Ocena brak

Uzasadnij ukazanie się w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego widm postaci historycznych tym, a nie innym osobom

Autor /Krzys123 Dodano /18.05.2011

Sytuacja polityczna Polski w latach współczesnych "Weselu" była tragiczna i wydawała się być beznadziejna. Mijały kolejne lata niewoli, nie przyniosły wyzwolenia kolejne romantyczne zrywy /powstanie listopadowe, powstanie styczniowe/, nasiliły się działania zaborców zmierzające do wynarodowienia Polaków, program pozytywistyczny także nie przyniósł oczekiwanych efektów. Rosło w społeczeństwie polskim zniecierpliwienie sytuacją polityczną kraju, wzmagały się dążenia niepodległościowe, rozważane były szanse i okoliczności ewentualnej realizacji tych dążeń.

W prasie obozu narodowego dyskutowano na temat możliwości wybuchu powstania, i to z ludem w roli głównej. Nic dziwnego, że Wyspiański wyobraził sobie ten kolejny zryw narodowowyzwoleńczy i ukazał swoją wizję wydarzeń. W obrazie aż roi się od zjaw - widm postaci historycznych, bo przecież miały one wielki wpływ na ukształtowanie osobowości współczesnych Wyspiańskiemu Polaków. Zjawy wprowadza na scenę Chochoł, który zapowiada, że dzięki nim ukaże się to, "co się komu w duszy gra, co kto w swoich widzi snach". Każda zjawa /z wyjątkiem Wernyhory/ ukazuje się jednej postaci i tylko przez tę postać jest widziana. Inni goście weselni nie widzą tej zjawy, bo nie myślą i nie śnią o tym, co zjawa uosabia.

Marysi ukazuje się Widmo. Maria z Mikołajczyków, najładniejsza z sióstr, przed laty zaręczona była z młodym malarzem, który kształcił się w Monachium i w Paryżu, gdzie zmarł na gruźlicę. Po jego śmierci wyszła za mąż za chłopa bronowickiego Wojciecha Suseła. Tak niewiele brakowało, aby została żoną artysty! Bawiąc się na weselu siostry - Jadwigi przypomina sobie swego narzeczonego, którego przecież musiała gorąco kochać. On to więc "gra się" jej w duszy, jego "widzi w swoich snach". Publiczność obecna na premierze "Wesela" doskonale znała dzieje tej miłości, więc ukazanie się widma było potwierdzeniem prawdziwości słów Chochoła zapowiadającego przybycie zjaw.

Spełniwszy swoją rolę, Widmo ustępuje miejsca Stańczykowi, który staje przed Dziennikarzem. Stańczyk był słynnym trefnisiem i błaznem nadwornym Aleksandra Jagillończyka, Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. Postać tę malował Jan Matejko przedstawiając ją jako wesołka i jako mędrca, symbol najgłębszej troski patriotycznej. W "Weselu" pojawia się Stańczyk w tym drugim wcieleniu.

Krakowscy konserwatyści opublikowali pamflet polityczny pt. "Teka Stańczyka", w którym kazali bohaterowi wydrwić zwolenników konspiracji i nieprzerwalności powstania. Od tego czasu Stańczyk stał się w środowisku galicyjskim symbolem mądrości politycznej oraz przydomkiem stronnictwa konserwatystów. Przedstawicielem tego stronnictwa jest w dramacie Dziennikarz /Rudolf Starzewski/ współpracownik konserwatywnego "Czasu", później redaktor naczelny tego pisma.

Dziennikarz czuje się zagubiony w tej beznadziejnej sytuacji Polski. Zaciągnął się w służbę stronnictwa z przekonania i nagromadził w czasie tej służby dosyć zwątpień, by zapytać siebie w końcu - gdzie się znalazł i czemu służy. Człowiek ten zasługuje na szacunek i Wyspiański podkreślił jego cechy charakteru: przenikliwość, inteligencję ironiczną i wrażliwą, dojrzałość, sumienie. Właśnie dzięki tym cechom Dziennikarz zastanawia się nad własną postawą - scena rozmowy ze Stańczykiem jest czymś w rodzaju rachunku sumienia. Rudolf Starzewski /jak sądzi Wyspiański/ ma świadomość, że jako Polak usypia naród, odbiera mu nadzieję na wyzwolenie. Dlatego zwierza się Stańczykowi: "Usypiam duszę mą biedną i usypiam brata mego [...] tyle złego, co dobrego, okropne rzeczy się dzieją". Krytycznie ocenia przeszłość Polski: "ród pamięta, brat pamięta, kto te pozakładał pęta i że ręka, co przeklęta, była swoja". Nawiązując do romantycznego hasła "z polską szlachtą polski lud" Dziennikarz tłumaczy: "Społem to jest malowanka, społem to duma panka...", a więc krytycznie ocenia bratanie się panów z chłopami i wie, że jest ono sztuczne, udawane.

