Ocena brak

Walki narodowo - wyzwoleńcze na tereni Lubaczowa w 1918 r.

Autor /Kalikst Dodano /08.11.2011

Każdy wiek wpisuje się w charakterystyczny sposób w dzieje państw, narodów oraz społeczeństw.

Komplikująca się w latach 1912 - 1914 sytuacja polityczna w Europie, a zwłaszcza na Bałkanach, gdzie krzyżowały się interesy dwóch zaborców Polski: Rosji i Austrii, obudziły w Polakach nadzieje na konflikt zbrojny między owymi państwami. Zdawano sobie sprawę, że stworzy on okazję do podjęcia nowych prób na rzecz powrotu Polski na mapę starego kontynentu. Odrodzona Rzeczpospolita natknęła się na trudny problem granic. Ponad 123 lata zaborów zmieniły wiele. Ogromny wpływ na późniejsze kształtowanie się granic państwa polskiego odegrały lokalne społeczności, które dzięki zaangażowaniu w los ojczyzny w znacznym stopniu przyczyniły się do powstania niepodległej i demokratycznej drugiej Rzeczpospolitej.

Klęska Austro-Węgier podczas I wojny światowej stawiała przed ludnością Lubaczowa szansę na przyłączenie miejscowości do państwa polskiego.

W przededniu wybuchu wojny światowej Lubaczów zamieszkiwało 6729 mieszkańców z czego 1729 obrządku rzymskokatolickiego, 2689 greko- katolickiego i 2278 izraelitów. Owe zróżnicowanie religijne, tym samym narodowościowe spowodowało powstanie sporów co do państwowej przynależności Lubaczowa do Polski bądź też Ukrainy, które doprowadziły do konfliktów zbrojnych w końcu 1918 r.

Duch patriotyczny Lubaczowian nie był obcy przedwojennej polskiej części społeczeństwa. Czar przeszłego bohaterstwa polskich pokoleń na Kresach niewątpliwie ożywczo owiewał w środowisko patriotyczne tego grodu. Idea ruch niepodległościowego pielęgnującego chęć walki o wolność w Lubaczowie przejawiła się w powstaniu organizacji niepodległościowych. Już w 1912 r. głównie przy udziale Jana Rokosza powstała drużyna harcerska. Prace prowadzone z młodzieżą pod kierunkiem późniejszego legionisty Jana Kornagi miały charakter paramilitarny i obejmowały musztrę, sporządzanie broni itp.

Niewątpliwie w dużym stopniu na urządzaniu ćwiczeń polowych - nocnych z dwiema przeciwnymi grupami wpływ wywierały wydarzenia wojenne, których widownią przez pewien czas stał się Lubaczów, a które naśladowała młodzież. Także już przed powstaniem konfliktu polsko - ukraińskiego co do przynależności państwowej Lubaczowa, a także pod wpływem zachodzących na tle sprawy polskiej ogólnych zdarzeń, zarysował się kierunek myśli niepodległościowej polskiej części społeczeństwa mojej miejscowości, gdyż z czasem młodzież harcerska zapuszczała się na ulice zamieszkane przez Ukraińców, przy czym nie obchodziło się bez wypadków poturbowań i interwencji władz austriackich.

Początek wojny światowej oraz tworzenie Legionów Polskich nie spowodowały w tutejszym społeczeństwie gwałtownych reakcji żywiołowego zaciągu do legionów. Część starszą młodzieży pobrano do wojska austriackiego, niektórzy wstąpili do Legionu Wschodniego, a po jego rozwiązaniu wrócili. Obojętność lub pesymistyczna ocena przez starszych tych pierwszych kroków ku niepodległości nie sprzyjały żywiołowości wstępowania do formujących się polskich oddziałów wojskowych, a nadmienić trzeba, że wielu spośród przyszłych peowiaków to chłopcy w wieku 12-14 lat.

