Ocena brak

Wielowymiarowość sytuacji społecznych

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Trzeba podkreślić, że te siedem perspektyw nie wyklucza się nawzajem. Można je traktować jako komplementarne, stosować równocześnie. Społeczeństwo to wszystko to razem, byt wielowymiarowy, wieloaspektowny, istniejący na wszystkich siedmiu poziomach. Zanalizujmy dwa najprostsze przykłady. Najpierw rodzinę. Z perspektywy demograficznej istotna będzie przede wszystkim jej liczebność: to, że w rodzinie jest np. pięć osób. Dalej ważny będzie rozkład takich cech jak wiek czy płeć, a więc, że w rodzinie jest trzech mężczyzn (ojciec i dwóch synów) i dwie kobiety (matka i córka), oraz że dwie są dorosłe, dwoje są nastolatkami, a jedna jeszcze dzieckiem. Z jakichś powodów mogą być istotne i inne cechy: wzrost, waga, kolor włosów, stopień wykształcenia itp. Ale wszystko to są cechy pojedynczych członków rodziny, które jedynie statystycznie sumujemy dla zbioru jednostek. Z perspektywy grupowej rodzina to coś więcej, bo także swoiste więzi łączące członków, a więc Wspólne zamieszkanie, wspólnota majątkowa, miłość, lojalność wzajemna, gotowość do pomocy, troska o dzieci, silna tożsamość wyrażana zwrotem „my" i odróżniająca naszą rodzinę od tysięcy innych rodzin.

Z perspektywy systemowej rodzina to swoisty, powiązany układ pozycji i ról, niezależnych od pełniących je konkretnych osób, a więc ojciec, matka, mąż, żona, dziadek, babcia, syn, córka, wnuczek, wnuczka, teść, teściowa, zięć, szwagier, wujek, ciotka itp. Z perspektywy strukturalnej rodzina to swoista sieć relacji pomiędzy rozmaitymi pozycjami i rolami rodzinnymi: małżeństwo, ojcostwo, braterstwo, pokrewieństwo, władza rodzicielska, spadkobranie. Na tym aspekcie skupiali często uwagę antropologowie społeczni, odkrywając ogromne różnice dzielące struktury pokrewieństwa w różnych społecznościach (np. Claude Levi-Strauss, Edward Leach). Z perspektywy aktywistycznej rodzina to „życie rodzinne", to co się dzieje w rodzinie, a więc zbiór swoistych działań podejmowanych przez członków rodziny: współżycie seksualne, wspólne gospodarowanie, wychowanie dzieci, wspólne posiłki, kolacja wigilijna, ale także spory rodzinne, konflikty małżeńskie i wiele innych. Z perspektywy kulturalistycznej rodzina to swoisty zbiór reguł - norm i wartości - dotyczących np. zalotów i zawierania małżeństw, przedmałżeńskich stosunków seksualnych, dopuszczalności rozwodów, odnoszenia się do siebie małżonków, autorytetu ojca lub matki, powinności dzieci, odpowiedzialności za starzejących się rodziców, regulacji urodzin, aborcji itp.

I znów antropologia społeczna, a także porównawcze studia nad rodzinami współczesnymi pokazują, jak wielkie różnice „kultur rodzinnych" występują pomiędzy rozmaitymi społecznościami. Wreszcie z perspektywy zdarzeniowej czy polowej patrzymy na rodzinę jako płynną i zmienną przestrzeń działań i interakcji, w której zmiany dokonują się nieustannie w skali codziennego „krótkiego trwania", ale także w skali „średniego trwania", np. w ciągu roku, i wreszcie w skali „długiego trwania", z roku na rok.

Na przykład, członkowie rodziny rozchodzą się rano do swoich zajęć: do szkoły, do pracy, na zakupy - rodzina ulega więc rozproszeniu, istnieje tylko w stanie „wirtualnym" (w świadomości swoich członków, a także znajomych, sąsiadów) i tylko w sensie materialnych rani swojego istnienia (pusty dom, mieszkanie), aby znów odzyskać realność socjologiczną wieczorem, gdy wszyscy spotykają się przy kolacji i telewizorze. W ciągu roku zmienna intensywność i formy życia rodzinnego znaczone są takimi datami jak tradycyjne święta, ferie szkolne, urlopy, wyjazdy służbowe rodziców itp. A w dłuższym czasie mierzonym latami życie rodzinne zmienia się zasadniczo wraz z narodzinami dzieci, ich dorastaniem, starzeniem się rodziców, chorobą, śmiercią, czasami rozwodem, ponownym związkiem małżeńskim, rozpadem rodziny itp. To ciągle jest ta sama rodzina, ale nigdy nie taka sama.

