Ocena brak

Teatr absurdu

Autor /lolekbocian Dodano /15.04.2012

Pisarze zaliczani do nurtu o nazwie „teatr absurdu" poruszali temat zagubienia i samotności człowieka we wszechświecie oraz bezcelowości ludzkiej egzystencji. Chociaż motyw ten był juz wcześniej obecny w literaturze, to jednak zastosowana przez nich forma była bardzo nowatorska.

W powszechnym rozumieniu termin „absurdalny" oznacza niedorzeczny, kłócący się ze zdrowym rozsądkiem. Wydaje się, iż głównym założeniem dramatopisarzy związanych z teatrem absurdu było właśnie groteskowe i pozornie nonsensowne wykraczanie poza ustalone ramy. Nie po raz pierwszy w historii kolebką odkrywczych idei w sztuce okazała się Francja. Mieszkali tam bowiem niemal wszyscy twórcy teatru absurdu, chociaż wielu z nich nie było narodowości francuskiej. Najwybitniejszy spośród nich - Samuel Beckett (1906-1989) - urodził się w Irlandii, jednak pisał po francusku, gdyż, jak twierdził, tylko w tym języku mógł wyzbyć się sztucznej maniery pisarskiej i być naprawdę sobą.

Eugene Ionesco - syn Rumuna i Francuzki - w wieku dwudziestu sześciu lat opuścił Rumunię i osiedlił się w ojczyźnie swej matki. Arthur Adamov (1908-1970), z pochodzenia Rosjanin, od najmłodszych lat mieszkał we Francji. Jedynym rodowitym Francuzem z tej grupy był Jean Genet (1910-1986) - wybitny pisarz, poeta oraz dramaturg. W Anglii tworzył Harold Pinter (ur. 1930), natomiast wśród polskich pisarzy tego gatunku międzynarodową sławę zdobył Sławomir Mrożek (ur. 1930). Wybitni twórcy teatru absurdu nigdy nie stworzyli spójnej formacji artystycznej. Jakiekolwiek deklaracje czy manifesty kłóciłyby się zresztą z prezentowaną przez nich postawą.

Każdy z nich uważał się za jednostkę osamotnioną i rzuconą na pastwę nieprzyjaznego świata. Ich dzieła niosą ze sobą pesymistyczne przesłanie - człowiek na próżno usiłuje wpływać na bieg swojego życia i znaleźć w nim sens. Wszystko wydaje się nie mieć żadnego uzasadnienia ani znaczenia, co więcej, każdy żyje w swym własnym, wyalienowanym świecie i nie jest w stanie nawiązać kontaktu z otoczeniem.

Symbol Syzyfa

Filozofia teatru absurdu została zawarta w słynnym eseju francuskiego pisarza, filozofa i dramaturga Alberta Camusa (1913-1960) Le my the de Sisyphe (pol. Mit o Syzyfie). W Greckiej mitologii król Syzyf to postać na wskroś tragiczna. Władca ten skazany został bowiem na wieczne wtaczanie ciężkiego głazu na szczyt stromej góry. Za każdym razem, gdy Syzyf zbliża się do wierzchołka, głaz stacza się w dół i całą pracę trzeba zacząć od początku.

W swoim eseju Camus zwraca uwagę na destrukcyjny charakter czasu jako źródła, przejmującego poczucia osamotnienia w świecie. Jego zdaniem rozdźwięk pomiędzy człowiekiem a jego życiem, pomiędzy aktorem a miejscem, w którym przychodzi mu grać, to sytuacja wyzwalająca uczucie wszechogarniającego absurdu. Na Camusa powołuje się słynny teoretyk gatunku Martin Esslin w swej książce zatytułowanej Teatr Absurdu (1961), która, jak się powszechnie uważa, dała nazwę nowemu trendowi w dramaturgii. Autor zauważa, że literatura od wieków zajmuje się sensem, lub brakiem sensu, ludzkiej egzystencji w społeczeństwie, „które zdaje się zmierzać donikąd". Natomiast pisarze utożsamiani z teatrem absurdu nie zastanawiają się nad niedorzecznością samego istnienia człowieka, jak to miało miejsce wcześniej, lecz ukazują absurdalność ludzkiej wędrówki przez życie w sposób, w jaki ona się jawi - świadomie łamiąc przyjęte konwencje, nie dbając o spójność akćji swoich dramatów, wkładając w usta swoich bohaterów wypowiedzi pozbawione sensu. To właśnie, zdaniem Ellisa, charakteryzuje teatr absurdu, jeżeli w ogóle można mówić o jakichkolwiek jego spójnych wyznacznikach.

