Ocena brak

Teoretyczne inspiracje socjologii wizualnej - Wywiad z interpretacją fotografii

Autor /cezary Dodano /12.04.2011

Pierwszą z metod tego typu jest wywiad z interpretacją fotografii (ob. Koseła 1989) , zwany też wywiadem fotograficznym (photo-interview, zob. Collier, Col­lier 1986: 100) , wywiadem prowokowanym lub metodą stymulacji fotograficznej (photo-elicitation, zob. Harper 1989 : 38) . Istotą metody jest okazywanie badanym zdjęć i wywoływanie ich spontanicznych interpretacji. Zdjęcie pełni tu rolę analo­giczną do werbalnego pytania w zwykłym wywiadzie.

Pojedyncze zdjęcie fotogra­ficzne czy seria zdjęć może służyć jako środek zainicjowania wywiadu i skoncen­trowania jego tematyki na przedstawianych obiektach. Jak metaforycznie powiada Sarah Pink (2001 : 74) : ludzie „mówią wtedy fotografiami" . Do tego celu mogą służyć zdjęcia różnego rodzaju. Po pierwsze zdjęcia zastane, wybrane celowo przez badacza z różnych źródeł, np. prasowych, pod kątem postawionego problemu ba­dawczego. Po drugie, zdjęcia wykonane celowo przez badacza przed przeprowa­dzeniem wywiadu, związane tematycznie z problemem badawczym lub ukazujące warunki i otoczenie życia badanych. Po trzecie, zdjęcia amatorskie z domowych kolekcji badanych pokazywane badaczowi w toku wywiadu. Po czwarte, zdjęcia „kultowe", słynne i powszechnie znane, ikony swojego czasu, o których można rozmawiać nawet bez ich oglądania w toku wywiadu. Sarah Pink (zob. 2001 : 75) określa je jako „fotografie nieobecne".

Wspomniane wcześniej przykłady to: sa­motny student przed kolumną czołgów na placu Tien-an-Men, padający od kuli żołnierz pod Cerro Muriano na zdjęciu Roberta Capy, nagie dzieci wietnamskie pędzone drogą przez amerykańskich marines, portret Che Guevary w berecie, ciało robotnika niesione na desce podczas wypadków grudniowych 1970 w Gdań­sku, czołgi na ulicy przed kinem „Moskwa" w Warszawie podczas stanu wojenne­go, żołnierz radziecki zatykający flagę na płonącym Reichstagu w Berlinie itp. Rola badacza może być bardzo ograniczona lub bardziej aktywna. W pierw­szym przypadku badacz zadaje jedynie serię pytań wprowadzających, np. takich „Co to jest za sytuacja? Czy jest to sytuacja typowa? Co mogą czuć przedstawione na zdjęciu osoby? Co je łączy, a co dzieli? Czy jest to sytuacja znana badanemu z własnego doświadczenia?" (Koseła 1989 : 169) , a następnie rejestruje tylko, np. za pomocą zapisu magnetofonowego, spontaniczne refleksje badanego. W drugim przypadku badacz prowadzi w toku oglądania zdjęć rozmowę z badanym, for­mułując ad hoc podtrzymujące i rozszerzające pytania, w nawiązaniu do wątków, jakie pojawiają się w narracji badanego.

Można również posługiwać się z góry przygotowanym scenariuszem pytań coraz bardziej szczegółowych, odnoszących się do coraz bardziej konkretnych fragmentów sytuacji przedstawionej na zdjęciu. Same zdjęcia przedstawiane badanym mogą mieć różny charakter: ogólny lub skonkretyzowany. W pierwszym przypadku przedstawiają jakąś sytuację ty­pową dla życia codziennego, bogatą w bardzo różnorodne elementy i szczegóły, np. zdjęcie zatłoczonej ulicy miejskiej. Badacza interesuje wówczas, co z tego cha­osu badany wybierze najpierw, co wskaże jako najważniejsze. W drugim przypad­ku zdjęcia przedstawiają jakąś sytuację bardziej wyraźną i konkretną, np. manife­stację uliczną. Badacz zmierza wtedy do wydobycia opinii badanego na temat kon­testacji, protestu, konfliktu politycznego i jego własnego udziału w takich działa­niach.

