Ocena brak

Straszny, odległy czy niezrozumiały? – własne widzenie Boga w twórczości J. Słowackiego i A. Mickiewicza

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki to dwie wybitne romantyczne indywidualności, którym z racji ich literackiego geniuszu i kunsztu poetyckiej wypowiedzi, przysługiwało prawo subiektywnego spojrzenia na świat, jednostkę, poezję, a także nieskończony byt, jakim jest Bóg. Koncepcje Stwórcy zostały ukazane głównie w III części Dziadów i w Kordianie. Należy dodać, iż mimo chrześcijańskiej wiary, której wyznawcami byli Mickiewicz i Słowacki, ich widzenie Najwyższego zawarte właśnie w tych dramatach nie jest charakterystyczne dla człowieka wierzącego i bezgranicznie ufającego w Boską Opatrzność i miłosierdzie.

W końcowej części Przygotowania Słowacki przedstawia Boga jako siłę, która z niezmierzonej odległości ingeruje w życie ludzkości. Owa ingerencja nie jest bynajmniej przejawem dobroci i miłości Stwórcy, lecz jego kaprysem. Chór Aniołów zaśpiewa :

Ziemia – to plama na nieskończoności błękicie;

A Bóg ją zetrze palcem, lub wleje w nią życie”.

Z cytatu jasno wynika, iż historia, ludzkie życie zależą od upodobań Najwyższego, którego działania nie można przewidzieć, gdyż jest ono uzależnione od Jego woli. Bóg chłodno odpowie Archaniołowi błagającemu Go o pomoc dla Polaków : „Wola moja się stanie”. Czymże jest owa „wola” w rozumieniu Słowackiego? Na pewno nie przejawem miłosierdzia, gdyż Stwórca nie dopuściłby do niewinnego cierpienia Polskiego narodu. Nie jest ona także znakiem sprawiedliwości i opieki, bowiem Najwyższy zdaje się opuścił Polaków. Zresztą Doktor stwierdził, iż „Bóg rękę na rękę założył, / Odpoczywa od pracy” (po wysiłku sześciu dni tworzenia ziemi i ludzkości), nie interesuje się losami świata. Nie jest więc dobrym Ojcem, zabiegającym o szczęście swoich dzieci, dbającym o ich życie. Jest odległym, tajemniczym bytem, odpychającym swoją obojętność wobec tragedii narodu, wzbudzającym raczej trwogę i rozpacz niż zaufanie i miłość.

Kiedy zechce, zaprowadza ład na ziemi, kiedy nie chce, pozostawia ja własnemu, smutnemu losowi. Jego łaskawość nie jest powodowana miłością do ludzi, lecz, jak się zdaje – egoistyczną zachcianką. Bóg w pewnym sensie jest okrutny dla Polaków, nie rozumie ich tragedii, gdyż poprzez swojego ziemskiego zastępcę – papieża, potępia ich narodowowyzwoleńczą walkę, nakazuje im cieszyć się z powodu objęcia w kraju władzy przez cara (scena w Watykanie). Takiemu Bogu trudno zawierzyć, ofiarować Mu swoje smutki i cierpienia, gdyż, jak się zdaje – pozostaną bez odzewu, Stwórca nie zechce nawet pocieszyć strapionego śmiertelnika.

Jeszcze bardziej pesymistyczna jest wizja Boga zawarta w III części Dziadów. Konrad posuwa się do bluźnierstw, gdyż nie potrafi w gruncie rzeczy przejrzeć Jego zamiarów. Stwórca w opinii Mickiewiczowskiego bohatera jest artystą niedoskonałym, bowiem w Jego dziele, jakim jest świat, panuje zło i niesprawiedliwość. Nie może On być dobrem, skoro dopuścił do niewinnego cierpienia. Bóg nie jest „pięknością” ani doskonałością – popełnił błąd, dyskwalifikujący Go jako nieskazitelną czystość i miłość. Konrad ironicznie stwierdza :

„A Ty mądrze i wesoło

Zawsze rządzisz,

Zawsze sądzisz,

I mówią, że Ty nie błądzisz!”.

Otóż okazuje się, że Najwyższy „rządzi”, „sądzi” – niczym despotyczny stróż prawa. Gdzie podziała się Jego dobroć, sprawiedliwość i wrażliwość na ludzkie nieszczęście? Gdzie zagubiła się obietnica nagrody za dobro, kary za zło, obietnica „ostatni będą pierwszymi”, którą w romantyzmie można było odczytać jako „uciemiężeni zmartwychwstaną”? Bóg w mniemaniu Konrada jest niesprawiedliwy, okrutny i nieczuły. Bohater z bolesnym sceptycyzmem wyrzuci Mu :

Kłamca, kto Ciebie nazwał miłością,

Ty jesteś tylko mądrością”.

Stwórca jest surowym moralnym sędzią. Jest przyczyną i rozumem świata, lecz nie jest jego duszą, gdyż pozbawiony jest pierwiastków miłości. Jest niezrozumiałą koniecznością, wyniosłą i chłodną. Bóg stwarza wrażenie hegemona, który rządzi światem i ludźmi, nie licząc się z ich oczekiwaniami, prośbami, narzucając własną wolę. Konrad zastanawia się, czy Najwyższy czuje, nie jest pewny Jego miłosierdzia. Stwórca nie odpowiada bohaterowi na jego pytania (oczywiście główną przyczyną są bluźnierstwa i pycha Konrada), jego milczenie jest potwierdzeniem przypuszczeń „ponurego poety” o obojętności Boga wobec ludzkiego cierpienia i tragedii. Tylko ktoś okrutnie wyrachowany pozostałby obojętny na nieszczęście „śpiewaka” i jego narodu. Niestety tym „kimś” okazał się Stwórca, który według Konrada jest zaprzeczeniem przypisywanych Mu pozytywnych cech.

Widoczne w przedstawionych dramatach zwątpienie w Boga Ojca, Jego dobroć i łaskawość zostały niewątpliwie podyktowane rozpaczą szlachetnej jednostki, która tak bardzo pragnęła wolności ojczyzny. Wizja Stwórcy kreślona była w afekcie, dlatego jest tak ponura. Stanowi ona podsumowanie żalu, bólu i rozgoryczenia literackich bohaterów, lecz nie jest prawdziwą oceną, ani nawet próbą oceny Boga, ponieważ obydwaj wierzący poeci zdawali sobie sprawę, że nie mają mocy ani prawa analizować i potępiać „najwyższego na niebiosach”.

Do góry