Ocena brak

„Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę” Jerzy Liebert. Przedstaw bohaterów literackich w sytuacji wyboru i oceń ich postawy.

Autor /Pola Dodano /08.03.2011

Wybór wpisany jest w ludzkie życie. Świadomie bądź nie człowiek codziennie dokonuje selekcji, usiłując odnaleźć to, co dla niego najlepsze. Od najprostszych decyzji w co się ubrać lub co ugotować na obiad do tych szczególnie istotnych, czyli dotyczących naszego życia; każdy wybór niesie za sobą konieczność ponoszenia konsekwencji w postaci dostosowywania pozostałych czynników do pierwotnego rozstrzygnięcia. Założenie karminowego swetra wyklucza dodatki w kolorze błękitu, a zrobienie na obiad barszczyku aż prosi się o podanie do niego pasztecików. Te z pozoru banalne przykłady obrazują działanie ciągu przyczynowo skutkowego, któremu podporządkowane jest ludzkie życie. Raz podjąwszy decyzję, musimy konsekwentnie egzekwować ją, ponieważ czasu, niestety, cofnąć nie można, więc i owej decyzji zmienić się nie da. Problem pojawia się w momencie, gdy wybór jest nie przemyślany, dokonany pod wpływem silnych emocji lub innych czynników i bodźców zewnętrznych. Nawet gdy takiego wyboru żałujemy, powinniśmy brać go pod uwagę i pozostawać mu wiernym lub postępować w taki sposób, aby godnie wycofać się z niego, biorąc na siebie ewentualne konsekwencje. Człowiek nie ma bowiem monopolu na właściwe ocenianie sytuacji i nie zawsze to, co postanowi, jest dobre. Powziętej raz decyzji nie można zmienić, więc w warunkach, kiedy dochodzimy do wniosku, że była ona błędna, pozostaje tylko pogodzić się z jej skutkami i następnym razem lepiej się zastanowić.

Jeden wybór pociąga za sobą widmo następnych. Aby zrozumieć tę sentencję, sięgnijmy do prawyboru, przed którym stanęli pierwsi ludzie. Bóg obdarzył swoje dzieci wolną wolą, dając im tym samym możliwość rozstrzygnięcia o ich życiu. Adam i Ewa świadomie sprzeciwili się Boskim nakazom; dokonali wyboru między własnym namiętnościami a prawami Pana. Za swój czyn musieli odpowiedzieć przed Stwórcą, przyjąć jego bezpośrednie skutki w postaci wygnania z raju. Decyzję Ewy o zerwaniu jabłka z zakazanego drzewa po dziś dzień odczuwają wszyscy chrześcijanie. Tylko Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący, on tylko potrafiocenić, co dla człowieka jest dobre, a co złe. Pierwsi ludzie przez swój czyn pozbawili całą ludzkość Boskiego kierownictwa, skazali potomnych na konieczność ciągłego dokonywania selekcji, bez pewności co jest właściwe, a co nie. Nie mając takiej wiedzy, jedyną efektywną drogą dla człowieka jest konsekwentne postępowanie i wierność pierwotnym postanowieniom. Bezkarne wycofywanie się jest zaś po prostu tchórzostwem. Człowiek jest bowiem odpowiedzialny za swoje czyny przed sobą, ludzkością i Bogiem.

Z moich wstępnych rozważań wynika, że każdy wybór, w zależności od jego wagi, jest zjawiskiem mniej lub bardziej wiążącym. Dowodem na słuszność tego twierdzenia niechaj będą literackie przykłady bohaterów, którzy „uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać [musieli]”. Wybór jest czynnością uzależnioną od moralności, o czym świadczy sytuacja Antygony i Kreona w obliczu śmierci Polinejkesa. Tytułowa bohaterka jest zdeklarowaną wyznawczynią określonej wiary. Fakt ten obliguje ją do postępowania zgodnie z zasadami wybranej religii. Czuje się więc zobowiązana do godnego pochowania brata, co w konsekwencji prowadzi ją do utraty życia.

Prześledźmy zatem ciąg przyczynowoskutkowy, wedle którego toczy się życie Antygony. Jej pierwszym wyborem jest dobór religii. Konsekwencją przyjęcia pewnego wyznania jest absolutny imperatyw życia w zgodzie z jego prawami. Pierwotny wybór wymaga zatem konkretnego postępowania w późniejszych problemowych sytuacjach. Antygona musi więc pochować brata, mimo iż stanowczo zakazał tego Kreon. Decydując się na ten krok, bohaterka dokonuje jednocześnie najważniejszego wyboru, przed jakim może być postawiony człowiek. Świadomie skazuje się na śmierć. Postępuje w sposób godny wierna jest swoim pierwszym postanowieniom i drodze, którą podjęła się kroczyć.

W sytuacjach wyboru postawiony jest również Kreon. On tak że zmuszony jest stawić czoła podobnemu problemowi. Na jednej szali kładzie konsekwencję i konieczność dotrzymania danego słowa, na drugiej zaś życie bratanicy. Mimo tragicznych skutków, decyduje się na zachowanie wiążącej mocy własnych zakazów. Pomijając kwestię, czy jego postępowanie było humanitarne czy też nie, należy oddać Kreonowi hołd za bezwzględną stałość przekonań i wierność własnym słowom. Pokornie przyjmuje efekty swej decyzji śmierć żony i syna. Wygrywa w nim siła charakteru i odporność na czynniki z zewnątrz.

