Ocena brak

Teoria społeczeństwa postindustrialnego

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

Teoria społeczeństwa postindustrialnego podejmuje inny nurt rozważań.Myśle-nie ewolucjonistyczne stwarza pokusę prognozowania przyszłości. Skoro kierunek i mechanizmy rozwoju społecznego są konieczne, prawidłowe, nieodwracalne, można budować wizję przyszłości przez prostą ekstrapolację obecnych (czy przeszłych) tendencji. Teoria społeczeństwa postindustrialnego stara się wskazać, co nadejdzie po w pełni rozwiniętym społeczeństwie przemysłowym. Pojęcie „społeczeństwa postindustrialnego" wprowadził w 1974 r. Daniel Bell14. W starym, ewolucjonistycznym stylu dzieli on historię ludzkości na trzy fazy: preindustrialną, industrialną i postindustrialną. Do końca XX wieku przodujące ekonomicznie kraje świata - USA, Japonia, Europa Zachodnia - uzyskać miały, jego zdaniem, cechy społeczeństw postindustrialnych. Jakie to cechy?

Po pierwsze, przesunięcie znaczenia sektorów gospodarczych; rosnąca dominacja sektora usług (III sektora, przez co rozumie się m.in. administrację, bankowość, handel, transport, ochronę zdrowia, oświatę, naukę, sądownictwo, środki masowego przekazu, literaturę, sztukę itp.) przy znacznym spadku znaczenia sektora przemysłowego i ogromnym ograniczeniu rolniczego. Po drugie, zmiana dominującej technologii z energetycznej na informatyczną (co związane jest z automatyzacją, robotyzacją, rozwojem telekomunikacji).

Po trzecie, wzrost znaczenia planowania, prognozowania rozwoju, kontrolowania technologii; dominacja kryteriów pragmatycznych i technokratycznych przy zaniku racji ideologicznych czy etycznych. Po czwarte, rozkwit „technologii intelektualnej", a więc celowego wykorzystywania nauki dla potrzeb praktyki (budowa nowych urządzeń, systemów technicznych, wykorzystanie nowych surowców, materiałów itp.). Po piąte, przekształcenie struktury klasowej, w której nową klasą panującą, w miejsce właścicieli (burżuazji), stają się wysoko kwalifikowani specjaliści (technicy, ekonomiści, inżynierowie, menedżerowie).

Spośród wielu kontynuatorów wizji Bella wymienić można Johna Naisbit-ta, który w 1982 r. wprowadza pojęcie „megatrendów": tendencji prowadzących do fundamentalnych zmian strukturalnych społeczeństw współczesnych. Wśród dziesięciu megatrendów, jakie wymienia, niektóre są powtórzeniem tendencji dostrzeżonych już przez Bella, tyle że potwierdzonych nowym materiałem empirycznym. Inne biorą pod uwagę zupełnie nowe procesy, które dziesięć lat wcześniej nie były jeszcze tak widoczne. Jeden z nich to wspomniana już kilkakrotnie globalizacja. Gospodarka przestaje być państwowa, staje się światowa; taki charakter ma rynek ekonomiczny, finansowy, taki charakter uzyskuje międzynarodowy podział pracy. Podobnie komunikacja, turystyka, środki masowego przekazu (a zwłaszcza telewizja satelitarna) prowadzą do globalizacji kultury, sztuki, rozrywki, informacji.

Świat staje się jakby „wielką wioską": (termin kanadyjskiego teoretyka M. McLuhana). Inny megatrend związany jest z komputeryzacją, a zwłaszcza umasowieniem komputerów osobistych, jako standardowego wyposażenia wielu stanowisk pracy. Niektóre z megatrendów dotyczą polityki. Wskazuje więc Naisbitt na decentralizację władzy, wypieranie państwa z wielu dziedzin życia, wzrost znaczenia inicjatyw lokalnych i samorządności, poszerzanie form demokracji bezpośredniej. Wreszcie zwraca uwagę na zmiany stylu życia: renesans bezpośrednich, bliskich więzi międzyludzkich (a zwłaszcza przeniesienie ich z kontekstu rodzinnego do zawodowego), pojawienie się form wspólnotowych, przełamujących się przez tradycyjne, ostre hierarchie klasowe (np. „nowe ruchy społeczne", grupy interesów, stowarzyszenia dobrowolne), czy na koniec - niezwykłe wzbogacenie opcji konsumpcyjnych (możliwości wyboru w zakresie towarów, form rozrywki, uczestnictwa kulturalnego, życia religijnego itp.).

Łatwo zauważyć, że teoria społeczeństwa postindustrialnego jest najmniej precyzyjną ze wszystkich omawianych dotąd koncepcji. W ścisłym sensie nie jest to w ogóle żadna „teoria"; zbliża się do potocznego, zdroworozsądkowego opisu pewnych spektakularnych zjawisk pojawiających się w społeczeństwach współczesnych oraz do futurologicznych dywagacji na temat ich dalszego rozwoju. Niewiele w istocie wyjaśnia. Pozwala co najwyżej uzyskać nieco lepszą, całościową orientację w kierunku dokonujących się przemian.

