Ocena brak

"Syzyfowe Prace" - streszczenie

Autor /gienek Dodano /08.03.2011

        Syzyfowe Prace były pisane w Szwajcarii, gdzie autora zafascynował tamtejszy system oświaty, znakomite szkolnictwo. Książka, odwołująca się do kieleckich doświadczeń pisarza, została po raz pierwszy wydrukowana w czasopiśmie Nowa Reforma w Krakowie 1897 roku. Jest to pierwsza z wszelkich powieści Stefana Żeromskiego, wcześniej dał się on poznać głównie jako twórca znakomitych opowiadań.

        CZAS I MIEJSCE AKCJI: Akcja rozgrywa się na kielecczyźnie, w zaborze rosyjskim: we wsi Gawronki, będącej majątkiem Borowiczów, w Owczarach, gdzie mieściła się szkoła elementarna, przede wszystkim zaś w Klerykowie, w którym Marcin Borowicz uczył się w gimnazjum. Zapewne inspiracją do przedstawienia Klerykowa były ówczesne Kielce. Zaś zasadnicza akcja toczy się w latach 1871-1881. Natomiast tzw. czas fabularny sięga powstania styczniowego z 1863 roku, o którym w powieści opowiada Szymon Noga.

BOHATEROWIE

        MARCIN BOROWICZ: Chłopiec pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej, której majątek został w zasadniczej części skonfiskowany po powstaniu styczniowym. Marcinek był dzieckiem rozpieszczanym przez rodziców, szczególnie ukochanym przez matkę. Mimo, iż wychowywał się w polskim domu o wspaniałych tradycjach patriotycznych, stał się bardzo podatny na rusyfikację, bezwolnie poddawał się wynarodowieniu. Tak działo się w szkole w owczarach, następnie w gimnazjum w Klerykowie.

        W młodszych klasach gimnazjum systematycznie łamano charakter borowicza. ponieważ był on chłopcem w gruncie rzeczy jeszcze naiwnym, nie umiał trzeźwo oceniać rzeczywistości, niekiedy brakowało mu odwagi i siły woli, owe zabiegi nauczycieli przyniosły zamierzone rezultaty. Naganne pod względem moralnym zachowanie się Marcina podczas incydentu z Waleckim stanowiło jakby punkt szczytowego jego podporządkowania się wpływom rosyjskiej szkoły.

        Przełom nastąpił na lekcji języka polskiego, gdy Sieger deklamował Redutę Ordona Adama Mickiewicza. Wtedy też z całą jaskrawością Borowicz zobaczył sens opowiadania Nogi o powstańcu. Narodziła się polska, w pełni uzmysławiana świadomość patriotyczna Borowicza. Oczywiście, miały na to wpływy i inne wcześniejsze doświadczenia chłopca, który powoli uzmysławiał sobie, iż nie wybrał najlepszej z dróg. Poważne znaczenie miało taż spotkanie z Radkiem. Pochwały inspektora Zabielskiego, siła rosyjskiej administracji, urzędnicze godności, uroczystości przestały Marcinowi imponować. Gwałtownie przyśpieszył się proces jego dojrzewania, dzieciństwo stało się burzliwą młodością.

        ANDRZEJ RADEK: Był uzdolnionym chłopskim dzieckiem, urodzonym w rodzinie najbiedniejszych fornali, służby nie posiadającej ziemi. Dzięki pomocy korepetytora Antoniego Paluszkiewicza, uczącego w miejscowym dworze, rozpoczął naukę. Z niesłychanym samozaparciem pokonywał kolejne progi, kończył coraz wyższe klasy gimnazjum. Wreszcie pieszo, w upale powędrował do odległej szkoły w Klerykowie.