Chaos

W teatrze absurdu trudno doszukać się akcji czy fabuły, często głównymi bohaterami nie są wyraziste postacie, lecz „mechaniczne marionetki". Sztuki nie opisują jakiejś konkretnej rzeczywistości, koncentrują się raczej na świecie ludzkich marzeń, fobii i lęków. Dialogi to nie błyskotliwa wymiana zdań posuwająca akcję dramatu do przodu, lecz „chaotyczny bełkot".

Spośród wszystkich dzieł zaliczanych do omawianego gatunku najsłynniejszą i najczęściej wystawianą jest niewątpliwie sztuka Samuela Becketta Czekając na Godota, której prapremiera odbyła się w Paryżu w roku 1953 . Niezrozumiała i bezładna „akcja" toczy się wokół dwóch włóczęgów. W bliżej nieokreślonym miejscu czekają oni na enigmatycznego bohatera, o którym wiadomo jedynie, że nazywa się Godot.

Pod koniec pierwszego aktu mężczyźni zostają poinformowani, iż Godot przybędzie następnego dnia. Pod koniec aktu drugiego wędrowcy ciągle jeszcze czekają. Bezczasowość sztuki wydaje się korespondować z koncepcją Camusa o destrukcyjnej sile płynącego czasu. Postać Godota, o którym nic nie wiadomo, i który nigdy nie przybywa, a mimo to stanowi główną postać sztuki, to ilustracja światopoglądu, zgodnie z którym to, co ważne, jest nieznane i nieobecne.

Bez złudzeń

Wędrowcy czekają na Godota, który ma sprawić, że świat będzie inny, prawdopodobnie lepszy, z drugiej jednak strony zarówno bohaterowie sztuki, jak i widzowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nadzieje te okażą się płonne. Język, jakim posługują się postacie dramatu jest nieporadny, pełen komunałów i często bez związku z tym, co dzieje się na scenie, co podkreśla wszechogarniające poczucie alienacji i nieumiejętność porozumiewania się z otoczeniem. Niedoskonałość języka, którym usiłują porozumiewać się między sobą ludzie, to temat obecny także w twórczości Eugene Ionesco. W sztuce zatytułowanej Łysa śpiewaczka (1948) absurdalny jest już sam tytuł, jako że żadna z jej bohaterek nie jest śpiewaczką, nikt też nie jest łysy. Postacie wydają się rozmawiać ze sobą, w rzeczywistości jednak wciąż bez sensu powtarzają te same wyświechtane komunały. Sztuka wielokrotnie na nowo się rozpoczyna, jednak trudno dopatrzyć się w niej zakończenia, co może symbolizować jałową powtarzalność pewnych sytuacji w życiu człowieka.

Wyobcowanie

Inna sztuka Ionesco - Lekcja (1951) - przedstawia wprawdzie tytułową lekcję, jednak nawet najpilniejszy uczeń nie byłby w stanie niczego się z niej nauczyć. Znowu zawodzi niedoskonały język, jakim usiłują porozumieć się bohaterowie dramatu.

Komunikacja międzyludzka to temat obecny także w twórczości Arthura Adamova. Adamov zdecydowanie skończył swą przygodę z teatrem absurdu jeszcze w latach 60. Pomimo to Esslin uważa jego dzieła za najwybitniejsze w tym nurcie dramatu. Poczucie wyobcowania w otaczającym świecie najwyraźniej ukazał Adamov w swej autobiograficznej sztuce L'Aveu (pol. Wyznanie). Może się wydawać, że dramaty traktujące o bezsensie ludzkiej egzystencji to dzieła, z których emanuje smutek i pesymizm. Paradoksalnie jednak, wiele z nich uderza w ton tragikomiczny i pozwala widzowi świetnie się bawić. Sytuacje absurdalne są wszak nierzadko bardzo zabawne.

Mistrzem absurdalnego humoru jest niewątpliwie Harold Pinter, który potrafił motywy alienacji, niemożności porozumienia się z otoczeniem i niedoskonałości ludzkiego języka przedstawić w zabawny sposób. Miejsce, w którym rozgrywa się większość jego wczesnych sztuk - jedno pomieszczenie - ma symbolizować dwie przeciwstawne emocje: poczucie uwięzienia i bezpieczeństwa.

Twórcy teatru absurdu wykorzystywali w swych sztukach postacie mimów, akrobatów czy cyrkowych klownów. Ich dzieła mogą czasami wydawać się czystą błazenadą, jednak w rzeczywistości powinny być traktowane jako artystyczna odpowiedź na spustoszenia jakich dokonały w ludzkiej psychice, pierwsza i druga wojna światowa. Chociaż kierunek ten praktycznie zakończył się w latach sześćdziesiątych, to jednak rola, jaką odegrał w kształtowaniu współczesnej dramaturgii, była ogromna i do dzisiaj w utworach wielu twórców można odnaleźć elementy zaczerpnięte z „konwencji" teatru absurdu.

Podobne prace

Do góry