Ocena brak

Umysłowe odrodzenie Europy

Autor /vvv Dodano /14.03.2011

W XII w. były pewne oznaki, że myśl europejska zaczyna znów nabierać odwagi i swobody, aby podjąć przerwaną pracę naukową Greków i takie np. rozważania jak poety Lukrecjusza 32. Przyczyny tego odrodzenia były liczne i złożone. Zniesieniewojen prywatnych”, większy dostatek j większe bezpieczeństwo, które cechowały epokę po wyprawach krzyżowych, a jednocześnie rozbudzenie umysłów ludzkich przez doświadczenia w tych właśnie wyprawach zdobyte — oto pierwsze niezbędne warunki. Handel ożył na nowo; miasta bogaciły się w pokoju; podnosił się stopień oświaty w Kościele i wśród ludzi świeckich.

Wiek XIII i XIV stanowią okres powstawania całkowicie lub częściowo niezależnych miast, jak: Wenecja, Florencja, Genua, Lizbona, Paryż, Bruges, Londyn, Antwerpia, Hamburg, Norymberga, Nowogród, Wisby, Bergen. Były to wszystko miasta handlowe, pełne podróżników; a ludzie, którzy handlują i podróżują, lubią mówić i myśleć. Waśnie papieży z książętami, oczywista dzikość i przewrotność, tkwiąca w prześladowaniu heretyków, wiodły ludzi do zwątpienia o autorytecie Kościoła i do roztrząsania rzeczy zasadniczych. Widzieliśmy, że Arabowie wprowadzili Arystotelesa z po wrotem do Europy, a taki Fryderyk II stał się przewodnikiem arabskiej  filozofii i nauki wywierającej wpływ na odradzającą się myśl europejską. Jeszcze większy był wpływ Żydów.

Samo ich istnienie stawiało pretensje Kościoła pod znakiem zapytania. Wreszcie tajemnicze a pociągające badania alchemików rozpowszechniały się coraz bardziej, kierując umysły ku skromnym, ukradkowym, ale rychło płodnym próbom wiedzy doświadczalnej. Wyższe  życie umysłowe nie ograniczało się obecnie do garstki ludzi niezależnych i dobrze wychowanych. Myśl zwykłego człowieka nigdy nie była tak rozbudzona jak w tym czasie. Pomimo duchowieństwa i prześladowań, chrześcijaństwo wnosiło ferment w dusze ludzkie, gdziekolwiek głos jego dotarł. Samo przecież nawiązało bezpośredni stosunek między Bogiem Sprawiedliwości a sumieniem jednostki, nie brakło więc nikomu odwagi do utworzenia sobie własnego sądu o księciu, prałacie lub wyznaniu wiary.

Od XI w. dyskusja filozoficzna ożyła w Europie na nowo i powstawały wielkie uniwersytety w Paryżu, Oksfordzie, Bolonii itd.Tam właśnie średniowieczni scholastycy podjęli i przepracowali cały szereg kwestii o wartości i znaczeniu słów, co było koniecznym wstępem do jasnego myślenia i do twórczości naukowej następnych wieków. Odrębne miejsce, dzięki swemu geniuszowi, zajmuje Roger Bacon (ok. 1210  do 1293), franciszkanin oksfordzki, ojciec nowożytnej wiedzy doświadczalnej. W naszej historii jego imię oznacza drugi szczyt po Arystotelesie.

Dzieła jego były jedną wielką tyradą przeciw ignorancji. Ze zdumiewającą odwagą głosił,  że wiek jego jest wiekiem ciemnoty. Dzisiaj można bez fizycznego niebezpieczeństwa mówić,  że świat jest głupi i nadęty, że jego metody są naiwne i niezdarne, a dogmaty dziecinne, lecz ludzie średniowieczni, o ile ich nie wycinano w pień, o ile nie ginęli z głodu lub zarazy, byli namiętnie przekonani o swej mądrości i doskonałości swych wierzeń, i skłonni każdą w tej mierze wątpliwość pomścić surowo.

Pisma Rogera Bacona są jak błyskawica wśród głębokiej ciemności. Napadał na ignorancją swych czasów, ale jednocześnie gromadził  środki dla powiększenia, wiedzy. Zdaje się, jak gdyby odżył w nim duch Arystotelesa, tak namiętnie podkreśla on potrzebę doświadczenia i gromadzenia wiadomości. Bacon jednak zwalczał Arystotelesa, gdyż ludzie ówcześni, zamiast śmiało obserwować fakty, siedzieli w swych pokojach i ślęczeli nad kiepskimi przekładami łacińskimi, które były wszystkim, co posiadano wtedy z wielkiego myśliciela starożytności. „Gdybym mógł — pisał z właściwą sobie niepowściągliwością — spaliłbym wszystkie książki Arystotelesa, ponieważ studiowanie ich prowadzi jedynie do straty czasu, mnoży błędy i zwiększa ignorancję” — słowa, które by niewątpliwie Arystoteles sam wypowiedział, gdyby wrócił na świat, w którym dzieła lego nie były czytane, lecz podziwiane, i to, jak Roger Bacon wykazywał, w najohydniejszych przekładach.

