Ocena brak

Struktura i znaczenie Dżumy

Autor /Amelia Dodano /11.03.2011

Powstała po II wojnie powieść Alberta Camusa jest utworem o charakterze uniwersalnym. Wydarzenia w Oranie odsyłają do szer­szych treści. Jest to więc dzieło o ekspansji zła i różnych postawach ludzkich. Jak staraliśmy się pokazać, walka ze złem przybiera formy zależne od motywacji, umiejętności, wrażliwości człowieka.

Dżuma jest powieścią paraboliczną, posługującą się uogólnieniem, schematyczną fabułą do przedstawienia zagadnień szerszych, doniosłych, aktualnych w każdej epoce. Temu celowi podporządkowane są opisy miejsca akcji i stylu życia ludzi – zwy­czajność, przeciętność, szara codzienność z elementami radości i smutku, a potem efekty epidemii w mieście i sercach ludzkich. Para­boliczną konstrukcję powieści wspiera również zasygnalizowany, ale niedookreślony, czas akcji.

Utwór wyrósł z osobistych doświadczeń autora, z przeżyć związanych z wojną, rozstaniami, śmiercią, zjawiskiem masowej zagłady, brakiem środków do życia, stałym poczuciem zagrożenia. Jest to jednak dzieło uniwersalne, pozwalające dostrzec w ukazanych zdarzeniach i postawach ich odpowiedniki nie tylko związane z wojną. Czytelnik może widzieć w dżumie jakieś inne zło, wobec którego trzeba przyjąć określoną postawę. Refleksje narratora, dialo­gi postaci, wątpliwości, poglądy, spostrzeżenia – to wyraz zmagań ze złem, które trzeba wyjaśnić, zinterpretować, zakwalifikować. Jest to więc dzieło o podstawowych dylematach człowieka, sprawach su­mienia, relacji międzyludzkich i honoru.

 

 

Kompozycja

 

Dżuma zamyka się w klamrze kompozycyjnej, którą tworzy obraz wychodzących i padających szczurów (początek choroby) oraz pojawiających się znowu w mieście po paromiesięcznej nieobecności (wracają po epidemii). Tekst poprzedza motto: Jest rzeczą równie rozsądną ukazać jakiś rodzaj uwięzienia przez inny, jak ukazać coś, co istnieje rzeczywiście, przez coś innego, co nie istnieje (5). Są to słowa Daniela Defoe, które zwracają uwagę czytelnika na metaforyczny sens dżumy.

Na początku książki narrator wyjaśnia czytelnikowi, skąd czerpał wiadomości o wydarzeniach i ludziach, zaś na końcu informuje że naprawdę jest bohaterem uwikłanym w walkę z dżumą, a ów formalny zabieg miał służyć wzmocnieniu wrażenia obiektywnej relacji. Powieść jest ukształtowana według zasad komponowania utworów tego gatunku. Można w niej wyróżnić kilka wątków – główny, związany z osobą doktora Rieux i splatające się z nim ciągi zdarzeniowe, których ośrodkami są postaci: Tarrou, Grand, Cottard, ojciec Paneloux.

Jest to jednakże utwór, w ramach którego zawarto fragmenty o innym charakterze gatunkowym. Dominują tu elementy kroniki-reportażu (w pierwszym zdaniu narrator sam nazywa tekst kroniką). Narrator posługuje się precyzyjnymi informacjami, szczegółowo przedstawia przebieg epidemii, ujawnia objawy choroby u niektórych pacjentów, ukazuje różne reakcje ludzi, wraz z ich stosunkiem do /darzeń, słabościami, wiarą w przepowiednie.

Kronikarski styl Dżumy wywołuje wrażenie, że jest to dokument czasu zagłady, walki dobra ze złem i wreszcie zwycięstwa nad zarazą osiągniętego z trudem, kosztem wielu ofiar. W literackiej stylizacji na świadectwo historyczne nie zaginęła prawda o człowieku, jego marzeniach, problemach, poczuciu zagrożenia, zwyczajnych ludzkich odruchach i zdolności do wielkich wyrzeczeń i poświęcenia dla innych.

