Ocena brak

Sztuka wojenna w starożytności

Autor /kama02 Dodano /07.05.2012

Od czasów starożytnego państwa mezopotamskiego do upadku cesarstwa zachodniorzymskiego w oporządzeniu żołnierzy i taktyce wojennej oraz sposobie rekrutacji armii zaszło wiele znaczących zmian.

Zorganizowane działania wojenne zaczęto prowadzić w tym samym okresie, gdy pojawiły się pierwsze miasta, czyli ponad 5000 lat temu w bliskowschodnim regionie zwanym Mezopotamią. Położone tam osady Sumerów były zamożne i bezpieczne dzięki bardzo żyznym glebom i rozwiniętemu rolnictwu oraz wybudowaniu osad typu miejskiego.

Niestety bogactwo, dzięki któremu powstały sumeryjskie miasta-państwa, wywołało waśnie i w rezultacie konflikty zbrojne. Były one tym straszniejsze, że zastosowano w nich miecze i topory z brązu, którego sposób wytapiania Sumerowie wówczas poznali. W okresie między rokiem 2900 p.n.e. a 2370 p.n.e. miasta sumeryjskie ciągle walczyły między sobą, aż w końcu zostały podbite przez Sargona I Wielkiego, króla Akadu, który należy do pierwszych w historii wodzów mających do dyspozycji dużą armię stałą.

Rozwój strategii wojennej

Saragon - wielki wódz -  twórca semickiego państwa, opanował Sumer, Elam, Syrię, dotarł do Azji Mniejszej i Morza Śródziemnego. Jego imperium sięgało od Syrii na zachodzie po kraj Elam na wschodzie. Strategia wojenna w państwach starożytnych rozwijała się według ustalonego modelu: w początkowej fazie rozwoju przeprowadzały one najazdy w celu zdobycia łupów i niewolników, potem w miarę rozwoju struktur społecznych i politycznych, prowadziły one wojny z myślą o podbojach terytorialnych.

Oczywiście w epoce starożytnej trwającej 3500 lat, od założenia miast sumeryjskich do upadku cesarstwa zachodniorzymskiego w roku 476, tempo zmian zmieniało się wraz z powstawaniem i schyłkiem kolejnych cywilizacji. Na przykład w epoce kultury mykeńskiej rozwijającej się na Półwyspie Peloponeskim w Grecji w latach 1600-1100 przed naszą erą (wtedy właśnie, jak się przypuszcza, rozegrała się wojna trojańska, opisana przez Homera w Iliadzie) wojny wciąż polegały na plądrowaniu innych miast-państw - liczyły się w nich głównie indywidualne wyczyny wojowników i ich wodzów. W tym samym czasie cywilizacja egipska miała już za sobą 1500 lat istnienia i stała u progu ery wielkich podbojów, w wyniku których miało powstać imperium rozciągające się aż po Syrię i Sudan.

Sześćset lat po upadku kultury mykeńskiej, w VII wieku p.n.e., cywilizacja grecka przeżywała swój okres szczytowy - Grecy zaczęli zakładać kolonie wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego.

Falangi hoplitów

Podstawą potęgi Greków na lądzie były sukcesy formacji ciężkozbrojnych piechurów zwanych hoplitami. W odróżnieniu od armii bohaterskich arystokratów opisywanych przez Homera ówczesne wojska ateńskie złożone były z wolnych mieszkańców miasta, których przywilejem było prawo głosu w sprawach państwowych, a obowiązkiem - służba wojskowa na rzecz polis.

Hoplita był dobrze uzbrojony i chroniony przed ciosami. Nosił hełm i zbroję z brązu, wyposażony był w krótki miecz z żelaznym brzeszczotem i 2-metrowej długości włócznię z żelaznym grotem. Najważniejszą częścią jego wyposażenia była wielka, ciężka tarcza, zwana hoplonem, wykonana z drewna i brązu.

