Ocena brak

Władza we Francji

Autor /Oktawian888 Dodano /09.11.2011

W 1985 r. Francuzi zmienili dotychczasowy system dwuetapowych wyborów i przyjęli zasadę proporcjonalności, ale już rok później po starej koncepcji wyborów. Te dwie zmiany dobrze ilustrują tezę, że zasady polityczne nie są dane, lecz są efektem gry politycznej.

Francja stosowała zasadę reprezentacji proporcjonalnej za czasów Czwartej Republiki. Charles de Gaulle i jego zwolennicy wraz z nastaniem Piątej Republiki w 1958 roku wprowadzili system, którego najbardziej widoczną cechą są dwie rundy wyborczych podzielona na tyle okręgów wyborczych, ile jest miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, niższej izbie parlamentu francuskiego. By zostać wybranym w pierwszej rundzie, kandydat musi otrzymać absolutną większość (50 procent + 1) głosów oddanych w okręgu.

Ponadto udział kandydata w ogólnej puli głosów musi stanowić nie mniej niż jedną czwartą wszystkich zarejestrowanych wyborców. Z tego względu, iż w pierwszej turze ubiegają się o głosy kandydaci z różnych partii, jest stosunkowo mało okręgów, w których kandydat otrzymuje liczbę głosów konieczną do wygrania na tym etapie kampanii. Na przykład w wyborach w 1988 roku, było tylko 120 takich obwodów na 577. W pozostałych 457 okręgach konieczna była druga tura wyborów, w której do uzyskania mandatu wystarczała względna większość, tj. największa liczba głosów. Do drugiej tury mogą przystąpić tylko Ci kandydaci, którzy brali udział w pierwszej rundzie, zaś kandydaci, którzy osiągnęli mniej niż 12,5% głosów, są z niej eliminowani.

Uzupełnieniem tych formalnych metod redukowania liczby osób kandydujących do drugiej tury jest dobrowolne wycofanie się kandydata, co francuskie partie nieformalne praktykują. By zrozumieć ten sposób postępowania, musimy uzupełnić o kilka szczegółów wcześniejszą prezentację partii politycznych Francji. Są one albo prawicowe, albo prawicowe, przy czym siły tych dwóch zasadniczych odłamów są bardzo podobne. Główne partie lewicy tworzą komuniści i socjaliści, a partie prawicowe to Związek dla Francuskiej Demokracji (UDF) i Ruchu na Rzecz Republiki (RPR). Występowanie dwóch partii prawicowych jest charakterystyczne dla Francji i trzeba je traktować jako część składową łącznego systemu prezydencko - parlamentarnego Piątej Republiki.

W pierwszej turze do wyborów w każdym okręgu stają kandydaci z czterech głównych partii i zwykle z kilku mniejszych ugrupowań. Z wyjątkiem paru okręgów, gdzie kandydat faktycznie wygrywa, głównym celem tego etapu kampanii jest wypróbowanie sił poszczególnych partii. Pierwsze podejście ma poniekąd charakter amerykańskich wyborów parlamentarnych. Główne współzawodnictwo toczy się wewnątrz każdego z dwóch przeciwstawnych obozów sceny politycznej. Problem lewicy sprowadza się do tego, czy większość głosów przypadnie komunistom czy socjalistom. Podobnie po drugiej stronie, na pozycjach prawicy, rywalizują ze sobą kandydaci UDF i RPR.

W drugiej turze słabszy kandydat, tak lewicy jak i prawicy, wycofuje się. Celem takiej rezygnacji jest zwiększenie szans wygranej własnego ugrupowania. Jeśli, na przykład, w pierwszym podejściu kandydat UDF otrzyma w danym okręgu 30% głosów, a kandydat RPR 25%, to wówczas szansa zwycięstwa prawicy może wzrosnąć, jeśli obie siły zostaną połączone tak, by tylko mocniejszy kandydat został na placu boju. Jeśli prawica zjednoczy się wokół kandydata UDF, dla lewicy byłoby samobójcze kontynuowanie rozgrywki z udziałem obu swych kandydatów - komunisty i socjalisty. Logika systemu wyborczego nakazuje również lewicy wycofanie słabszego kandydata.

Zasada dobrowolnej rezygnacji sprawdza się najlepiej wtedy, gdy w całym kraju partie obu odłamów politycznych dysponują podobnym poparciem elektoratu. Przykładowo, w sytuacji gdy kandydat RPR wycofa się, stratę można łatwo skompensować przez rezygnację kandydata UFD w innym okręgu. Sytuacja komplikuje się, gdy jedna z partii bloku jest wyraźnie mocniejsza od pozostałej.

Francuski system dwukrotnego głosowania wymaga ogromnych umiejętności taktycznych od partii politycznych i ich liderów, którzy musza prowadzić kampanię zupełnie inaczej w każdej turze wyborów. Na pierwszym etapie batalia toczy się wewnątrz obu koalicji - lewicy i prawicy; w drugim głosowaniu rywalizacja przechodzi w walkę między lewicą i prawicą.

