w sferze praw człowieka czy ochrony środowiska; znane są przypadki działań organiza­cji pozarządowych na zlecenie rządów).

Po czwarte, wzrasta znaczenie dyplomacji publicznej i dyplomacji spo­łecznej. W pierwszym przypadku (mowa o public relations) chodzi o promocję kraju za granicą, o tworzenie jego korzystnego wizerunku na scenie międzynarodo­wej. Opinię tworzą przede wszystkim wielkie media o międzynarodowym zasięgu, które podobnie jak rządy czy korporacje trans narodowe, prowadzą swoją politykę, czyli nie są bezstronne. Reprezentują one czyjeś interesy, jakieś grupy nacisku czy orientacje politycz­ne.

Istnieje wiele możliwości tworzenia pozytywnego wizerunku kraju na scenie międzynarodowej za pomocą wielkich mediów: od zamieszcza­nia specjalnych wkładek w wielkonakładowych czasopismach, kupowania miejsca na opublikowanie artykułu ministra czy prezydenta do organizowania wielkich konferencji międzynarodowych, które będą się cieszyć zainteresowa­niem i życzliwym komentarzem mediów. Rządy, chcąc osiągnąć ważny cel ich polityki zagranicznej, coraz częściej wynajmują firmy typu public relations. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy ważne jest przekonanie nie tylko rządów innych państw, ale także ich opinii publicznej, czyli w praktyce parlamentów, w których kompetencji leży ratyfikacja traktatów międzynarodowych. Na przykład Polska wynajęła taką firmę w Stanach Zjednoczonych w celu wsparcia naszych zabiegów o przekonanie członków amerykańskiego Senatu do rozszerzenia NATO o Polskę (oraz Czechy i Węgry).

Można stwierdzić, że rewersem dyplomacji publicznej jest dyplomacja społeczna. Chodzi o zjednywanie własnego społeczeństwa oraz zapewnianie jego poparcia w sprawach, które mogą mieć strategiczne znaczenie dla państwa, lecz co, do których społeczeństwo (opinia publiczna), ze względu na brak zainteresowania lub kampanie dezinformacyjne czy agitacyjne innych sił politycznych może nie mieć zdania lub wręcz mieć przeciwne zdanie. Obecnie powstają departamenty promocji, infor­macji, dyplomacji kulturalnej, których zadaniem jest oddziaływanie zarówno na świadomość społeczną (opinię publiczną) we własnym kraju, jak i na tak zwaną międzynarodową opinię publiczną. Jean-Marie Guehenno, utożsamia wręcz strategię polityki zagranicznej w epoce globalizacji z marketingiem. Chodzi o stały marketing naszych idei, o umiejętne od­działywanie, a jeśli trzeba manipulowanie percepcją w celu zapewnienia sobie poparcia i mobilizacji środków. Kto lepiej opanuje tę sztukę i zapewni sobie kontrolę nad mediami, ten uzyska tym samym strategiczną przewagę .

 

Procesy globalizacji uruchomiły system stoso­wania strategii w polityce zagranicznej. Podejmuje się wysiłki zmierzające do lepszego zrozumienia warunków, w jakich obecnie należy działać strategicznie oraz metod, jakimi można i trzeba się w tych nowych warunkach posługiwać. J.-M. Guehenno napisał, iż skuteczna strategia w wieku globalizacji wymaga innych, niekiedy niemal sprzecznych umiejętności: adekwatnego rozumienia świata, z którego wycho­dzimy, oraz świata, w który wkraczamy; talentu przywódczego połączonego z oportunistycznym wyczuciem adaptacji do sytuacji rozproszenia władzy; zdolności do skupiania władzy i szybkiego podejmowania ważnych decyzji z, za­strzeżeniem, aby większość z nich była podejmowana stopniowo (inkrementalnie) i w sposób zdecentralizowany; i wreszcie, umiejętności chłodnej kalkulacji stosunku sił w powiązaniu z uniwersalistyczną intuicją moralną”. Podsumowując można dodać, że wobec procesów globalizacji sama polityka za­graniczna jest bezsilna, gdyż w ogromnym stopniu procesy te przechodzą obok niej. Zadanie ochrony suwerenności państwa, jego podmiotowo­ści, nowocześnie pojmowanego, bo wyrażanego w demokratycznych procedu­rach prawa narodu do samostanowienia, do zachowania swej tożsamości nie może dzisiaj w żadnym kraju ograniczać się do polityki zagranicznej i obron­nej. Rozumne stawianie czoła globalizacji jest rzeczą całego społeczeństwa, całego państwa. Problem suwerenności przestał się sprowadzać do prawa mię­dzynarodowego. Powszechne staje się przekonanie, że suwerenność oznacza panowanie nad losem i przyszłością społeczeństwa, nad warunkami i kierunkiem jego rozwoju. Ta gra toczy się dzisiaj na wielu poziomach, w wielu dziedzinach i wielu miejscach równocześnie. Wynika stąd konieczność anga­żowania różnych sił i czynników społecznych i wielu wymiarów polityki pań­stwowej - od edukacji i podatków po czysto zagraniczny. Stawka jest wyso­ka. Należy raz jeszcze, tym razem jako przestrogę, powtórzyć spostrzeżenie Lestera Thurowa: miejsce kraju w globalnej rzeczywistości „zależy od tego, kim się jest. Dla jednej grupy globalna ekonomia to najlepsza rzecz, jaka się zdarzyła kiedykolwiek, dla drugiej - to najgorsza”'.

Podobne prace

Do góry