Ocena brak

UCZNIOWIE SOFISTÓW I SOKRATESA

Autor /Mati123 Dodano /30.05.2011

Choć sofiści, z Protagorasem na czele, i Sokrates stali na przeciwległym stanowisku filozoficznym, to jednak znaleźli się ludzie, którzy łączyli ich poglądy. Tak czynili przede wszystkim Antystenes i Arystyp. Pierwszy z nich założył szkołę cyników, drugi - szkołę cyrenaików. Obaj uchodzą za sokratyków, faktycznie przeważa w nich Protagoras. W teore­tycznej filozofii wierni byli całkowicie Protagorejskiemu relatywizmowi. Pod wpływem zaś Sokratesa położyli nacisk na etykę, w której rozwinęli dwie najbardziej skrajne teorie: cynicy - teorię moralizmu, a cyrenaicy - hedonizmu.

I. CYNICY. 1. antystenes z Aten był założycielem szkoły, której nazwa pochodzi od gimnazjum Cynosarges, gdzie wykładał. Był najpierw uczniem Gorgiasza, a potem Sokratesa. Zewnętrznie bardzo przypominał mistrza. Należał do proletariatu ateńskiego i w swej doktrynie dał ideologię proletariatu. Był płodnym pisarzem, cenionym w staro­żytności za dobry styl; do nas pisma jego nie doszły. Stosunki jego z Platonem były wrogie: obaj mieli zapewne świadomość, iż są najwybitniejszymi uczniami, między którymi musi się rozegrać walka o puściznę Sokratesa, a zarazem, że reprezentują krańcowe ujęcia tej puścizny, między którymi nie może być porozumienia.

POGLĄDY, a) Od Sokratesa wziął przeświadczenie, że najważniejszą rzeczą w życiu jest cnota. W porównaniu z tym, co najważniejsze, wszystko inne jest obojętne, między innymi obojętna jest wiedza. Antystenes wyprowadzał ten pogląd z nauki Sokratesa, ale był to pogląd Sokratesowi obcy. Właśnie on dzielił cyników od Sokratesa.

Zaprzeczał tedy Antystenes wraz z sofistami, jakoby pojęcia były samoistnym źródłem poznania, i ograniczał poznanie do postrzeżeń. I gdy inni sokratycy, z Platonem na czele, poznanie odróżniali od opartego na postrzeżeniach domysłu, on określał je właśnie jako trafny domysł połączony z wytłumaczeniem. Stojąc na stano­wisku sensualistycznej koncepcji poznania skłaniał się też do materialistycznej koncepcji przyrody i ostro występował przeciw antymaterialistycznym teoriom, za­inicjowanym przez Platona. Sokrates wypowiedział się tylko w części zagadnień filozo­ficznych i wypowiedział się tylko formalnie, dlatego to następcy mogli poglądy jego uzupeł­niać zarówno w duchu sensualizmu i materializmu, jak i w duchu racjonalizmu i idealizmu.

Cechą cyników było, że oderwali się od tradycji, przyzwyczajeń, konwenansów. W po­glądach filozoficznych tak samo, jak w moralnych i politycznych. Ignorując nowe pomysły filozofów, wrócili do poglądów najprostszych. Twierdzili, że istnieją jedynie konkretne rzeczy, a jeśli mówimy o czymś więcej, to o słowach, nie o rzeczywistości. Istnieje tylko konkretny człowiek, a nie ma „człowieczeństwa", istnieją stoły i krzesła, a nie ma „sprzętów w ogóle". Próżną jest rzeczą usiłować definiować rzeczy, można je tylko opisywać. Wiele wieków przeszło, aż w XX w. filozofowie zaczęli głosić poglądy zbliżone do tych cynickich, na pozór tak prostych.

b) Etyka stanowiła ośrodek filozofii Antystenesa. W niej zaś doprowadził do skraj­ności pogląd Sokratesa: Jedynym dobrem i celem życia jest cnota, wobec tego wszystko inne jest obojętne. Posługując się znanymi, zwłaszcza wśród sofistów, pojęciami, mówił, że jedynie cnota jest „z natury" swej dobrem, wszystko zaś inne, jeśli jest uważane za dobro, to tylko przez konwencję. Zresztą, poza cnotą, wszystko inne jest niepotrzebne, bo ona sama wystarcza do szczęścia.

