Ocena brak

Stosunki Polsko - Krzyżackie

Autor /Mikolaj909 Dodano /05.11.2011

Kontakty między Polską a Krzyżakami zaczęły się kiedy to w 1225 roku Konrad Mazowiecki zwrócił się do Krzyżaków proponując im, by w zamian za nadanie im ziemi chełmińskiej podjęli się obrony pogranicza mazowieckiego od strony Prus. Problemy Polski z krzyżakami skończyły się po podpisaniu pokoju po wojnie, która trwała od 1519 - 1521 roku. Na mocy tego rozejmu Krzyżacy stali się księstwem świeckim i lennikiem polskim.

Po tym jak Konrad Mazowiecki zawarł umowę z krzyżakami, Zakon krzyżacki rozpoczął systematyczny podbój Prus. Po tym Zakon Braci Szpitala Niemieckiego Najświętszej Marii Panny dał o sobie znać w 1308 roku w Gdańsku kiedy to sędzia Bogusz broniąc się przed Brandenburczykami poprosił o ich pomoc . Krzyżacy po oswobodzeniu Gdańska sami na niego napadli i spalili całe miasto, następnie zajęli całe Pomorze gdańskie. W 1329 doszło po raz kolejny do konfliktu z Krzyżakami sprzymierzonymi z Janem Luksemburczykiem. Mimo zwyciężenia w 1331 roku pod Płowcami Polska poniosła straty. A mianowicie Krzyżacy spustoszyli Wielkopolską i zajęli ziemię dobrzyńską i Kujawy. Władysław Łokietek w 1332 roku podpisano rozejm miał on obowiązywać do Zielonych Świąt 1333 roku. Został on jednak przedłużony. Dopiero w 1343 roku zawarto pokój wieczysty w Kaliszu. Na mocy tego rozejmu Polacy stracili Pomorze Gdańskie i ziemię chełmińską. Zakon krzyżacki przypomniał o sobie dopiero 1409 roku kiedy rozpoczęła się kolejna wojna z Zakonem. 15 lipca 1410 roku po Grunwaldem doszło do decydującej walki między Polską a Krzyżakami. Bitwę tę wygrali Polacy jednak nie wykorzystali oni tego zwycięstwa i nie pokonali ostatecznie Zakonu. Pokuj podpisano w 1411 roku w Toruniu. Warunki tego pokoju nie odwzorowują jednak ogromu zwycięstwa Polska dostał tylko ziemię dobrzyńską. 1454 roku Prusy na swoją prośbę zostały włączone do Polski to wywołało następną wojnę z Krzyżakami trwała ona aż trzynaście lat. Pokój podpisano w 1466 roku w Toruniu. Na jego mocy do Polski wróciło Pomorze Gdańskie, ziemia chełmińska, przyłączono do niej również Warmię, Malbork i Elbląg. Reszta ziem zakonnych za stolicą w Królewcu stanowiła lenno Polski. 1519 roku wybuchła jednak jeszcze jedna wojna w której Polacy odnieśli znaczące sukcesy zakończyła się ona pokojem 1521 roku na mocy którego Zakon krzyżacki stał się państwem świeckim.

Krzyżacy podczas swego panowania w Państwach bałkańskich zajmowali i tracili szereg ziem. Na początku dostali od Konrad Mazowieckiego ziemię chełmińską lecz w szybkim czasie ich państwo powiększyło się o ziemię Prus, których Krzyżacy pokonali. 1308 roku zakon krzyżacki zajął Gdańsk i całe Pomorze gdańskie. W wojnie toczonej z Polską między 1329-1332 rokiem zagarnęli oni Kujawy i ziemię dobrzyńską, jednak na mocy pokoju zawartego z Polską w 1343 roku Krzyżacy musieli je oddać. Państwo Krzyżackie znacznie uszczupliło się po pokoju Toruńskim z 1466 roku, ponieważ musieli oni Polsce oddać Pomorze gdańskie , ziemię chełmińską, Warmię Malbork i Elbląg.

Temat dziejów między Polską a Krzyżakami jest dla nas Polaków szczególnie ważny ponieważ pokazywał jak wartości chrześcijańskie reprezentowane przez Zakon Krzyżacki zostały wykorzystane przeciwko narodowi dla realizacji chęci osiągnięcia władzy i wpływów w państwie. Następną przyczyną ważności dla nas tych dziejów jest to że Krzyżacy pozbawili nas Pomorza, czyli osłabili naszą gospodarkę i tak już zachwianą przez rozbicie dzielnicowe. Krzyżacy wywoływali też różnego rodzaju wojny, byli przyczyną zawarcia unii polsko-litewskiej.