Bohater jest moralnym i ideowym bankrutem mającym świadomość, że nie stoi po słusznej stronie. Stańczyk, prawdziwy patriota, wyrzuca mu: "Zaśpiewałeś kruczy ton; tobież tylko dzwoni w duszy pogrzebowych jęków dzwon?" i podsumowuje jego działalność: "Masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć [...] Mąć tę narodową kadź, serca truj, głowę trać!" Postać Dziennikarza stanowi w "Weselu" reprezentację obozu konserwatywnego, potępionego i osądzonego. Mimo krytyki wyczuwa się, że Wyspiański ma dla tych ludzi wiele szacunku i zrozumienia, bo przecież wiele było racji w tym, co głosili: Polacy sami doprowadzili swoją ojczyznę do upadku. Czy jednak wystarczy tylko krakać nad losem matki - Polki, czy usypianie ducha walki jest wskazane wobec trwającej ciągle niewoli? Te pytania "grają się w duszy" Dziennikarzowi i dlatego jemu to właśnie ukazuje się widmo historycznego Stańczyka.

Kolejną zjawą jest znowu postać historyczna - Rycerz. Staje on przed Poetą. Zawisza Czarny to sławny rycerz polski z XV wieku, który walczył u boku Jagiełły pod Grunwaldem, w dramacie pojawia się jako wzór minionej chwały i mocy narodowej.

Kazimierz Przerwa - Tetmajer /Poeta/ opiewał go w fantazji dramatycznej pt. "Zawisza Czarny", która została wystawiona w krakowskim teatrze w styczniu 1901 roku, a więc wtedy, gdy Wyspiański pisał "Wesele". Poecie marzy się powrót do minionej potęgi i chwały Polski, o czym świadczy jego twórczość. Nie wierzy jednak w możliwość ziszczenia się tych snów, gdyż mówi do Rycerza: "Dech twój zimny, dech grobowy... Za przyłbicą pustość, proch; w oczach twoich czarny loch, za przyłbicą Noc". Gdy Rycerz wzywa go do walki mówiąc: "Rękę daj", Poeta odpowiada: "Duszę weź". Tak więc poeta jest zdolny tylko do wzlotów duchowych, nie stać go na czyn i jego rozmowa z Rycerzem dowodzi, że świadom jest swojej ułomności.

Panu Młodemu ukazuje się Hetman, czyli Franciszek Ksawery Branicki, hetman wielki koronny, magnat polski, który walczył przeciwko konfederatom barskim, tłumił powstanie chłopskie na Ukrainie, utrzymywał bliskie stosunki z dworem w Petersburgu i nawet ożenił się z nieślubną córką carycy Katarzyny, za którą otrzymał ogromny posag. Był to łajdak i sprzedawczyk i pojawienie się go na narodowych godach prowokuje do porównania go ze współcześnie rządzącymi w kraju hetmanami. Pan Młody wyrzuca mu: "przewodziłeś, przewodziłeś, a my dzisiaj w psiej niewoli [...] ciebie ogień, ogień pali - przec już nic nas nie ocali".

Jest jednak chyba i osobisty powód, dla którego właśnie ten zdrajca ukazuje się Panu Młodemu. Hetman żeniąc się z córką znienawidzonej przez Polaków carycy, splugawił swój honor narodowy, ponieważ zaś małżonka jego pochodziła z tak zwanego nieprawego łoża - Hetman splamił swój magnacki ród. Stojąc przed Panem Młodym rzuca mu w twarz: "Czepiłeś się chamskiej dziewki?! [...] trza było do bękartów carycy iść smalić cholewki". Pan Młody, wywodzący się z dobrej rodziny inteligenckiej ze szlacheckimi tradycjami, ożenił się z chłopką. Gdzieś w głębi duszy musi dręczyć go myśl o popełnionym mezaliansie i także z tego powodu Hetman staje przed tym potomkiem szlacheckiego rodu.

