Ocena brak

Władysław Sebyła - Ojcze nasz

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

Ojcze nasz, któryś jest na niebie błękitny i pusty.

Nie święcę twoich imion, nie znam twoich znaków.

Z pianą oceanowe miotają wychlusty

Do nóg mi martwe ryby z twojego zodiaku.

Górą noc jak pies leży i gwiazdami szczeka,

Więc dojrzeć cię nie mogę w ciemności i mrozie,

Przyjścia królestwa twego już nie czekam,

Przed pustką stygnę w grozie.

Więzi mnie wola ciała, wszystkiego stworzenia

Strachy i nędze w żyłach moich krzyczą

I na ziemi i w niebie czyhają cierpienia,

I poją chleb powszedni bezsilną goryczą.

Nie odpuszczone przez mych nieprzyjaciół winy

Budzą mnie, z sennej wołając czeluści,

I warczą w mózgu niestrudzone młyny:

– Jeśli wróg nie odpuścił, niech ci Bóg odpuści.

I wołam: – Ojcze nasz, którego nie ma

Wywiedzionego z otchłani kuszenia,

Niechaj cię noc obrośnie potężna i niema

I gwiaździstym milczeniem zbawi od istnienia.

V

Nie wiem, jak myślisz? Czy błyskawicami?

Zamętem wiosny? miłością? cierpieniem?

Czy myśli twoje powstają jak cienie

żywotów naszych i gasną wraz z nami?

Bo – gdyśmy myślą – możesz nas z otchłani

jednym wspomnieniem do bytu powołać,

i przeżyjemy krótki sen anioła,

wyrwani z grobu, istnieniu oddani.

Jeśliśmy ciałem twoim – zniszczejemy

i z prochów naszych nowe światy wstaną,

a nad wiecznością wichrem kołysaną

smugami świateł gasnących przejdziemy.

O bezimienny, wiem, że cię nie zgadnę,

bo wszystkie słowa są twoim imieniem.

Z nich narodzony, swym groźnym istnieniem

wdzierasz się w moje modlitwy nieskładne.

(Obrazy myśli, 1932)

Podobne prace

Do góry