Przełom XII i XIII wieku był epoką w której zakony powstałe podczas krucjat na terenie Palestyny zaczęły szukać terenów poza nią, często chcąc pod przykryciem chrystianizacji pogan stworzyć swoje państwa. Jednym z takich zakonów był zakon Krzyżacki powstał w roku 1190 podczas trzeciej krucjaty i oblężenia twierdzy Akkonu. Jego właściwa nazwa brzmiała: Zakon Braci Szpitala Niemieckiego Najświętszej Marii Panny w Jerozolimie. Założyli go mieszczanie z Bremy i Lubeki dla pielęgnowania rannych i chorych, ale już osiem lat później przekształcono go na rycerski. Wzór stanowił dla niego dawniej istniejące zakony joannitów i templariuszy, gromadzące rycerzy z zachodniej i południowej Europy, mającej ogromne bogactwa i znaczenie polityczne. Biały płaszcz przekreślony czarnym krzyżem stał się znamieniem wyróżniającym niemieckich rycerzy-mnichów.

Czwarty przełożony zakonu krzyżackiego, Herman von Salza pochodzący z Turyngii, zrozumiał że niemiecki zakon niewiele wskóra w Palestynie, która interesowała głównie kraje położone nad basenem Morza Śródziemnego. Należało więc przenieść jego działalność w takie strony, które obchodziły same Niemcy.

W roku 1211 uzyskali Krzyżacy od króla węgierskiego Andrzeja II nadanie w Siedmiogrodzie. Mieli walczyć z plemionami stepowymi, jednakże od razu zaczęli zabiegać o utworzenie tam własnego państwa. Ale Andrzej II osobiście uczestniczył w jednej z krucjat, w Palestynie był i wiele się nauczył patrząc z bliska na politykę zakonów rycerskich, osłabiających i rozsadzających Królestwo Jerozolimskie. Toteż po powrocie do kraju połapał się w zamiarach Krzyżaków i nie zwracając żadnej uwagi na protesty papieża wygnał ich ze swojego kraju w 1225r.

W tym czasie Konrad Mazowiecki zaczął nawiązywanie stosunków z Zakonem Krzyżackim, nie miał on jednak takiej okazji jak Andrzej II nauczenia się czegokolwiek o postępowaniu zakonów rycerskich.

W roku 1225 Konrad Mazowiecki zwrócił się do Krzyżaków proponując im, by w zamian za nadanie im ziemi chełmińskiej podjęli się obrony pogranicza mazowieckiego od strony Prus. Pod tą umową kryła się żądza zdobycia przez Konrada Mazowieckiego Prus. Krzyżacy już w tedy mieli na Śląsku wieś Lasocice koło Namysłowa, darowaną przez dunryka Brodatego, orajawyży obszar ziemi nad Notecią z łaski Władysława Odonica-Plwacza. Ale dopiero osiedlenie się ich nad Wisłą dawało możliwość szerokiej akcji politycznej, już uprzednio starannie zaplanowanej.

W marcu 1226r. Herman von Salza otrzymał od cesarza dokument wystawiony w Rimini we Włoszech, jego podstawowym założeniem były działania Krzyżaków w Prusach. Fryderyk II dawał im na własność ziemię chełmińską ( do czego niemiła najmniejszego prawa ponieważ Polska w tym czasie nie uznawał zwierzchności nad sobą ), pozwalał zbrojnie wkroczyć do Prus, podbić je i zająć. Zatwierdzał on również ich prawo państwowe.

W 1228r. Krzyżacy uzyskali od Konrada ziemie chełmińską, jednakże bez praw zwierzchnich, które zatrzymał sobie książę. Zawarli też układ z biskupem Chrystianem i w 1230r. rozpoczęli działania wojenne, posuwając się w dół Wisły. W następnym roku wybudowali nie opodal Torunia mały gródek.