Aniela Kowalska zauważa analogie między Dżumą a Dziennikiem roku zarazy... Daniela Defoe, zawierającym opis plagi londyńskiej z 1665 r., wydanym w 1722 r.: tu i tam właściwym bohaterem jest całe społeczeństwo miasta, a treścią zapisów w dużej mierze różnorodne reakcje i próby przystosowania się obywateli do okrutnych czasów zagłady. Stąd pewne charakterystyczne analogie, jak np. pogardliwe relacje o zabobonności ludzkiej, o dawaniu wiary przepowiedniom, proroctwom, o usilnych próbach nakłaniania ludzi do pokuty i wprowadzania ich w stan graniczący z obłąkaniem itd. Analogiczne też po trosze będą informacje o stopniowym nasilaniu się zarazy, podawanie rosnących statystyk. I jeszcze jedno: niewątpliwie od Defoe'a „zapożyczył” Camus warty i straże strzegące bram dwudziestowiecznego miasta Oran, jakby chcąc przydać trochę patyny historycznej swej kronice, a zarazem oddać nastrój realnej grozy i rygoru panującego w obozach zagłady i w obozach koncen­tracyjnych; skądinąd bowiem nie odmówi autor Oranowi akcesoriów nowoczesności: telefonów, telegrafów i radia [...].6

Tekst składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy obejmuje okres od pojawienia się objawów choroby do zamknięcia bram miasta, drugi ukazuje coraz intensywniejszy rozwój epidemii i kończy się przełomową decyzją Ramberta o podjęciu pracy w oddziałach sani­tarnych, trzeci jest kontynuacją walki z dżumą, stwierdzeniem ogól­nego paraliżu życia w Oranie i powszechnego zmęczenia oraz poczu­cia bezsilności, czwarty prowadzi do przełomu, którym jest skuteczne wyleczenie Granda, zaś w piątym następuje stopniowe zmniejszanie się zachorowań aż do pokonania zarazy.

W ramy czasowe początku i końca dżumy w Oranie wkom­ponowano liczne opisy wyjaśniające, jak wielki wpływ na życie ludzi miała epidemia. Można tu znaleźć elementy charakterystyczne dla karty pacjenta, tzn. objawy choroby, diagnozę i metody leczenia. Inne fragmenty ukazują ludzi cierpiących, reakcje organizmu na ból, zmiany stanu pod wpływem szczepionki. Przejmujący jest obraz obozu kwarantanny, którego bram nie można swobodnie przekraczać. Pomiędzy takimi opisami znajdują się zupełnie inne w nastroju i charakterze – fragmenty mówiące o próbach zachowania normalnoś­ci – spotkania w kawiarni, marzenia o szczęściu osobistym itp. Układ całości jest klarowny, czytelny, uporządkowany.

Świat przedstawiony w powieści Alberta Camusa jest ponury, przytłaczający, tchnący grozą i ludzką bezradnością, jednak w istocie jest to dzieło optymistyczne, ponieważ pokazuje triumf nad złem i wzmocnienie świadomości, że zawsze może ono wrócić i trzeba być w stałej gotowości do obrony.

 

 

Narracja

 

Narrator przedstawia się czytelnikom jako przypadkowy świadek wydarzeń w Oranie, który poczuwa się do obowiązku przekazania światu prawdy o epidemii. Nazywa siebie historykiem i wyjaśnia, jakie źródła były podstawą jego relacji: przede wszystkim własne świadectwo, następnie świadectwa innych, skoro dzięki swej roli musiał zebrać zwierzenia wszystkich osób tej kroniki, na koniec teksty, które wpadły mu w ręce. Zamierza czerpać z nich, gdy uzna to za stosowne, i użyć ich, jak mu się spodoba (9).

Informacja o narratorze jest ukształtowana, jakby mówił o nim ktoś inny, np. autor dzieła, osoba stojąca poza tekstem, tymczasem jest to wypowiedź wkomponowana w utwór, będąca fragmentem narracji. Czyżby więc autor wprowadził kilka osób mówiących o wydarze­niach?

