Ocena brak

W jakie wady Polaków wymierzony był krytycyzm satyr I. Krasickiego?

Autor /emilcia Dodano /07.03.2011

Ignacy Krasicki, najwybitniejszy z pisarzy polskiego oświecenia, był równocześnie działaczem kulturalnym, publicystą, krytykiem literackim i teatralnym. Był wszechstronnie wykształconym erudytą, miał talent literacki i niepospolitą inteligencję. Od najmłodszych lat przeznaczony do stanu duchownego, dzięki możnym protektorom i osobistym zaletom, robi duchowną karierę bardzo szybko – w wieku 32 lat zostaje biskupem. Do zalet Krasickiego, zjednujących mu ludzi i ułatwiających karierę, należy: wytworność, dowcip, elegancja. Był wzorem ówczesnego człowieka z towarzystwa: przystojny, błyskotliwy, oczarowywał ludzi. Lubił piękne książki i eleganckie przedmioty. Z pałacu biskupów warmińskich w Lidzbarku uczynił wytworną rezydencję, otoczoną przepięknymi ogrodami. Trudno się więc dziwić, że miał stałe kłopoty finansowe.

Kiedy Stanisław August wstąpił na tron, Ignacy Krasicki natychmiast związał się z grupą reformatorów skupionych przy królu. Jako redaktor i jeden z autorów „Monitora” oddaje królowi znaczne usługi, włączając się w długofalową akcję wychowawczą, przygotowującą grunt pod reformy. Tej akcji służy jeszcze bardziej swoimi utworami poetyckimi, szczególnie poematami heroikomicznymi i satyrami.

W 1779 r. ukazała się część pierwsza Satyr – 12 utworów, poprzedzonych wierszem Do króla, w 1784 r. zredagował część drugą – 9 utworów. Były one nawiązaniem do jego publicystycznej działalności w „Monitorze”, bowiem satyra, jako jedyny gatunek klasycystycznych, zezwalała na wprowadzenie realiów życia codziennego i „niskich” tematów. Tak więc reporter, felietonista zmienił się w satyryka, tworząc najdoskonalsze w języku polskim satyry. Doświadczenia dziennikarskie przydały się, jak widać, i wpłynęły na dobór problemów, wątków, pomysłów.

Najogólniej można powiedzieć, że Krasicki w satyrach zwalczał wynaturzenia, jakim uległy w Rzeczypospolitej szlacheckiej instytucje i życie, kompromitował wartości fałszywe i pozorne, postulował humanizację stosunków międzyludzkich. Postulaty te w formie programu zawarł w satyrze Świat zepsuty. Wymienia w niej szereg wad i deprawacji współczesnych mu ludzi: szaleństwa młodzieży, kłamstwa i matactwa starych, rozwody, okradanie ojczyzny, pozory elegancji i ogłady, niedowiarstwo i bezbożność, nierząd, rozpustę, itd.:

„A jeśli gdzie się cnota i pobożność mieści,

Wyśmiewa ją zuchwałość, nawet w płci niewieściej.”

Tym występkom przeciwstawia dość utopijny obraz „przodków poczciwych”, którzy szanowali cnotę i prawdę, i uczynili państwo potężnym mocarstwem. Grzechy wnuków spowodowały upadek kraju:

„Sameś sprawcą swych losów. Zdrożne obyczaje,

Krnąbrność, nierząd, rozpusta, zbytki gubią kraje.”

Elegijny ton tej części wiersza związany jest z przypomnieniem pierwszego rozbioru Polski, gdy:

Dzień jeden nieszczęśliwy zniszczył wieków dzieło.”

Kończy jednak Krasicki wiersz z nadzieją na ocalenie ojczyzny:

„Grozi burza, grzmi niebo; okręt nie zatonie,

Majtki, zgodne z żeglarzem, gdy staną w obronie;

A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć,

Pościwiej być w okręcie, ocalić lub zginąć.”

