Ocena brak

W czym się wyraża ludowość ballad i II części Dziadów A. Mickiewicza

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Są rzeczy na niebie i ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom” stwierdził Hamlet zastanawiając się nad tajemnicami świata. Słynna szekspirowska myśl wyrażająca wiarę w istnienie irracjonalnej rzeczywistości, skłoniła Mickiewicza do szukania prawdy o świecie wśród wierzeń gminu.

Lud, żyjąc wśród własnych, fantastycznych prawideł i obrzędów, kierując się w życiu prostą „filozofią uczucia”, prezentował swój odrębny stosunek do rzeczywistości. Liczył się z istnieniem dziwnych zjawisk, wierzył w tajemniczą siłą natury, odprawiał pogańskie rytuały, podczas których wywoływano duchy. Ów szacunek i bojaźń prostych ludzi wobec nadprzyrodzonych mocy inspirowały i fascynowały Mickiewicza do tego stopnia, iż postanowił wykorzystać ludową mądrość w swoich balladach. Chciał tym samym uzmysłowić istnienie „prawd żywych” prowadzących do poznania świata duchowego, dostępnego jedynie intuicji, uczuciu i domysłom. Poeta przedstawiając fantastyczny świat nieziemskich zjaw, wodnych rusałek, zatopionych miast, czy legendarnych czarnoksiężników, przybliżał ludową tradycję, wierzenia, sposób odbioru świata.

Mickiewicza fascynował zwłaszcza fakt, że dla ludzi żyjących blisko przyrody, podporządkowanych jej cyklom i prawom jest zupełnie naturalne, że światem rządzą siły irracjonalne, potężne, niezbadane, ale wszechwładne. To, co dla osób wykształconych było absurdem, przejawem naiwności i głupoty, dla ludzi prostych było naturalnym faktem. Rusałki, upiory, zatopione miasta, duchy uosabiały w ludowej wyobraźni pierwiastek nadprzyrodzony, który jest konstytutywny dla istnienia świata. Dlatego, aby odczytać ukryty sens ballad, należy przede wszystkim użyć uczucia i wyobraźni, nie starać się sensownie wytłumaczyć zawartych w nich prawd, gdyż wówczas, tak jak Starzec z Romantyczności, nie będziemy „nic (...) widzieć dokoła”.

Mickiewicz ukazał w tej balladzie głęboką wiarę ludu w istnienie świata duchów. Dla wieśniaków śmierć nie oznaczała bezpowrotnego odejścia do krainy zmarłych. Oto ludowa bohaterka – Karusia – widzi oczami duszy swego nieżyjącego kochanka, rozmawia z nim, utrzymuje kontakt ze światem nadprzyrodzonym, z duchami. Zgromadzony wokół Karusi tłum wierzy w obecność ducha Jasieńka ; „Tu jego dusza być musi. / Jasio być musi przy swej Karusi. / On ją kochał za żywota!”. Lud nie podaje w wątpliwość możliwości porozumienia się ze zmarłymi, wierzy, że dusza nie umiera wraz z ciałem i dlatego może bez niego nadal przebywać wśród żywych. Taką postawę akceptuje sam poeta, do którego „czucie i wiara silniej mówi (...) niż mędrca szkiełko i oko”. W Romantyczności wystąpił Mickiewicz na drogę poznania pozazmysłowego, którą będzie kroczył aż do końca cyklu Ballad i romansów, i w której kontynuacją będzie II część Dziadów. W kolejnych balladach ukazuje coraz to inne wierzenia gminu.

W Świteziance np. wiara ta będzie dotyczyć wodnych boginek, które, mimo iż pochodzą z irracjonalnego świata, obcują z ludźmi niczym młode dziewczyny. Gmin wierzył, iż rusałki wyglądały cackiem naturalnie, dlatego też Strzelec nie zdaje sobie sprawy, że jego ukochana nie jest ludzką istotą. Według wierzeń ludowych, świtezianki zamieszkiwały okolice jezior, toteż akcja ballady rozgrywa się nad brzegiem Świtezi. Zauważmy, że rusałki zachowują także postać cielesną, kuszą, zwodzą ludzi. Jaś z Romantyczności jest duchem łagodnym, kochającym. Świtezianki uosabiają także pierwiastki zła, dlatego należy się ich obawiać, unikać spotkania z nimi.

