Ocena brak

TEORIE DEMOKRACJI - R. Legutko „Czy demokracja jest ustrojem mądrym?” [w:] „Demokracja dla wszystkich”

Autor /Edi Dodano /13.06.2011

Pytanie tytułowe „czy demokracja jest ustrojem mądrym” Legutko wywodzi z generalizacji antycznej filozofii państwa – a więc twierdzenia, że najlepszy jest ten ustrój, który kieruje się mądrością. Dalej zwraca uwagę na dwuznaczność pojęcia demos: jako ogół obywateli i jako ogół biednych obywateli (w łac. Populus vs Plebs). Twierdzenie o mądrości demokracji jest zasadne, jeżeli przyjąć, że w jej warunkach kumuluje się mądrość jednostkowa; za filozofami antyku Legutko zwraca uwagę, że równie dobrze (może nawet łatwiej) kumuluje się głupota. Na tym gruncie występuje więc spór pomiędzy społeczeństwem demokratycznym wnoszącym o mądrości demokracji a filozofami wnoszącymi o jej głupocie, ale może tak naprawdę nie o mądrość społeczeństwu chodzi?

Społeczeństwu chodzić może o wolność – demokracja uprawnia pluralizm, w sensie społecznym, politycznym, ekonomicznym i kulturowym, podczas gdy dążenie do prawdy nie uprawnia pojmowania prawdy relatywnie, gdyż wtedy staje się fałszem. Demokratyczna wolność wypowiedzi jest tak samo wolnością do wypowiadania prawdy jak fałszu, przy czym fałszu z natury jest więcej. Jest to więc „wolność bałaganu”.

Kolejną cechą przeczącą mądrości demokracji jest równość. Głos głupca waży tyle samo, ile głos mędrca., przy czym głupców jest więcej niż mędrców. Tak więc, jeśli ktoś chce zdobyć władzę w demokracji powinien apelować do głupców i promować głupotę.

Demokracja jest ustrojem bardzo kruchym, szczególnie w wydaniu bezpośrednim, w wydaniu staroateńskim. Demokracja musi być wsparta prawem, aby nie prowadzić do skrajnej wolności czy wariackiej równości. Musi więc zostać połączona z elementami niedemokratycznymi, ograniczającymi wolność i równość, aby funkcjonować stabilnie. Prowadzi to do arystotelesowskiego „złotego środka” – politei.

Kolejne niebezpieczeństwo niesione przez demokrację ujął Arystoteles dzieląc ustroje na służące interesom władcy (władców) oraz te, które służą interesom ogółu. Demokracja potrafi być tak totalitarna jak niejeden despota. (Również Tocqueville mówi o tyranii większości. Demokracja bezpośrednia wyklucza więc wolność i równość; wolność – bo człowiek jest rządzony przez lud; równość – bo rządzi nim większość. Dość skrajny pogląd…

Homogeniczność, czyli zdolność do panowania totalnego demosu, rozbijana jest w demokracji przedstawicielskiej. Reprezentanci biorą udział w konkursie o głosy ludu, co działa aktywizująco na sferę polityki, demokracja nabiera cech dynamicznych, tak jak dynamicznie działają i zmieniają się kandydaci.

Należy również zwrócić uwagę na rozbieżność interesów demokracji (jako pojęcia ze sfery polityki) i liberalizmu (termin ekonomiczny). Zbiegają się historycznie, jednak ich istoty wzajemnie się wykluczają – nie ma wolnego rynku (laissez-faire) w warunkach dążenia do równości, tak jak nie ma równego udziału w polityce w warunkach prawnie chronionej nierówności. Dialektycznie oczywiście przeciwieństwa zbiegać się mogą, na jak długo?

Wniosek Legutki: ustrój mieszany, kontynuując myśl Arystotelesa.

Do góry