Ocena brak

Widzenie filistra w literaturze polskiej

Autor /Alicja Dodano /10.03.2011

Filister to człowiek o ciasnych horyzontach myślowych, obojętny na dobro ogółu, ograniczony, nie mający wyższych aspiracji. Filisterstwo to bezideowość i kołtuństwo. W literaturze polskiej odnajdujemy wiele przykładów filisterstwa.

Jednym z utworów przedstawiających nam problem filisterstwa jest "Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej. Sztuka Zapolskiej nosi podtytuł "tragifarsa kołtuńska". Rzeczywiście jest to rzecz o kołtunach, ludziach obłudnych, zacofanych, ograniczonych, z których można się śmiać, ale nie zawsze wesoło, gdyż świat jaki tworzą wokół siebie bywa niekiedy przerażający. Główna bohaterka wzbudza śmiech. Jest ona kołtunem otoczonym sforą gorzej lub lepiej zapowiadających się kołtunów. Bo czy nie jest śmieszna pani Dulska latająca po pokojach w brudnym szlafroku i w papilotach na głowie, wrzaskiem stawiająca na nogi wszystkich domowników? A jej stosunek do męża, z którego zrobiła typowego pantoflarza? Stłamszony osobowością żony nawet nie ma prawa się odzywać. Może nie ma ochoty, wiedząc, że żona rozpychając się łokciami wśród trudności życia, utoruje mu wygodną drogę, a on spokojnie pomaszeruje za nią. Śmieszy nas jej niesamowite skąpstwo, manifestowanie na każdym kroku swej uczciwości i nieskalanej opinii rodziny Dulskich, o których moralności ludzie nic złego powiedzieć nie mogą. To właśnie zaczyna się problem, który hamuje śmiech czytelnika. Dewiza moralna pani Dulskiej brzmi: "na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nic nie wiedział". A więc dopuszczalne jest każde świństwo, byle nie otworzyło drzwi wejściowych domu i nie dotarło do postronnych uszu. A tych świństw i świństewek niemało jest "na pokojach" pani Dulskiej. Zbyszko lumpuje poza domem, więc trzeba mu podstawić służącą, by na miejscu znalazł to, czego musiałby szukać poza bezpiecznymi ścianami rodzinnego domu, a i pieniędzy nie będzie wydawał. Hesia znakomicie kokietuje studentów, a wiedzę o ekscytujących ją sprawach płci skrzętnie uzupełnia rozmowami z kucharką. Lokatorom co jakiś czas podwyższa się komorne, co jednak nie zobowiązuje pani Dulskiej do żadnych wobec nich usług. Wyrzuca się z mieszkania nieszczęśliwą kobietę, która śmiała truć się trywialną trucizną i która śmiała nie umrzeć, a spowodowała "publikę" przed kamienicą szanowanej właścicielki. Toleruje się kobietę żyjącą z nierządu, gdyż płaci regularnie wysokie komorne i swój zawód uprawia dyskretnie. A jaka krzywda spotkała "uczciwą" Dulską, gdy na jaw wyszła ciąża Hanki? Wszyscy są winni, ale przecież nie ona. Wyrzuca Hankę ze służby, bo "takich dziewczyn, co swoją dobrą sławę nie dbają" trzymać u siebie nie może. Z bólem serca płaci jej za milczenie, z ulgą zamykając za nią drzwi. Może nikt się nie dowie, może "znowu będzie można żyć po bożemu".

Przerażająca jest "moralna" pani Dulska i przerażające jest to, że ten tępy, ograniczony kołtun przekaże swe najgorsze cechy swoim dzieciom, a te z kolei swoim. Rodzić się będą "całe legiony Dulskich", w których "kołtun rodzinny weźmie wszystkich za łeb". Wiele więc tragedii w tej komedii, która zapowiada niezniszczalność kołtunów, którzy pod płaszczykiem frazesów na temat moralności, ukrywać będą swoją głupotę, fałsz, samolubstwo i bezwzględny stosunek do człowieka, z którym z racji jego położenia liczyć się nie muszą. Poprzez określenie "kołtuńska tragifarsa" Zapolska wyraziła swój krytyczny i wrogi stosunek do obłudy i wstecznictwa, które nazywamy kołtunerią. Autorka utrwaliła w języku polskim pojęcie "dulszczyzny, które jest synonimem obłudy moralno-obyczajowej.

Podobnie jak Zapolska Jan Tuwim również był nieprzejednanym wrogiem mieszczańskiej kołtunerii, jej tępoty umysłowej, gnuśnego i bezmyślnego życia, pozbawionego nie tylko ideałów, ale nawet konkretnych celów. Jego pasja demaskatorska, uwidoczniona w wierszu "Mieszkańcy", pozwala porównać Tuwima z Zapolską. Już w pierwszych słowach wiersza określa on swój stosunek do tych ludzi:

"Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach

strasznie mieszkają straszni mieszczanie.

Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach

zgroza zimowa, ciemne konanie."

