Ocena brak

Syntetyczne typologie grup społecznych

Autor /John Dodano /29.07.2011

Przedstawione klasyfikacje grup brały pod uwagę pojedyncze cechy. Można jednak poszukiwać takich złożonych konglomeratów czy syndromów cech, które zazwyczaj występują razem i odróżniają szczególnie ważne formy zbiorowości społecznych. Wtedy będziemy mieli do czynienia z typologią raczej niż prostą klasyfikacją.

Bardzo istotne przeciwstawienie dwóch typów grup: grup pierwotnych i grup wtórnych, wywodzi się od jednego z twórców socjologii amerykańskiej Charlesa H. Cooleya. Przypomnę, że używaliśmy już tego rozróżnienia w ramach perspektywy „działaniowej", gdy przeciwstawialiśmy sobie stosunki społeczne pierwotne i wtórne. Ale oryginalne sformułowanie tego rozróżnienia odnajdujemy właśnie w perspektywie „grupowej". Cooley dostrzegł mianowicie, że są takie grupy, które mają charakter uniwersalny: spotykamy je w każdym, nawet najbardziej egzotycznym czy prymitywnym społeczeństwie, a poza tym odnajdziemy je w doświadczeniu życiowym każdego człowieka.

Taką grupą uniwersalną o podstawowym znaczeniu jest rodzina, co bez wątpienia wiąże się z właściwościami biologicznymi gatunku ludzkiego, a zwłaszcza wieloletnim okresem dochodzenia do samodzielności i dojrzałości, jakiego wymaga ludzkie dziecko. Każdy rodzi się w jakiejś rodzinie, przez długi czas pozostaje w kręgu rodziny, a potem zazwyczaj zakłada nową rodzinę. Każdy gdzieś mieszka i styka się w miejscu zamieszkania z jakimś sąsiedztwem czy wspólnotą lokalną. Grupa sąsiedzka to druga grupa uniwersalna wymieniona przez Cooleya. I wreszcie, już w okresie dorastania dziecko wchodzi w spontaniczne, nieformalne kontakty społeczne z innymi dziećmi, potem te kręgi koleżeńskie poszerzają się, aby przejść w kręgi rzyjacielskie czy towarzyskie osób dojrzałych. W efekcie naturalnej dla człowieka skłonności prospołecznej czy towarzyskości, o której pisał m.in. cytowany przez nas wcześniej Georg Simmel, także i takie grupy zabawowe czy towarzyskie są w społeczeństwie ludzkim uniwersalnie obecne.

Co mają wspólnego te trzy rodzaje grup? Są przede wszystkim niewielkie, pozwalają członkom na osobistą znajomość i bezpośrednie, bliskie, intymne interakcje „twarzą w twarz". Są stosunkowo trwałe, a w przypadku rodziny najtrwalsze, mają więc dla swoich członków duże znaczenie. Obejmują różnorodne przejawy działalności, są wielofunkcyjne, a także angażują szeroki zakres życia jednostek. Są więc, używając terminu Cosera „żarłoczne". Dość rygorystycznie śledzą także, kontrolują i normują działalność swoich członków. Są więc w pewnym stopniu „totalitarne". Na ogół są przedmiotem silnych, pozytywnych identyfikacji, solidarności, zaufania czy lojalności. I wreszcie, przynależność do nich staje się istotnym elementem tożsamości jednostki. Cooley nazwał grupy tego rodzaju pierwotnymi. Są one pierwotne w kilku sensach. Po pierwsze, jak wskazywaliśmy, są uniwersalne w każdym społeczeństwie i dla każdej jednostki. Po drugie, są pierwsze w do-, świadczeniu życiowym jednostki, każdy styka się z nimi najpierw, zanim jeszcze dojdzie do kontaktu z innymi grupami, edukacyjnymi, zawodowymi, religijnymi itp. Po trzecie, wywierają najsilniejszy wpływ socjalizujący.