W 1985 roku Francuzi przeszli z systemu dwóch głosowań do zasady proporcjonalności. O zmianę ordynacji walczyła Partia Socjalistyczna, głównie jej szef - Francois Mitterrand. W sytuacji gdy socjaliści przewodzili z Zgromadzeniu Narodowym, to posunięcie miało zagwarantowany sukces. Dlaczego zatem socjaliści zrezygnowali z formuły wyborczej, która była dla nich korzystna? Od 1981 r. Nastroje wyborców uległy zmianie i socjaliści obawiali się, że system dwukrotnego głosowania mógłby im nie przynieść sukcesu w wyborach 1986 r. Badania opinii społecznej i wybory lokalne wykazały tak duży spadek poparcia dla socjalistów i komunistów, że spodziewano się przewagi partii prawicy z Zgromadzeniu Narodowym. Sytuacja byłaby dopiero w 1988 roku. Prezydent Piątej Republiki dysponuje duża władzą. F. Mitterrand nie wahał się jej użyć, by przeforsować w parlamencie zmianę systemu wyborczego. Mitterrand miał nadzieję, że zastosowanie reprezentacji proporcjonalnej zwiększy liczbę partii w Zgromadzeniu Narodowym i uczyni sytuację parlamentarna bardziej płynną, tym samym dając mu większe pole do manewru.

To właśnie zdarzyło się w marcowych wyborach w 1986 roku. Partie rozłamowe prawicy od daty obu tych partii nie zapewniały im absolutnej większości w Zgromadzeniu Narodowym. Partie rozłamowe prawicy odciągnęły tak wielu wyborców od RPR i UDF, że połączone mandaty obu tych partii nie zapewniły im absolutnej większości w Zgromadzeniu Narodowym. Partie te były szczególnie urażone wejściem do parlamentu neofaszystowskiego Frontu Narodowego, który zdobył 35 miejsc. Nowy system wyborczy podzielił opozycję, co pomogło socjalistom, w utrzymaniu statusu największego ugrupowania w parlamencie, choć poparcie dlań elektoratu spadło z 38% do 31%.

Tuz po wyborach w 1986 roku wybrany parlament przywrócił zasadę wyborczą dwukrotnego głosowania. Tym razem inicjatywa wyszła od RPR i UDF. Obie partie nie mogły się pogodzić z wyzwaniem rzucanym im z prawicy przez Front Narodowy. Zakładano, że powrót do systemu dwuetapowych wyborów osłabiłby w przyszłości Front Narodowy, co w rzeczywistości nastąpiło. Kiedy po wyborach prezydenckich w 1988 r. Rozpisano wcześniejsze wybory do parlamentu Front Narodowy praktycznie zniknął z ław deputowanych, chociaż jego poparcie wyborcze wynosiło 9,6%.

Obecna konstytucja Piątej Republiki została wprowadzona w 1958 roku przez Charles de Gaulle'a który był jedną z dominujących postaci w nowożytnej historii Francji. Poprzednia, Czwarta Republika miała parlamentarny system rządów, w którym parlament wybierał prezydenta i gabinet. Czwarta Republika, podobnie jak dzisiejsze Włochy, była bardzo niestabilna i przechodziła częste kryzysy rządowe. Kraj przeżywał również wewnętrzny konflikt spowodowany zaangażowaniem Francji w wojny kolonialne w Indonezji i Algierii. W 1958 roku zamieszanie było tak wielkie, że nie sposób było sformować operatywny gabinet. Wtedy wkroczył de Gaulle. Ten przyszły mąż stanu w 1940 roku uciekł przed okupacją niemiecką do Londynu, gdzie zorganizował Ruch Oporu. Powróciwszy triumfalnie do Francji w 1944 r. Stał krótko na czele rządu, ale rozgoryczony waśniami międzypartyjnymi, wycofał się do rodzinnego miasteczka Colombey-les-Deux-Eglises, by czekać na moment, w którym będzie mógł odegrać rolę wybawiciela Francji.

De Gaulle - w przeciwieństwie do innych charyzmatycznych postaci Francuskiej historii - nie wprowadził dyktatury. Jednak tak bardzo zmienił instytucję polityczne, że jego dojście do władzy w 1958 roku jest uważane za początek Piątej Republiki. Dzierżąc urząd zarówno prezydenta, jak i premiera, stworzył rząd uważany za formę pośrednią między systemem prezydenckim a parlamentarnym. De Gaulle uważał, że taka podwójna instancja wykonawcza będzie dobrze służyła krajowi.

Od czasu przejścia De Gaulle'a w stan spoczynku stosunek między prezydentem a premierem uległ dużej zmianie. Obecnie jednak przyjrzyjmy się relacji pomiędzy tymi stanowiskami właśnie w czasach de Gaulle'a. Jako prezydent lubił on rozwiązywać problemy dużego formatu, zostawiając żmudną codzienną pracę premierowi. Prezydent był wybierany przez kolegium elektorskie, a po 1962 roku bezpośrednio przez naród. Wyniesienie na urząd poprzez wybory powszechne bardzo odpowiadało stylowi myślenia i rządzenia de Gaulle'a. Nie chciał być zależny od polityków parlamentarnych, których nie cierpiał za brak wyobraźni. De Gaulle pragnął nawiązać bezpośredni dialog z Francuzami, którzy według niego mieli więcej zdrowego rozsądku niż przeciętni politycy. De Gaulle postrzegał siebie samego jako dobrego ojca Francji, który dba o swych rodaków.

