Ocena brak

Teoria kultury masowej - Od Sherlocka Holmesa do Mike'a Hammera

Autor /Fred Dodano /04.08.2011

Rola nauki w kulturze masowej również zmieniła się z racjonalnej i wpajającej szacunek dla celów, w bierną, pełną przypadku, a nawet katastroficzną. Zwróćmy uwagę na ewolucję detektywistycznej powieści, rodzaju, którego początków można szukać w pamiętnikach Vidocqa, mistrza-detektywa z epoki Napoleona. Poe, szcze-gólnie zafascynowany naukową metodą, napisał pierwsze i dotychczas najlepsze de-tektywistyczne opowieści:

Porwany list, Złoty Żuk, Tajemnica Marii Rogêt, Zabójstwo przy rue Morgue.  Conan Doyle stworzył wielkiego ludowego bohatera, Sherlocka Holmesa, mędrca, który, tak jak Dupin Edgara Poe, posługuje się naukową dedukacją (u Edgara Poe „rezonowaniem”). Podobne opowieści mogły znaleźć oddźwięk, a na-wet zrozumienie, tylko u odbiorców przyzwyczajonych myśleć w naukowych termi-nach: zbierać dane, wysunąć hipotezę, sprawdzać ją śledząc, czy posłuży ona do ujęcia mordercy.

Sam pomysł rodzaju artystycznego, przybierającego formę problemu, który należy rozwiązać intelektualnymi środkami, mógł powstać tylko w wieku nauki. Taka detektywistyczna opowieść, w stylu dla niej „klasycznym”, wciąż jeszcze nęci auto-rów (z dobrymi wynikami u Agathy Christie i Johna Dicksona Carra, ze złymi u bar-dziej popularnego Erle'ego Stanleya Gardnera), ale ostatnio zaczęły ją usuwać na drugi plan dziko wyrastające dzieła w „sensacyjnym” stylu. Zainaugurował to Dashiel Hammett (André Gide był dostatecznie naiwny, aby go podziwiać), a niedawno ten prąd przybrał na sile, kiedy pojawił się Mickey Spillane, którego sześć książek sprzeda-ło się w trzynastu milionach egzemplarzy. Sensacjoniści używają tego, co dla klasy-ków było sednem sprawy — wykrycia zbrodniarza — tylko jako przykrywki, pozwa-lającej im na drobiazgowe opisy scen przelewu krwi, brutalności, chuci i alkoholizmu.

Chłodny, zręczny, subtelny Holmes-Dupin został zastąpiony przez nieociosanego człowieka, czynu, którego osiągnięć nie mierzy się nienaganną maestrią, ale wytrzymałością na alkohol, kobiety i ciosy (zdolny jest on zarówno wytrzymywać, jak „dawać wycisk” —  Szklany klucz  Hammetta to przeważnie kronika straszliwego bicia w szczękę, jakie znosi bohater, aby wreszcie, zataczając się, dopełznąć do zwycię-stwa). Mikę Hammer, słusznie młotem nazwany bohater Spillane'a, robi tak monu-mentalne błędy,  że nawet dr Watson przejrzałby go bez trudu. Według Richarda W. Johnsona („Life”, 23 czerwca, 1952) „Mikę posiada jedną dziwną i pamiętną cechę, która odróżnia go od innych powieściowych detektywów: zupełny brak kompetencji.

W pięciu sprawach Hammera zostaje zabitych 48 osób i wolno przypuszczać, że gdyby Mikę się nie wmieszał, 34 z nich — wszystkie niewinne — zostałyby przy życiu”. Dziesięć lat temu George Orwell z okazji „sensacyjnej” detektywistycznej powieści, jaka się wtedy ukazała, No orchids for Miss Blandish, wskazywał, jak brutalizacja jednego literackiego rodzaju odbija ogólne obniżenie etyki w porównaniu z wiekiem dziewiętnastym. Co napisałby, gdyby dzieła Mickey Spillane'a ukazały się za jego życia, nie umiem sobie wyobrazić.

Podobne prace

Do góry