Odmianą tej strategii może być pokazywanie sytuacji nietypowych dla co­dziennego doświadczenia, np. zdjęć środowisk dewiacyjnych: homoseksualistów, narkomanów, prostytutek, transwestytów - dążąc do wykrycia stopnia tolerancyj-ności czy permisywności badanych. Jeszcze inny wariant polega na wyborze zdjęć szczególnie szokujących, dotyczących przemocy, gwałtu, terroryzmu, zbrodni, w celu ujawnienia postaw emocjonalnych badanych. Ważne rozróżnienie to po­dział na zdjęcia środowiska czy otoczenia bliskiego badanym oraz przeciwnie -spraw dla nich odległych, egzotycznych. O czym innym poinformują nas reakcje badanych w pierwszym i drugim przypadku. W pierwszym uzyskamy głębszą wie­dzę o ich tożsamości, identyfikacji, lub przeciwnie - niechęci, dystansie czy wrogo­ści wobec świata ich codziennego życia.

W drugim dowiemy się o postawach kse­nofobicznych, repulsji wobec obcości, lub przeciwnie - o aspiracjach do odległych grup odniesienia czy marzeniach o innych warunkach egzystencji. Ciekawa forma wywiadu fotograficznego to przedstawianie badanym celo­wo wykonanych zdjęć ich najbliższego środowiska pracy, domu, osiedla, na któ­rych pojawiają się sami. Czasami wymaga to długotrwałej pracy przygotowawczej. Douglas Harper (zob. 1986 : 28 ) relacjonuje, że zanim przystąpił do wywiadu foto­graficznego z pracownikiem warsztatu samochodowego imieniem Willie, poświę­cił trzy lata (!) na obserwację pracy w warsztacie i bliskie poznanie swojego interlo­kutora, czemu towarzyszyło okazjonalne wykonywanie fotografii.

„Z początku moje fotografowanie wydawało się aktywnością obcą i zaburzającą tok pracy, ale w momencie gdy zacząłem wywiad, Willie już dostrzegał i akceptował cel fotogra­fii". Nawiązywanie w wywiadzie do serii zdjęć przedstawiających środowisko społeczne badanego, jego krąg znajomych, sąsiadów itp., może wywołać intere­sujące skojarzenia, dopomóc pamięci respondenta i pozwolić wydobyć fakty, któ­re inaczej pozostałyby utajone lub nawet nieuświadomione. Pytanie typu: Co tam robisz? Kto to jest, z kim rozmawiasz? Co to za maszyna, przy której stoisz? Kogo przedstawia to zdjęcie na twoim kredensie? Kim jest ten sąsiad za płotem? itp., na­dają sytuacji wywiadu jeszcze większą intymność i wciągają badanego nie tylko w tym sensie, że ogląda razem z badaczem, ale że ogląda samego siebie niczym w zwierciadle. Tutaj informatorzy łatwo stawiają się w roli lokalnego eksperta, au­torytetu czy przewodnika, który oprowadza badacza po ich świecie.

Według Johna Colliera (zob. 1995 : 222 ) pozwala to uzyskać szczegółowe informacje na co naj­mniej cztery tematy: (a) szczegółową identyfikację osób na zdjęciu: nazwisko, sta­tus, rola społeczna, cechy osobowości, (b) identyfikację miejsc, które stanowią tło zdjęcia: kto jest właścicielem domów, pól, łąk, gdzie przebiegają granice społecz­ności etnicznych, (c) identyfikację używanych technologi i czy form ceremonial­nych lub rytualnych, (d) informację o zdarzeniach przeszłych, które miały miejsce w otoczeniu ujętym na zdjęciu, a w szczególności komentarze na temat kontrastu, jak było kiedyś, a jak jest dzisiaj. Wywiad fotograficzny może mieć charakter samoistny lub pomocniczy. Gdy traktujemy go jako metodę właściwą, schemat postępowania obejmuje pięć głów­nych faz: (a) sformułowanie problemu badawczego, (b) dobór zdjęć, które przy­puszczalnie wywołają skojarzenia związane z problemem badawczym, (c) sfor­mułowanie pytań wstępnych, pomocniczych lub podtrzymujących, a w skrajnym przypadku całego scenariusza wywiadu towarzyszącego, (d) przeprowadzenie wy­wiadu z okazywaniem fotografii i jego rejestracja, (e) interpretacja i sformułowa­nie konkluzji w relacji do postawionego problemu.