To właśnie wykorzystanie hoplonu stanowiło podstawę taktyki hoplitów w bitwie. Sposobiąc się do bitwy, hoplici formowali szyk zwany falangą, który tworzyły zazwyczaj cztery równoległe szeregi żołnierzy. Stali oni ramię w ramię, trzymając przed sobą tarcze, których powierzchnie, nakładając się jedna na drugą, chroniły jednocześnie piechura stojącego po lewej. W ten sposób powstawała osłona, zza której rzucano długie włócznie. Bitwa, w której stawały naprzeciw siebie dwie falangi, miała formę starcia frontalnego. Wygrywała w niej brutalna siła - silniejsza i lepiej skoordynowana falanga. Jeżeli załamywało się jedno skrzydło, przegrani zwyczajowo, i jednocześnie symbolicznie, odrzucali tarcze, co było oznaką kapitulacji i wynikającego z niej upokorzenia. Falangi hoplitów odnosiły takie sukcesy, że decydowały one o losach bitew prowadzonych przez Greków przez ponad 300 lat, od roku 500 do 200 p.n.e. Dzięki nim odparto dwa najazdy perskie, w roku 490 p.n.e. i w 480 p.n.e. Hoplitów wspierały oddziały peltastów - lekkiej piechoty uzbrojonej w oszczepy. Wykorzystywano ich do zwiadu i wypadów przeciwko nieprzyjacielowi. Istniała także kawaleria, jednak Grecy, nim nastały czasy panowania Aleksandra Wielkiego (III w. p.n.e.), nie używali raczej jazdy jako samodzielnej formacji. Możliwości oddziałów konnych w pełni wykorzystać mieli później władcy państw położonych w Azji Mniejszej.

Konni

Początkowo koni używano wyłącznie do ciągnięcia rydwanów, które wynaleźli 2800 lat p.n.e. Sumeryjczycy. Pierwsze rydwany były czterokołowymi wozami bojowymi ciągnionymi przez osły. Rydwan pozostał jednym z głównych narzędzi wojennych przez 2000 lat i jemu między innymi zawdzięczają Egipcjanie sukcesy w tworzeniu imperium (około roku 1280 p.n.e.). Schyłek świetności oddziałów rydwanów nastał, gdy kawaleria zaczęła działać jako samodzielna formacja.

Zastosowanie tego rewolucyjnego rozwiązania zazwyczaj przypisuje się asyryjskiemu królowi Aszurnasirpalowi II (883-859 p.n.e.), jednemu z najbardziej okrutnych i bezwzględnych władców, który wykorzystał zbrojnych jeźdźców w swoich kampaniach mających na celu powiększenie imperium. Aszurnasirpal jest także uważany za pierwszego dowódcę, który użył taranu do zdobywania oblężonego miasta.

Organizacja oddziałów

Armie świata starożytnego, aż do czasów rzymskich legionów, były niezmiennie zorganizowane według podziałów społecznych. Najlepiej uzbrojeni byli członkowie rodów arystokratycznych, oni także służyli w formacjach konnych. Tylko ich było bowiem stać na zakup niezwykle kosztownego umundurowania i wyposażenia.

Na przykład w VI wieku p.n.e. w Rzymie, jeszcze przed nastaniem republiki, jeden z legendarnych królów, Serwiusz Tulliusz, wprowadził jedną z pierwszych reform armii, dzieląc piechotę na pięć formacji, w zależności od stanu majątkowego żołnierzy. Najbogatsi posiadali pełne wyposażenie -zbroję i broń z brązu - najubożsi nie byli odziani w zbroję, a za broń służyła im proca.

Najlepszym przykładem żołnierzy, którzy zawdzięczali swoją szarżę wojskową pozycji społecznej, byli oczywiście greccy hoplici. Służba stanowiła obowiązek wolnego obywatela i nie otrzymywał za nią wynagrodzenia. Musiał więc utrzymać się z własnego gospodarstwa. Wadą tego systemu było to, że armie ateńska czy tebańska mogły prowadzić działania tylko w czasie kilku miesięcy bezpośrednio poprzedzających zbiory.