Bolesne skutki serii dokonywanych wyborów znosi także Walter Alf z powieści poetyckiej Adama Mickiewicza. Pierwotnym wyborem, który pociągnął za sobą konieczność następnych, było w przypadku Waltera określenie własnej przynależności narodowej. Wychowany w zakonie chłopak ma bowiem w tej dziedzinie dwie możliwości: w dalszym ciągu utożsamiać się z Krzyżakami bądź uwierzyć Halbanowi, że jest Litwinem. Zdecydowawszy się na narodowość litewską, Walter zmuszony jest wypełnić obywatelski obowiązek wobec ojczyzny. Ucieka więc z zakonu, a znając sytuację polityczną, musi podjąć walkę ze swymi dotychczasowymi opiekunami. Patriotyczna postawa Waltera determinuje podjęcie przez niego określonej decyzji w kolejnym wyborze, przed jakim zostanie postawiony. Tym razem musi wybrać pomiędzy szczęściem osobistym u boku Aldony a szczęściem narodowym. Kiedy postanawia ruszyć do walki w obronie ojczyzny, w jego życiu pojawia się następny dylemat. Walter zdaje sobie sprawę, że otwarty bój z Krzyżakami z góry skazany jest na przegraną. Ma świadomość, że w uczciwy sposób nie da się złamać potęgi Zakonu. Zna drogę walki, lecz po stokroć ją przeklina, gdyż niesie ona za sobą potrzebę pogwałcenia honoru rycerskiego i moralności chrześcijańskiej. Musi wybierać między etyką i zgodą z własnymi przekonaniami a dobrem kraju. W efekcie przyjmuje imię Konrad Wallen rod i rozpoczyna nieuczciwą, podstępną grę z Zakonem. Mimo iż czuje się wewnętrznie rozdarty i oszukany, do końca trwa przy swoim wyborze. Osiągnął cel nie dopuścił do najazdu Krzyżaków na Litwę, lecz cena, jaką przyszło mu za to zapłacić, była ogromna. Ostateczną konsekwencją licznych wyborów, których dokonał, było: poświęcenie miłości żony, splugawienie własnego imienia, zatracenie nadziei na zbawienie i w końcu samobójstwo.

Na podstawie wyżej przedstawionych przykładów widać, że konieczność dokonywania ciągłych wyborów przy zachowaniu pamięci o nadrzędnym, wiążącym charakterze pierwotnego rozstrzygnięcia jest bardzo męcząca i trudna. Niejednokrotnie pozostawanie wiernym obranej początkowo drodze życia niesie za sobą cierpienie, a nawet śmierć. O ile jednak ta pierwsza decyzja była słuszna, człowiekowi łatwiej jest znosić jej skutki. Gorzej, jeżeli przez całe życie pokutujemy za popełnione niegdyś błędy i nieustannie dręczymy się myślą o własnej pomyłce. W takiej sytuacji jest bohaterka Przedwiośnia Stefana Żeromskiego, matka Cezarego, pani Jadwiga Barykowa. Jako młoda dziewczyna zakochana była w Szymonie Gajowcu, lecz wbrew głosowi serca wyszła za mąż za Seweryna Barykę. Wybierając męża, wybrała status majątkowy i dostatnie życie, odrzuciła zaś ojczyznę i miłość. O błędzie przekonała się, odczuwając głęboką nostalgię za Polską i prawdziwym związkiem. Konsekwencją jej wyboru była konieczność zamieszkania na obczyźnie w Baku, bolesne doświadczenie rewolucyjne i potrzeba ryzykowania życia w celu zdobycia środków na utrzymanie syna. Gdyby nie poślubiła Seweryna, mieszkałaby w Polsce, a rewolucja nie zniszczyłaby ostatecznie jej życia. Jednak raz podjęty wybór determinuje dalsze działanie jako żona musi dbać o męża i dom, a jako matka o syna.

Przedstawieni przeze mnie bohaterowie, niezależnie od tego, jaki mają stosunek do swej pierwszej decyzji (żałują jej czy pochwalają), bronią swego wyboru i dążą do realizacji postanowień, jakie niegdyś poczynili. W moim odczuciu tak właśnie postępuje odpowiedzialny i świadomy człowiek. Przychylam się do twierdzenia Gustawa HerlingaGrudzińskiego, że bez względu na warunki należy być wiernym sobie, czyli swemu pierwotnemu wyborowi. Porzucanie i łamanie go (jak czynią bohaterowie T. Borowskiego) graniczy bowiem z oportunizmem. Nauczmy się zatem ponoszenia konsekwencji i brania odpowiedzialności za swe decyzje. Traktując je „po macoszemu”, krzywdzimy nie tylko siebie, ale też innych. Jako że każdy wybór jest wieczny, gdyż raz podjętego postanowienia zmienić się nie da, pamiętajmy, że będąc w sytuacji, kiedy zachodzi konieczność wyboru, należy zachować pełną świadomość i trzeźwość myślenia. Inaczej będziemy płacić za błędy przez całe życie. Codzienność daje nam jednak swego rodzaju trening w dokonywaniu wyborów, więc z prostszych doświadczeń czerpmy naukę, która niewątpliwie przyda się nam w obliczu życiowej decyzji.

 

Do góry