Ocena brak

Ukryty wymiar - Dystans społeczny — faza dalsza (odległość od 2,1 do 3,6 m)

Autor /Stefan Dodano /03.08.2011

Jest to ta właśnie odległość, na jaką odchodzimy wówczas, gdy ktoś powiada: „Stań tak, żebym mógł cię obejrzeć”. Rozmowy towarzyskie i zawodowe prowadzone z maksymalnego dystansu społecznego mają charakter bardziej formalny niż wów-czas, gdy odbywają się w ramach fazy bliższej. Biurka w urzędach przeznaczone dla ważnych osób są zwykle na tyle duże, że utrzymują interesanta w należytej odległości. Nawet w tych instytucjach, gdzie biurka mają rozmiary standardowe, przeciwległe krzesło znajduje się 2,4 lub 2,7 metra od urzędnika. W dalszej fazie dystansu społecz-nego przestaje się postrzegać takie drobne szczegóły twarzy, jak np. włoskowate na-czynia krwionośne w gałkach ocznych. Widoczna jest  jeszcze struktura skóry oraz stan zębów i ubrania.

Żadna z badanych przeze mnie osób nie zauważyła przy tej od-ległości u siebie wyczuwania ciepłoty albo zapachu partnera. Widzenie pod katem 60 stopni ogarnia całą postać wraz z pokaźnym fragmentem otoczenia. Przy odległości około 3,6 metra znika nagle sprzężenie mięśni ocznych, umożliwiające utrzymywanie wzroku w jednym punkcie. Oczy i usta partnera znajdują się w obrębie strefy naj-ostrzejszego widzenia. Nie jest więc konieczne poruszanie oczami po to, by objąć wzrokiem całą twarz. Przy dystansie tym znacznie ważniejsze niż przy dystansach krótszych staje się podtrzymywanie kontaktu wizualnego w trakcie wszelkich rozmów niezdawkowych.

Zachowanie proksemiczne tego typu  jest uwarunkowane kulturowo i całkowicie arbitralne. Jednakże obowiązuje ono wszystkich zainteresowanych. Unikać czyjegoś wzroku to tyle, co zmusić go do zamilknięcia i ucinać konwersację, dlatego właśnie ludzie rozmawiający z sobą z tego dystansu kręcą szyjami i przechylają się z boku na bok, byle tylko wyminąć ewentualne przeszkody. Jeśli jedna osoba siedzi, druga stoi, długotrwały kontakt wizualny przy odległości mniejszej niż 3 — 3,5 metra męczy mięśnie szyi, toteż strzegą go zwykle podwładni dbający o wygodę przełożonego. Jeśli jednak porządek jest odwrócony i podwładny siedzi, druga strona często podchodzi bliżej. Przy odległości tej głos jest wyraźnie mocniejszy niż w fazie bliższej i przeważnie da się słyszeć z przyległego pomieszczenia przy otwartych drzwiach.

Podniesienie głosu lub krzyk może stwarzać wrażenie redukowania dystansu społecznego do dystansu indywidualnego. Własności proksemiczne dystansu społecznego (fazy dalszej) są tego rodzaju,  że bywa on wykorzystywany przez ludzi po to, by oddzielić się i odosobnić od innych. Odległość taka pozwala im  spokojnie kontynuować pracę w obecności kogoś innego i nie sprawiać przy tym wrażenia osoby nieuprzejmej. Dotyczy to zwłaszcza recepcjoni-stek w urzędach, po których pracodawcy spodziewają się wypełniania podwójnych obowiązków: odpowiadania na pytania i grzeczności wobec interesantów, a jedno-cześnie pisania na maszynie. Gdy recepcjonistka znajdzie się w odległości mniejszej niż 3 metry od jakiejś osoby, nawet obcej, jest nią wystarczająco skrępowana, by czuć się zmuszona do konwersacji.

Ale jeśli ma więcej przestrzeni, może względnie swo-bodnie pracować bez obowiązku rozmawiania. Podobnie mężowie po powrocie z pracy siadają, odpoczywają, czytają gazetę w odległości 3 i więcej metrów od swych żon, przy tym bowiem dystansie można równie łatwo wyłączyć się, co podjąć rozmowę w dowolnym momencie. Niektórzy z nich spostrzegają,  że  żony poustawiały meble oparciami do siebie — jest to ulubiony chwyt „odspołeczny”, [...] chwyt pozwalający uciec od innych. Taki układ jest poprawnym rozwiązaniem przy minimum przestrzeni, umożliwia bowiem ludziom odizolowanie się od siebie, jeśli mają na to ochotę.

Do góry