Gdy wywiad fotograficzny służy jedynie jako metoda pomocnicza, może być użyteczny w fazie konstruowania normalnego kwestionariusza czy w fazie pilotażu, jako źródło heurystycznych in­spiracji i kontrola, czy nie pominięto jakichś zagadnień istotnych dla samych bada­nych, a nie dostrzeganych przez badacza. Kiedy indziej może służyć ex post jako dodatkowe narzędzie weryfikacji odpowiedzi uzyskanych w badaniach kwestiona­riuszowych czy ich bardziej pogłębionej interpretacji. Metoda wywiadu fotograficznego ma swoje liczne zalety. Do zalet praktycz­nych należy łatwość wywołania reakcji badanych. Sytuacja wspólnego oglądania i komentowania zdjęć jest dla badanych bardziej naturalna niż odpowiadanie na zadawane przez ankietera wyłącznie werbalne pytania.

Inaczej też konstytuuje się społeczna relacja badacza i badanego - partnerska, bliska i egalitarna w przypadku wywiadu fotograficznego, a daleko bardziej hierarchiczna i zdystansowana w przypadku zwykłego wywiadu kwestionariuszowego. Tak opisują własne do­świadczenia praktycy tej metody: „Z psychologicznego punktu widzenia fotogra­fie na stole były jakby »trzecią stroną« toczącego się wywiadu. Zadawaliśmy im py­tania, a badani stawali się naszymi asystentami w wyszukiwaniu odpowiedzi na te pytania w realiach fotografii. Prowadziliśmy eksplorację razem" (Collier, Collier 1986: 105) . Wywiad fotograficzny kojarzy się z oglądaniem zdjęć amatorskich w gronie rodziny. Wywiad werbalny - z egzaminem lub przesłuchaniem w urzę­dzie czy na policji. Dlatego wywiad fotograficzny pozwala uzyskać większą spontaniczność i autentyczność wypowiedzi i zmniejszyć znany dobrze metodologom efekt ankietera.

„To, że ktoś robił notatki, było całkowicie ignorowane przez ba­danych, być może z powodu tej trójstronnej relacji, w której wszystkie pytania były kierowane do fotografii, a nie do informatora" (ibid. 1986 : 106) . Zalety teoretyczne metoda ta dzieli z całą gamą metod projekcyjnych stoso­wanych w psychologii, np. testem plam atramentowych Rorschacha czy testem apercepcji tematycznej (TAT) Murraya. Tam również badanym okazywane są gra­ficzne obrazy, mniej lub bardziej ustrukturalizowane i zogniskowane tematycznie, w celu wyzwolenia swobodnych skojarzeń (zob. ibid. 1986 : 125) . W metodach tego rodzaju chodzi o dotarcie do tych sfer świadomości, które nie są przedmiotem wyartykułowanej autorefleksji, a więc nie ujawnią się poprzez werbalne odpowie­dzi (nawet przy założeniu, że badany ich nie ukryje ani nie skłamie przed ankiete­rem).

Należą tu stany podświadomości, kompleksy, fiksacje, przesądy, stereotypy, schematy poznawcze, nastroje emocjonalne. Jes t oczywiste, jak ważna dla socjolo­gii jest tego rodzaju wiedza, skoro wszystkie te ukryte, głębinowe treści psychiczne znajdują wyraz w ludzkich działaniach, a więc po prostu w życiu społecznym. Jak zwykle, jeśli chcemy wyjść poza wiedzę opisową, diagnostyczną i szukać prawidłowości, wywiad fotograficzny musi być albo powtarzany w tej samej zbio­rowości w różnych momentach czasu - co pozwoli uchwycić dynamiczne tenden­cje - albo w tym samym czasie, ale porównawczo, w różnych zbiorowościach (kul­turach) - co pozwoli na uogólnienia strukturalne. Bardziej skomplikowana wersja wywiadu fotograficznego to zastosowanie fotografii w wywiadzie grupowym, w grupach zogniskowanych (focus groups). Owym ogniskiem dyskusji stają się właśnie zdjęcia, ich sens, odzwierciedlone na nich problemy.

Badacz przedstawia zebranej grupie zdjęcie lub serię zdjęć i steruje ich dyskusją, rejestrując jej przebieg. Również i tu procedura może mieć charakter bardziej otwarty, gdy tematykę formułuje się tylko ogólnie, stawiając na sponta­niczne, szerokie skojarzenia dyskutantów, lub formę bardziej ustrukturalizowaną, gdy badacz dysponuje z góry przygotowanym i narzucanym grupie scenariuszem zagadnień do skomentowania. Kluczem do sukcesu tej metody jest staranny dobór dyskutantów. Może on zmierzać do skonstruowania grupy homogenicznej, wy­wodzącej się z jednego środowiska zawodowego, etnicznego, podobnych kategorii wiekowych itp. W tym przypadku dyskusja pozwoli na wielostronne doprecyzo­wanie i pogłębienie opinii i stanowisk wspólnych. Kiedy indziej, przeciwnie, może chodzić o wydobycie różnic poglądów, ich kontrowersyjności.