W Sparcie, z kolei, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Miasto to założono w VI wieku przed naszą erą jako społeczność żołnierską. Wszyscy wolni mężczyźni od wczesnego dzieciństwa szkoleni byli na wojowników, nie zajmowali się niczym innym, mogli więc brać udział w długich kampaniach. Aby wyprodukować żywność dla armii, zatrudniano ogromną rzeszę niewolników państwowych zwanych helotami.

Zniszczenia wojenne

Najważniejszą zdobyczą wojenną w starożytności byli niewolnicy - łupy i zyski gospodarcze w innych formach zawsze miały dla starożytnych wojowników ogromną wagę. Pokonane ludy i żołnierzy zazwyczaj brano do niewoli, a postanowienia o losie zwyciężonych były wówczas uważane za kluczową decyzję.

Na przykład za legionami rzymskimi zawsze podążały całe armie handlarzy niewolników; prowadzili oni interesy na oszałamiającą skalę. W roku 58 p.n.e. Juliusz Cezar zakończył podbój prowincji, którą potem nazwano Belgika, pokonując plemię celtyckie. Zacięty opór przeciw wojskom rzymskim drogo kosztował zwyciężonych. Cezar wziął w niewolę całe plemię - 350000 ludzi. W całej historii świata starożytnego niewolnicy tylko raz powstali, odnosząc znaczące sukcesy - w roku 73 przed naszą erą gladiator Spartakus z Tracji poprowadził trwającą trzy lata rebelię przeciwko Rzymowi, zbierając armię 90000 niewolników.

Niewolnictwo było tylko jednym z aspektów ogólnej brutalności wojny w tamtych czasach. W czasie bitwy normą było zabicie przeciwnika, który usiłował uciec - liczba ofiar wśród zwyciężonych była zazwyczaj nieporównywalnie większa niż straty zwycięzców. Pod koniec powstania kierowanego przez królową Bodiceę na terenach dzisiejszej południowej Anglii w roku 60 n.e. rzymski zarządca prowincji Swetoniusz Paulus zadał rebeliantom druzgocącą klęskę - po stronie pokonanych zginęło wtedy 50000 mężczyzn, kobiet i dzieci, podczas gdy Rzymianie stracili w walce jedynie 500 legionistów.

Czterysta lat wcześniej Sparta i Ateny wciągnęły całą Grecję w wir wojny domowej, zwanej wojną peloponeską (431-404 przed naszą erą). Jej okrucieństwo było nawet jak na tamte czasy bezprecedensowe. Jeńcy i więźniowie, w szczególności najemnicy, byli masowo zabijani lub okaleczani, ludność całych wysp i regionów zabijano lub brano w niewolę.

Armie wielonarodowe

Utrzymanie wystarczającego stanu liczebnego armii stanowiło w starożytności stały problem, który zazwyczaj rozwiązywano, tworząc wielkie lub małe wojska wielonarodowe.

Trzon armii, z pomocą której Aleksander Wielki tak szybko zbudował wspaniałe imperium w latach 336-323 p.n.e., stanowili wprawdzie Macedończycy Jednak w miarę jak podbite terytorium powiększało się, od Grecji do wrót Indii, wśród żołnierzy pojawiało się coraz więcej obywateli krajów zależnych. Panująca w jednym z królestw pozostałych po rozpadzie imperium Aleksandra egipska dynastia Ptolemeuszy korzystała wyłącznie z usług najemników, ponieważ władcy z tego rodu nie mieli zaufania do własnych poddanych. Werbunek w państwach podporządkowanych był jednak rozwiązaniem ryzykownym, o czym wielu władców przekonało się na własnej skórze.

Sposób ten sprawdzał się oczywiście tylko tak długo, jak długo starczało pieniędzy na opłacenie najemników. Po zakończeniu pierwszej wojny punickiej przeciwko Rzymowi władca północno-afrykańskiego imperium kartagińskiego, który wykorzystywał wyłącznie oddziały najemne, został obalony przez własną armię, która nieopłacona, wszczęła krwawy bunt.

