Ocena brak

Teoria rozwoju sądów moralnych opracowana przez PIAGETA

Autor /Horacy123 Dodano /02.07.2011

Szwajcarski psycholog Jean PIAGET [przybliżona wymowa: Żan Piaże](1896 – 1980) w wydanej w roku 1932 książce pt. "Le jugement moral chez l'enfant" (Sąd moralny u dziecka –polskie wydanie z roku 1967 nosiło tytuł: Rozwój ocen moralnych dziecka) rozróżnił dwie zasadnicze fazy rozwoju sądów moralnych u dzieci: stadium moralności heteronomicznej i stadium moralności autonomicznej.

W stadium moralności heteronomicznej dzieci kierują się regułami dorosłych rozumianymi często opacznie, ale przyjmowanymi po to, by uniknąć przykrości ze strony dorosłych bądź, żeby ich zadowolić.

W stadium moralności autonomicznej dzieci kierują się samodzielnie wybranymi regułami. Robią to, gdy przekonują się, że uzgadnianie pewnych zasad ma sens, ponieważ wtedy można liczyć na to, że partnerzy uzgodnień również będą stosować się do tych zasad.

Terminy heteronomia” i „autonomiaPiaget zapożyczył od niemieckiego filozofa Immanuela KANTA (1724-1804). Kant użył tych terminów w swej rozprawie „Krytyka praktycznego rozumu” (1788). „Heteronomia” oznacza podporządkowanie się prawom innych; „autonomia” oznacza kierowanie się własnymi prawami.

Na podstawie obserwacji wypowiedzi i zachowań dzieci z Genewy w czasie gry w kulki Piaget doszedł do wniosku, że okres autonomii zaczyna się około 14 roku życia. Nazwa „autonomia moralna” sugeruje dojrzałość moralną. W świetle dzisiejszej wiedzy wydaje się, że dzieci w tym okresie są jednak wciąż na niskim poziomie rozwoju moralnego.

Piaget rozmawiał także z dziećmi na różne tematy. Sposób, w jaki prowadził rozmowy, cechowała elastyczność, dostosowanie pytań do poprzednich odpowiedzi dzieci. Taki sposób rozmawiania Piaget nazwał metodą kliniczną.

Jeden z typów rozmów, jakie prowadził Piaget z dziećmi, dotyczył wagi różnych przewinień. Piageta interesowało głównie, czy dziecko bardziej potępia zachowania, które miały złe skutki, czy zachowania wynikające ze złych intencji.

Piaget przedstawiał dziecku pary historyjek. Zawsze w jednej historyjce intencja była dobra, ale skutki zachowania bardzo złe dla innych; w drugiej historyjce na odwrót - zła intencja, skutek nie tak zły, jak w pierwszej historyjce.

Pierwszy przykład pary takich historyjek:

a) „Pewien mały chłopczyk imieniem Jean jest w swoim pokoju. Wołają go na obiad. Wchodzi do jadalni. Ale za drzwiami stało krzesło. Na krześle była taca, a na tej tacy piętnaście filiżanek. Jean nie mógł wiedzieć, że to wszystko znajduje się za drzwiami. Wchodzi: drzwi trącają tacę, i, buch, piętnaście filiżanek się tłucze.”

b) „Był sobie pewien chłopczyk, który nazywał sie Henri. Pewnego dnia, kiedy mama wyszła, chciał wziąć konfitury z szafy. Wszedł na krzesło i wyciągnął rekę. Ale konfitury stały za wysoko i nie mógł ich dosięgnąć. Kiedy próbował je wziąć, potrącił filiżankę. Filiżanka spadła i potłukła się.”

Przedmiotem rozmowy była porównawcza ocena zachowania obu chłopców.

Oto drugi przykład pary takich historyjek:

a) „Była sobie dziewczynka, nazywała się Marie. Pewnego dnia chciała sprawić niespodziankę swojej mamusi i zrobić dla niej wycinankę. Ale ponieważ nie umiała dobrze używać nożyczek, wycięła dużą dziurę w swojej sukni.”

b) „Dziewczynka, która nazywała się Margueritte, wzięła nożyczki mamy, kiedy mamy nie było w domu. Bawiła się chwilę tymi nożyczkami, ale ponieważ nie umiała się nimi posługiwać, zrobiła małą dziurkę w swojej sukience.”

Przedmiotem rozmowy była porównawcza ocena zachowania obu dziewczynek.

Powyższe pary historyjek zostały przytoczone dosłownie na podstawie pracy Piageta (1967, s.112-113).

Kierując się ogólną ideą, jaka przyświecała Piagetowi, można by modyfikować te historyjki, aby jeszcze bardziej uwypuklić kontrast: dobra – zła intencja oraz kontrast: skutki bardzo złe – nie tak złe.

Na przykład jedna historyjka mogłaby mówić o dziecku, które chciało pomóc mamie i przenieść tacę z filiżankami, niestety potknęło się i kilkanaście filiżanek zbiło się. Druga historyjka mogłaby mówić o dziecku, które rozzłościło się na mamę i umyślnie rzuciło jedną filiżankę o podłogę, wskutek czego zbiła się.