W 1234r. biskup Chrystian dostał się do niewoli pruskiej. Krzyżacy nie spieszyli się z jego uwolnieniem a wręcz odwrotnie wykorzystali tę okazję, by przedstawić papieżowi sfałszowany dokument zwany kruszwickim, w tym dokumencie Konrad Mazowiecki darował Krzyżakom ziemie chełmińską i całe prusy. Papież ogłosił ten kraj "własnością św. Piotra" i od siebie nadał go Krzyżakom.

W roku 1237 niemieccy Kawalerowie Mieczowi znad Dźwiny połączyli się z krzyżakami. Krzyżacy zaczęli stopniowe podbijanie Prus. W 1234r. założyli Kwidzyn, a w trzy lata później Elbląg.

Pierwszym z władców Polskich, który zorientował się w niebezpieczeństwie , był Świętopełek Gdański. Krzyżacy chcieli odebrać mu jego dzielnicę. Nie czekał on aż go zaatakują, lecz uderzył pierwszy. Zamknął Zakonowi drogę wiślaną i wezwał Prusów do powstania. Walki trwały sześć lat. W 1248r. obie strony zawarły pokój. Świętopełek musiał oddać ziemie na prawym brzegu Wisły.

W 1308r. margrabia Waldemar wkroczył do Pomorza i zajął je całe, z wyjątkiem samego grodu w Gdańsku, którego bronił sędzia pomorski Bogusz. Brandenburczycy miasto opanowali, gdyż niemiecki patrycjat otworzył przednimi bramy. Sędzia Bogusz zaciekle bronił grodu lecz był bezradny. Łokietek kazał mu radzić sobie stosownie do okoliczności, a w ostateczności wezwać Krzyżaków. Nie widząc innego wyjścia Bogusz zwrócił się o pomoc do mistrza Pruskiego Hermana von Plotzke z prośbą o posiłki.

Krzyżacy pod wodzą komtura ziemi chełmińskiej nadciągnęli od morza, idąc przez podmokłe, zalewowe tereny. Brandenburczycy ustąpili na zachód, trzymając się tylko w Sławnie i Słupsku.

Krzyżacy najpierw obwarowali się w połowie grodu, wyparli Polaków z drugiej części i wymogli na Bogusz pisemne oświadczenie o oddaniu twierdzy aż do czasu kiedy Łokietek zwróci koszty pomocy. 14 listopada 1308r. uderzyli na miasto i zabili wszystkich mieszkańców i paląc ich domostwa. Całe szlachta pomorska poległa wtedy w Gdańsku.

Przez długi czas toczył się rozprawy przed sądem papieski o to co zaszło w Gdańsku 14 listopad 1308r. Polacy oskarżali Zakon o zabicie dziesięciu tysięcy ludzi. Krzyżacy twierdzili natomiast że ukarali oni śmiercią szesnastu zabójców wskazanych im przez mieszczan, a następnie spokojnie odeszli. Mieszkańcy Gdańska natomiast z własnej woli opuścili swoje domostwa a następnie je spalili.

W lutym 1309r Krzyżacy zajęli Tczew, zmuszając mieszczan do opuszczeni go. W lipcu oblegli Świecie, które się broniło, zaopatrzone poprzednio przez Łokietka. Odsiecz polska nadeszła aż pod Sandomierza, lecz została odparty. Nie pomogło i następne uderzenie wspierane przez książąt mazowieckich. Świecie dostali jednak Krzyżacy dopiero zdradą. Przekupiony przez nich człowiek tajemnie popodcinał sznury kusz i machin bojowych. Bezradny w chwili szturmu dowódca załogi ( Bogumił ) poddał gród.

We wrześniu 1309r. Krzyżacy zwarli z Margrabią Waldemarem układ w Słodzinie, mocą którego on oddał jego fikcyjne prawa do Pomorza za cenę dziesięciu tysięcy grzywien.

W 1309r wielki mistrz krzyżacki Zygfryd von Feuchtwangen przeniósł stolicę zakonu z Wenecji nad Nogat do Malborka który został zbudowany przez Ślązaka - Bartosza z Ząbkowic. Roboty zaczęły się w 1272r. w dwadzieścia lat po nabyciu Zantora za pieniądze, a sprzedawał go książę pomorski Sambor brat Świętopełka. Zamek Malborski zalicza się do najpotężniejszych i najwspanialszych fortec w Europie.