Wszystkie scharakteryzowane dotąd koncepcje uznawały kierunkowy i progresywny bieg historii. Była ona sekwencją zdarzeń niepowtarzalnych, stale wznoszącą się, nieodwracalną, przybliżającą pożądany stan społeczeństwa. Zupełnie inny kształt przypisują dziejom teorie cykliczne. Historia toczy się w powtarzalnym rytmie, żadne zdarzenie historyczne nie jest całkowicie unikalne, po pewnym czasie bieg dziejów powraca do punktu wyjścia, a w każdym razie do stanów podobnych tym, jakie miały miejsce wcześniej. Teraźniejszość nie jest tu kulminacją, lecz tylko przejściowym etapem procesu. Wobec tego idea kierunkowości procesu, a tym bardziej postępu dziejowego, nie ma sensu.

Interpretacja historii jako powtarzających się cykli, obecna w myśli ludzkiej od dawien dawna, znalazła systematyczny wyraz w kilku XIX-wiecznych koncepcjach historiozoficznych. I stąd już przeszła bezpośrednio do socjologii.

Rosyjski filozof Mikołaj Danilewski (1822-1885), autor głośnego dzieła Rosja i Europa, odrzuca trzy aksjomaty ewolucjonizmu: a) że rozwój obejmuje ludzkość jako całość, b) że rozwój ma charakter kierunkowy i postępowy, c) że miarą postępu jest społeczeństwo Zachodniej Europy. Twierdzi, że przedmiotem rozwoju nie jest ludzkość, lecz „cywilizacje": mniejsze, jednolite, względnie izolowane całości historyczno-kulturowe, wyróżniające się swoistym „stylem" i swoistym rytmem zmian. Wymieniał takie, jak: egipska, chińska, babilońska, indyjska, perska, hebrajska, grecka, rzymska, teutońska, słowiańska. Idealizował tę ostatnią, twierdząc, że harmonijnie syntetyzuje ona cztery style typowe dla cywilizacji ją poprzedzających - wątek religijny cywilizacji hebrajskiej z wątkiem artystycznym cywilizacji greckiej, rzymską sztuką rządzenia i prawodawstwa oraz politycznymi i wojennymi umiejętnościami Teutonów.

Każda cywilizacja przechodzi prawidłowy cykl życiowy. Pierwszy etap to pojawienie się cywilizacji jako syntezy dawniej rozproszonych elementów kulturowych; drugi etap to uzyskanie przez nią rzeczywistej odrębności kulturalnej i politycznej; etap trzeci to rozkwit cywilizacji, pełna realizacja wszystkich zawartych w niej możliwości twórczych; etap czwarty to wyczerpywanie się potencjału twórczego, stagnacja, apatia; etap piąty to rozpad i upadek cywilizacji. Takie cykle cywilizacje przechodzą nierównomiernie, w związku z czym występują między nimi dysproporcje rozwojowe; w danym momencie współistnieją cywilizacje znajdujące się w różnych fazach cyklu. Danilewski sądził, że pod koniec XIX wieku cywilizacja rzymsko-germańska znajdowała się w fazie rozpadu, a cywilizacja słowiańska przeciwnie - osiągała dojrzałość i rozkwit.

Ważna lekcja metodologiczna płynąca z koncepcji Danilewskiego nakazuje rozważać każde zdarzenie historyczne w sposób podwójnie zrelatywizowany: do konkretnej cywilizacji, w ramach której występuje, oraz do fazy w cyklu typowym dla tej właśnie cywilizacji.

Duże pokrewieństwo z przedstawionym ujęciem wykazuje teoria Oswalda Spenglera (1880-1936), wyłożona w jego dziele pt. Zmierzch Zachodu. Historia nie ma żadnych uniwersalnych praw, przeciwnie - każda całość kulturowa realizuje różne wartości, posiada swoiste prawidłowości. Całości kulturowe stanowią wzajemnie izolowane monady, nie zachodzi między nimi dyfuzja, a nawet wzajemne zrozumienie jest utrudnione lub niemożliwe. Każda ma własną „duszę kulturową". Najbardziej przeciwstawne odmiany duszy kulturowej to „wątek apolliński" charakterystyczny dla kultury antycznej (kult bogów, apoteoza doświadczeń zmysłowych, ciała ludzkiego) oraz „wątek faustyczny" typowy dla kultury zachodniej (kult siły, apoteoza aktywności, woli, opanowywania świata).

Każda całość kulturowa przechodzi prawidłowe fazy. Immanentnym prawem każdej takiej całości jest przechodzenie od wzrostu i rozkwitu (zwanego stadium „kultury"), do upadku i destrukcji (czyli stadium „cywilizacji"). Stadium kultury cechuje dominacja elit intelektualnych tworzących wartości duchowe, zgodnie z którymi organizowane są stosunki ekonomiczne i polityczne (przykładem: arystokracja i kler w epoce feudalizmu). Natomiast stadium cywilizacji oznacza:

a) dominację elit politycznych nad elitą intelektualną,

b) rozpad na metropolię i prowincję, która jedynie naśladuje wzory metropolii,

c) eliminację autentycznych wartości przez puste slogany,

d) zastąpienie wszelkich więzi autotelicznych (bezinteresownych, spontanicznych, intymnych) instrumentalnymi (wyrachowanymi, formalnymi),

e) zanik ideałów duchowych na rzecz hedonistycznej konsumpcji,

f) zastąpienie człowieka jako pełnej, wielowymiarowej, posiadającej tożsamość osoby funkcją czy rolą w podziale pracy.

Spengler sądzi, że w punktach tych zawiera się diagnoza współczesnej mu cywilizacji Zachodu; znajduje się ona w stanie upadku. Jego koncepcję, przepełnioną pesymizmem, określa się dlatego czasami jako katastrofizm historiozoficzny.

Podobne prace

Do góry