Ocena brak

SYNESTETYCY - OPIS SYNESTEZYJNYCH DOZNAŃ

Autor /Chuck Dodano /04.07.2011

Słynny mnemonista Szereszewski (A. Łuria, 1970), posiadał bardzo rzadką czterozmysłową synestezję (każdy dźwięk wywoływał przeżycia światła, barwy, smaku i dotyku). Na przykład, gdy Szereszewski słyszał ton o wysokości 50 hz i natężeniu 100 db, widział brązową smugę na ciemnym tle z czerwonymi języczkami o kwaśno-słodkim smaku barszczu. Ton 2000 hz i 113 db – to „coś w rodzaju fajerwerku o kolorze różowo-czerwonym... szorstki pasek nieprzyjemny... nieprzyjemny korzenny smak sosu marynatów... można poranić sobie rękę” (A.Łuria, 1970, s.25-26).Nie tylko tony, szumy i głos ludzki wywoływały linie, plamy i bryzgi. Każdy dźwięk mowy natychmiast wywoływał u Szereszewskiego wyraźny obraz wzrokowy, każdy dźwięk miał swój wzrokowy kształt, kolor, specyficzny smak. Samogłoski były dla niego prostymi figurami, spółgłoski czymś twardym, sypkim i zawsze zachowującym swój kształt. „A” - to coś białego, długiego – mówił Sz. – „i” – ucieka do przodu, nie można go narysować, a „j” – jest bardziej ostre, ostrzejsze niż „je” (e), a „ja” (я) jest wielkie, można się po nim przejechać ... „O” – wychodzą z piersi, szerokie, a sam dźwięku idzie w dół ... „ej” oddala się gdzieś na bok ... czuję smak każdego dźwięku. Gdy widzę linie, to one także dźwięczą (..) (A.Łuria, 1970, s.27).

Oddzielne dźwięki, sylaby bezsensowne i nieznane słowa wywoływały u Szereszewskiego pewne wrażenia wzrokowe – „kłęby dymu”, „bryzgi”, „gładkie lub załamane linie”; czasem wywoływały one również odczucia smaku na języku, a jeszcze kiedy indziej – wrażenie czegoś miękkiego lub klującego, gładkiego lub szorstkiego. (...) [Słowa] „rozpoznaję nie tylko według obrazów, ale zawsze według całego zespołu doznań, które ten obraz wywołuje. Trudno jest je opisać – to nie jest wzrok ani słuch... To są jakieś ogólne odczucia... Zwykle czuję i smak, i ciężar słowa – nic już nie potrzebuję więcej robić – ono samo przypomina się... to trudno opisać – czuję w ręce – prześlizgnie się coś oleistego – masa drobniutkich kropeczek, ale bardzo lekkich – to jest takie lekkie łaskotanie w lewej ręce – i nic już więcej nie potrzebuję...” (A.Łuria, 1970, s.28-29).

Podobne prace

Do góry