Jednakże fakt, iż w legionach znaleźli się niektórzy z lubaczowskiej młodzieży odegrał ogromne znaczenie dla rozwoju ducha niepodległościowego w grodzie nad Wiszną. Legioniści przybywający z czasem do miasta, byli przedmiotem zazdrości młodszych kolegów, ponieważ młodzież widziała w nich żołnierzy polskich. Legioniści mieli więc dodatni wpływ na otoczenie. Istotnie wpływ ich uświadomił się w nasileniu prac o charakterze wojskowym. Żyjąca w sercach młodych myśl o przyłączeniu Lubaczowa do państwa polskiego niejako samoczynnie rozwijała się, a rosnąc i krzepnąc wywoływała z czasem potrzebę czynu, co skrystalizowało się w ramy Polskiej Organizacji Wojskowej.

Po kryzysie przysięgowym w lipcu 1917 r. i przeniesieniu Legionów Polskich z Kongresówki w okolice Przemyśla młodzież szkolna miała możność częstego i bezpośredniego kontaktu z legionistami. Wśród lubaczowskich legionistów odznaczał się Jan Kornaga. To on stał się przewodnikiem młodzieży i wokół niego skupiła się grupka osób zaczątek przyszłej organizacjo wojskowej. Było ich na razie kilku: Kazimierz Małecki, Władysław Borysiewicz, Ludwik Sokołowski i Wiktor Weinart. Z czasem grono to powiększyło się do 18 osób.

Po kilku miesiącach pracy w organizacji, konieczność podtrzymywania ducha niepodległościowego oraz przysposobienia się na wypadek czynnego wystąpienia uświadomiła się w pełni. Wieść o zawarciu traktatu brzeskiego mówiącego między innymi o oddaniu Ziemi Chełmskiej w ręce Ukraińców spowodowała zorganizowanie manifestacji w Lubaczowie pociągając do akcji większą ilość Polaków. Manifestacje odbywały się w lutym. Nastrój i ton nie budził wątpliwości co do jej celów. O wrażeniu jakie po nich powstały świadczy motto Jana Kornagi "... Lecz Krzyżackiego gadu nic nie ugłaszcze..."( Konrad Wallenrod), które do dziś tkwi w pamięci ludzi.

Pędu z jakimi zaczęły się manifestacje nie osłabiły ani przestrogi obawiających się następstw, ani reakcja Ukraińców, którzy próbowali kontrmanifestować co doprowadziło do różnych utarczek. W kilka dni po tych akcjach legionista Jan Kornaga został aresztowany i osadzony w obozie dla internowanych w Żurawicy pod Przemyślem. Prace w POW nie ustały lecz wzmogły się, ale były mocno zakonspirowane. POW kierował podczas nieobecności Jana Kornagi sędzia Edward Suchecki. W październiku 1918 r. przybył do Lubaczowa Jan Kornaga i zaczął przygotowywać plany do czynnego wystąpienia przeciw władzom austriackim, opanowania Lubaczowa i przyłączenia miasta do Polski co doprowadziło do konfliktu zbrojnego z Ukraińcami.

W dniu 1 listopada 1918 r. o godzinie 9.00 na wieść o upadku państw centralnych oraz wskutek otrzymanej depeszy z Krakowa o objęciu władzy w mieście przez Polaków, członkowie POW w Lubaczowie - Władysław Borysiewicz, Kazimierz Małecki, Jan Niemiec z Edwardem Sucheckim udali się pod komendą Jana Kornagi do miejscowych koszar zajmowanych przez Austriaków. Podczas pertraktacji z komendantem koszar por. Jedlińskim przybyli inni peowiacy, po czym przystąpili do rozbrajania załogi koszar. Komendę nad koszarami objął Jan Kornaga. Wydał rozkaz, wedle którego żołnierzom austriackim odbierano wszelki sprzęt wojskowy. Następnie wysłał do miasta patrole dla utrzymania porządku i rozbrajania austriackich wojskowych przejeżdżających przez Lubaczów.

Zajęcie koszar i miasta przez Polaków wywołało sprzeciw Ukraińców. Zamiast organizować i wytężać wszystkie siły polskie dla obrony zajmowanej placówki i przyjścia młodzieży z pomocą, starsi ze społeczeństwa ( Edward Suchecki, notariusz Ernest Gather, starosta Jan Siedlecki) podjęli pertraktacje z przedstawicielami Ukraińców, którzy po zorganizowaniu swoich sił, żądali oddania miasta lub utworzenia mieszanej milicji polsko - ukraińskiej po 25 osób z każdej narodowości. Zadaniem milicji było zapewnienie bezpieczeństwa do czasu rozstrzygnięcia przynależności Galicji Wschodniej, a tym samym Lubaczowa do któregoś z tworzących się państw przez Radę Ambasadorów, względnie plebiscyt.