Legiony rzymskie

Dopiero Rzymianie rozwiązali skutecznie problem rekrutacji, organizując siłę zbrojną wystarczającą do stworzenia i utrzymania imperium. W momencie śmierci Juliusza Cezara w roku 44 p.n.e. legiony stacjonowały na placówkach rozrzuconych od Galii po Azję Mniejszą.

Służba w armii rzymskiej, co bardzo ważne, była płatna; praktykę tę wprowadzono prawdopodobnie już około 200 roku p.n.e. To oczywiście oznaczało, że Rzymianie nie musieli sezonowo przerywać kampanii, by pozwolić żołnierzom zająć się gospodarstwem. Stanowiło to swoisty kompromis między ateńską armią obywatelską, a „legią cudzoziemską" Aleksandra Wielkiego. Poza tym Rzymianie rekompensowali niedostatki siły ludzkiej geniuszem inżynieryjnym.

Wspaniały przykład takiej sytuacji znajdujemy w historii podboju Galii przez Juliusza Cezara. W bitwie pod Alezją w roku 52 p.n.e. dowodzona przez Cezara armia rzymska w sile 50000 ludzi zbudowała system umocnień oblężniczych i fortów, który pozwolił na pokonanie 400000 Galów pod wodzą Wercyngetoryksa. Ponadto na terytoriach podbitych szybko tworzono sieć dróg i fortów.

Obóz warowny odgrywał w taktyce armii rzymskiej niezwykle ważną rolę. Rozkładano go na czas noclegów i dłuższych postojów. Pozwalało to lepiej bronić się w wypadku ataku z zaskoczenia, szczególnie gdy legiony działały na obcym, nieprzyjaznym terytorium.

Rzymianie wynaleźli i wykorzystywali także wiele rozmaitych urządzeń miotających pociski, takich jak balisty i katapulty. Po reformach wojskowych Cezara z roku 50 przed naszą erą stały się one standardowym wyposażeniem bojowym legionów, gdy wcześniej trzymano je w rezerwie na wypadek oblężenia.

Oddziały pomocnicze

Armia rzymska również stopniowo coraz bardziej zaczęła polegać na oddziałach, których żołnierze rekrutowali się z ludów podbitych - formacje te zwano oddziałami pomocniczymi. Pierwotnie rozrost imperium rzymskiego możliwy był dzięki korzystnym sojuszom z innymi miastami i plemionami Italii, zawieranym dzięki obietnicom korzyści, które sprzymierzeńcy mieli czerpać z obywatelstwa rzymskiego, stanowiącego nagrodę za służbę w wojsku lub wspomaganie Rzymu. W ten sposób powstały oddziały pomocnicze, których najczęściej używano jako kawalerii, ponieważ Rzymianie, tak jak wcześniej Grecy, woleli polegać na własnej piechocie.

Około roku 100 naszej ery obroną granic cesarstwa zajmowały się już wyłącznie oddziały pomocnicze. W przyszłości miało to jednak zaowocować poważnymi problemami dla Rzymu, gdy władza cesarzy coraz silniej musiała opierać się na poparciu wojska. Cudzoziemskie jednostki pomocnicze, stacjonujące nieraz setki kilometrów od imperialnego centrum zarządzania, zaczęły same mieszać się do polityki i wybierać własnych cesarzy-żoł-nierzy, którzy potem często wkraczali do Rzymu i przejmowali władzę.

W miarę jak plemiona barbarzyńskie zaczęły penetrować rozległe pogranicze cesarstwa rzymskiego, a w niektórych przypadkach najeżdżać jego centrum, słabość armii rzymskiej wynikająca z jej uzależnienia od oddziałów cudzoziemskich uwidaczniała się coraz wyraźniej. Żołnierze nie czuli się związani z Rzymem i domagali się od cesarstwa coraz rozleglejszych przywilejów w zamian za walkę w jego obronie. W końcu imperium miało upaść pod naporem barbarzyńców z jednej, a oddziałów pomocniczych pod wodzą wyszkolonych przez Rzymian oficerów z drugiej strony.

Podobne prace

Do góry