A teraz przykład zupełnie odmienny: drużyna piłkarska. To też, po pierwsze, pewna liczba osób (jedenastu zawodników plus kilku rezerwowych, trenerów, masażystów, lekarzy), w pewnym przedziale wiekowym, na ogół mężczyzn (jeśli abstrahować od ciągle jeszcze mało popularnego futbolu kobiecego), często różnej narodowości, nawet odmiennych ras, a więc pewna niewielka populacja. Tworzą oni, po drugie, swoisty system społeczny zróżnicowanych pozycji i ról. Nie tylko różnią się role zawodników, trenera, masażysty, ale wśród zawodników jest bramkarz, obrońcy, łącznicy, pomocnicy, napastnicy. Powiązani są oni, po trzecie, w określoną strukturę. Różni ona drużyny niemieckie, angielskie, włoskie, niezależnie od tego, jacy konkretnie grają zawodnicy.

To jest to, co rysuje przed meczem trener, a co pokazuje się przed transmisją w telewizji i wyraża nawet w quasi-matematycznej formie: układ 1-3-4-3 albo 1-4-3-2, albo jakoś jeszcze inaczej. Po piąte, mecz piłkarski to suma działań i interakcji zawodników. Toczy się dopóty, dopóki zawodnicy biegają, podają sobie piłkę, dryblują, kiwają przeciwnika, strzelają. Ale, po szóste, nie czynią tego dowolnie, lecz w ramach reguł. Kultura piłkarska oznacza, że wiąże ich regulamin gry, na straży którego stoi sędzia i sam ten regulamin pozwala odróżnić mecz piłkarski od meczu rugby czy baseballu. Pojedynczy zawodnicy .|v kierują się też regułami właściwymi dla ich pozycji, zawartymi w ich roli. Inaczej gra obrońca, inaczej napastnik, a jeszcze inaczej bramkarz.

Drużyna ma też pewne symbole tożsamości: proporczyki, herby, koszulki, wymieniane rytualnie przed i po meczu. Wreszcie, po siódme, mecz jest nieustanną płynną zmiennością sytuacji na boisku, zawodnicy przemieszczają się raz pod jedną, raz pod drugą bramkę, układają w różne konfiguracje, zachodzą kluczowe zdarzenia: gol, karny, rzut rożny, rzut wolny itp. A każda aktualna sytuacja stwarza pewne nowe szansę i pewne ograniczenia dla dalszej aktywności, na przykład dla wyprowadzenia szybkiej kontry albo dla zmasowania obrony. Podobną siedmiostopniową analizę można by przeprowadzić dla każdego innego przejawu życia społecznego, co polecam - jako zabawę - czytelnikom.

Dla różnych celów badawczych, w celu rozwiązywania różnych problemów, mogą być przydatne różne podejścia. Każde kolejne z siedmiu wyróżnionych odchodzi coraz dalej od oczywistości i konkretu, wnikając w coraz to bardziej abstrakcyjne, ukryte warstwy świata społecznego. Ale te bardziej wyrafinowane punkty widzenia nie unieważniają prostszych. Żeby zrozumieć, co się dzieje w społeczeństwie, musimy niekiedy szukać bardzo głęboko, na poziomie strukturalnym, kulturalistycznym czy polowym. Ale niekiedy wystarczy perspektywa grupowa czy demograficzna. Podobnie jak żeby wbić gwóźdź w ścianę, nie trzeba stosować mechaniki kwantowej, żeby policzyć wydatki w sklepie, nie potrzeba rachunku różniczkowego, a żeby zrobić okulary, wystarczy optyka Newtona zamiast teorii Einsteina. Podobnie w socjologii, punkt widzenia musi być dostosowany do potrzeb badawczych.

Socjologia, jak każda nauka młoda, aby określić swój przedmiot często stosuje rozumowania przez analogię. Zaczynała od metafory organicznej. Mówiono też o mechanizmie społecznym. Potem była analogia z geometrią. Wreszcie z polem, jako echo nowoczesnej fizyki. Dzisiaj dominujący sposób pojmowania społeczeństwa oddają dwie metafory: „przestrzeń międzyludzka" i „życie społeczne". Pierwsza sugeruje, że socjologia nie skupia uwagi po prostu na ludziach, ale na tym wszystkim, co zachodzi, dzieje się pomiędzy ludźmi i wynika z faktu, że żyjemy zawsze w otoczeniu innych. Druga sugeruje, że ta przestrzeń międzyludzka nie jest zastygła, statyczna, lecz nieustannie zmienia się, „żyje" dzięki podejmowanym przez ludzi działaniom. Gdyby więc trzeba było jednym zdaniem określić, czym jest dzisiaj socjologia, można by powiedzieć tak: jest to nauka o ludziach działających w polu wzajemnych relacji (w „przestrzeni międzyludzkiej"), którzy nadają temu polu nieustanną dynamikę funkcjonowania i stawania się (podtrzymują „życie społeczne"), a utrwalone, często niezamierzone efekty swoich działań pozostawiają jako ramy strukturalne i kulturowe kolejnych działań następującym po sobie pokoleniom.

Podobne prace

Do góry