Podczas przenoszenia stolicy do Malborka zmieniła się organizacja państwa. Na czele zakonu stał wielki mistrz, dożywotnio wybierany przez kapitułę zbierającą się co roku w dniu 14 września. Istnieli też mistrzowie krajowi, z których do końca pozostali tylko trzej pruski, inflancki oraz niemiecki. Każdy z nich kierował organizacją zakonną w danym kraju czy państwie. Z innych dostojników trzeba wymienić wielkiego marszałka, który pod nieobecność wielkiego mistrza dowodził wojskiem normalnie zaś prowadził tabory, wielkiego komtura, wielkiego szpitalnika, podskarbiego oraz szafarza. Komturowie zarządzali okręgami i prowadzili ich oddziały wojskowe. Początkowo granice komturii wyznaczano tak, że każdy z nich miał dostęp do Bałtyku, ale ten system w miarę rozrostu państwa zakonnego nie dał się utrzymać. Zakon dzielił się na trzy grupy : rycerzy, księży i braci służebnych. Tylko pierwsza miała znaczenie. Księży było mało i nie grali oni żadnej ważnej roli politycznej, istnieli również półbracia.

Stan skarbu zakonnego był tajemnicą, a pieczęć spoczywała w skrzyni o trzech zamkach. Klucze do nich miał wielki mistrz i dwaj inni dostojnicy.

W kwietniu 1320r. rozpoczął się w Inowrocławiu proces o zwrot Pomorza. Dyplomacja polska już od kilku lat krzątała się koło tego, zręcznie szykując wobec papieża argumenty, że zabór Pomorza umniejsza wpływy skarbu rzymskiego, ponieważ Zakon nie płaci świętopietrza. Sąd, którego skład wyznaczył papież, przesłuchał dwudziesto pięciu świadków. Pod koniec przewodniczył trybunałowi arcybiskup Janisław. Wyrok - wydany w lutym 1321r.- nakazywał Krzyżakom zwrot Pomorza oraz wypłacenie 30 000 grzywien odszkodowania . Zakon nie wykonał go lecz pomimo to wynik dochodzenia był dużym sukcesem Polski na arenie międzynarodowej i bardzo ważnym wydarzeniem w stosunkach wewnętrznych.

W tym samym roku Krzyżacy odnieśli poważną korzyść. Oto nie chcący uznać władzy Łokietka książę płocki Wańko zawarł z nimi przymierze, do którego przystąpili dwaj jego bracia Ziemowit i Trojden.

Krzyżacy około roku 1329 zaczęli szykować wyprawę przeciwko Litwie, ale Łokietek wiernie dochował Giedyminowi przyjaźni i przyszedł mu z pomocą z sześcio tysięczną armią uderzył na ziemię chełmińską. Co spowodowało że armia Zakonu zwróciła się przeciwko mu i zajęła Dobrzyń.

Walki te były chrztem bojowym dziewiętnastoletniego królewicza Kazimierza. 26 maja 1331r. Władysław Łokietek uczynił go namiestnikiem Wielkopolski i Kujaw, odwołując jednocześnie ówczesnego starostę Wincentego z Szamotuł. Dwa miesiące później Kazimierz omal nie stracił przez to życia. Wojsko krzyżackie wdarło się wtedy aż do Wielkopolski, a Wincenty z Szamotuł doniósł jego wodzom że młody królewicz przebywa w Pyzdrach. 27 lipca oddziały nieprzyjaciela zaatakowały miasto, ale Kazimierz zdążył uciec.

Sprzymierzone armie Jan Luksemburczyka, który przyrzekł Krzyżakom pomoc, i armia Zakonu miały się spotkać 21 września pod Kaliszem. Komtur chełmiński Otto von Luterborg przybył na czas. Przeszedłszy Wisłę 12 września, w przeciągu dziewięciu dni zdążyli spalić szesnaście kościołów oraz Sieradz, Uniejów, Łęczycę, Spicymierz, Wartę i Szadek.

Trzy dni daremnie oblegali Krzyżacy Kalisz i nie doczekawszy się króla czech, napieranii przez Łokietka, rozpoczęli odwrót. Król otrzymał pod Kaliszem znaczne posiłki, które przyprowadził Wincenty z Szamotuł. Ofiarami Krzyżackiego odwroty padły Ilmie, Stawisz, Żychlin i Konin.