Raz dlatego, że są pierwszymi agendami, za pośrednictwem których społeczeństwo dociera do jednostki. A także dlatego, że ich wpływ trafia na nieukształtowaną jeszcze tabula rasa mentalności dziecka. Wiele kierunków psychologii zgadza się z poglądem najmocniej wyrażonym w teorii psychoanalitycznej, że wczesne oddziaływania socjalizacyjne są najsilniejsze i najtrwalsze. Ukształtowana w dzieciństwie -właśnie w kontekście grup pierwotnych - osobowość zachowuje dużą trwałość i odporność na późniejsze modyfikacje czy korekty. I wreszcie, nazywamy grupy takie pierwotnymi dlatego, że traktowane są przez ludzi jako szczególnie ważne, należą dla każdego do jego katalogu „grup istotnych", stanowią obszar szczególnie silnych identyfikacji, teren, na którym jednostki znajdują wsparcie emocjonalne i ważne wskazówki do zdefiniowania własnej tożsamości5.

Przeciwieństwem grup pierwotnych są grupy wtórne. Te ostatnie są bardziej liczebne, mniej spontaniczne, interesowne, mocniej sformalizowane, obejmują kontakty i interakcje pośrednie, bardziej wyspecjalizowane, zachowują większą anonimowość jednostek, dopuszczają głębokie różnice wartości i postaw swoich członków. Typowym przykładem grup wtórnych są środowiska zawodowe, grupy zadaniowe, stowarzyszenia celowe czy grupy zorganizowane (organizacje społeczne) różnego typu.

 

Społeczeństwo współczesne, coraz bardziej zdominowane przez grupy wtórne, postrzegane coraz wyraźniej jako bezosobowy, zimny świat korporacji, pieniądza i wielkiej polityki, w którym jednostki doznają - jak to określał polski socjolog Stanisław Ossowski - „kompleksu Liliputa", poczucia bezsilności wobec decydujących o ich losach abstrakcyjnych sił - zaczyna przejawiać nostalgiczne marzenia o odrodzeniu grup pierwotnych. Ciekawym przejawem tego dążenia jest pojawienie się i szybkie rozprzestrzenienie grup zbliżonych do pierwotnych, choć wykraczających poza katalog Cooleya. Są to grupy resocjalizacyjne, rehabilitacyjne, grupy treningu osobowościowego, wyzwalania wyobraźni, kształcenia wrażliwości, grupowych konsultacji przedmałżeńskich, psychoanalizy zbiorowej, grupy terapeutyczne - gdzie ludzie spotykają się tylko po to, by doświadczyć bliskich, personalnych więzi, zaznać szczerości, otwartości wobec innych, bezinteresowności, a więc tego, czego tak bardzo im brakuje w życiu zawodowym bądź oficjalnym. Przejawem podobnych tendencji jest pojawienie się, zwłaszcza w środowisku młodzieżowym, licznych sekt czy grup ąuasi-religijnych (New Agę), dostarczających substytutów rodzinnej lub przyjacielskiej bliskości.

Podobną nieco typologię, wyrażającą intuicje pewnej dwoistości życia społecznego ludzi, przebiegającego zarazem w świecie prywatnym, intymnym, osobistym i świecie publicznym, formalnym i zdepersonalizowanym - sformułował kilkadziesiąt lat przed Cooleyem niemiecki socjolog Ferdinand Toen-nies, w głośnej książce Gemeinschaft und Gesellschaft, czyli „Wspólnota i społeczeństwo". To sygnalizowane w tytule przeciwstawienie ma w jego ujęciu charakter historyczny. Tradycyjne społeczeństwa ludzkie - rodowe, plemienne, wioskowe - żyły w ramach silnych, zwartych, terytorialnych wspólnot, cechujących się wysokim stopniem spoistości, integracji, zgodnych wartości i przekonań.

Takie formy bytowania, które określa mianem Gemeinschaft, były wyrazem właściwej gatunkowi ludzkiemu „woli naturalnej", tendencji dośrodko-wej, prospołecznej, wrodzonej sympatii do innych ludzi. Społeczeństwo nowoczesne - zurbanizowane i zindustrializowane - prowadzi do zatomizowania wspólnot, wytwarza masy żyjących na własną rękę, egoistycznych, kierujących się interesowną kalkulacją, samotnych jednostek. To jest właśnie w terminologii Toenniesa Gesellschaft. Grupy, jakie ludzie tworzą, np. dobrowolne stowarzyszenia czy organizacje społeczne, traktowane są wyłącznie instrumentalnie, podporządkowane bez reszty korzyściom swoich członków. Ich racją bytu jest osiąganie czegoś konkretnego, poza samą satysfakcją z uczestnictwa. W istocie uczestnictwo często takich satysfakcji nie przynosi w ogóle, a udział traktowany jest tylko jako życiowa konieczność.

