Ocena brak

Syn Boży staje się człowiekiem

Autor /Grzes00 Dodano /22.04.2011

W niedzielnym wyznaniu wiary (Nicejsko-Konstantynopolitańskim) mówimy: "On to dla nas ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha św. przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem." (KKP 456)

Słowo Staje się ciałem, aby nas zbawić jednocząc nas z Bogiem. To Bóg nas ukochał i posłał swego Syna, aby był ofiarą za nasze grzechy (1J 4,14). On zaś przyszedł aby zgładzić nasze grzechy (1J 3,5).

Będąc chorą, nasza natura domagała się uzdrowienia; upadła podniesienia; umarła, zmartwychwstania. Straciliśmy posiadane dobro, trzeba było, aby nam je zwrócono. Zamknięci w ciemnościach, trzeba było przynieść nam światło; jako wzięci do niewoli oczekiwaliśmy wyzwoliciela; jako więźniowie pomocy; jako niewolnicy zbawiciela. Czy te powody były bez znaczenia? Czyż niegodne były, by wzruszyć Boga, do tego stopnia, aby zstąpił On aż do natury ludzkiej, by w niej zamieszkać, ponieważ ludzkość była w stanie tak nieszczęsnym i żałosnym.

Słowo stało się ciałem, abyśmy poznali miłość Bożą. "W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu" (1J 4,9). "Ponieważ Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). (KKP 458)

Słowo stało się ciałem, aby być modelem świętości: "Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie..." (Mt 11,29). "Ja jestem drogą, prawdą i życiem; Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie" (J 14,6). Ojciec, na górze Przemienienia, nakazuje "Słuchajcie Go" (Mk 9,7). Jezus jest w rzeczywistości modelem błogosławieństw i normą Nowego Prawa: "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, jak ja was umiłowałem" (J 15,12). Ta miłość zakładała prawdziwą ofiara ze swego życia (Mk 8,34). (KKP 459)

Słowo stało się ciałem, aby nas uczynić uczestnikami swojej natury Boskiej (2 P 1,4). Powodem, dla którego Słowo stało się ciałem, Syn Boży Synem Człowieczym: aby człowiek wchodząc w komunię ze Słowem i przyjmując synostwo Boże, stał się synem Boga. "Ponieważ Syn Boży stał się człowiekiem, abyśmy byli Bogiem". "Jedyny Syn Boży, pragnąc, abyśmy uczestniczyli w Jego boskości, przyjął naszą naturę, aby On, który stał się człowiekiem, uczynił z ludzi bogów". (KKP 460)

Złożoność Jezusa Chrystusa w Piśmie św., w Soborach wielkich, u Ojców Kościoła pozostaje tajemnicą. Współcześni teologowie nie zadawalając się dogmatem chrystologicznym o jednej osobie i dwóch naturach, nie mogą znaleźć lepszego wytłumaczenia, od formy przekazanej nam przez Sobór chalcedoński. Chrystus jest człowiekiem i jednocześnie Bogiem co do mocy, władzy i wiekuistości. Stąd też i ujęcie opisujące Chrystusa w kategorii boskiej i ludzkiej w jednej osobie zjednoczonej. Chrystus nie jest `dwoistym przedmiotem'.

Działa jako ten sam Bóg i ten sam człowiek, odpuszczając grzechy, okazując ludzkie uczucia np: w rozmowie z grzesznikami. W nauce o bóstwie i człowieczeństwie Chrystusa chodziło o to jaki stosunek jest jednej natury do drugiej, co je zespala. Jaka jest relacja Jego do Ojca. Pismo Św. ukazuje Chrystusa jako prawdziwego człowieka i Boga. Rozum ludzki próbuje wgłębiać się w treść Objawienia. Chrześcijanie od początku szukali pojęć jak ująć tę Tajemnicę. Istotnym jest tu termin osoba.

W ST wskazywał na oblicze Boga, Jego zachowanie (por. Wj 33, 1 415). W NT `Bóg nie ma względu na osobę' określenie tu osoby jako całego człowieka. NT nie używa tego terminu w odniesieniu do osób Trójcy Świętej. Teologia chrześcijańska sięgała po greckie terminy: prosopon i hipostasis. Od II/III wieku ta terminologia weszła na stałe, choć ich znaczenie nie ustaliło się od razu. Terminem hipostasis posługiwał się Orygenes w odniesieniu do osób Boskich, termin prosopon stał się dwuznacznym maska aktorska (zewnętrzna postać). Kontrowersja trwała aż do czasów św. Hieronima, który poprosił papieża Damazego o oznaczenie sensu tych słów. Podobne problemy były z terminem fizis(substancja).

Teologowie łacińscy, którzy hipostasis tłumaczyli jako substancja nie bardzo wiedzieli jak można uznać trzy hipostazy. Problemy te rozstrzygnął Sobór Chalcedoński. Łacinnicy od tego czasu tłumaczyli hipostasis jako samoistność. Te kontrowersje świadczą o trosce by prawdę objawioną ująć w terminach oddających ją i być wiernym tradycji Apostołów. Błędne rozumienie tych terminów prowadziło do zafałszowań nauki objawionej. Współcześnie nieco łagodniej patrzy się na tych, którzy byli twórcami pierwszych herezji.

Oni poprzez szukanie właściwych ujęć Tajemnicy Chrystusa błądzili, nie chodziło im jednak o tworzenie własnych teorii. W nestorianiźmie były racjonalistyczne tendencje, Chrystus przeniknięty Bóstwem. W dzisiejszej teologii również pojawiają się te tendencje racjonalistyczne. Eutychenes uznawał naturę Boską i ludzką, ale przed połączeniem w Chrystusie. Po połączeniu powstała nowa natura, Bóstwo wchłonęło naturę ludzką i została tylko jedna natura.

Problem jedności a zarazem złożoności Chrystusa trwał po soborze chalcedońskim i efeskim. Wiązało się to z kwestią monoteletyzmu Chrystus miał mieć tylko jedną wolę Boską. W Chrystusie jest wola Boska i ludzka zharmonizowana w działaniu. Okres Średniowiecza to czas, gdy nauka soborów przyjęta, teologia chce wniknąć w treść dogmatu. Interesują cechy Wcielenia, natura Wcielenia.

Podobne prace

Do góry