        Radek miał tysiące powodów, by przerwać edukację, zadowolić się skromniejszą posadą, która i tak pozwoliłaby mu wyrwać się z kręgu wiejskiej biedoty. Nie zrobił tego. Był uparty, wytrwały, znasił nawet najgorsze warunki życiowe, głód, nędzę. Przez całe swe gimnazjalne życie bardzo ciężko pracował - nie tylko sam uczył się, ale i godzinami udzielał korepetycji. Był zdany wyłącznie na własne siły, na siebie. Nigdy nie zawiódł. Otoczenie tylko sporadycznie udzielało mu pomocy. Częściej było przeciwnie: szlacheckie, inteligenckie dzieci kpiły z niego - przekładem niech będzie incydent z Tymkiewiczem. Radek dzielnie znosił docinki, złośliwości, umiał też przeciwstawić się im. Gdy powstało koło młodzieży patriotycznej, na "Górce" u Gontali, Jędrzej użyczył kolegom lektury, sam już dobrze znał dzieła Mickiewicza, Słowackiego oraz innych polskich pisarzy.

        BERNARD ZYGIER: Sieger, domagający się, by jego nazwisko pisano po polsku, czyli Zygier, jest postacią przedstawioną tylko w zarysie, mało o nim wiemy. Prawdopodobnie został wyrzucony z gimnazjum w Warszawie za czytanie niedozwolonych przez zaborców polskich książek - zresztą znakomicie znał polską literaturę, szczególnie patriotyczną, romantyczną. To tragiczne doświadczenie nie złamało go, nie zmieniło postawy chłopca. Wciąż miał odwagę przeciwstawiać się rusyfikacyjnym wysiłkom nauczycieli. Jego recytacja Reduty Ordona Adama Mickiewicza była dla całej klasy swego rodzaju szokiem, ukształtowała patriotyczną postawę rówieśników. Wywarła również ogromne wrażenie na Sztetlerze, lękliwym profesorze języka polskiego. To właśnie Zygier kierował spotkaniami na "Górce", był duszą patriotycznego samokształcenia.

        Zawsze był dobrym uczniem, zdolnym, radzącym sobie z każdym przedmiotem. Odznaczał się spokojem, nigdy nie okazywał strachu. Na jego twarzy rysowała się zawsze "uprzejma drwina", jak napisał sam autor. Był samotnikiem, szczególnie nadzorowanym, pilnowanym przez szkołę. Zdumienie uczniów klerykowskiego gimnazjum budziła rozległość lektur przybysza z Warszawy.

        PROF. SZTETLER: Profesor był Polakiem bez reszty zastraszonym przez carską administrację szkolną. Nie chciał stawiać oporu, całkowicie ulegał władzom, panicznie obawiał się utraty posady, nie okazywał żadnego zrozumienia dla rozbudzającej się świadomości narodowej uczniów. Uczył języka polskiego, stale deprecjonowanego przez dyrekcję szkoły - rangę, rolę literatury polskiej przypomniało mu dopiero wystąpienie Zygiera. Wcześniej, chociaż był człowiekiem światłym, właściwie niczego nie uczył, podczas lekcji nie wypowiadał słowa po polsku.

        PROF. MAJEWSKI: Chociaż dopiero przed dwoma laty został Rosjaninem, już mówił z rosyjskim akcentem, szpiegował uczniów, donosił na nich dyrekcji szkoły. Kierował wstępną, pierwszą klasą. Brał łapówki za zdanie egzaminów. Uczniowie nie szanowali go, ale i bali się tej jednoznacznie negatywnej postaci.

        DYREKTOR JACZMIEJEW: Rosjanin, wizytator wiejskich szkół. W młodości pełen szlachetnych ideałów, chciał szerzyć oświatę wśród ludu, próbował przenieść do Rosji doświadczenia edukacyjne rozwiniętych krajów Europy. W powieści jest już tylko bezwzględnym rusyfikatorem, jednak pamiętającym o drodze, którą przeszedł, o swym upadku moralnym.