Roger Bacon musiał być ostrożny i niezbyt naprzykrzać się ortodoksji, jeśli nie chciał dostać się do więzienia lub doświadczyć czegoś jeszcze gorszego. Toteż jego nawoływania: „Przestańcie ulegać dogmatom i autorytetom, a spójrzcie na świat!” ubrane są w słowa nader oględne. Cztery są według niego główne  źródła niewiedzy: poszanowanie autorytetu, zwyczaj, sposób myślenia ciemnego tłumu i próżna nasza niechęć do nauki, wynikająca z zarozumiałości. Byle się tylko z tego otrząsnąć, a otworzy się przed ludźmi świat nieznanej potęgi. „Są możliwe maszyny do żeglugi bez wioślarzy, tak że wiotkie okręty przeznaczone do żeglugi rzecznej lub morskiej, prowadzone przez jednego człowieka, mogą się po ruszać z większą szybkością, niż gdyby były pełne ludzi.

Podobnie można zrobić wozy, nie potrzebujące zwierząt pociągowych, a zdolne poruszać się cum  impetu inaestimabili 33, jak sobie wyobrażamy te wozy uzbrojone w kosy, z których walczyli starożytni. I maszyny do latania są możliwe, tak że człowiek siedzący w  środku obracałby pewien mechanizm, z którego pomocą sztuczne skrzydła uderzałyby w powietrze jak u ptaka w locie”. Tak pisał Roger Bacon, lecz miały jeszcze upłynąć trzy stulecia, zanim ludzie zaczęli systematycznie badać ukryto pokłady siły i pożytków, które on tak jasno wyczuwał pod głuchą powierzchnią spraw ludzkich. Saraceni dali chrześcijaństwu nie tylko swych filozofów i alchemików, dali mu jeszcze papier. Może nie za  śmiałe będzie twierdzenie,  że papier umożliwił umysłowe odrodzenie Europy. Papier był wynalazkiem chińskim, znanym już prawdopodobnie w II w. przed Chr. W 751 Chińczycy zaatakowali arabskich muzułmanów w Samarkandzie; odpędzono ich jednak, a między jeńcami znalazło się kilku zdolnych papierników, od których nauczono się tej sztuki.

Istnieją jeszcze arabskie papierowe rękopisy z IX w. Przemysł papierniczy poznał  świat chrześcijański albo za pośrednictwem Grecji, albo przez zajęcie mauretańskich papierni, gdy chrześcijanie z powrotem zdobywali Hiszpanie. Ale w rękach chrześcijańskich Hiszpanów przemysł ten upadł haniebnie. Do w. XIII nie wyrabiano dobrego papieru w Europie chrześcijańskiej, po czym Włochy wyprzedziły resztę świata. Dopiero w XIV w. zapoznały się Niemcy z fabrykacją papieru, a nie prędzej jak pod koniec tego stulecia stał się on dostatecznie tani, by opłaciło się na nim książki drukować. Druk, jako jeden z najbardziej narzucających się wynalazków, powstał teraz w sposób naturalny i konieczny, a życie umysłowe świata wkroczyło w nową, niezwykle bujną fazę. Nie szło ono już teraz wąską ścieżynką od jednego umysłu do drugiego, ale szerokim gościńcem, na którym spotykały się tysiące i dziesiątki tysięcy ludzi.

Natychmiastowym następstwem tego wynalazku była wielka ilość biblii. Książki szkolne stały się tanie. Umiejętność czytania szybko się rozpowszechniała. Nie tylko zwiększała się ilość książek, ale książki były teraz  łatwiejsze do czytania, a tym samym bardziej zrozumiałe. Zamiast ślęczeć nad niewyraźnymi gryzmołami i dopiero po ich odcyfrowaniu zastanawiać się nad ich znaczeniem, czytelnik mógł teraz myśleć i zastanawiać się, w miarę jak czytał. Dzięki temu zwiększyła się liczba czytających. Książka przestała być pięknie ozdabianą zabawką lub tajemnicą uczonego. Ludzie zaczęli pisać książki, które mógł czytać i oglądać każdy.