Za Piagetem przytoczę jeszcze jedną parę historyjek (Piaget 1967, s. 137-138):

a) „Pewne dziecko nie zna nazw ulic i nie wie dobrze, gdzie jest ulica Carouge (ulica w pobliżu szkoły, gdzie prowadziliśmy badania). Jednego dnia zatrzymuje je na ulicy jakiś pan i pyta: ‘gdzie jest ulica Carouge?’ Dziecko odpowiedziało: ‘Zdaje się, że tam’. Ale to nie było tam. Pan zabłądził i nie mógł znaleźć domu, którego szukał.”

b) „Pewien chłopiec dobrze zna nazwy ulic. Kiedyś jeden pan pyta go: ‘Gdzie jest ulica Carouge?’ Ale chłopiec chciał mu zrobić kawał i powiedział” ‘To jest tam’, wskazując inna ulicę. Ale ten pan nie zbłądził i udało mu się później odnaleźć drogę.”

Z badań Piageta wynikało, że młodsze dzieci bardziej potępiają te zachowania, które miały gorsze skutki (zbicie 15 filiżanek; spowodowanie, że pytający o drogę zabłądził). Starsze dzieci bardziej potępiały zachowania o złych intencjach (samowolne sięganie po konfitury, złośliwe wprowadzenie w błąd).

Poniżej zamieszczam cztery wybrane dla ilustracji relacje z rozmów z dziećmi na temat historyjek o odpowiadaniu na pytanie o drogę (Piaget 1967, s.147-148)

THE (6 lat): - Który z nich jest gorszy? - Ten, który nie wiedział, gdzie jest ulica Carouge. - Dlaczego to jest gorsze? - Pan zabłądził. - A tamten drugi, wiedział, gdzie to jest? - Tak. - Dlaczego nie powiedział? - Dla kawału.”

CAR (8 lat): - Gorszy jest: - Ten przez którego pan zabłądził, a mniej niegrzeczny jest ten, przez którego pan nie zabłądził. - Gdybyś miał ich ukarać, którego ukarałbyś bardziej? - Tego, który nie wiedział, gdzie to jest. On się omylił. - A tamten, czy nie oszukał tego pana? - Tak, ale pan nie zbłądził. - A gdyby pan zabłądził? -To obaj byliby jednakowo źli.”

DUR (7 lat): - Są tacy sami, czy jeden jest gorszy, niż drugi? - Jeden jest gorszy. - Który? - Ten, który zrobił to dla kawału. - Pan zabłądził, czy nie? - Nie zabłądził. - A ten drugi, któremu dziecko przez pomyłkę podało złą drogę? - Zabłądził. - Którego ukarałbyś bardziej? - Tego, który zrobił dla kawału.”

LOURD (8;3): - Gorsze było kłamstwo : - Tego, który wiedział, że to nie jest tam. Ten drugi nie wiedział, co mówi. - Czy trzeba ich ukarać? - Tego, który powiedział źle, on powinien był powiedzieć, jeżeli wiedział.

Piaget interesował się także tym, czy dziecko odbiera pewne naturalne skutki zachowań jako karę. Opowiadał dzieciom na przykład taką historyjkę:

Było sobie dwoje dzieci, które kradły jabłka z jabłoni. Nagle przyszedł ogrodnik i dzieci pędem uciekły. Jedno z nich zostało złapane. Drugie dziecko, wracając do domu okrężną drogą, przechodzi przez rzekę po zepsutym moście i wpada do wody. Co o tym myślisz? Czy gdyby nie kradło jabłek, a i tak przeszło by po tym zepsutym moście, to wpadłoby do wody?”

(Piaget, 1967, s. 232)

Piageta interesowało to, czy dzieci będą traktowały wypadek jako kare za złe zachowanie. Okazało się, że młodsze dzieci tak właśnie sądzą. Piaget nazwał to zjawisko wiarą w sprawiedliwość immanentną”. Mówiąc ogólnie, polega ona na uznaniu, że w sprawiedliwość jest czymś w rodzaju prawa przyrody: sprawcę złego czynu spotyka naturalna kara. Nie muszą wymierzać jej ludzie, ta sprawiedliwość wynika z naturalnych wydarzeń.

Piaget rozmawiając ze starszymi dziećmi stwierdził, że przestają wierzyć w sprawiedliwość immanentną. Starsze dzieci uważają, że sprawiedliwość muszą wymierzać ludzie, bo przyroda sama nie strzeże sprawiedliwości.

Zbliżone zjawisko badał u ludzi dorosłych amerykański psycholog Melvin LERNER (ur.w 1929 r.). W roku 1980 wydał on książkę pt. „Wiara w sprawiedliwy świat. Podstawowe urojenie (Lerner, 1980). Twierdził, że część ludzi dorosłych wierzy w to, że ludzie „otrzymują to, na co zasługują”. Jeżeli komuś wiedzie się w życiu, to widocznie ktoś taki ma zalety,dzięki którym dobrze prosperuje, jeżeli kogoś spotykają nieszczęścia, to widocznie jest to skutek jego wad.

Inni badacze (Rubin i Peplau, 1975) ustalili, że ludzie, którzy silnie wierzą w sprawiedliwy świat, są bardziej religijni, bardziej autorytarni, bardziej konserwatywni, darzą większym podziwem przywódców politycznych i istniejące instytucje społeczne, mają bardziej negatywne postawy wobec grup społecznych, które są w gorszej sytuacji. Ludzie tacy czują mniejszą potrzebę, by angażować się w działalność reformatorską lub by działać na rzecz polepszenia sytuacji ludzi źle traktowanych w społeczeństwie.

Podobne prace

Do góry