Mickiewicz nie zmienia ludowych wersji podań, wiernie i z całą powagą odtwarza świat fantastycznych postaci i zdarzeń. Czasem jest to świat tak nierealny, że przypomina baśń, jednak poeta stara się uprawdopodobnić opisywane wydarzenia. Weźmy pod uwagę przykład Świtezi. Ponure jezioro ma swoje tajemnice, w które lepiej nie wnikać i nie próbować ich poznać. Lud boi się tego jeziora, ponieważ zna historię z nim związaną, wie, że w jego odmętach znajduje się zatopione miasto kobiet, które wolały śmierć niż hańbę. Przedstawiona opowieść mogłaby uchodzić za baśń, gdyby nie było dowodów na to, że historia opowiedziana przez złowioną świteziankę mogła się wydarzyć naprawdę. Oto brzegi Świtezi porastają trujące cary, które są zamienionymi w kwiaty dziećmi i kobietami z zaginionego grodu. Mickiewicz sugeruje : skoro istnieją naprawdę i posiadają swoją niszczycielską moc, nie można negować ludowego podania.

Najbliższa autentycznej „poezji gminnej” jest ballada Lilie, której treść autor zaczerpnął z oryginalnej pieśni : Stała nam się nowina. W utworze tym, zresztą jak w każdym innym ze wspomnianego cyklu, mamy do czynienia z mądrością i moralnością gminu. Poeta nie lekceważy prostych, aczkolwiek bezwzględnych praw moralności ludowej, w myśl których należy surowo ukarać niewierną żonę – morderczynię. Brutalna choć zasłużona kara, jaka spotyka złą żonę, jest przejawem sprawiedliwości natury (cerkiew zapada się dzięki nadprzyrodzonym siłom) i sprawiedliwości świata duchów (mści się zjawa zabitego męża). Być może naiwna wiara w ingerencję wyższych sił w losy ludzkie wyda się zabobonem i niemądrym przesądem, jednak właśnie bojaźń przed tajemniczą mocą przyrody kształtowała taką a nie inną moralność gminu.

Ciekawa jest także zawarta w balladach ludowa koncepcja natury. Jest ona złowroga, tajemnicza, przestrzega przed zbrodnią. Według ludu natura kieruje się odwiecznymi prawami, którym człowiek musi się poddać, i które zmuszony jest zaakceptować. Mickiewiczowska przyroda jest sprawiedliwością sama w sobie, siłą rządzącą światem i człowiekiem. Wydaje się niezrozumiała, lecz pilnie strzeże swych sekretów, a śmiałków, którzy chcieliby je poznać, surowo karze. Przyroda nie jest wrogo nastawiona do człowieka. Jest piękna, a jej sprawiedliwość daje poczucie bezpieczeństwa, którego nie gwarantują prawa ustawione przez ludzi. Ludowa mądrość poparta głęboką wiarą jawi się jako dostojne prawo, którego nie powinno się przekraczać. Robią to albo ludzie naiwni, którzy nie przyjmują do wiadomości pozamaterialnych pierwiastków świata, albo ludzie bardzo źli, którzy odczuwać będę już tylko strach przed karą.

II część Dziadów zawiera obraz ludowych wierzeń i obrzędów. Staropogańska uroczystość zmarłych nabrała cech spirytystycznego seansu, podczas którego żywi wzywają umarłych, aby przynieść im ulgę, zaś umarli przekazują żywym uwagi moralne. Guślarz, jako łącznik między dwoma światami, wypowiada zaklęcia, wykonuje rytualne czynności, uruchamia cały system przesądów i prawideł, które mają na celu przywołanie duchów. Trzeba zauważyć, że to właśnie zjawy, nie ludzie, wypowiadają moralne przestrogi. Mickiewicz uczynił z ludu, jako społeczności kierującej się intuicją i wiarą, bohatera niosącego prawdy, które pozwalają choć w minimalnym stopniu zrozumieć istotę świata.

Obrzęd „dziadów” poprzez swą fantastyczną scenerię (mroczna przycmentarna kaplica), nastrój groty („Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, / Co to będzie, co to będzie”), rytualne gesty i słowa Guślarza dowodzi niczym nie zachwianej wiary wieśniaków w istnienie irracjonalnej rzeczywistości. Tylko uznając jej istnienie można posunąć się o krok dalej w poznawaniu natury człowieka i świata. Generacja „klasyków”, „oświeconych” „widziała świat w proszku”, „nie znała prawd żywych”, dlatego była bezradna wobec problemów mieszczących się poza granicami poznania rozumowego. Mickiewicz, ukazując ludowego bohatera, który rozeznaje się w świecie za pomocą nadprzyrodzonych znaków i przeczuć, prezentując jego moralność, wierzenia i obrzędy, oraz prosty podgląd na świat, przybliżył w pewnym stopniu to, co niezrozumiałe i nie wyjaśnione.

Podobne prace

Do góry