Ocena brak

Trzeci poziom rzeczywistości społecznej

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

Teoria stawania się społeczeństwa wychodzi od mocnej tezy ontologicznej; tym, co naprawdę istnieje, ostatecznym substratem życia społecznego, nie są ani poszczególne jednostki, ani ponadjednostkowe systemy czy struktury, lecz „trzeci poziom" rzeczywistości społecznej: swoiste pole społeczne, jednostkowo-struk-turalne. Ani jednostki, ani struktury nie są bytami realnymi, co najwyżej myślowymi abstrakcjami. Czy można wyobrazić sobie jednostkę ludzką, człowieka, który istniałby poza jakimś kontekstem społecznym, strukturalnym? To nasze złudzenie, że jesteśmy osobni, oddzielni od innych. W rzeczywistości całe nasze człowieczeństwo jest nierozerwalnie - genetycznie i aktualnie - splecione z otaczającymi strukturami społecznymi: systemami normatywnymi, ideologicznymi, kanałami interakcji i hierarchiami nierównych szans życiowych.

Podobnie, czy można wyobrazić sobie strukturę, która istniałaby bez ludzi, aktywnych w jej ramach, tworzących ją i odtwarzających bezustannie w swoich działaniach? To złudzenie, że społeczeństwo (państwo, prawo, moralność, ekonomika itp.) istnieje gdzieś osobno od jednostek. W rzeczywistości społeczeństwo to właśnie owe jednostki w ich wzajemnych powiązaniach. Tak więc każde empirycznie uchwytne zjawisko społeczne, każdy fakt socjologiczny, jest z konieczności nierozdzielnym stopem czynnika jednostkowego i czynnika strukturalnego, wycinkiem pola jednostkowo-strukturalnego.

Druga mocna teza ontologiczna dotyczy sposobu istnienia swoistej rzeczywistości społecznej, owego pola jednostkowo-strukturalnego. Jest ono mianowicie w nieustannym ruchu, fluktuacji, nie sposób go uchwycić w postaci statycznej, niezmiennej, stanowi wieczny proces. Termin „życie społeczne" przyjął się nie przypadkowo, lecz dlatego, że chwyta intuicyjnie ten podstawowy rys społeczeństwa. Bo właśnie życie po prostu, życie w sensie biologicznym, dopóty trwa, dopóki jest nieustanną zmiennością, ruchem, którego zatrzymać się nie da, bo zatrzymane nie będzie już życiem, lecz czymś zupełnie innym -śmiercią. Ale równocześnie zmienność oznacza też (częściową) kontynuację, trwanie, ciągłość ram, w których dokonują się zmiany. Zachowanie tożsamości społeczeństwa, w którym toczy się życie społeczne (tak jak zachowanie integralności żyjącego organizmu), wymaga ciągłości pewnych jego wymiarów, aspektów. Tak więc każde empirycznie uchwytne zjawisko społeczne, każdy fakt socjologiczny, jest z konieczności nierozdzielnym stopem ciągłości historycznej i bezustannej zmienności, trwa i zmienia się równocześnie.

Czymże zatem jest jednostkowy, elementarny fakt socjologiczny, najmniejszy wycinek tego szczególnego pola jednostkowo-społecznego, które istnieje tylko poprzez ciągły ruch? Jest to zdarzenie społeczne. Mówiąc o zdarzeniach, mamy na myśli fakty rozmaitej skali, rozmaitego stopnia złożoności, rozmaitego poziomu. Zdarzeniem w tym sensie jest w równym stopniu zjedzenie śniadania, zakupy w sklepie, napad na bank, wybór prezydenta, wybuch rewolucji. Jeśli przyjrzymy się każdemu z tych przykładów, zobaczymy, że w każdym z nich wyraźnie ujawnia się wewnętrzna dwoistość jednostkowo-strukturalna, każde jest czyimś działaniem (działaniami) podjętym (podjętymi) w ramach jakichś struktur. Ujawnia się także ich dynamiczny, procesowy charakter, zawieszenie między ciągłością i zmiennością.

Oczywiście zdarzenia społeczne nie są pojedyncze, izolowane, lecz wiążą się ze sobą w różne złożone kompleksy. Kompleks o najwyższej złożoności, na który składają się ściślej lub luźniej powiązane zdarzenia dokonujące się w danym społeczeństwie w danym momencie historycznym, określimy - w nawiązaniu do tradycji Karola Marksa, Antonio Gramsciego czy Gyórgy Lukacsa -terminem „praxis społeczno-historycznej" albo po prostu praktyki zbiorowej. Podkreślmy, „praxis" w tym sensie to wszystko, co się dzieje na tym szczególnym, „trzecim" poziomie rzeczywistości społecznej; to syntetyczny stop działań podejmowanych przez członków społeczeństwa i warunków strukturalnych, w jakich te działania są podejmowane.

Zdarzenia i ich całokształt - praktyka - dokonują się aktualnie, składają się na rzeczywiste „życie" społeczeństwa. Można jednak przyjąć, że są one wyrazem, aktualizacją jakichś potencjalnych zdolności, właściwości, tendencji zakodowanych w społeczeństwie, przejawem - żeby znów użyć metafory - swoistej „siły witalnej" społeczeństwa. W ten sposób dochodzimy do pojęcia dla proponowanej teorii centralnego - kategorii podmiotowości.

Podmiotowość jest tu rozumiana jako szczególna, syntetyczna właściwość społeczeństwa (pola jednostkowo-strukturalnego), wyrażająca się w zdolności do społeczno-historycznej zbiorowej praktyki. Inaczej: podmiotowość to potencjalna zdolność społeczeństwa do samoprzekształcania się. Znów wypada powtórzyć: nie jest to zdolność jednostek, zbiorowości czy grup samych w sobie; nie jest to także potencjalność struktur społecznych samych w sobie. Jest to natomiast szczególna „wypadkowa" zdolności, umiejętności, motywacji, wiedzy, konsekwencji, ambicji, samozaparcia członków społeczeństwa, oraz warunków strukturalnych, w których przychodzi im działać. Jest to cecha syntetyczna pola społecznego, a nie któregokolwiek z jego składowych aspektów czy „wektorów".

Aby tę ideę mocno zaakcentować, posłużmy się grą słów: podmiotem podmiotowości jest tu społeczeństwo, a nie jednostka, grupa, klasa czy jakakolwiek uprzedmiotowiona struktura. Podmiotowość jest potencjalnym atrybutem społeczeństwa pojmowanego jako byt swoisty, pole jednostko-wo-strukturalne. Oczywiście tak rozumiana podmiotowość społeczeństwa jest cechą stopniowalną, może występować z mniejszym lub większym nasileniem - od bieguna społeczeństwa pasywnego, trwającego w stagnacji, niezdolnego do mobilizacji i samotransformacji, aż do bieguna społeczeństwa aktywnego, podejmującego nieustanny wysiłek samoprzekształcania się, stawiającego czoło wyzwaniom, pokonującego bariery, przekraczającego granice.

Ponieważ proponowane pojęcie podmiotowości nie jest bynajmniej powszechnie spotykane, nawet w tej szkole teoretycznej, którą nazwaliśmy „teorią podmiotowości", warto przedstawić je na tle innych ujęć spotykanych w dziejach myśli społecznej. Wtedy jego oryginalność ukaże się bardziej wyraźnie.

Podobne prace

Do góry