Opinie te cyników tłumaczą się dość łatwo. Twórcy cynizmu należeli do proletariatu, pozbawionego wszystkiego, majątku, stanowiska. Antystenes był synem niewolnicy, nie posiadającym praw obywatelskich, a najsławniejszy jego uczeń, Diogenes, był synem bankruta, pozbawionym środków do życia. Nic nie posiadali, pozostawała im tylko - natura. I pozostawało to, co mieli w sobie samych, a więc - cnota. Jeśli cynicy sławili cnotę, to nie dlatego, by nie dbali o zadowolenie. Przeciwnie, sławili ją, a potępiali dobra zewnętrzne z intencją hedonistyczną. Dobra te nie dały im zadowolenia, bo ich nie mieli; i tłumaczyli sobie, że nie dałyby także, gdyby je mieli. Temu, czego nie posiadali, odmówili wartości. Ich filozofia wyrosła nie z rozważań teoretycznych, lecz z warunków życiowych.

Należy tedy zobojętnieć dla wszystkiego poza cnotą; wtedy jest się prawdziwie wolnym i niezależnym. Obojętność i osiągana przez nią niezależność - to były główne hasła tej filozofii. Antystenesa pozytywne określenia cnoty - jeśli w ogóle istniały - poszły w za­pomnienie, a przechowały się tylko negatywne: że jest obojętnością dla pozornych dóbr i niezależnością wobec losu. Ludzi, którzy całkowicie uniezależnili się, cynicy nazywali mędrcami. Za wzór mędrca mieli Sokratesa: był on niejako żywym modelem ich teorii.

Ceniąc jedynie życie „wedle natury", potępiali wszelakie urządzenia społeczne i pań­stwowe, uważając je za konwencjonalne. Za Sokratesem twierdzili, że cnota jest jedna, taka sama dla wszystkich; przykładając zaś wagę tylko do cnoty, a nie do pochodzenia czy majątku, wszystkich ludzi mieli za równych. Występowali przeciw wszelkim nierównoś­ciom, byli za równouprawnieniem kobiet i niewolników. Nie uznawali granic państwowych, uważali się za obywateli świata, „kosmopolitów".

2. szkolą cynicka. Uczniem Antystenesa był Diogenes z Synopy (zm. 323?), uczniem zaś najwybitniejszym Diogenesa był Krates z Teb, który wraz z żoną Hiparchią i innymi członkami rodziny należał do szkoły cynickiej. Był on pierwszym z cyników, który posiadał majątek i stanowisko, ale je dobrowolnie porzucił, bo go przekonała teoria cynicka. Cynizm zaczął od teorii, potem przeszedł dopiero do praktyki. Krok ten zrobił Diogenes, jeden z najpopularniejszych filozofów, choć filozofia nie zawdzięcza mu żadnych zdobyczy teoretycznych. Zarzucał on Antystenesowi, że wygłaszał teorie, a nie dość sto­sował je w życiu, i sam rozpoczął życie wedle cynickiej teorii. Wymagała ona, jak mniemał, wyzbycia się nie tylko ujemnych, ale w ogóle wszelkich wytworów kultury. Tradycja uczyniła zeń typ cynika. Istotnie wielu było odtąd cyników, co żyli jak on, jako dobrowolni proletariusze i abnegaci, bez domu i własności; byli to dziwacy, obrażający umyślnie opinię publiczną i drwiący sobie z niej. Gdy zaś pismem zwalczali cywilizację, to czynili to zwykle w stylu drastycznym i grubiańskim. Jeszcze dość liczni byli w czasach cezarów. Od nich sposób życia naigrawający się z opinii, kultury i powszechnie cenionych dóbr nazwano „cynizmem". (Dla określenia pierwotnej filozofii cyników, wcale nie „cynicznej", stosuje się inną nazwę: „cynicyzm".) Z filozofią nie mieli już nic wspólnego.