Jak wyjaśnia się pod koniec powieści, narratorem jest bohaterdoktor Bernard Rieux, który z racji zawodu lekarza znalazł się w cen­trum wydarzeń wywołanych przez dżumę. Przyjęta perspektywa relacji w trzeciej osobie miała zapewnić wrażenie obiektywizmu, bezstronności owej kroniki. Nadawca wypowiedzi dopuszcza jednak do głosu również postaci. Ujawniają one swoje widzenie zdarzeń w dialogach, zaś Tarrou także w osobistym dzienniku, który również nosi znamiona szczegółowej kroniki. Z tych zapisków korzysta Rieux, który przejął je po śmierci przyjaciela. Camus nie poprzestał na jednym narratorze. Występuje w Dżumie zjawisko narracji wy­miennej, nakładającej się na siebie i oświetlającej problemy i ludzi z różnych stron. Ale specyficzność tej techniki nie rzuca się w oczy, ponieważ autor sam na początku zapowiada jednego narratora i to anonimowego; dopiero na ostatnich kartach dowiemy się, że tym nar­ratorem był dr Rieux. [...] Jeśli idzie o samą formę narracji, to nieza­leżnie od wypowiadanych w trzeciej osobie relacji dr Rieux, a więc niezależnie od toku epickiego, są jeszcze przytaczane przezeń, inkrus­towane niejako w tekst dialogi samoistne, stanowiące warstwę dra­matyczną książki; podobna rozmaitość formy występuje i w cytowanych dłuższymi partiami notatkach Jeana Tarrou.7

Co pewien czas narrator przypomina o sobie, wygłaszając komen­tarz, wskazując siebie jako uczestnika i obserwatora zdarzeń: Tak więc pierwszą rzeczą, jaką dżuma przyniosła naszym współobywa­telom, było wygnanie. Narrator sądzi, że może napisać tutaj w imie­niu wszystkich to, czego sam doświadczył, skoro doświadczył tego w tym samym czasie co wielu naszych współobywateli (50). Dalszy frag­ment traktuje o poczuciu wygnania, pustki, osamotnieniu i rozłące z bliskimi jako dotykających większość ludzi w Oranie – a wiec jest to ujęcie ogólne. Taki typ refleksji przeplata się z szczegółowym przed­stawianiem konkretnych miejsc, poszczególnych osób, ich aktualnego stanu lub zajęć.

Język, którym posłużył się Camus, jest dostosowany do charakteru kroniki. Można tu zaobserwować specyficzny żargon medyczny, odpowiednie terminy, styl fachowego opisywania objawów choroby i zastosowanych środków zaradczych. Posługują się nim lekarze (również narrator), potem także osoby spoza środowiska medy­cznego, które wdrożyły się do pracy w oddziałach sanitarnych. Rodziny chorych używają „języka uczuć” – słowom towarzyszą tu odpowiednie zachowania, mające wyrazić przerażenie, cierpienie, obawę o bliską osobę, obronę przed zabraniem jej do szpitala lub miejsca kwarantanny. Ton powagi, rzeczowego sprawozdania, cza­sem współczucia przeplata się z komentarzem wyrażającym zniecier­pliwienie albo niechęć (np. wobec ojca Peneloux przed jego prze­mianą) lub ironicznym uśmiechem (w odniesieniu do staruszka opluwającego z balkonu koty), niekiedy z zaciekawieniem i zdumie­niem (obraz starego astmatyka, który działa jak klepsydra, cierpliwie przekładając ziarna grochu). Humorystycznie brzmią niektóre uwagi zanotowane przez Tarrou i językowe wysiłki Granda, stale przetwarzającego pierwsze zdanie swojego dzieła. Dosyć często można zaobserwować przejmujące, wręcz turpistyczne (brzydota) obrazy chorych. Język jest tu utrzymany w charakterze sprawozdania lekarskiego – oto przykład dotyczący dozorcy domu, w którym mieszkał doktor: Rieux zastał swego chorego na wpół wychylonego z łóżka, zjedna ręką na brzuchu, a drugą wokół szyi; wydzierał z siebie z trudem różowawą żółć do blaszanki na śmiecie [...] gruczoły szyi i kończyny nabrzmiały, dwie czarniawe plamy wystąpiły na boku (18). Nastrojową przeciwwagą tego opisu może być na przykład charak­terystyka matki doktora, kobiety łagodnej, ciepłej, życzliwej wobec otoczenia.

Camus zachował ton obiektywnej relacji uzupełnionej refleksją natury socjologicznej, etycznej, historiozoficznej, nie burząc przy tym powieściowej atrakcyjności książki. Owa kronika przedstawia dane statystyczne, ale także, z nawet przede wszystkim – informacje o ludziach, ich relacjach, przeżyciach, przemianach, dojrzewaniu do trudnych decyzji. Narracja jest więc urozmaicona. Narrator stawia siebie w pozycji osoby opowiadającej losy orańczyków podczas epi­demii (to jego pierwsza i oczywista funkcja) a przy tym wychodzącej w stronę czytelnika, nawiązującej z nim bezpośredni kontakt, wyjaś­niającej mu charakter i znaczenie swojej roli.

 

 

Podobne prace

Do góry