Ocena brak

Władza jako podstawowa kategoria socjologii polityki - Zbiorowość jako podmiot władzy

Autor /tolek555 Dodano /18.07.2011

- Tam, gdzie za podmioty władzy uznane są zbiorowości, zawsze mamy do czynienia z jej ujęciem relacjonalnym. Obecnie ujęcie to wykorzystywane jest szczególnie w teoriach opierających się na modelu behawioralnym, w którym władza przestawiana jest jako stosunek zachodzący między co najmniej 2 jednostkami. Uwypukla się tu też znaczenie dominacji i podległości jako czynników, które podtrzymują relacje władzy w świadomości człowieka.  

- J.M. Burns w swojej analizie rozważa „czym jest władza?”- „stopień w jakim B znajdzie się we władzy A”, mógłby ktoś powiedzieć „ to różnica maksymalnej siły, z jaką A może oddziaływać na B i maksimum oporu, jaki B jest w stanie przeciwstawić A”.  

- z kolei M. Porębski, autor jednego z najlepszych polskich opracowań poświęconych władzy, zwraca uwagę w podejściu relacjonalnym na dynamikę samego procesu. Pisze on: Władzą jest to, co dzieje się pomiędzy osobami, połączonym i określonym stosunkiem. Każda zmiana zachodząca w podmiocie i przedmiocie władzy, a także zmiana kontekstu, w jakim relacja się rozgrywa, powoduje (lub przynajmniej może powodować) przekształcenia w treści i w obrazie samej relacji.

- klasyczna dla tego gatunku analizy definicja H.Lasswella i A. Kaplana: „G ma władzę nad H w odniesieniu do wartości K, jeśli G bierze udział w podejmowaniu decyzji związanych z K a dotyczących H”. Definicja ta wyraźnie wskazuje, że tylko te efekty działań, które angażują bezpośrednio inne osoby, mogą być uznane za realizację władzy. Zauważają oni także, że „A może mieć władzę nad B w odniesieniu do jednego wymiaru jego zachowań, a w stosunku do C w kontekście innej sfery”.

- Wizję władzy jako pewnego typu relacji powoływanej przez zbiorowość spotykamy u H. Arendt: „Władza nie jest właściwością samotnych podmiotów, lecz wspólnie działających grup lub kolektywów. Władza nie cechuje ludzkiej zdolności do działania, lecz zdolność do wspólnego działania. Władza nigdy nie jest własnością jednostki, przynależy grupie i przysługuje jej dopóty, dopóki grupa zachowuje spoistość”

- koncepcję władzy jako relacji w ujęciu procesualnym rozwija dalej J.M.Burns: „władza to przede wszystkim pewien stosunek a nie jakaś istotnośc, którą można podawać z rąk do rąk, jak nie przymierzając pręt czy granat. Trzeba tu uwzględnić intencje i cele władającego i władnego, chodzi zatem o zachowanie kolektywne, a nie jednej tylko osoby. Władzę będę przeto rozumiał jako proces w którym osoby ją sprawujące (S) działające z uwagi na pewne motywy i cele, mają mozność wywołania pożądanych zmian w zachowaniu człowieka lub zwierzęcia podlegającego władzy P oraz w otoczeniu, a pozwalają im na to zasoby władcze- także umiejętności- które wiążą się z tymi celami i zapewniają uzyskanie nowych zmian. Takie ujęcie władzy ujmuje trzy elementy jednego procesu: cele, motywy i zasoby sprawujących władzę”.

- z kolei E.Lehman twierdzi, że tam gdzie chodzi o stosunek między jednym S i jednym P, mamy do czynienia z mikrowładzą. W większości przypadków stykamy się z wielością członów relacji między licznymi S i licznymi P. W miarę tego, jak zwiększa się ich liczebność, geometrycznie zwiększa się liczba układów między nimi. Makrowładza, utrzymuje Lehman, ma swoje własne cechy. Występujące w niej wielostronne stosunki nie są prostym zwielokrotnieniem relacji obserwowanych na poziomie mikrowładzy. Chociaż wraz z mnożeniem się czynników fenomenu władzy komplikują się stosunki przyczynowe między nimi, to jednak przy dzisiejszych technikach gromadzenia i analizy danych masowe procesy władania i wspierania władzy potrafimy zrozumieć lepiej niż bardziej ulotne interakcje, które występują na poziomie mikrowładzy.

- Jeśli władzę definiujemy nie jako cechę, istność lub obiekt posiadania, lecz jako relację, w której dwie lub więcej osób konfrontuje swe motywacje i odwołuje się do bardzo zróżnicowanych zasobów, obejmujemy swą uwagą niezwykle szeroki zakres swych zachowań. Problem władzy przestaje być wtedy ograniczony do wąskiej elity czy zespołu ludzi obdarzonych odpowiednimi uprawnieniami, a ona sama okazuje się wszechobecną, przenikającą wszystkie ludzkie związki. Istnieje także tam, gdzie wcale się o nią nie zabiega. Ma swoją godność, ale jest też ciężarem. Wysoce asymetryczna, czasem nader okrutna relacja władzy może np. występować wtedy gdy jedna osoba kocha się w drugiej ale bez wzajemności.

Do góry