Rozpowszechnienie idei cynickich było w starożytności ogromne. Wiele z nich przeszło do stoików. Zwłaszcza niektórzy stoicy, i to właśnie późni, jak Epiktet, niczym prawie w poglądach swych nie różnili się od cyników. Przede wszystkim zaś późnostarożytne pojęcie filozofa wytworzyło się pod wpływem cyników. „Prawdziwy filozof" miał ich rysy: był ubogi, a szczęśliwy. Nawet myśliciele innych kierunków, i to między sobą tak różni jak Julian Apostata i Grzegorz z Nazjanzu, wróg chrześcijaństwa i jego obrońca, pisali pochwałę filozofa, a charakteryzowali go jako cynika. W szczególności idee cyników odpo­wiadały wczesnemu chrześcijaństwu. Wpływ ich sięgał daleko poza szkołę. A i sama szkoła istniała do VI wieku.

II. CYRENAICY. 1. arystyp z cyreny był założycielem szkoły, która od jego ojczyzny wzięła nazwę cyrenajskiej. Datami życia zbliżony był do Platona. Najpierw poznał poglądy Protagorasa, później dopiero Sokratesa; stał się jego uczniem, ale doktrynie sofistów został w wielu punktach wierny. Arystoteles nazywa go sofistą: dawał do tego pod­stawę zarówno swą doktryną, jak i trybem wędrownym życia; był też pierwszym z uczniów Sokratesa, który powrócił do obyczaju sofistów brania zapłaty za naukę. Stanowił typ skrajnie odmienny od Antystenesa: podczas gdy tamten przystał na żywot proletariusza, on wiódł życie dworaka i światowca. Anegdoty, jakie kursowały o nim w starożytności, przedstawiały go jako oportunistę i serwilistę i specjalnie przeciwstawiały jego zachowanie pełnemu godności zachowaniu Platona, z którym spotkał się na dworze sycylijskim. Doktry­nę swą wytworzył wcześnie, jeszcze za życia Sokratesa. I żył wedle niej, stosując w prak­tyce hedonizm.

POGLĄDY. Od Sokratesa i sofistów Arystyp nauczył się tego samego, co Antystenes:

że sprawy praktyczne są ważniejsze od teoretycznych. Toteż lekceważenie wiedzy i niewiara w nią cechowały cyrenaików tak samo jak cyników. Wiedzę pojmowali całkowicie w duchu Protagorasa, jako dostarczaną wyłącznie przez zmysły i zupełnie względną. Ponadto ograniczali ją jeszcze w myśl subiektywizmu: poznajemy tylko własne stany, a nie rzeczy, które te stany wywołują.

Stąd już było naturalne przejście do jego etyki. Znane nam są tylko nasze stany, te zaś są bądź przyjemne, bądź przykre, i to są jedyne ich własności, które dają podstawę, aby między nimi wybierać. I faktycznie zabiegamy zawsze i tylko o przyjemność, a unikamy przykrości. Więc przyjemność jest jedynym dobrem, a przykrość jedynym złem. To sta­nowisko od greckiego terminu ...., oznaczającego przyjemność, przyjęto nazywać hedonizmem. Arystyp był możliwie najbardziej zdecydowanym i bezkompromisowym hedonistą, jakiego zna historia etyki. Że mógł jednakże mienić się sokratykiem, miało pod­stawę w tym, iż jak Sokrates łączył dobro i przyjemność; ale czynił to w odwrotnym kierunku: Sokrates głosił, że jedynie dobro (mianowicie moralne) daje przyjemność, podczas gdy Arystyp - że przyjemność jest jedynym dobrem.

W pięciu tezach można ująć skrajny hedonizm Arystypa: 1. Przyjemność jest jedy­nym dobrem. To teza zasadnicza. Uzupełniającą tezą jest, że przykrość jest jedynym złem.

2. Przyjemność, będąca jedynym dobrem, jest stanem przelotnym, chwilowym, trwającym tylko, póki działa bodziec. Taka „częściowa przyjem­ność" jest celem życia, szczęście zaś jest tylko zespołem częściowych przyjemności. „Częściowa przyjemność jest godna pożądania sama przez się, szczęście zaś nie samo przez się, lecz ze względu na częściowe przyjemności, jakie obejmuje". Nie­słuszną jest rzeczą wyrzekać się obecnej przyjemności dla przyszłego szczęścia, lecz należy chwytać przyjemność, jaka się nadarza; hasłocarpe diem" odpowiadało doktrynie Arys­typa.

