Ocena brak

Władysław Broniewski - Wiersze o wczesnej wiośnie pisane późną jesienią

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

Żyję sobie, jestem poetą,

diabli komu do tego.

Łażę,

depczę warszawski beton,

piszę wiersze – z niczego.

W oficynie na Mokotowiemieszkam,

płacę komorne,patrzę na chmury wieczorne:miedź stopiona z ołowiem.

Hoduję radość zamarłąw ciasnych szczelinach bytu,

aż przyjdzie wiosna – spazmem za gardłościśnie,

za serce schwyta...

A wtenczas zieleń wszystkaboli najmniejszą gałązką,

głuszy szelestem listka,

rośnie w słowa bez związku.

Tak wiersz z niczego powstaje,

boli,

raduje – z niczego...Nie śpię do rana,

wstaję –diabli komu do tego.

Najstraszniej nocą z dalasłuchać rzeki szelestów:narasta,

narasta fala,

już oknem rwie, już jest tu,

za włosy porywa,

pędziwśród świata różności i mnóstwa,

po stromej,

ostrej krawędzi:twórczości i samobójstwa.

O świcie jestem znużony,

patrzę w okno i milczę.

Wtedy mi ciąży najmilsze,

smutne spojrzenie żony...Parzy stopy warszawski beton,

i jest w tym wierszu coś złego...Żyję sobie,

jestem poetą,

diabli komu do tego.

(Troska i pieśń, 1932)

Podobne prace

Do góry