Ocena brak

Telegraf Morse'a

Autor /Stachowiak Dodano /31.01.2012

W czasie gdy Wheatstone i Cooke budowali tele­graf w Anglii, w Stanach Zjednoczonych ekspery­mentował z podobnym urządzeniem malarz Samuel Morse. Jego pomysł polegał na tym, by każdą lite­rę zaszyfrować w postaci kombinacji krótkich i dłu­gich sygnałów. Sygnały przesyłano po drucie, naci­skając w odpowiedni sposób przełącznik, zwany kluczem. Odbiornik rejestrował sygnały na papie­rowej taśmie pod postacią kresek i kropek, które należało następnie odczytać. Szyfr ten zyskał sobie wkrótce nazwę alfabetu Morse'a.
Z początku operatorów szkolono w odczytywa­niu szyfru z taśm papierowych, lecz w praktyce operatorzy byli w stanie łatwo odczytać treść prze­kazu, wsłuchując się w trzaski wydawane przez od­biornik przy zapisywaniu taśmy. Zmieniono więc formę odbiornika, wprowadzając proste urządze­nie zwane stukawką, które wydawało wyraźnie róż­ne dźwięki, gdy żelazna sztabka była przyciągana i puszczana .przez elektromagnes. W ten sposób umożliwiono łatwiejszą identyfikację początku i końca każdego sygnału, co czyniło rozszyfrowa­nie wiadomości jeszcze prostszym.
Gdy telegraf rozpowszechnił się, problemem stały się opóźnienia, wynikające z konieczności oczekiwania, aż zwolni się linia. Mimo wzrastają­cej szybko ilości linii telegraficznych, należało zna­leźć sposób na szybkie, efektywne przesyłanie informacji. Rozwiązanie znalazł znany już nam Anglik Charles Wheatstone.
Jego pomysł był bardzo prosty. Operator kodo­wał wiadomość w alfabecie Morse'a na maszynie, która perforowała w odpowiedni sposób taśmę pa­pierową. Następnie taśma była przepuszczana z dużą prędkością przez specjalny nadajnik, który przypisywał otworom w taśmie sygnały elektrycz­ne. Po drugiej stronie linii inny aparat odczytywał nadawane sygnały i zapisywał je w postaci kropek i kresek na papierowej taśmie. Zautomatyzowanie nadawania i odbioru sygnałów pozwoliło na prze­syłanie paruset słów w ciągu minuty, podczas gdy sprawny i dobrze wyszkolony operator był w sta­nie nadać w tym czasie do 30 słów. Efekt był taki, że w tym samym czasie można było nadać tym sa­mym kablem znacznie więcej wiadomości.
Z początku operatorzy musieli znać alfabet Morse'a. Lecz już wkrótce wiadomości kodowa­ne były automatycznie. Wystukiwano wiadomość na klawiaturze przypominającej maszynę do pisa­nia, która sama zamieniała ją na układ kropek i kre­sek. Z drugiej strony maszyna odbiorcza także dokonywała konwersji z alfabetu Morse'a na nor­malne litery i wypisywała wiadomość na papiero­wej taśmie w postaci ciągu liter. Teraz należało tylko odpowiednio ją pociąć na pojedyncze wyra­zy, nakleić na formularz i dostarczyć do adresata. Z tego typu aparatów wyewoluowały dalekopisy, te jednak, zamiast alfabetu Morse'a, używają spe­cjalnego, zoptymalizowanego systemu kodowania.

Podobne prace

Do góry