3. Przyjemność jest natury cielesnej. „Cielesna przyjemność" - pisał - „jest celem życia".

4. Przyjemność jest stanem pozytywnym. To w przeciwieństwie do niektórych późniejszych hedonistów, jak Epikur, którzy ją mieli za stan negatywny, twierdząc, że polega na braku cierpienia; Arystyp zaprzeczał, jakoby sam brak cierpienia i przykrości był już przyjemnością, bo, jak twierdził, przyjemność i przykrość są rodzajami ruchu dokonującego się w nas, podczas gdy brak przyjemności jak i brak przykrości są właśnie brakiem takiego ruchu.

5. Przyjemności różnią się tylko intensywnością, natomiast nie różnią się między sobą jakością, czyli nie ma przyjemności, które same z siebie byłyby wyższe lub niższe od innych. Wszystko jest równie dobre, gdy daje równą przyjemność, nawet cnota jest cenna jedynie w miarę dostarczanej przez nią przyjemności. „Przyjemność różni się od przyjemności tylko tym, że jedna od drugiej jest przyjemniejsza".

2. szkoła cyrenajska. Arystyp pozyskał dla swej filozofii spore grono zwolenników. Poza jego córką, a także jego wnuczką i Arystypem Młodszym, należał do nich Teodoros, zwany Ateistą, Hegezjasz, zwany Nawołującym do śmierci, Annikeris i inni.

Cyrenaicy ci rozwijali swą hedonistyczną etykę w 5 działach: a) o dobru i złu lub, jak mówili, o tym, o co warto zabiegać i czego warto unikać o sta­nach wywoływanych przez dobro i zło, c) o czynach wywoływanych przez te stany, d) o wewnętrznych przyczynach (ornat) tych stanów i e) o podstawach decyzji

Pierwotne stanowisko Arystypa, proste a nieprzejednane w swym hedonizmie, okazało się zbyt jednostronne i trudne do obronienia, toteż uczniowie jego zaczęli niebawem robić ustępstwa, szukać kompromisów i porzucali jedną po drugiej jego tezy.

1. Teodoros przyznał, że prawdziwym dobrem i celem życia jest nie chwilowy stan przyjemności, lecz stała radość, a złem nie chwilowa przykrość, lecz stały smutek. Przyjemność przelotna przestała dlań być najwyższym dobrem, a przelotna przy­krość najwyższym złem.

2. Przyjemności duchowe zostały uznane jako odrębna klasa przyjemności obok cielesnych, gdyż „nie wszystkie duchowe przyjemności i przykrości dają się wywieść z przy­jemności i przykrości cielesnych".

3. Hegezjasz zaś zrezygnował z pozytywnego charakteru przyjemności; ten pesymista mniemał, że pozytywne przyjemności nie dadzą się w życiu osiągnąć i że przeto jako cel należy sobie stawiać brak trosk i smutków. Cel hedonistów stał się więc negatywny, zredukowany został do braku przykrości. Aby cel ten osiągnąć, należy wyrzec się dóbr, bogactw, zaszczytów, zobojętnieć wobec wszystkiego, wobec życia i śmierci: tak oto ideologia użycia przemieniła się w ideologię wyrzeczenia i hedonista ten zbliżał się poglą­dami swymi do cyników, a przejęty pesymizmem, namawiał do śmierci, która łatwiej niż życie może uwolnić od cierpień.

4. Wreszcie Annikeris wprowadzał różnice jakościowe między przyjemnościami, zachęcając hedonistów do służenia przyjaźni, miłości, ojczyźnie, które dostarczają wyż­szych przyjemności.

5. Przez te ustępstwa, zwłaszcza ostatnie, porzucona została nawet i pierwsza za­sadnicza teza hedonizmu, bo przyjemność przestała być dobrem jedynym.

Ta ewolucja, dokonana w łonie szkoły cyrenajskiej, stworzyła podłoże dla nowej hedonistycznej szkoły. Szkoła ta została założona przez Epikura, mniej więcej w sto lat po cyrenajskiej. Wchłonęła doktrynę cyrenaików, podobnie jak równocześnie szkoła stoicka wchłonęła poglądy cyników.

Podobne prace

Do góry