Ocena brak

TORRES VEDRAS, rozległy kompleks fortyfikacji ziemnych w Portugalii, na płn. od Lizbony

Autor /Erazm123 Dodano /18.06.2013

Wzniesiony 1810 na rozkaz Wellingtona i mający osłaniać stolicę. Pracami kierował ang. płk saperów Fletcher, któremu pomagało 17 ofic. wojsk inżynieryjnych. Szańce sypało 10 tys. portug. żoł. i członków lokalnej milicji. System obejmował 108 redut w trzech liniach wyposażonych w 447 dział.

Na zach. od Lizbony wzniesiono fortyfikacje k. San Juliano, osłaniając niewielki port, przygotowany do załadowania wojsk ang., na wypadek gdyby trzeba było się ewakuować. Znajdowało się tam 11 redut z 83 działami, bronionych przez dwa bat. ang. piech. morskiej. Druga linia umocnień, uważana za główną, liczyła 65 fortów i 206 dział. Broniła ona dostępu do Lizbony przez 4 doliny.

Pierwsza linia ciągnęła się od ujścia rz. Sizandra do Tagu i miała 47 km. Wzniesiono tu 32 reduty ze 158 działami. Garnizon tego kompleksu obronnego składał się z 25 tys. żoł. portug. Główna armia ang. licząca 50 tys. żoł. skoncentrowana była wokół m. Mafra, gotowa do uderzenia w każdym zagrożonym sektorze. Na pierwszej linii obrony skonstruowano pięć stacji telegrafu powietrznego, a na drugiej cztery. Przy dobrej pogodzie można było w ciągu siedmiu minut przekazać rozkaz z jednego krańca linii na drugi.

Przez cały czas na Tagu krążyły łodzie patrolowe. Wellington rozkazał też, aby na przedpolu stosowano taktykę „spalonej ziemi”. W ten sposób pozbawił Francuzów kwater i żywności. Massena dotarł z trzema korpusami (60 tys.) przed linie T.V. 11 X 1810. Francuzi nie mieli pojęcia, że w ciągu kilku miesięcy Anglicy i Portugalczycy mogli wybudować tak rozległe fortyfikacje. Massena od razu zorientował się, że nie będzie w stanie zdobyć ich szturmem.

Pozostał jednak przez kilka miesięcy na przedpolu, licząc, że Wellington zdecyduje się na wydanie generalnej batalii i opuści szańce. Kiedy okazało się, że ang. dow. nie ma takiego zamiaru, a wojska franc. słabną z każdym dniem, Massena rozpoczął 5 III 1811 odwrót w kierunku rz. Mondego, a potem Sabugal i Almeidy.

Do góry