Ocena brak

„Wielkie dzieła literatury światowej nie są na ogół optymistyczne, ale nie odbierają nadziei” (J. Przyboś). Skomentuj tę myśl, odwołując się do wybranych utworów.

Autor /Pola Dodano /08.03.2011

Myślę, że rację ma J. Przyboś, twierdząc, że Wielkie dzieła literatury światowej nie są na ogół optymistyczne, ale nie odbierają nadziei. Postaram się to udowodnić analizując powieść F. Dostojewskiego Zbrodnia i kara.

F. Dostojewski tak pisał w liście do przyjaciółki po śmierci żony: ... Jestem dziecięciem stulecia, dziecięciem niewiary i zwątpienia[...] Ileż straszliwej udręki kosztuje mnie pragnienie wiary, które jest w mej duszy tym silniejsze, im więcej we mnie dowodów przeciwnych...

To właśnie kwestia istnienia Boga oraz pragnienie wiary dręczyły go najbardziej. Stąd też bohaterowie Dostojewskiego dużo mówią o Bogu, ale tak naprawdę jest to mówienie o sposobie życia. Wszyscy oni, żyjący w świecie petersburskich zaułków, uwikłani w światopoglądowy spór, akceptują dewizę Iwana Karamazowa:Jeśli Boga nie ma, to wszystko jest dozwolone. A zatem dozwolone jest przede wszystkim dokonanie podstawowego wyboru: przyjęcie bądź odrzucenie ideologii chrześcijaństwa. Punktem wyjścia dla Dostojewskiego jest przekonanie o kryzysie i nieuniknionym zmierzchu chrześcijaństwa i szerzeniu się ateizmu.

Bohaterowie Zbrodni i kary żyją w świecie dalekim od doskonałości. Sonia, jedyna chrześcijanka, skazana jest na życie całkowicie zaprzeczające zasadom jej wiary. Sfidrygajłow popełnia samobójstwo, by skrócić sobie życie beznadziejne i pełne złudzeń. Dunia chce poświęcić swe życie idei, która nigdy nie przyniesie jejprawdziwego szczęścia. Raskolnikow, człowiek myślący i wrażliwy, cierpiący nad niesprawiedliwością świata, zanegował sensowność etyki chrześcijańskiej, której zasady nie sprawdziły się w życiu. Był przekonany o zbędności i bezużyteczności wiary. Stworzył zatem system moralny oparty na prawidłach czystego rozumu, uwolnionego od odróżniania dobra i zła. Razem z tą filozofią zrodziła się koncepcja społeczeństwa, którą bohater opisał w swoim artykule. Jej istota sprowadza się do podziału na dwie kategorie: na klasę ludzi zwykłych (niższych), będących materiałem, którzy służą wyłącznie do wydawania na świat sobie podobnych oraz ludzi właściwych tzn. posiadających dar..., który im pozwala wygłosić nowe słowo. Przy czym ci ostatni nie muszą liczyć się z zasadami etycznymi ani z odwiecznym prawem sumienia.

Przywodzi mi to na myśl teorię nietykalności wielkich w obliczu historii, zawartą w Filozofii dziejów Hegla, dziele tak popularnym w czasach Dostojewskiego.

Na takim fundamencie myślowym oprze Raskolnikow swoją czysto arytmetyczną teorię prawa do zbrodni: jedna śmierć w zamian za sto żywotów. Teoria ta, zezwalająca na mord i wręcz go zakładająca, uczyniła z Raskolnikowa, który uważał się za człowieka niezwykłego, zbrodniarza. Zanim jednak bohater podjął ostateczną decyzję o zbrodni, zetknął się z tragedią niewinnych rodziny Marmieładowa, swej siostry Duni i matki, jak również ze starą lichwiarką obrzydliwą gnidą. Można by powiedzieć, że to owe tragedie, skazanych na niesprawiedliwość przez los, stały się bezpośrednim czynnikiem, który pchnął Raskolnikowateoretyka do czynu.

Z drugiej strony zdawać by się mogło, że stanowiły one nie tylko pretekst czy usprawiedliwienie w udowodnieniu słusznego prawa do zbrodni. Był więc Raskolnikow przedstawicielem laickiego tragizmu, co w następstwie przyniosło jego rozdarcie wewnętrzne i zachwianie równowagi moralnej. Był on bowiem jedynie niedoskonałym teoretykiem, ale praktyka zbrodnia to zupełnie co innego. Rodion Romanycz obrał sobie za wzór postać wielkiego Napoleona Bonaparte, który istotnie wpłynął na bieg historii. Teoria bohatera miała jednak niedociągnięcia. Zastanawiamy się, czy onnaprawdę wierzył w to, że zabijając lichwiarkę, może nie tylko pomóc cierpiącym, ale i zmienić bieg dziejów, zreformować system społeczny? Był człowiekiem inteligentnym i wykształconym. A zatem błąd w jego myśleniu należy przypisać niedojrzałości i szaleństwu, które nie pozwoliły mu na trzeźwą ocenę sytuacji.

Rodion dokonał zbrodni, zabił lichwiarkę i jej siostrę Lizawietę, zrealizował plan, który długo dojrzewał w umyśle tego idealisty, marzyciela i szaleńca. Dopiero po dokonaniu zbrodni zaczął rozumieć, że ona się nie powiodła. Popadł w obłęd, zaczęły go dręczyć wyrzuty sumienia. Nie mógł jednak zrozumieć przyczyny swego załamania i jeszcze przez długi czas wierzył, że jego teoria jest bezwzględnie słuszna. Kiedy Rodion pojął, że nie ma w morderstwie, którego dokonał, patetycznego, wielkiego celu na miarę Napoleona, że brak mu siły i woli wielkich ludzi, przeraził się.

W wersji pierwotnej F. Dostojewski zamierzał zakończyć powieść samobójstwem Raskolnikowa, jednakże w wersji, którą otrzymaliśmy, wielką rolę odgrywa Sonia. Ta szlachetna ladacznica, biedna dziewczyna, która prostytucją zarabia na życie rodziny, siłą swej miłości do Boga i do Raskolnikowa nakłania Rodiona do poddania się i zgłoszenia na policję. Rodion, który jechał zesłany na katorgę, otrzymał od niej Biblię, która właśnie wyzwoliła w nim nadzieję. Owo przygnębiające zakończenie, które autor powieści planowałpoczątkowo, znalazło odzwierciedlenie w pesymistycznej historiilosu Sfidrygajłowa. Przez całe życie poszukiwał on miłości, leczw końcu zdał sobie sprawę, że to były tylko złudzenia.

Co się zaś tyczy Raskolnikowa, jego los Dostojewski nakreślił jedynie w zarysie. W niejasnym i krótkim Epilogu autor pisze o stopniowym jego odradzaniu się, stopniowym przechodzeniu z jednego świata w drugi. O ile punkt wyjścia Raskolnikowa jest jasny, o tyle ostateczny punkt dojścia Dostojewski pozostawia naszym domysłom. Zwiastuje on jednak narodziny człowieka wierzącego, tryumf prawdy wiary metafizycznej natury człowieka.

Powolny więc upadek Raskolnikowaimmoralisty, który jest motywem przewodnim Zbrodni i kary, nie odbiera nadziei, lecz przeistacza się w stopniowe powstawanie nowego człowieka wierzącego.

 

Do góry