27 września o świcie aria krzyżacka rozdzieliła się w Radziejowie. Główne siły poszły przodem, silną strażą tylną przewodził wielki marszałek. Kilka kilometrów za Radziejowem pod wsią Płowcami wśród wielkiej mgły oddziały Łokietka uderzyły na oddziały zakonu, król otoczył Krzyżaków i pokonał. Po południu główne siły krzyżackie zawróciły powiadomione o walce, jednak z nimi też poradzili sobie Polacy. Te krótkie starcie było dokońca nierozstrzygnięte ponieważ król cofnął się chcąc zaatakować o świcie, lecz Krzyżacy uciekli zostawiając poległych na polu bitwy. Następnego dnia byli już w Toruniu. Zachód Europy uważał że zwyciężyli tam Krzyżacy. Według tej wersji Łokietek pokonał straż tylną wojsk zakonnych, ale kiedy nadciągnął komtur chełmiński Otto von Luterborg chorągwie królewskie uciekły w popłochu. Pierwszy miał uciec z pola królewicz Kazimierz. Poglądy te szerzyli krzyżacy jednak kto po zwycięskiej bitwie wycofuje się z terytorium wroga.

W następnym roku Krzyżacy osiągnęli to w czym przeszkodziły im Płowce i Niemcza. Zdobyli całe Kujawy, łamiąc opór rycerstwa wielkopolskiego, dowodzonego przez Wincenty z Szamotuł. Łokietek z synem ruszyli na odsiecz, lecz Krzyżacy ( przez zdrajców ) zstąpili drogę nad Drwęcą.

Legat papieski Piotr z Alwerni wystąpił z pośrednictwem pokojowym i zawarto rozejm. Kujawy i ziemia chełmińska pozostały w rękach Zakonu. Rozejm ten obowiązywał do Zielonych Świąt 1333r. Władysław Łokietek nie dożył jednak tego terminu zmarł 2 marca na Wawelu. W dniu koronacji Kazimierz podpisał układ z krzyżakami, mocą którego zbliżający się termin Zielonych Świąt 1333r. został przesunięty o dwanaście miesięcy.

Na Węgrzech zawarto pierwszy z układów mających zapewnić Polsce pokój. A mianowicie w listopadzie 1335r w Wyszehradzie zebrali się Kazimierz, król Czech i Węgier, liczni książęta śląscy, biskupi i trzej komturowie krzyżaccy jako posłowie Zakonu. 19 listopada podpisano pokój. Na mocy którego Jan Luksemburski za cenę dwudziestu tysięcy kóp groszy praskich zrzekał się wszelkich roszczeń do tytułu króla Polskiego. Natomiast co do sprawy polsko-krzyżackiej królowie Czech i Węgier ( proszeni jako rozjemcy ) uznali że Zakon powinien zwrócić Polsce Kujawy i Dobrzyń, ale zatrzymać Pomorze jako "wiekuistą jałmużnę" króla Polski. Orzeczenie to miał zatwierdzić jeszcze Papież

Papież, Benedykt XII, nie uznał wyroku wyszehradzkiego. Skłonił go do tego przychylny Polsce i skrzętnie obliczający świętopietrze nuncjusz, Galhard de Chartres. Kazimierz obiecywał papieżowi połowę sumy należnej od Zakonu jako odszkodowanie. Gorliwie zabiegał też o poparcie Węgier, oficjalnie już przyrzekając ich królom następstwo po sobie. 4 maja 1338r papież nakazał rozpoczęcie procesu od początku, ale ton bulli z góry przesądzał wynik na korzyść Polski. Nuncjusze mieli rzucić na Zakon klątwę i rozpatrzyć jego zbrodnie.

27 października nuncjusze Galhard de Chartres oraz piotr syn Gerwazego wyznaczyli termin rozprawy, miała on odbyć się na terenie neutralnym, w Mazowszu mieście Warszawie. 4 lutego 1339r. rozpoczęto proces. Sąd zebrał się w domu wójta Warszawy, Bartłomieja. Krzyżacy przysłali posłów, którzy wnieśli protest, zapowiedzieli apelację do papieża i natychmiast wyjechali. Postępowanie dowodowe trwało długo. Przesłuchano stu dwudziestu sześciu świadków, pochodzących ze wszystkich stanów i ziem polskich, starannie spisano ich zeznania. 15 września 1339r. papiescy sędziowie wydali i obwieścili wyrok:

Ponieważ wiadomo nam z poprzedniego wywody sprawy, dokładnie i pilnie przedstawionego [.] że brat Teodoryk z Altenburga, a teraz mistrz Zakonu Teutońskiego Szpitala św. Maryi [.] jako też bracia rzeczonego zakonu [.] z potężnym wojskiem, po nieprzyjacielsku, z rozwiniętymi chorągwiami, Boga się nie bojąc, a słuchając podszeptów szatana, królestwo polskie najechali, kościoły [.] ogniem zniszczyli, a pozbierawszy z nich poprzednio księgi, kielichy, klejnoty i inne rzeczonych kościołów ozdoby, wraz z ołtarzami, relikwiami i obrazami świętych popalili ze szczętem: przeto my rzeczonych braci mocą udzielonej nam do tej sprawy od Stolicy Apostolskiej władzy, ogłaszamy niniejszym pismem za wyklętych [.]

Za czym skazujemy ich na zwrócenie rzeczonemu królowi polskiemu w całości i zupełności pomienionych ziem: pomorskiej, kujawskiej, brzeskiej, dobrzyńskiej i michałowskej, jako też korzyści i dochodów z nich pobieranych. Rzeczy zabranych spalonych i zatraconych; niemniej nagrodzenie szkód zrządzonych w dobrach nieruchomych, według rzetelnej ich wartości [.] Na koniec skazujemy ich na zapłacenie wydatków w rzeczonej sprawie albo z jej przyczyny przez Króla Jego Miłość Polskiego bądź jego zastępcę poniesionych [.] Działo się w Warszawie, w diecezji poznańskiej, w kościele Św. Jana Chrzciciela, roku od Narodzenia Pańskiego tysięcznego trzechsetnego trzydziestego dziewiątego [.] rządów papieskich naszego Ojca świętego i Pana, z Bożej miłości papieża Benedykta XII, roku piątego, dnia piętnastego miesiąca września, około godziny wieczornej

Wyroku nie słuchał żaden z przedstawicieli Zakonu, który natychmiast apelował do papieża. Dwa lato później Benedykt XII nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy, uznając tym razem, że Polsce należą się tyko Kujawy i Dobrzyń oraz odszkodowanie.

8 lipca 1343r. w Kaliszu rozpoczęły się pertraktacje między Zakonem a Polską. Postanowiono że Polska dostanie Kujawy i ziemię Dobrzyńską, Zakon wypłaci zaś znaczne odszkodowanie i zatrzyma Pomorze jako jałmużnę króla polskiego. Jednak Kazimierz Wielki nigdy nie przestał używać tytułu dziedzica tej ziemi i jej nazwę kazał ryć na wszystkich swoich pieczęciach. Układ ten zatwierdzić mieli przedstawiciele rycerstwa małopolskiego, wielkopolskiego i kujawskiego. Król zażądał również żeby to uczyniły główne miasta Polski Kraków, Poznań, Kalisz, Inowrocław, Brześć, sącz i Sandomierz. Posłowie królewscy wraz z komturami krzyżackimi objechali kraj, zbierając podpisy.

23 lipca 1343r. na łące pod wsią Wierzblinem, koło Inowrocławia, król polski, Kazimierz, i wielki mistrz Zakonu, Ludolf Koenig von Weizan, wręczyli sobie nawzajem dokumenty obdarzyli się pocałunkiem pokoju. Krzyżacy nigdy przyrzeczonego odszkodowania nie wypłacili.

W czerwcu posłowie krzyżaccy, na spotkaniu w Obornikach umyślnie wobec rycerstwa koronnego naciskali Jagiełłę ,mówiąc, że to Litwa ( szczególnie powstanie na Żmudzi które popierał Witold ) psuje pokój. W lipcu poselstwo koronne, z arcybiskupem gnieźnieńskimi Mikołajem Kurowski jako przewodniczącym pojechało do Malborka. Podczas spotkania w Malborku arcybiskup gnieźnieński wykonał pewną ścisłą instrukcję Jagiełły i powiedział:

Przestań straszyć nas, mistrzu, wojną litewską: jeśli ty bowiem wybierzesz się na Litwę, bądź pewien że król nasz Prusy zbrojnie nawiedzi. Nieprzyjaciół Litwy my za swoich uważamy wrogów; na ciebie więc zwrócimy oręż, jeżeli Litwę zaczepisz.