 

Toennies był jednym z pierwszych autorów, którzy podawali w wątpliwość optymistyczną wiarę w postęp, jaka przenikała cały wiek XIX. Już Marks, a później Weber dostrzegali, że nowoczesność ma swoje koszty. Toennies ubolewał szczególnie nad degradacją i zanikiem naturalnych wspólnot. Jego koncepcja dała początek toczącej się do naszych czasów dyskusji na temat „utraconej wspólnoty". Nowy impuls dało tej dyskusji wprowadzenie pod koniec stulecia przez harwardzkiego politologa Roberta Putnama pojęcia kapitału społecznego dla oznaczenia sieci spontanicznych więzi i wzajemnego zaufania, które stanowią warunki dobrego funkcjonowania także społeczeństwa nowoczesnego.

Wyrazem bogatego kapitału społecznego jest samoorganizowanie się ludzi, tworzenie licznych grup towarzyskich, klubów, stowarzyszeń, wspólne mobilizowanie się do realizacji jakichś ważnych dla zbiorowości zadań, wzajemnej pomocy, ale także w celu rekreacji, rozrywki, wspólnej zabawy. Taka bogata i gęsta sieć oddolnych grup stanowiła, zdaniem Putnama, o sile tradycyjnej, pionierskiej Ameryki. W naszych czasach, jak dowodzi Putnam w oparciu o bogate dane empiryczne z terenu Stanów Zjednoczonych, następuje jednak rozproszenie i degradacja kapitału społecznego. Wiele grup typu Gemeinschaft zanika, bliskie więzi ulegają rozluźnieniu, pojawia się silny syndrom braku zaufania czy, jak określa to inny amerykański autor Richard Stivers, „kultura cynizmu".

W literackim skrócie Putnam powiada, że Amerykanie zaczęli nawet „grać samotnie w kręgle". Nawiązuje tu do popularnej formy rozrywki, która jednak uległa ostatnio charakterystycznej ewolucji. Dawniej rodziny, sąsiedzi, farmerzy, mieszkańcy niewielkich miasteczek organizowali drużyny, rozgrywki ligowe, spotykali się regularnie i współzawodniczyli w grupach. Teraz przyjeżdżają w pojedynkę do wielkich zautomatyzowanych kręgielni, gdzie grają sami przeciwko maszynom. Podobnie dawniej spotykali się na przedstawieniach objazdowych trup teatralnych, na jarmarkach i festynach. Dzisiaj siedzą w mieszkaniach i patrzą samotnie w telewizor. Dla Putnama są to symptomy kryzysu, jaki przechodzą współczesne społeczeństwa. Odrodzenie, wzbogacenie, rozwój kapitału społecznego to imperatywy lepszej przyszłości.

Nieco podobną diagnozę formułował długo przed Putnamem polski socjolog Stefan Nowak, wprowadzając pojęcie „próżni socjologicznej". Odnosił je do warunków społeczeństwa polskiego w okresie realnego socjalizmu. Autokratyczna i pozbawiona mocnej legitymizacji społecznej władza partii komunistycznej doprowadza, jego zdaniem, do wytrzebienia sfery autentycznych inicjatyw obywatelskich, spontanicznych form organizacyjnych, oddolnych przejawów mobilizacji. Zanikają wspólnoty szczebla „pośredniego", mieszczące się pomiędzy formalnym i publicznym poziomem władzy czy polityki i światem prywatnym - rodziny czy grona przyjaciół, do którego ludzie chowają się coraz powszechniej przed nieakceptowanymi realiami życia gospodarczego i politycznego.

Później liderzy polskiej opozycji demokratycznej odgrzebali z zapomnienia i zastosowali do opisania tej pustej sfery życia pojęcie społeczeństwa obywatelskiego czy cywilnego. Sformułowali też strategię walki ^ reżimem, w której odbudowanie, rekonstrukcja społeczeństwa obywatelskiego była warunkiem obalenia monopolu autokratycznego państwa. W zupełnie innych warunkach niż w społeczeństwie amerykańskim i z zupełnie innych powodów wystąpił podobny problem i pojawiło się to samo przekonanie, że bez wspólnot i oddolnych ugrupowań typu Gemeinschaft społeczeństwo pozbawione jest bardzo istotnych warunków prawidłowego funkcjonowania.

Podobne prace

Do góry