Gdy pouczał mężczyzn i kobiety, o tym co trzeba czynić dla szczytnego interesu narodu, był pewien, że mu zaufają i pójdą za nim. De Gaulle święcie wierzył, że jego życiową misją było przywrócenie Francji minionej wielkości. Pełnił urząd od 1958 do 1969 roku i jego działania w tych latach pod wieloma względami przypominają poczynania potężnego monarchy. Wiele ważnych decyzji podejmował sam, wobec czego niektórzy krytycy wyrażali wątpliwości, czy we Francji jest jeszcze demokracja. Kłopotliwą sprawą był - i pozostaje nadal - fakt, że prezydent jest wybierany na bardzo długą kadencję siedmiu lat i może ubiegać się o ponowny wybór, ilekroć zechce. Można spytać, czy siedem lat to rzeczywiście nazbyt długi okres dla rządów prezydenta, praktycznie nie kontrolowanego przez naród?

System referendum w Piątej Republice przede wszystkim wzmacniał prezydenturę. De Gaulle posługiwał się nim wielokrotnie, by obejść wole parlamentu i zwrócić się wprost do obywateli.

Inną sprawą, która budziła zastrzeżenia co do demokratycznego charakteru Piątej Republiki, był - we wczesnym jej okresie - faktyczny brak władzy parlamentu. Premiera nie wybierał parlament, w przeciwieństwie do czwartej Republiki, ale był on mianowany przez prezydenta. W czasach de Gaulle'a premier był całkowicie do usług prezydenta, który mógł go w każdej chwili dymisjonować z urzędu. Rola parlamentu została bardzo ograniczona. Czasami nowy gabinet szukał poparcia parlamentu, ale aprobata nie była konieczna. Parlament za rządów de Gaulle'a nie miał również dużej władzy ustawodawczej, gdyż prezydent rządził wydając często dekrety wykonawcze, które nie wymagały zatwierdzenia przez parlament. Jeśli chodzi o stosunki między prezydentem a premierem, większość władzy znajdowała się w rękach tego pierwszego. W praktyce premier wykonywał to, co wyznaczył mu premier.

Od 1969 roku Francja miała trzech prezydentów, a Piąta Republika przetrwała i pozostała. Prezydentura jest wciąż najpotężniejszą instytucją Francji, choć już nie w takim stopniu jak podczas pierwszych lat rządów de Gaulle'a. Jednak od jego czasów inne instytucje - głównie parlament i urząd premiera - uległy takiemu umocnieniu, że dziś system demokracji ma więcej mechanizmów kontrolnych niż w szczytowym okresie rządów de Gaulle'a. Długa siedmioletnia kadencja pozostała nie zmieniona.

Obecny prezydent nie jest już tak niezwykłym politykiem, jakim był de Gaulle. Mitterand, chociaż sprawuje najwyższy urząd w państwie, jest po prostu jednym z przedstawicieli czołowej grupy polityków francuskich.

W 1986 wynikła dość nietypowa sytuacja gdyż Mitterand zdecydował się powierzyć misję firmowania nowego gabinetu szefowi RPR - Jacqesowi Chirackowi. Był to pierwszy przypadek w czasach Piątej Republiki, kiedy prezydent i premier pochodzili z przeciwstawnych obozów partyjnych.

Ten system, w którym prezydent reprezentował lewicę, a premier prawicę, został nazwany współzamieszkiwaniem, lub innymi słowy współistnieniem. Istniały obawy przed kryzysem konstytucyjnym, a nawet upadkiem Piątej Republiki , jednak koegzystencja zdała egzamin. Skończyła się ona jednak, gdy w 1988 roku Mitterand został ponownie wybrany prezydentem na drugą siedmioletnią kadencję. Natychmiast zarządził wcześniejsze wybory parlamentarne, które przyniosły RPR i UDF - oraz ich słabym sojusznikom - utratę większości parlamentarnej. Mitterand wyznaczył na premiera socjalistę Miche Rocarda, który sformował gabinet mniejszościowy, otrzymując częściowe poparcie od komunistów i członków UDF. Poparcie UDF było łatwiejsze do uzyskania, bo przechodziła ona wewnętrzny kryzys, którego efektem było duże rozdrobnienie frakcyjne. Jedna z tych frakcji utworzyła nawet własną grupę parlamentarną - Centrowy Związek Chrześcijańskich Demokratów.

W podsumowaniu można powiedzieć, że podwójna egzekutywa, która powstała z pomysłu de Gaulle'a, przeżyła wyjątkowo dobrze swojego twórcę. Piąta Republika niewątpliwie utrzyma się jeszcze przez pewien czas. Jej instytucje zdołały się przystosować do modernizacji systemu społeczno - gospodarczego i zmian w hierarchii wartości obowiązującej we francuskim społeczeństwie.

Podobne prace

Do góry