Ocena brak

Teoria kultury masowej - Akademizm i awangardyzm

Autor /Fred Dodano /04.08.2011

Mniej więcej od roku 1930 wyższa kultura próbowała bronić się przed zalewem kultury masowej w dwojaki sposób: uprawiając akademizm, czyli starając się współ-zawodniczyć przez imitację, uprawiając awangardyzm, czyli wycofując się ze współ-zawodnictwa. Akademizm jest to kicz dla elity: podrobiona wyższa kultura, z pozoru jest praw-dziwa, ale w istocie produkt wyrabiany tak samo jak tańsze kulturalne towary na uży-tek mas. W danym momencie umieją odróżnić ją tylko awangardyści. Jedno czy dwa pokolenia później jej charakter jest już widoczny dla wszystkich i wtedy spokojnie odsuwa sieją w zapomnienie, podobnie jak jej bardziej szczerą siostrę przyrodnią. [...]

Znaczenie ruchu awangardy (rozumiem przez to poetów jak Rimbaud, powieścio-pisarzy jak Joyce, kompozytorów jak Strawiński i malarzy jak Picasso) polegało na tym,  że po prostu wycofywał się ze współzawodnictwa. Odrzucając akademizm — i tym samym pośrednio kulturę masową — robił rozpaczliwy wysiłek, aby odgrodzić jakiś teren, na którym mógłby jeszcze działać poważny artysta. Tworzył nowe podzia-ły w kulturze, biorąc za podstawę raczej intelektualną niż społeczną elitę. Wysiłek przyniósł niespodziewanie dobre owoce: zawdzięczamy temu prawie wszystko, co jest żywe w sztuce ostatnich, z grubsza biorąc, pięćdziesięciu lat. Właściwie wyższa kultura naszych czasów jest niemal identyczna z awangardyzmem.

Ruch narodził się wtedy (1890-1930), kiedy występowano przeciwko mieszczańskim wartościom zarówno kul-turalnie, jak politycznie (w naszym  kraju kulturalny sprzeciw nie pojawił się przed I wojną  światową, toteż awangarda rozkwitła dopiero w latach dwudziestych). Dwa prądy, wyczerpawszy swoją realną siłę, złączyły się w latach trzydziestych na czas krótki pod egidą komunistów, po to tylko, żeby przy końcu dekady wsiąknąć w piaski pustyni, na jakiej żyjemy dzisiaj. [...]

Podobne prace

Do góry