Przypominają się w tym momencie Kazania sejmowe Piotra Skargi i jego metafora ojczyzny-okrętu. Podobieństwo jest i głębsze – tak jak Skarga, Krasicki wierzy, że obnażenie źródeł zła, odrzucenie fałszywych wartości, może doprowadzić do moralnego odrodzenia narodu i odzyskania utraconych sił. Tak jak w kolejnych kazaniach P. Skarga opisuje różne choroby matki ojczyzny, tak I. Krasicki w satyrach demonstruje poszczególne schorzenia Polaków – tworzy portrety fircyków, dworaków, zdrajców, okrutnych panów, żon modnych, pieniaczy, szulerów, głupców, pijaków. Galeria jest bogata i obejmuje wady rodzime, wynikające ze szlacheckiego obyczaju i nabyte drogą naśladowania obcych wzorców. Ton utworów jest pełen przejęcia uczuciowego, szlachetnego oburzenia, zaangażowania. Pogłębia go bogactwo środków artystycznych i mistrzowskie opanowanie dialogu. Widać to w najlepszych satyrach: w Żonie modnej i Pijaństwie. Dialogi zwiększają tempo akcji satyr i wprowadzają element polemiki. W Pijaństwie jest to dialog między pijakiem i zwolennikiem trzeźwości. Początkowo jest to wymiana krótkich zdań, potem rozrastają się one w monologi. Monolog pijaka to opowieść o kilku dniach spędzonych na libacjach, w której poeta zawarł długa listę sarmackich obyczajów towarzyskich:

„(...) Dobrego sąsiada

Nieźle czasem podpoić, (...)”,

„Jakże nie poczęstować, gdy kto w dom przychodzi?

Jak częstować, a nie pić? i to się nie godzi.”,

Kieliszek jeden, drugi zdrowiu nie zawadzi.”,

„Idą zatem dyskursa tonem statystycznym

O miłości ojczyzny, o dobru publicznym.”

Kończy pijak swój monolog potępieniem pijaństwa i jego skutków:

Bogdaj w piekło przepadło obrzydłe pijaństwo!

Cóż w nim? Tylko niezdrowie, zwady, grubijaństwo.”

Jego rozmówca wygłasza całą dydaktyczną rozprawę przeciwko pijaństwu, wymieniając takie argumenty, jak: utrata zdolności logicznego myślenia, nadwyrężenie zdrowia, skrócenie życia i upodobnienie do zwierząt:

„Człowiekiem jest z pozoru, bo w zwierząt gatunku

Godzien się mieścić, kiedy rozum zaleje.”

Jest on racjonalistą, najwyżej ceni rozum:

„Rozum, który człowieka od bydlęcia różni,

Śmią za lada przyczyną przytępiać lub tracić.”

Te wszystkie argumenty pozornie trafiają do pijaka, przytakuje rozmówcy, ale w końcu idzie się napić.

Formę dialogu ma też Żona modna. Krótki dialog między młodym żonkosiem i jego znajomym zaczyna i kończy utwór, dodając tekstowi większej dramaturgii. Środkowa część utworu to opowieść męża „żony modnej”, złożona z kilku scen takich jak: zaloty, spisywanie intercyzy, pakowanie się i wyjazd na wieś, powitanie pani domu przez służbę, zmiany zaprowadzone przez nią w domu, zabawa zakończona fajerwerkami i spaleniem stodoły. Opowiadanie męża charakteryzuje żonę modną i jego samego.

Satyra Do króla mogłaby być panegirykiem na część Stanisława Augusta, gdyby nie pewna przewrotność. Podmiot liryczny wiersza przybiera maskę przeciętnego szlachcica, który z niechęcią odnosi się do króla, gdyż zalety władcy przyjmuje za wady:

„Jesteś królem, a czemu nie królewskim synem?”,

„Jesteś królem, a byłeś przedtem mości panem.”,

„Źle to więc, żeś jest Polak,”,

„(...) oto młodyś jeszcze.”

„O sposobie rządzenia niedobre masz zdanie”,

„Chcesz, aby cię kochali? Niech się raczej bolą.”,

„Żaden się naród księgą w moc nie przysposobił,

Mądry przedysputował, ale głupi pobił.”

Ostrze satyryczne utworu jest więc wymierzone w magnatów i szlachtę, przeciwnych zmianom w kraju, którzy generalnie nie lubią i lekceważą króla i nawet w zaletach widzą wady.

Jak wspomniałam we wstępie, satyry Krasickiego były związane z jego pracą w „Monitorze” i inspirowane przez działania obozu królewskiego. Mają więc charakter publicystyczny, doraźny. Są obrazkami z życia, uogólnionymi portretami znanych osób. Z drugiej strony to wspaniale napisane, dowcipne wiersze. A zawarte w nich treści czyż nie są uniwersalne? Czy i dzisiaj nie spotykamy sarmackich obyczajów w czasie wesel i komunii? Niestety, pijaństwo należy i obecnie do wad narodowych Polaków. A cudzoziemszczyzna? Jak chętnie sięgamy po obce wzory, jak łatwo naśladujemy, zwłaszcza to, co pozorne, powierzchowne. Czyż i my nie oceniamy polityków po wyglądzie, po sposobie mówienia, nie wnikając w faktyczne ich wartości i zasługi dla kraju? I dziś możemy narzekać na zepsucie świata i nawoływać do powrotu do utraconych wartości.

 

Do góry