Ocena brak

Wiek ryb

Autor /rockman Dodano /11.03.2011

W owych czasach, kiedy to sądzono,  że  świat istnieje zaledwie od kilku tysięcy lat, utrzymywało się przekonanie, iż rozmaite gatunki roślin i zwierząt są stałe i ostateczne; wszystkie zostały stworzone dokładnie takimi, jakimi są dzisiaj, każdy gatunek z osobna.

Z chwilą jednak gdy zaczęto odkrywać i studiować dokumenty skalne, wiara ta ustąpiła miejsca przypuszczeniu, że wiele gatunków uległo zmianie i rozwinęło się powoli w ciągu wieków, skąd powstała z kolei wiara zwana ewolucją organiczną, wiara, że wszystkie gatunki na ziemi, zarówno zwierzęce, jak i roślinne, powstały w drodze powolnych a stałych procesów i zmian z jakiejś bardzo prostej pierwotnej formy  życia, z jakiejś prawie nie ukształtowanej  żyjącej substancji, gdzieś w najdalszych głębinach mórz azoicznych. To zagadnienie ewolucji organicznej,  podobnie jak zagadnienie wieku ziemi, było dawniej przedmiotem nader ostrego sporu. Był czas, kiedy zdawało się,  że wiara w ewolucję z dość niejasnych powodów nie da się pogodzić z doktryną chrześcijańską, żydowską i muzułmańską, Te czasy minęły i ludzie oddani wierze katolickiej, protestanckiej,  żydowskiej czy mahometańskiej przyjmują chętnie ten nowy i szeroki pogląd o wspólnym pochodzeniu całego  żyjącego  świata. Życie nie powstało nagle.

Rozwijało się ono zawsze, tak jak rozwija się dzisiaj. Wiek za wiekiem, przez obszary czasu, którym nie może sprostać wyobraźnia, ze szlamu morskiego wznosi się ono ku wolności, potędze i świadomości. Życie składa się z jednostek. Te jednostki tworzą formy określone, niepodobne do brył i mas, a nawet do nieruchomych kryształów materii nieożywionej i posiadają dwie cechy charakterystyczne, których  żadna martwa materia nie posiada. Mianowicie mogą wchłaniać i przyswajać sobie inną materię i mogą się rozmnażać. Jedzą i rodzą. Mogą wydawać nowe jednostki, podobne do siebie samych, a zawsze nieco różne. Istnieje specyficzne, rodzinne podobieństwo między jednostką a jej potomstwem, oraz istnieją różnice indywidualne między rodzicami i dziećmi, a dzieje się tak w każdym gatunku i na każdym szczeblu życia.

Uczeni nie potrafią nam dzisiaj objaśnić, ani dlaczego potomstwo jest podobne do swoich rodziców, ani dlaczego się od nich różni. Widząc jednak,  że potomstwo jest jednocześnie podobne i różne, nie trzeba być uczonym, aby mocą jedynie zdrowego rozsądku dojść do wniosku,  że jeśli zmienią się warunki, w jakich dany gatunek  żyje, tym samym i ów gatunek ulegnie stosownej zmianie. Albowiem każde pokolenie posiada pewną ilość jednostek, których różnice indywidualne są tego rodzaju,  że przystosowują je znacznie lepiej od innych do zmienionych warunków życia, i pewną ilość takich, którym różnice indywidualne utrudniają życie. Wskutek tego pierwsza kategoria będzie żyć dłużej, wydawać liczniejsze potomstwo i rozmnażać się bardziej obficie niż druga; z pokolenia na pokolenie przeciętny typ zmieniać się zacznie w kierunku bardziej dodatnim. Ten proces, zwany doborem naturalnym, nie jest teorią naukową, ale raczej nieuniknionym wnioskowaniem z faktów rozmnażania się i różnic indywidualnych.

