Ocena brak

Taniec i korowód

Autor /Elig Dodano /28.05.2013

Przez taniec i korowód (saltatio, chorea, chorus, Zoęóę) należy rozumieć regularne następstwo rytmicznych kroków albo podskoków, obracanie się względnie stąpanie podług określonych reguł; są bardzo ściśle związane z muzyką, która im najczęściej też towarzyszy. Taniec jest formą przeżywanej radości. Dlatego już w starożytności tańczono przy radosnych wydarzeniach życia codziennego, jak o tym wspomina również Biblia; tańczono w czasie uroczystych obchodów zwycięstwa, w czasie uczt (por. Mt 14,6), dożynek, uroczystości weselnych. Tańce sakralne należały już przed dwoma tysiącami lat do najwyrazistszych sposobów wyrażania uczuć religijnych. Oczywiście są też dzikie, nieokiełznane tańce, ale tych nie bierzemy tutaj pod uwagę.

Rytmika ciała i dźwięków8 pozwala wypowiedzieć w sposób cielesny to, o czym myśli duch, a równocześnie powściągliwie to ukryć i ochronić. Grecy niewypowiedziane sprawy dokonujące się w misteriach skrywali właśnie pod postacią tańca, wiedząc, że są takie przekonania i przeczucia, których nie można wypowiedzieć, a tylko „czynić” w piękny sposób. Taki też jest taniec sakralny, ponieważ jest przede wszystkim naśladowaniem w geście i rytmie ruchu, którym Bóg, jako zasadą stwórczą, obdarzył kosmos; jest włączeniem się w rytm miłości stwórczej, która stworzyła świat gwiazd. Człowiek starożytności podziwiając drgające światła niebieskie. zwykł był mówić o tańcu gwiazd. Filon na przykład powiada, że gwiazdy wykonują prawdziwie boski taniec, ponieważ nie zmieniają porządku, który wyznaczył im w kosmosie wszystko rodzący Ojciec.

Według nauki pitagorejeżyków, gwiazdy są miejscem pobytu błogosławionych. Dusza więc, która już tu na ziemi chce zjednoczyć się z bóstwem, musi włączyć się w ten taneczny korowód gwiazd, aby już teraz być tym, czym była kiedyś i czym kiedyś będzie. Bóg bowiem chce, powiada Filon, żeby dusza mędrca była odbiciem nieba, niebem sprowadzonym na ziemię; żeby posiadać w sobie to, co znajduje się w sferze eteru: uporządkowane ruchy, harmonijne korowody taneczne, podporządkowane Bogu obroty i równą gwiazdom, lśniącą blaskiem dobroć. Lukian w związku z tym mówi o pobożności Hindusów, którzy okazują cześć tańcu słońca w ten sposób, że w głębokiej ciszy tworzą korowód i tak tańcząc, naśladują taniec boga(-słońca). O astrolatrii wspomina jeszcze w czasach chrześcijańskich Honoriusz z Autun, który powiada, że chór śpiewających psałterz wziął swoją nazwę od chorea canentium, a więc tanecznego chóru śpiewaków, który w czasach antycznych w swoim omamieniu wielbił bogów głosem i służył im całym ciałem.

Chrześcijanie próbowali, także w związku z chrześcijańskimi tajemnicami, nadać tańcu znaczenie sakralne i sakralnie go usprawiedliwić. W czasach najwcześniejszych, kiedy orgie pogańskie jeszcze tkwiły świeżo w pamięci chrześcijan, taniec był zakazany i z całą mocą zwalczany przez Ojców Kościoła. Średniowiecze ośmieliło się już jednak podjąć tego rodzaju próbę, wprawdzie jeszcze poza liturgią, niejako na jej kanwie. Tak więc do obchodów Wielkanocy i innych dni świątecznych włączono bardzo stateczny korowód i zabawę kleru w piłkę (piłka, sphaira — symbol wschodzącego' słońca), które miały miejsce albo w krużganku, albo na dziedzińcu rezydencji biskupiej; nawet biskupi brali udział w tych zabawach.

W katedrze w Sewilli zachował się do dzisiaj zwyczaj wykonywania przez chłopców przed rozpoczęciem Tajemnicy Ołtarza tańca sakralnego. Takie zwyczaje miały być niejako antycypacją niebiańskiej radości, a usprawiedliwiały je i inspirowały przykłady zaczerpnięte ze Starego Testamentu. Miriam, siostra Mojżesza, po przejściu Morza Czerwonego, wiedzie korowód, a wszystkie kobiety podążają za nią śpiewając i uderzając w bębenki (Wj 15,20). Dawid tańczy przed arką (2 Sm 6,5). Także w niektórych miejscach Księgi Psalmów można natrafić słowa wskazujące na taniec, korowód taneczny, np. wtedy, gdy modlącego wzywa się do oddania chwały Bogu in choro albo do exsultatio (exsulto — skakać do góry, podskakiwać); w tłumaczeniach sens tych słów nie jest już jednak uchwytny.

O formie starożytnych tańców i korowodów nie wiemy wprawdzie wiele, ale można domniemywać, że nie różniły się one istotnie od tańców współczesnych ludów Wschodu. W ostatnim czasie w różnych krajach misyjnych, np. w Indiach i w krajach afrykańskich, podejmuje się wysiłki, aby tradycyjne tańce kultowe tubylców wprowadzić do liturgii. Świadkami takiej próby byli pielgrzymi zebrani na placu Sw. Piotra w 1957 r., z okazji Światowego Kongresu Młodzieży Katolickiej. Dzisiaj nie jest już niczym nadzwyczajnym, gdy zakonnice hinduskie przebywające w klasztorach na Zachodzie tańczą podczas Mszy św. albo śpiewania Magni-ficat. Nawet europejskie wspólnoty religijne tu i tam próbują znaleźć dla odmawianych przez nie modlitw jakieś taneczne formy wyrazu.

Sw. Augustyn widzi w tańcu symbol, mistyczne przedstawienie, świętego współbrzmienia w wiecznym pokoju wszystkich tonów i gestów. Łatwo zrozumieć, dlaczego podręcznik malarski z klasztoru na górze Athos zaleca opatrzenie personifikacji przedstawiających Kościół inskrypcją: ,,0 Kościele, ciesz się w Panu, wykrzykuj z radości i tańcz!”

Błogosławiony malarz-zakonnik Fra Angelico przedstawił radości niebiańskie w obrazie korowodu tanecznego, do którego aniołowie zapraszają sprawiedliwych wszystkich stanów, podają im ręce i w rajskim ogrodzie pełnym kwiatów rozpoczynają pląsy.

Podobne prace

Do góry