Śnią i marzą w "Weselu" także przedstawiciele chłopstwa. W chacie bronowickiej chłopi bawią się i tańczą z panami, ale na atmosferze przymierza pańsko-chłopskiego kładzie się cieniem wspomnienie nie tak znowu odległych zdarzeń historycznych.

Dziadowi, przedstawicielowi biednej wsi, ukazuje się Upiór - zjawa Jakuba Szeli, chłopa procesującego się z dziedzicami i cieszącego się dużym autorytetem w swoim środowisku. Wrogość chłopów w stosunku do swoich panów wykorzystał urzędnik austriacki upoważniając chłopów do stawienia zbrojnego oporu zbuntowanym przeciwko władzy zaborczej panom. Szela stanął wówczas /1846 rok/ na czele ruchu w okolicy, ze szczególną zawziętością ścigając rodzinę swych dziedziców. Na wybuch i przebieg rzezi Szela nie wywarł istotnego wpływu, dopiero w ostatniej fazie dzięki niemu ruch ten zyskał na natężeniu.

Jednak w powszechnej opinii uznany został za głównego sprawcę krwawej rzezi galicyjskiej i do tradycji przeszedł jako ślepy mściciel krzywdy ludu. Wydarzenia te pozostały widocznie żywe w pamięci Dziada, gdyż właśnie jemu ukazuje się Upiór, który tak tłumaczy swoją obecność na narodowych godach: "Przyszedłem tu do Wesela, bo byłem ich ojcom kat, a dzisiaj ja jestem swat!!" Upiór chce zmyć krew z rąk i sukni, aby nie rozpoznano w nim mordercy panów. Minęły lata od strasznej rzezi, inteligenci chcą o niej zapomnieć, potomkowie chłopscy także udają, że zbratanie warstw stało się faktem, ale w głębi duszy jedni i drudzy z trwogą wspominają te wydarzenia. Dziad przypatrując się tańczącym panom myśli pewnie, że przed laty ojcowie i dziadowie tych weselników byli mordowanymi panami oraz zaślepionymi nienawiścią i żądzą zemsty - chłopami. Nieswojo musi czuć się na weselu pańsko-chłopskim ten, któremu Jakub Szela "w duszy się gra".

Orszak zjaw z tamtego świata zamyka widmo Wernyhory, które ukazuje się Gospodarzowi, ale widziane jest także przez Staszka i Kubę. Wernyhora to na pół legendarny Kozak - wróżbita z drugiej połowy XVIII wieku, słynny z przepowiedni o przyszłości Polski i Ukrainy. Prorokował rozbiory Polski, wojny napoleońskie, wyzwolenie Polski oraz poprawę losów Ukrainy. Przepowiednia ta okazała się potem mistyfikacją, ale pobudziła wyobraźnię wielu polskich pisarzy i artystów. Pod koniec XIX wieku postać Wernyhory upamiętnił Matejko w słynnym obrazie, rysował go także Wyspiański /projekt witraża, rysunek ołówkiem/. Gospodarzowi jawi się Wernyhora w tradycyjnym ujęciu jako wzór narodowego posłannictwa.

Przychodzi do Gospodarza /Włodzimierza Tetmajera/, ponieważ to właśnie jego wybrał na przywódcę narodu w walce o jego wolność. Wodzem mógł stać się ktoś, kto zyskałby poparcie obu warstw społecznych: panów i chłopów. Taką postacią okazał się Gospodarz, gdyż pochodził ze szlachty, a równocześnie rozumiał i cenił chłopów, wśród których żył ożeniony z chłopską córką. Jemu więc wręczył Wernyhora "złoty róg", którego dźwięk miał obudzić zespolony naród do walki o wolność /patrz też opracowanie tematu 94/. Wolna Polska śni się przedstawicielowi panów, ale "gra się w duszy" także chłopom, bo przecież i oni widzą Wernyhorę. Chłopi i inteligenci mają więc wspólne pragnienie wolności, jednak urzeczywistnienie tego marzenia jest zadaniem przerastającym ich możliwości. Taka jest pesymistyczna konkluzja dramatu Wyspiańskiego.

Podobne prace

Do góry