Ocena brak

Trauma zmian społecznych - Od dyskursu postępu do dyskursu traumy

Autor /Rick Dodano /29.07.2011

W socjologii klasycznej XIX wieku panuje dyskurs postępu2: zmienność uznana zostaje nie tylko za stan normalny, ale co więcej pożądany i prowadzący do ciągłego doskonalenia społeczeństwa. Panuje fetyszyzacja i idealizacja zmienności: nowość, oryginalność, innowacja traktowane są jako wartości autote-liczne. Panuje optymizm historiozoficzny: świat idzie stale ku lepszemu. Dokonuje się generalizacja idei zmian społecznych w pojęciu nowoczesności.

Pierwsze korektury do tego idyllicznego obrazu pojawiają się jeszcze w XIX wieku. Najpierw Karol Marks zauważa, że ostateczny, długofalowy postęp dokonuje się poprzez powtarzające się kryzysy i regresy: sprzeczności, napięcia, konflikty, alienację. Dialektyczna eschatologia Marksa (zaczerpnięta od Hegla) po raz pierwszy zwraca w ten sposób uwagę na cenę postępu, jego drugą, ciemną stronę. Jest to cena płacona przez całe społeczeństwo ludzkie jakby na raty, w momentach kolejnych kumulacji napięć i konfliktów poprzedzających rewolucje, które przywracają, na coraz to wyższym poziomie kolejnej formacji, postępowy kierunek rozwoju społecznego.

Inni autorzy dziewiętnastowieczni, nie kwestionując postępowego charakteru formacji nowoczesnej, wskazują na szczególne, wybrane dziedziny, w których koszty triumfującej nowoczesności są najbardziej dotkliwe. Ferdinand Toennies ubolewa nad zatratą naturalnych wspólnot międzyludzkich i spontanicznych więzi społecznych (1887). Emile Durkheim dostrzega chaos normatywny, upadek standardów moralnych, słowem anomię (1897).

Max Weber ostrzega przed przekształceniem maksymalnie zracjonalizowanej i instrumentalnej organizacji społeczeństwa nowoczesnego w „żelazną klatkę" biurokracji (1922). W XX wieku pojawiają się nowe wątki selektywnej krytyki nowoczesności: wątek „buntu mas" Ortegi y Gasseta (1930)3, „samotności w tłumie" Davida Riesmana4, wątek ekologiczny i surowcowy, wątek industrializacji wojny i ludobójstwa. Te cząstkowe krytyki przeradzają się w drugiej połowie stulecia w bardziej totalną negację nowoczesności. Pojawiają się rozmaite katastroficzne wizje przyszłości, odrzuca się dalszą sensowność kategorii postępu. Dyskurs postępu zastąpiony zostaje dyskursem kryzysu, samo pojęcie kryzysu uzyskuje przy tym nowy sens, odmienny od etymologicznego, jako tzw. kryzys chroniczny, ciągły i nieprzezwyciężalny.

Nawet jednak w tych skrajnych formach przedmiotem krytyki jest treść zmian, jakie przynosi z sobą nowoczesność: ujmowane bardziej selektywnie lub bardziej totalnie negatywne skutki nowoczesności w różnych dziedzinach - ekonomii, polityki, ekologii, struktury społecznej, systemów wartości, mentalności zbiorowej, moralności i obyczajów, kultury, życia codziennego. Mało kto dostrzega, że negatywne skutki przynosić może zmiana jako taka, niezależnie od jej treści, od tego, co się zmienia i w jakim kierunku. Każda zmiana społeczna ma swój bilans konsekwencji. Obok konsekwencji - dobrych lub złych, postępowych lub regresywnych - jakie przynosi z uwagi na treść zmian, ma też konsekwencje negatywne wynikające po prostu z tego, że jest zmianą. Zdarzają się też zmiany o bilansie ambiwalentnym.

Najbardziej uderzająca jest sytuacja, gdy zmiany postępowe w treści, o skutkach pozytywnych, mają drugą, negatywną stronę dlatego właśnie, że są zmianami, że naruszają zastany, stabilny porządek, przerywają ciągłość, zaburzają równowagę, podważają nawyki i przyzwyczajenia (przykłady: zwycięska rewolucja, oczekiwany przełom ustrojowy, reforma samorządowa). Pierwszą sugestię takiej paradoksalnej możliwości znajdujemy u Emile'a Durkheima w pojęciu „anomii sukcesu".

Dla uchwycenia negatywnych konsekwencji zmiany społecznej jako takiej, bez względu na jej treść, warto wprowadzić pojęcie traumy. Termin ten, stosowany pierwotnie w naukach medycznych, psychiatrii czy psychoanalizie, jest coraz częściej używany metaforycznie w publicystyce czy myśleniu potocznym. Jest to symptomatyczne. Wydaje się, że pod koniec XX wieku pojawia się w doświadczeniu codziennym, dyskusjach publicznych czy w mediach nowy wątek krytyczny dotyczący samej zmienności życia, jaką narzuca formacja nowoczesna, zniechęcenie tempem, zakresem i agresywnością zmian. Ten nurt myślowy określę jako dyskurs traumy, trzeci punkt widzenia na zmianę społeczną, po dyskursie postępu i dyskursie kryzysu.

Podobne prace

Do góry