Istnieją zapewne liczne siły, które zmieniają, niszczą i zachowują gatunki, a których nauka nie zna lub nie zdołała jeszcze określić, wszelako ten, kto by chciał przeczyć działaniu doboru naturalnego od samych początków życia, albo by nie znał elementarnych faktów życiowych albo nie byłby zdolny do prawidłowego myślenia. Wielu uczonych zastanawiało się nad początkiem 'życia i dociekania ich są często nader zajmujące, ale nie posiadamy na razie w tym względzie  żadnej pewnej wiedzy ani nawet przekonywającego domysłu. Prawie wszyscy jednak zgadzają się,  że powstało ono w mule lub piasku, w ciepłej ogrzanej słońcem płytkiej słonawej wodzie i z brzegów jej wyszło ku granicom przypływów i ku otwartym wodom. Ten pierwotny  świat był  światem silnych ruchów morza i rwących strumieni. Jestestwa organiczne ulegały ciągłemu zniszczeniu: woda wynosiła je na brzeg, gdzie usychały lub zabierała je w głąb morza, gdzie brakło im powietrza i słońca.

Pierwotne warunki  życia sprzyjały rozwojowi każdego wysiłku do zapuszczania korzeni i wyrobienia silniejszej odporności, wszelkiego wysiłku do wytworzenia jakiejś powłoki zewnętrznej, chroniącej wyrzuconego na brzeg osobnika od natychmiastowego wyschnięcia. Od pierwszych dni wszelka wrażliwość smaku kierowała osobnika ku pożywieniu, a wszelka wrażliwość na  światło kazała mu unikać mroku głębin morskich i jaskiń i chronić się od nadmiernego blasku niebezpiecznych mielizn. Prawdopodobnie pierwsze skorupy i uzbrojenie ciała  żyjątek służyło raczej do obrony przed suszą niż przeciw napaści wrogów. Ale zęby i szpony dość rychło pojawiły się w dziejach naszego świata. Wspominaliśmy już o rozmiarach najwcześniejszych skorpionów wodnych. Przez długie wieki podobne istoty były najpotężniejszymi panami  życia.

Po czym w dziale owych skał paleozoicznych, zwanych epoką sylurską, której wiek wielu z dzisiejszych geologów podaje na 500 milionów lat, pojawia się nowy typ stworzeń, zaopatrzonych w oczy, zęby i większą zdolność pływania. Są to pierwsze znane dotychczas kręgowce, najwcześniejsze ryby. Ryby te pojawiają się już w wielkiej ilości w następnej epoce, dewońskiej. Jest ich tak wiele, że ten okres nazwano wiekiem ryb. Ryby niespotykanych dziś form oraz inne, podobne do dzisiejszych  żarłaczy i jesiotrów, pływały po wodach, skakały w powietrzu, myszkowały wśród wodorostów, goniły się i polowały jedne na drugie i wnosiły nowe  życie do wód naszej pustej ziemi. Nie były one zbyt duże według dzisiejszych pojęć. Mało było takich, które dochodziły do dwóch lub trzech stóp długości, pojawiały się jednak i okazy wyjątkowe, do dwudziestu stóp.

Geologia nic nam nie mówi o przodkach tych ryb. Nie da się ich spokrewnić z żadną z form poprzednich. Zoologowie mają w tej materii nader ciekawe poglądy, czerpią je z badań nad rozwojem jajek  żyjących do dziś krewniaków i z innych  źródeł. Jak się zdaje, przodkowie kręgowców byli mięczakami, małymi pływającymi stworzeniami, które zaczęły najpierw rozwijać w sobie części twarde, jak np. uzębienie. Zęby płaszczki pokrywają górną i dolną część jamy gębowej, a na jej brzegach przechodzą w spłaszczone, do zębów podobne łuski, które pokrywają większą część ich ciała. Z chwilą gdy kroniki geologiczne notują te zęby i łuski, ryby wypływają z mroków przeszłości na światło, jako pierwsze znane kręgowce.

Podobne prace

Do góry