W obawie przed rozlewem krwi, być może nie doceniając sił polskich starsi przychylili się do powstania milicji. Nie zgodziła się z tym młodzież peowiacka, która mimo braku poparcia starszych dla swojego stanowiska czując beznadziejność sytuacji. postanowiła nie iść na kompromis, nie kapitulować, lecz szukać innej drogi wyjścia dla sprawy. Nikt bowiem z uświadomionej młodzieży nie mógł sobie wyobrazić służby w mieszanej milicji. Na taką postawę młodych Polaków, Ukraińcy zgromadziwszy się w większej ilości podeszli wieczorem 1 listopada do koszar, żądając ich oddania. Na skutek stanowczej odmowy i groźnej postawy obrońców koszar, Ukraińcy odstąpili, siejąc w mieście panikę przez oddawanie strzałów, krzyki, puszczanie rakiet. Następnego dnia do koszar przybyła grupka starszych błagając wprost o wpuszczenie Ukraińców, którzy w przeciwnym razie urządzą rzeź w mieście.

Wskutek zaistniałej sytuacji, zmuszony presją Jan Kornaga ustąpił z koszar. Jednak została w nich grupa osób, która postanowiła wynieść z magazynów lepsze karabiny, amunicję i pochować ją w prywatnych domach. Plan ten został zrealizowany. I tu trzeba podkreślić ideową postawę młodzieży, która pełniąc służbę we własnych ubraniach, często o głodzie nie targnęła się na magazyny z żywnością, zabierano tylko broń. Ukraińcy jednak zgodnie z przewidywaniami peowiaków milicję zlikwidowali. Do miasta wkroczył oddział żołnierzy ukraińskich, a władzę objął ataman Fryderyk Klee, kolonista niemiecki, były chorąży w armii austriackiej. Ogłoszono stan oblężenia miasta, zażądano oddania broni. Zaczął się okres szykan. Kilku peowiaków aresztowano.

Ukraińcy w koszarach znaleźli tylko starą broń, wiedzieli, że dobra jest wśród Polaków. Rozpoczęli rewizje w domach niszcząc przy tym prywatne mieszkania, jednak broni nie znaleźli. Stosowane prześladowania miały ten skute, że po stronie polskiej zaczęło się utrwalać i rozszerzać coraz bardziej przekonanie o kontrakcji. Mimo szykan odbywały się tajne zebrania w mieście. Postanowiono zorganizować oddział zbrojny, który miał za zadanie przedostać się do Jarosławia i spowodować nadejście odsieczy. Kilku peowiaków: Jan Kornaga, Marcin Argasiński, Stanisław Czajkowski, Franciszek Małecki i Józef Małecki przedostali się do Jarosławia, gdzie powiadomili tamtejszy oddział 9 pułku piechoty o zaistniałej sytuacji w Lubaczowie, a następnie udali się na obronę Przemyśla i Lwowa.

Po kilku dniach tajnych spotkań i planach zajęcia miasta dowiedziano się, że wkrótce nadejdzie odsiecz z Jarosławia i zaniechano opanowania miasta ( później okazało się to trafne wobec nadejścia dużych sił Ukraińskich) i wyznaczono akcję na początek grudnia w związku z zamierzoną odsieczą z Jarosławia. Z pomocą pośpieszyli znajdujący się w Jarosławiu Lubaczowianie służący w 9 pułku piechoty: Stanisław Dąbek i Karol Sander, którzy w porozumieniu z jarosławską jednostką założyli kompanię lubaczowską. Opracowali wspólną akcję wyparcia Ukraińców z Lubaczowa. W porozumieniu z dowódcą 9 pp płk Wiktorem Jaroszem posłano do Lubaczowa 6 grudnia batalion pod dowództwem kpta Wesołowskiego.

