Ocena brak

Ten świat (z tomu Na brzegu rzeki 1994)

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Próba poszukiwania sensu w świecie bez sensu prowadzi Miłosza w kierunku przewrotnej konkluzji: dzieje ludzkości były pomyłką Bo­ga, „tylko nieporozumieniem”. Pomysł ten próbuje Miłosz potrakto­wać z całą powagą i dosłownością – oto cofa się taśmę życia i każdy człowiek, zwierzę, roślina czy przedmiot może przeżyć jeszcze raz wszystko od początku.

Na pozór – wizja taka jest logiczną konsekwencją pierwotnego za­łożenia, można by ją uznać za zgodną z biblijną wersją Sądu Osta­tecznego, kiedy to umarli przebudzą się, nie pojmujący. Wrażenie po­głębia jeszcze uroczysty styl i archaiczna składnia (inwersja), uprawdopodobniająca „objawienie”.

Jednak poeta, pozornie przeprowadzając uporządkowany wywód, wciąga nas w pułapkę. Odwrócenie porządku zdarzeń nie prowadzi bowiem do odzyskania utraconego ładu świata.

Pierwsze, co uderza w wizji „cofającego się” świata, to właśnie chaos. Czas biegnie alinearnie, zdarzenia nakładają się na siebie i wzajemnie się wykluczają – taki efekt uzyskuje poeta poprzez posłużenie się równolegle formami różnych czasów gramatycznych. „Tym światem” rządzi przypadek, żadne zabiegi nie zdołają tego zmienić.

Groteskowy obrazek „starców biegnących za piłką” uświadamia czytelnikowi absurd życia, wieczny bezsens działań ludzkości. W którąkolwiek stronę puścilibyśmy film pt. DZIEJE ŚWIATA, za­wsze zobaczymy ten sam obrazek – niedorzeczny pościg za przedmiotami (ideami?) pozbawionymi wartości.

Za efektownym konceptem kryje się zwątpienie i gorycz.

Absurdalny pomysł służy ujawnieniu absurdu ludzkiego losu. Po­zorna szansa, zawarta w cofnięciu czasu, wywołuje tragiczne skutki, gdyż powszechnemu cierpieniu odjęte zostaje jakiekolwiek uzasa­dnienie. Ludzie zostają przy tym pozbawieni pamięci, a zatem i świadomości tego, czego doświadczyli. Wizja, jaką roztacza przed nami poeta, jest więc w rzeczywistości okrutniejsza niż najstraszliwsze opi­sy zapisane w księgach Apokalipsy. Okrzyk: Jaka ulga! Odetchnijcie, którzyście dużo cierpieli. – to ironiczny, prześmiewczy komentarz poety, odnoszący się do wszelkich prób „cudownego” naprawienia świata. Nie ma znaczenia, „w którą stronę” biegną wydarzenia skła­dające się na nasze życie – jesteśmy igraszką w ręku siły wyższej, okrutnie bawiącej się naszym losem – i naszą świadomością.

Poeta zdaje się dobrze bawić swoim konceptem, intelektualną kon­strukcją prowadzącą czytelnika na manowce. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy tu do czynienia z jednym z najbardziej gorzkich wier­szy w twórczości Miłosza.

 

Podobne prace

Do góry