Poeta jawnie drwi z mieszczańskiego stylu życia, pełnego nonsensów. Ci "straszni mieszczanie" wstają rano i do wieczora "chodzą. Przez cały ich oczy zwrócone są tylko na siebie, na to co posiadają. W postępowaniu mieszczan widać egoizm, a w ich życiu ogromną pustkę. Chodzą wprawdzie do kina, do teatru, dyskutują o filmie, sporcie, ale jest to właściwie wielkie "nic". Mieszczanie z wiersza Tuwima nie są zdolni do intelektualnych przeżyć, "zapięci szczelnie" "widzą wszystko oddzielnie". To oddzielne widzenie świata jest bardzo ostro napiętnowane przez poetę, który nienawidzi mieszczańskiego skąpstwa, egoizmu, ograniczonych horyzontów. Kolejnym wierszem, w którym Tuwim krytykuje filisterstwo jest "Quatorze Julliet". Jest to wyraz pogardy dla potomków dawnego postępowego mieszczaństwa z czasów rewolucji francuskiej. Poeta widząc, jak hasła rewolucji są zdradzane przez burżuazję, drwi z polskiego kołtuna śpiewającego "Marsyliankę". Tuwim Pisze:

"W mętnym lustrze z ramą pozłacaną

Widzi pysk spasiony, tłustą szyję.

"Polsko", szepce, "łojczyzno kochano,

I ty, Francjo - oto jezdem -niech żyje""

oraz

"On bałusząc oczy, będzie śpiewał

Marsyliankę z cechową starszyzną

I sztandarem na jej cześć powiewał,

Myśląc, "Francjo, moja druga łojczyzno""

Podobnie jak Zapolska i Tuwim także Witold Gombrowicz w swoim utworze pt. "Ferdydurke" przedstawił problem filisterstwa. Został on tu pokazany na przykładzie rodziny Młodziaków. Młodziakowie są zdominowani przez formę nowoczesności. W domu rządzi ich córka - Ziuta. Główny bohater - Józio mieszka na stancji u państwa Młodziaków. Chcą oni ugębić Józia mitem nowoczesnej rodziny i nowoczesnego domu, który żmudnie budują. Józio szybko orientuje się, że ta nowoczesność to tylko pozory. Ten dom jest z gruntu mieszczański i tylko chce odegrać rolę, jaką sobie wymyślił, aby nadążyć za modą. "Nowoczesność" wynikała tylko ze snobizmu. Maski na twarzach Młodziaków mają jednak liczne pęknięcia. Cała ta ich swoboda bycia i obyczajów, ten pościg za luzem i atmosferą bardziej właściwą młodzieży niż średniemu pokoleniu tamtych czasów - to wszystko trąci fałszem, obłudą i pozą. Wszystko robione jest na pokaz. Józio będzie prowokował, by uwydatnić rysy na tym sztucznym i nieszczerym obrazku. I uda mu się to. Młodziakowie wypadną ze swej roli, gdy zastaną w sypialni córki jej potencjalnych kochanków. W tym wypadku rzeczywistość przerośnie granice ich tolerancji i teoretyczne poczucie swobody. Nasuwa się tu analogia wobec domu państwa Dulskich. Gombrowicz wykorzystał pomysł Gabrieli Zapolskiej, w gruncie rzeczy opisał ten sam przypadek "dulszczyzny" i filisterstawa, tyle że przybrany w inną gębę.

Także w innych utworach literatury polskiej pisarze często poruszali problem filisterstwa. Oprócz tych trzech utworów filisterstwo widać też w obrazie Nawłoci z "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego. Cezarego Barykę razi życie nastawione tylko na przyjemności. Laura wychodzi za mąż za Barwickiego, którego nie kocha, a który jest bogaty. Cezaremu proponuje by został jej kochankiem - przecież to nic innego jak filisterskie praktyczne podejście do życia. Filisterskie jest też towarzystwo w uzdrowisku w Cisach z "Ludzi bezdomnych", czy lekarze zgromadzeni u doktora Czernina w Warszawie - nastawieni tylko na zysk i koniunkturalnie traktujący swój zawód. Bolesław Prus w "Lalce pokazał również mieszczański, filisterski styl życia Wokulskiego, kiedy zabiegał o względy Izabeli. Starał się ją kupić i aby jej zaimponować dawał pieniądze na cele dobroczynne. Reymont w "Ziemi obiecanej" pokazuje rodzący się kapitalizm, przedstawia groźne filisterstwo. Tu zapobiegliwość i pogoń za zyskiem, chęć utrzymania się na powierzchni za wszelką cenę , każe zapomnieć o ideałach, tu już nawet nie dba się o pozory.

Pokazując kołtunerię i jej wady takie jak zapobiegliwość, tępota umysłowa, bezmyślność i życie pozbawione ideałów, pisarze starali się skłaniać czytelnika do przemyśleń i walki z filisterstwem. Filisterstwo trwa bowiem do dziś, tak samo panoszy się, jest tak samo śmieszne, ale bardziej przerażające, pozbawione nawet pozorów dobra.

 

Podobne prace

Do góry