Ocena brak

Tradycjonalizm i antytradycjonalizm

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Zjawisko tak powszechne i tak ważne jak tradycja nieuchronnie rodzi metaoceny, to jest najbardziej ogólne postawy społeczne wobec tradycji jako takiej, wyrażane w ideologiach lub doktrynach dotyczących tradycji i jej roli w społeczeństwie. Nieodłącznie ambiwalentny charakter tradycji – jak się przekonaliśmy, równie często funkcjonalnej, jak dysfunkcjonalnej – siłą rzeczy prowadzi do zróżnicowanych ocen.

Jeżeli ideologie tub ogólny klimat opinii sprzyjają tradycji, marny do czynienia z "tradycjonalizmem"; jeżeli odrzucają tradycję, nazwiemy je "antytradycjonalizmem". Można hipotetycznie założyć, ze okresy dynamicznego, ekspansywnego rozwoju nie sprzyjają tradycji. Głównym motywem przewodnim takich czasów jest zmiana i nieciągłość. Istnieje wtedy powszechne przekonanie, ze wszyscy powinni akceptować zmianę, dążyć do niej i ją inicjować (Shils, 1981: 2). Innowacja, oryginalność i własne przekonania stają się wysoko cenionymi wartościami. Ludzie generalnie są nastawieni na przyszłość, a nie na przeszłość. Przeszłość pojmują jako bezpośrednie zaprzeczenie przeszłości. Uważają, że budowanie przyszłości wymaga czynnego odrzucenia i rozstania się z przeszłością. Dominuje aktywizm, optymizm i postępowość, wiara w naukę i technikę jako instrumenty racjonalnej przebudowy świata. Jest wielce prawdopodobne, że w takim klimacie ideologicznym narodzi się antytradycjonalizm, którego nosicielem będzie „generacja tu i teraz”.

Naszą hipotezę można potwierdzić przykładem nowoczesności (która będzie szczegółowo analizowana w rozdziale 5). Kapitalistyczne, przemysłowe, miejskie społeczeństwo w klasycznym dziewiętnastowiecznym okresie gwałtownej ekspansji i wzrostu było niezwykle antytradycjonalistyczne. Jeżeli w ogóle pielęgnowało jakiekolwiek tradycje, to były to „tradycje antytradycjonalizmu”, miłe wspomnienia wielkich rewolucji – brytyjskiej, francuskiej, amerykańskiej – wiążących się z odrzuceniem wcześniejszego rolniczego, monarchistycznego porządku społecznego, całkiem przekonująco określanego często mianem „tradycyjnego”. Znacznie później, po II wojnie światowej, w latach stabilizacji i dobrobytu, można było zaobserwować podobną skłonność do stronienia od tradycji i wychwalania teraźniejszości oraz przyszłości. „Uświęcenie i oddanie się przeszłości mającej sprawować symboliczny nadzór nad społeczną, polityczną oraz kulturową zmianą i innowacją ustąpiło miejsca akceptacji innowacji i orientacji na przyszłość jako podstawowym wymiarom kulturowym” (Eisenstadt, 1992a: 424).

W opisanych przypadkach antytradycjonalizm przybiera raczej formę ignorowania tradycji niż walki z nią. Odnosi się do tradycji jako takiej, a nie do jakiejś konkretnej. Może jednak również przybrać formę bardziej aktywnej krytyki skierowanej przeciwko konkretnym tradycjom, do czego dochodzi, kiedy dysfunkcjonalne efekty tradycji staję się szczególnie istotne. Wracając do wcześniejszego przykładu, istnieje silna kampania przeciwko tradycji realnego socjalizmu i syndromowi homo sovieticus, zapoczątkowana przez intelektualistów z krajów postkomunistycznych, a nastawiona na przeciwdziałanie wysoce szkodliwym skutkom tego wciąż trwałego dziedzictwa (Lutyński, 1990; Sztompka, 1991 a). Taki zogniskowany, selektywny antytradycjonalizm nie przeszkadza w głoszeniu innych tradycji, na przykład nacjonalizmu, katolicyzmu, demokracji – tych o wcześniejszym pochodzeniu, wyraźnie funkcjonalnych dla prowadzonych aktualnie transformacji.

Okresy stagnacji, podupadania lub kryzysu – niezależnie, czy ekonomicznego, politycznego czy kulturowego – natychmiast na nowo budzą tradycje. W trudnych czasach ludzie szukają pomocy u przodków, ucieczki od codziennych zmartwień, pocieszenia w bardziej świetlanej przeszłości. Znajdują je w odżywających tradycjach, starszych i młodszych, zwłaszcza w dziewiętnastowiecznej tradycji „triumfującej nowoczesności”. Okresy tego typu cechuje rozbudzony tradycjonalizm. Tradycje jawię się wtedy jako użyteczne, szczególnie funkcjonalne, a zapomina się o ich dysfunkcjonalnym potencjale.

Najbardziej chyba rozumną postawę wobec tradycji jest „tradycja krytycznego tradycjonalizmu”. Zakłada ona analityczną i sceptyczną postawę, sporządzanie w każdym konkretnym przypadku bilansu funkcji i dysfunkcji, branie pod uwagę zarówno treści tradycji, jak i okoliczności historycznych, w jakich się ją głosi. Unika się w ten sposób błędu ślepego tradycjonalizmu, bezkrytycznego podążania za tradycjami, owładniętego utożsamieniem przeszłości z dobrem. Unika się w ten sposób także przeciwnego błędu dogmatycznego antytradycjonalizmu, ignorującego dobroczynną rolę, jaką może odgrywać w społeczeństwie tradycja jako taka, a niektóre tradycje w szczególności.

Podobne prace

Do góry