        PROBLEMATYKA: Głównym tematem Syzyfowych Prac jest życie młodzieży polskiej poddawanej uciskowi narodowemu. Zrusyfikować próbowano młodych ludzi wyrastającej z mocnych, głęboko zakorzenionej kultury o wielkich tradycjach. Nośnikiem owej tradycji były przede wszystkim domy rodzinne, najbliższe otoczenie, religia. Później - grupy samokształceniowe, nielegalne kółka. Za symbol i podstawę owej kultury należy uznać język polski. Otaczał dzieci od urodzenia, ich najbliżsi mówili tylko po polsku. Rosyjski był językiem urzędowym, symbolem przemocy i wciąż językiem tylko obcym. Obecność języka pogłębiała religia - katolicyzm był polski, prawosławie rosyjskie.

        Szkoła, nawet przy najsurowszych naciskach i najskuteczniejszych metodach, nie mogła przeciwstawić się wpływowi domu, otoczenia, ciśnieniu narodowej tradycji. Tym bardziej, że przecież ówczesna Rosja miała do zaproponowania tak mało: ciemnotę, biedę ludu, policyjny terror, ograniczonych urzędników, system okrutnych represji za każdy przejaw wolnej myśli, korupcję.

        Rusyfikacja przybierała w Syzyfowych Pracach różne kształty. Subtelnym zabiegom profesora Zabielskiego towarzyszyły prymitywne chwyty historyka Kostriulewa. Zarówno metody wyrafinowane, jak i najprostsze nie dawały oczekiwanego rezultatu - pomimo trudów Syzyfów w carskich mundurach. Opór młodych ludzi wciąż narastał, nasilał się wraz z wiekiem, ich umysłowym dojrzewaniem, wzrostem świadomości narodowej. Udawało się na chwilę zauroczyć młodziutkiego Borowicza - w starszych klasach pojawili się już uczniowie typu Siegera. Wielką rolę odgrywała też polska literatura, potajemne czytanie dzieła Mickiewicza, Krasińskiego, Mochnackiego. Uzupełniała je wciąż żywa pamięć o narodowych zrywach.

        Syzyfowe Prace to także powieść o samej szkole, żywo przypominającej koszary z tępą dyscypliną i wszechobecną indoktrynacją, kontrolą uczniów. Nie było tu mowy o żadnym partnerstwie, liczyło się ślepe posłuszeństwo. Tego ostatniego władze wymagały również od nauczycieli, mniejszą rolę odgrywała ich wiedza. Taka szkoła odbierała radość życia, uczyła donosicielstwa, skłaniała do bezwolności.

        Zarazem Syzyfowe Prace nie są tylko powieścią o szkole, uczniach opierających się w Klerykowie rusyfikacji. Książka odbija szersze procesy, , zjawiska mające miejsce w ówczesnym zaborze rosyjskim. Żyjącym wciąż klęską powstania styczniowego - tego, które zrujnowało majątek Borowiczów, o którym opowiada Noga, którego powtórzenia tak bardzo boją się rodacy Grzebicki i Samonowicz. Niektórzy ulegli, umieli przystosować się do tej rzeczywistości - przykładem niech będzie Majewski, Polak-nauczyciel będący kimś jeszcze gorszym od carskich urzędników, rdzennych Rosjan. Warto pamiętać i o Wiechowskim, wiejskim nauczycielu jakby zupełnie pozbawionym narodowej świadomości, troszczącym się jedynie o swą marną posadę. Ale są w powieści i inni Polacy - odważni niczym ksiądz prefekt czy Walecki.

        Zagrożenie rusyfikacją prowadzi w Syzyfowych Pracach do pewnego solidaryzmu społecznego. Przezwyciężone zostają wzajemne niechęci, na "Górce" spotykają się ludzie o pochodzeniu szlacheckim (Borowicz), chłopskim (Radek), mieszczańskim (Walecki), inteligenckim (Zygier). Do zrozumienia wspólnoty losów dochodzą z trudem , nie bez przeszkód. Symboliczne jest zakończenie powieści, uścisk Borowicza i Radka sugerujące, że świadoma swej polskości młodzież raz jeszcze podejmuje walkę. Walkę z rusyfikacją, carskim aparatem przemocy.

Podobne prace

Do góry