Wówczas zmierza się do skonstruowania grupy heterogenicznej, obejmującej przedstawicieli różnych środowisk czy kategorii społecznych. Zależy to oczywiście od postawionego pro­blemu badawczego. Aby uniknąć w ogóle obecności badacza i jego ewentualnego wpływu na wy­powiedzi badanych, można zastosować jeszcze inny wariant metody. Rozdaje się mianowicie wybrane zdjęcia badanym, prosząc o sporządzenie podpisu czy ko­mentarza pisemnego do każdego z nich. Jim Goldberg fotografował środowisko bezdomnych w San Francisco. Następnie indywidualne i grupowe portrety, skom­ponowane na szerokim tle lokalnych warunków życia, wręczył badanym, prosząc o inskrypcje. Uzyskał teksty bardzo interesujące, niekiedy - jak twierdzi - o głębi wręcz filozoficznej, jakich nigdy nie udałoby się uzyskać w zwyczajnym wywia­dzie.

„Pisząc na marginesie fotografii, badani rozmawiali nie tyle z fotografem, co ze swoim własnym wizerunkiem, prowadzili dialog z samym sobą" (Collier, Col­lier 1986: 118) . W celach porównawczych Goldberg (zob. 1985 ) przeprowadził tę samą procedurę w środowisku zamożnych klas średnich. Wyraźnie ujawniły się różnice systemów wartości, z dominacją zainteresowań i aspiracji materialistycz-nych wśród ludzi bogatych i wątkami bardziej romantycznymi czy „postmateriali-stycznymi" (może lepiej powiedzieć „prematerialistycznymi") wśród bezdomnych biedaków. W celu całkowitego usunięcia zniekształcającego wpływu badacza na reakcje badanych, np. poprzez dobór fotografii czy sugerujące komentarze, stosowana jest bardzo ciekawa procedura autofotografii (zob. Emmison, Smith 2000 : 36-39) .

Polega ona na rozdawaniu badanym prostych, automatycznych aparatów fotogra­ficznych z prośbą o wykonanie zdjęć tego, co sami uważają za interesujące, bulwer­sujące, godne uwagi w ich środowisku życia codziennego, pracy, rozrywki. Wspo­minaliśmy już o pierwszej próbie tego typu, jaką podjęli Sol Worth i John Adair (zob. 1972) badając Indian z plemienia Nawahów. Później E. Cavin (zob. 1994 ) pierwszy przeprowadził projekt fotograficzny wśród dzieci, angażując je do samo­dzielnego fotografowania. Niedawno podobny fascynujący projekt fotograficzny przeprowadzono w Polsce. Piotr Janowski, fotografGazety Wyborczej", rozdał najprostsze automatyczne aparaty fotograficzne dzieciom (w wieku 10-1 7 lat) z dwóch biednych, gospodarczo i socjalnie zaniedbanych popegeerowskich wsi, Krzywej i Jasionki w Beskidzie Niskim, namawiając je, aby fotografowały wszyst­ko, co je ciekawi, co jest ważnego w ich życiu czy otoczeniu.

Dzieci używały apara­tów przez tydzień. Dało to w sumie ponad trzy tysiące zdjęć. Są tam zdjęcia rodzi­ny, przyjaciół, wnętrz domów, pejzażu wsi, środków transportu, prac gospodar­skich, zabaw itp. Otrzymujemy prawdziwy portret socjologiczny zbiorowości lo­kalnej. Uderza nie tylko ogromnie ciekawa tematyka tych zdjęć, ale świeżość i ory­ginalność ujęć, estetyki, formy. Wybrane zdjęcia trafiły na wystawę eksponowaną w różnych miastach i do albumu fotograficznego (zob. Świat. Fotografie dzieci z Ja­sionki i Krzywej 2002) . Mówią nam one więcej o „drugiej Polsce", o społeczności, która przegrała, w procesie transformacji, niż wiele sondaży socjologicznych.

Podobne prace

Do góry