Pisali nie po łacinie, lecz w swym własnym języku. Z XIV wiekiem rozpoczyna się właściwa historia literatury europejskiej. Dotychczas mówiliśmy tylko o saraceńskim wpływie na odrodzenie Europy. Zwróćmy się teraz do wpływu podbojów mongolskich. Rozpaliły one ogromnie geograficzną wyobraźnię Europejczyków. Przez jakiś czas, za Wielkiego Chana, cała Azja i zachodnia Europa były w bliskim ze sobą kontakcie; wszystkie drogi były otwarte i przedstawiciele wszystkich narodów gościli na karakorumskim dworze. Zniesiono granice między Europą i Azją, które zbudowała waśń religijna chrześcijaństwa z islamem.

Papieże  żywili wielką nadzieję nawrócenia Mongołów na chrystianizm. Ich jedyną religią dotychczas był szamanizm, rodzaj bardzo pierwotnego pogaństwa. Wysłannicy papieża, buddyjscy kapłani z Indii, paryscy, włoscy i chińscy sztukmistrze, bizantyńscy i ormiańscy kupcy, mieszali się na dworze mongolskim z arabskimi urzędnikami, perskimi i indyjskimi astronomami  i matematykami. Za wiele mówi się w historii o wyprawach i rzeziach Mongołów, a za mało o ich ciekawości i pragnieniu nauki. A przecież wywarli oni niemały wpływ na historię  świata, jeśli nie jako naród twórczy, to  jako roznosiciele wiedzy i metody. Wszystko, czego możemy się dowiedzieć o tych niejasnych, romantycznych postaciach, jakimi byli Dżyngis lub Kublaj, wskazuje, że byli to monarchowie co najmniej równie inteligentni i twórczy jak olśniewający, lecz egzotyczny Aleksander Wielki lub jak ów wywoływacz politycznych upiorów, dzielny, a niepiśmienny teolog, Karol Wielki.

Jednym z najciekawszych gości na dworze mongolskim był pewien Wenecjanin, Marco Polo, który później podróż swą w książce opisał. W r. 1272 przybył do Chin wraz z ojcem i wujem, który już raz odbył tę drogę. Starzy sprawili na Wielkim Chanie głębokie wrażenie; byli om pierwszymi ludźmi z tego „łacińskiego” świata, jakich on widział dotychczas; odesłał ich z prośbą o sprowadzenie nauczycieli i uczonych, którzy by mu mogli wyłożyć doktrynę chrystianizmu; prosił również, by mu przywieźli rozmaite inne europejskie rzeczy, które obudziły jego ciekawość. Ich wizyta w towarzystwie Marka była z kolei drugą podróżą. Ci trzej Wenecjanie udali się drogą na Palestynę, a nie na Krym, jak poprzednio. Mieli ze sobą złotą tabliczkę i inne znaki od Wielkiego Chana, co musiało im wielce ułatwić podróż.

Wielki Chan prosił o trochę oliwy z lampy, która płonie w  Świętym Grobie w Jerozolimie; dlatego najpierw się tam udali, a potem przez Cylicję do Armenii. Zawędrowali tak daleko na północ, albowiem sułtan egipski najechał właśnie w tym czasie terytorium mongolskie. Po czym przez Mezopotamię dotarli do Ormuzu nad Zaloka Perską, jak gdyby zamierzali podróż morską. W Ormuzie spotkali kupców z Indii. Dla pewnych powodów nie wsiedli na okręt, lecz zwrócili się na północ przez pustynie perskie i tak przez Pamir do Kaszgaru, a przez Kotan i Lob Nor dotarli do Hwang-ho i do Pekinu. W Pekinie przebywał Wielki Chan, który ich przyjął nader gościnnie. Szczególnie Marco podobał się Kubłajowi; był młody i roztropny, i posiadał bardzo dobrze język tatarski. Otrzymał stanowisko urzędowe i wysyłano go nieraz w misji, głównie do południowo-zachodnich Chin.

Opowiadania jego obudziły z początku nieufność, a później rozpaliły wyobraźnię całej Europy: „przez całą drogę znakomite zajazdy dla podróżujących” — „piękne winnice, pola i ogrody” — „liczne opactwa buddyjskich mnichów” — „fabryki jedwabiu i delikatnej tafty i złotogłowiu” — „nieskończony szereg miast i wsi” itd. itd. Opowiadał o Birmie i jej wielkiej armii z setkami słoni, jak te zwierzęta pokonali  łucznicy mongolscy, i o zdobyciu Pegu. Opowiadał o Japonii, podając przesadne ilości złota w tym kraju. Przez trzy lata Marco był gubernatorem w Jang-czow i Chińczycy nie uważali, że jest bardziej cudzoziemski od jakiegokolwiek urzędnika tatarskiego. Mógł być również z poselstwem w Indiach. Kroniki chińskie wspominają niejakiego Polo, członka rady cesarskiej w 1277, nader cenne potwierdzenie prawdziwego na ogół opowiadania Pola.