Nastąpiła synchronizowana akcja z kompanią lubaczowską w wyniku której silny oddział ukraiński został wyparty z miasta. Jednakże utarczki trwały do 27 grudnia 1918r. Wówczas to 10 sotni ukraińskich po 100 żołnierzy między 5-6 godz., rano zaatakowały Lubaczów. Trwały zacięte walki. Kompania lubaczowska pod dowództwem Stanisława Dąbka ok. godz. 20 odniosła wspaniałe zwycięstwo. Naoczny świadek tych wydarzeń Edmund Jasiński naliczył się 156 zabitych żołnierzy ukraińskich. W obronie Lubaczowa życie oddało 10 peowiaków. Walczący w Lubaczowie Polacy wstąpili do kompanii lubaczowskiej pod dow. Stanisława Dąbka i walczyli z nim w wojnie polsko - ukraińskiej i polsko - bolszewickiej.

Fakt, że obok ludności Lwowa, mieszkańcy Lubaczowa byli jednymi z nielicznych społeczeństw spośród Małopolski Wschodniej, które w listopadowych dniach 1918 r. chwyciło za broń ma swoją wymowę. W chwili, gdy z gruzów rozpadających się zaborów wyłania się Niepodległa Polska, w małym mieście ujawniły się dążenia niepodległościowe. Już dziś możemy powiedzieć, iż zajęcie grodu nad Wiszną a tym samym odcinka kolejowego Jarosław - Lubaczów - Rawa Ruska, związanie sił ukraińskich, aby nie mogły pójść pod Lwów, wreszcie zmobilizowanie znacznych sił polskich miały duże znaczenie dla sprawy kształtowania się II Rzeczpospolitej. To właśnie przez Lubaczów przejeżdżały koleją, wojska gen. Józefa Hallera - tzw. "błękitna armia" na wojnę polsko- ukraińską.

Jednakże wkład mieszkańców Lubaczowa o wyzwolenie i przyłączenie miasta do państwa polskiego nie zakończył zmagań ludności mojej miejscowości w walkę o powstanie jak największej niepodległej Polski, czego wyrazistym przykładem jest uformowana pod dow. Stanisława Dąbka kompania lubaczowska, która została włączona do 9 pułku piechoty stacjonującego w Jarosławiu.

Dowódcą 9 pp został ppłk piech. Wiktor Jarosz. Głównym zadaniem pułku była ochrona ludności cywilnej. W ramach reorganizacji Wojska Polskiego 17 lutego 1919 r. pułk został przemianowany na 14 pułk piechoty i z 10 pułkiem piechoty wchodził w skład VII brygady 4 Dywizji Piechoty. Dowódcą pułku został wówczas gen. ppor. Franciszek Aleksandrowicz. Zreorganizowany pułk liczył 3 bataliony, z których każdy liczył po 4 kompanie po 180 żołnierzy.

W 1919 r. pułk odznaczył się ogromnym poświęceniem i brawurą podczas walk polsko - ukraińskich. Do 14 maja 1920 r. walczył na Ukrainie, ale pomyślny rozwój ofensywy został zahamowany natarciem Frontu Zachodniego Armii Czerwonej. Postanowiono przerzucić pułk ( oprócz III batalionu) w rejony Zamostocza i Wołoduty w okolicach Smolewicza, gdzie 23 maja wybitnie odznaczył się bohaterską odwagą i niezwykłą umiejętnością i bystrością prowadzenia swojego batalionu ówczesny major Stanisław Dąbek wraz ze znajdującymi się w pułku lubaczowskimi peowiakami.

Dnia 23 maja 1920 r. pułk zaatakował nieprzyjaciela w rejonie Zamostocza i Wołoduty. II batalion 14 pp pod dowództwem majora Stanisława Dąbka natknął się na wroga ok. godz. 5 rano, który maszerował na zachód. Major Dąbek nie bacząc, iż ma do czynienia z nieprzyjacielem w sile co najmniej jednego pułku, a sam rozporządzając tylko jednym batalionem, decyduje się bardzo szybko na natychmiastowe zaatakowanie bolszewików, rozbijając swój batalion na 2 kompanie. Jedna kompania przesuwa się niepostrzeżenie zboczami na wysokość kolumny wroga z zadaniem uderzenia w jego prawy bok, zaś 4 kompania pozostaje w rezerwie za dwoma atakującymi kompaniami I batalionu.