Opublikowanie podróży Marka Pola wywarło w Europie głębokie wrażenie. Literatura europejska w XV w., a szczególnie powieść, jest pełna nazw z historii Pola, np. Cathay (płn. Chiny), Cambulac (Pekin). W dwa wieki później podróże Marka Pola czytał niejaki Krzysztof Kolumb, żeglarz genueński, który powziął  świetną myśl dotarcia do Chin, płynąc na zachód dookoła  świata. W Sewilli znajduje się egzemplarz podróży z własnoręcznymi notatkami Kolumba. Z wielu powodów Kolumb taki właśnie obrał kierunek. Zanim bowiem Turcy zajęli Konstantynopol (1453), był on bezpartyjnym targowiskiem między Wschodem a Zachodem i Genueńczycy prowadzili tam swój handel swobodnie. Ale „łacińscy” Wenecjanie, zawzięci rywale Genueńczyków, byli sprzymierzeńcami Turków przeciw Grekom, tak  że obecnie Konstantynopol nic był dla Genueńczyków dostępny.

Od dawna zapomniane odkrycie, że ziemia jest okrągła, zyskiwało na nowo uznanie w umysłach ludzkich. Idea, aby płynąc na zachód dotrzeć do Chin, nastręczała się niemal sama przez się. Sprzyjało jej wynalezienie kompasu, dzięki czemu żeglarz nie był zdany na łaskę pięknej pogody, podczas której gwiazdy wskazywały mu drogę; Normanowie, Katalończycy, Genueńczycy i Portugalczycy dotarli już do Wysp Kanaryjskich, Madery i Azorów. Mimo to Kolumb napotkał wiele trudności, zanim zdobył okręty dla” sprawdzenia swej idei. Chodził od jednego dworu europejskiego do drugiego. Dopiero w Granadzie, świeżo zdobytej na Maurach, uzyskał pomoc Ferdynanda i Izabeli 34, i mógł wreszcie wyjechać w nieznane światy z trzema małymi okrętami.

Po dwu miesiącach i dziewięciu dniach przybił do lądu, który uważał za Indie, a który w rzeczywistości był nowym kontynentem, nie znanym staremu światu. Wrócił do Hiszpanii ze złotem, bawełna, osobliwymi zwierzętami i ptakami, i dwoma malowanymi Indianami o dzikim wejrzeniu, których miano ochrzcił. Nazwał ich Indianami, ponieważ do końca życia wierzył święcie, że ląd, który odkrył, to Indie. Trzeba było lat całych, aby przekonać ludzi, że nowy kontynent Ameryki pomnożył bogactwo świata. Powodzenie Kolumba zachęciło wielu do zamorskich wypraw. W 1497 Portugalczycy opłynęli Afrykę i dotarli do Indii, a w 1515 okręty portugalskie przybiły do Jawy. W 1519 Magellan, portugalski  żeglarz w służbie hiszpańskiej, wypłynął z pięciu okrętami z Sewilli w kierunku zachodnim: z tych okrętów Vittoria wróciła w 1522, pierwszy statek, który naprawdę opłynął cały świat.

Na pokładzie jej znajdowało się 31 ludzi, pozostałych z 280 pierwotnej załogi. Sam Magellan zginął, zabity na Wyspach Filipińskich. Książki drukowane na papierze, nowy pogląd na świat, który stał się okrągły i ze wszech stron dostępny, wizja dziwnych krajów, dziwnych zwierząt i roślin, dziwnych zwyczajów i obyczajów, odkrycia na dalekich morzach, na niebie, nowych dróg i zasobów  życia — to wszystko spadło nagle na umysł europejski. Klasycy greccy, od tok dawna pogrzebani i zapomniani, doczekali się nowych wydań i studiów, i przetykali myśli ludzkie złotem marzeń Platona i tradycji wieku republikańskiej wolności i godności.

Rzymianie pierwsi zaprowadzili w Europie zachodniej ład i prawo, a Kościół  łaciński odnowił ich dzieło; nic zarówno pod panowaniem Rzymu, jak i Kościoła ciekawość i  żądza nowości były podporządkowane organizacji, która je ograniczała. Między XIII a XIV wiekiem europejscy Ariowie, dzięki dobroczynnemu wpływowi Semitów i Mongołów oraz odnalezieniu greckich klasyków, zrywają z tradycją  łacińską i wznoszą się ponownie na stanowisko duchowych i materialnych przewodników ludzkości.

Podobne prace

Do góry