W chwili, kiedy dwie pierwsze kompanie II batalionu zaatakowały nieprzyjaciela, dowódca rosyjski zorientowawszy się, że ma ze słabymi do czynienia, przechodzi do zdecydowanego i energicznego kontrataku z zamiarem odrzucenia i rozbicia batalionu Stanisława Dąbka. Jednakże major zdając sobie sprawę z groźnej sytuacji, prowadzi osobiście z nadzwyczajną brawurą kompanię rezerwową do ataku. Równocześnie z nim kompania, która znajdowała się z boku nieprzyjaciela, uderza również. Bolszewicy zaskoczeni brawurą i szybkim tempem ataku w popłochu wycofują się pozostawiając w rękach Polaków 4 wozy z amunicją i końmi. Rozbity nieprzyjaciel cofa się w popłochu, a Dąbek wyrzuca go za Berezynę.

Wynik bitwy zawdzięczać można tylko bystrej orientacji mjra Dąbka, jego nadzwyczajnej odwadze i brawurze z jaką prowadził kompanię rezerwową do ataku przeciwko bolszewikom. Stanisław Dąbek odznaczył się ogromną wytrzymałością i poświęceniem za co został odznaczony orderem Virtuti Militari piątej klasy. Ogromnie przyczynił się do odparcia bolszewików z państwa polskiego, którzy chcieli opanować i podporządkować Rosji niepodległą II Rzeczpospolitą.

Wyparcie bolszewików nie kończy błyskotliwej kariery wojskowej Stanisława Dąbka. W dwudziestoleciu międzywojennym Dąbek służy w Wojsku Polskim i ujawnia swój niebywały talent. Zostaje podniesiony rangą do stopnia pułkownika i służy w oddziałach WP w całym kraju.

W przededniu wybuchu II wojny światowej zostaje mianowany dowódcą Lądowej Obrony Wybrzeża z miejscem dowodzenia w Gdyni. Już z 1 na 2 września Dąbek przeprowadza brawurowy atak, zadając poważne straty nieprzyjacielowi w okolicach Kolibki. W ciągu 7 dni stacza 31 potyczek. 11 września walczy w rejonie Rumii. Następnego dnia oceniając zaistniałą sytuację postanawia wycofać oddziały polskie z przedpola Gdyni na Kępę Oksywską. Ochronił Gdynię przed zniszczeniem, a ludność przed cywilną zagładą i cierpieniem. Walczył z olbrzymim zaangażowaniem do 19 września ( wtorek ). Wówczas miał do dyspozycji 2 tyś wygłodzonych, nie mających od 3 dni wody żołnierzy. Bronił się resztkami sił. Podziękował wszystkim za dzielną postawę wobec wroga. Wkrótce po tym znalazł się na polu walki, gdzie został raniony odłamkiem z moźdźieża i nie chcą oddać się w ręce wroga popełnia samobójstwo strzałem z pistoletu w skroń.

Stanisław Dąbek to jedna z najwybitniejszych postaci jaką "wydała ziemia lubaczowska". Bijąc się do ostatka o skrawek morskiej granicy, potwierdził niezłomną wolę Polaków do obrony niepodległości ojczyzny. Dlatego przeszedł do legendy jako uosobienie żołnierskiego patriotyzmu męstwa, wytrzymałości i poświęcenia.

Reasumując możemy stwierdzić, że wkład mieszkańców Lubaczowa w walkę o niepodległość i demokrację państwa polskiego w dwudziestym wieku był i jest ogromny. Przyłączenie miasta do państwa polskiego, jak również walka lubaczowian w wojnie polsko - ukraińskiej, bolszewickiej i niemieckiej przedstawia społeczeństwo grodu nad Wiszną jako ludzi odważnych, pełnych patriotyzmu, poświęcenia oraz zaangażowania w los ojczyzny. Już dziś możemy stwierdzić, iż walka naszych "ojców" niewątpliwie przyczyniła się poprawy wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.

Podobne prace

Do góry