Nato mistrz krzyżacki Ulryk von Jungingen odpowiedział:

Dziękuję ci, ojcze przenajwielebniejszy, że nie utaiłeś przede mną zamiarów twego króla. Ja, twoją mową objaśniony i upewniony, raczej na głowę samą niż na członki cios mój wymierzę; ziemię osiadłą niż pustą, miasta i włości raczej niż lasy nawiedzić wolę; wojnę zamierzoną przeciwko Litwie na królestwo polski obrócę

6 sierpnia 1409r. obwieszczono w Malborku wojnę. 14 sierpnia Władysław Jagiełło otrzymał w Nowym Korczynie akt jej wypowiedzenia. Dwa dni później chorągwie Zakonu wtargnęły do Polski. Skończył się okres pokoju, trwający od siedemdziesięciu siedmiu lat. Wojna mająca się wznowić w Zielone Święta 1333r. przyszła dopiero teraz.

Podczas tego ataku nieprzygotowana polska straciła Dobrzyń, Złotoryję, Bobrowniki i inne zamki, mieszczanie niemieccy zdradą wydali Bydgoszcz.

6 października Jagiełło, zdobył po energicznym prowadzonym oblężeniu, zdobył Bydgoszcz. Dwa dni późnij zawarł rozejm. Rok 1409 nie przyniósł rozstrzygnięcia.

W Zimie rozpoczęły się przygotowania do wyprawy. Jeszcze przed jej rozpoczęciem Władysław Jagiełło z Opatowa pisma do całej chrześcijańskiej Europy niemniejszej treści:

To tylko jedno ich życzenie - mowa tam o "panach pruskich" - aby mogli kraje cudze jakimkolwiek bądź sposobem posiadać. Skąd zaiste wynosimy, że jeśli tak przewrotnie z innymi książętami jak z nami postępować będą, trudno, aby się kto przy nich utrzymał. Nie ma wątpliwości, że kiedyś, jeśli Bóg opatrzony nie ukróci, wszystkie państwa i królestwa przed ich przemocą uklękną [.] Bowiem bezkarność ich nie dopuszcza, aby wola szła za rozumem, ale wymaga, przeciwnie, iżby rozum podlegał woli.

Ta propaganda królewska rozesłana do całej zachodniej Europy i do Anglii poskutkowała. Zakon dostał mniej pomocy, niż było dawniej, podczas wypraw przeciwko Litwie. Jednak przeciągnął on na swoją stronę Pomorze zachodnie. Oddziaływał na nie głównie pieniędzmi jak i namowami.

Przez cała zimę mistrz Jarosław w największej tajemnicy pracował w Kozienicach nad budową mostu pontonowego. Przez osiem dni trwały w Białowieskiej puszczy i w innych puszczach wielkie łowy, a zasolone mięso płynęło Narwią i Wisłą do Płocka.

Po spławionym pod Czerwińskiem i doskonale zabezpieczonym po obu stronach moście mistrza Jarosława armia koronna przeszła na prawy brzeg Wisły i połączyła się z wojskiem Witolda. Przeprawa odbyła się w ścieśnionych szykach i wielkim porządku. Most popłynął potem do Płocka, gdzie czekał na następną okazję.

12 lipca, już na terytorium Zakonu, posłowie węgierscy wręczyli Jagielle akt wypowiedzenie wojny przez Zygmunta Luksemburczyka. Utajniono to przed rycerstwem. Tylko ośmioosobowa rada wojenna wiedział o tym.

15 lipca rano, po odbyciu dziesięciokilometrowego marszu, chorągwie królewski zetknęły się z nieprzyjacielem na polach koło wsi Stębarku, Łodwigowa i Grunwaldu. Krzyżacy przybyli tam zapewne już w dzień wcześniej i zdążyli przygotować sobie plac bojowy.

Bitwą dowodził Władysław Jagiełło z wzgórza, skąd było dobrze widać całe pole bitwy, i przez gońców słał rozkazy.

Siły obu stron: wielki mistrz Krzyżacki miał dwadzieścia tysięcy konnych i jedenaście tysięcy pieszych rycerzy, liczonych wraz z czeladzią. Jagiełło przyprowadził razem około trzydziestu dziewięciu tysięcy wojowników, do których należy jeszcze dodać tysiąc lub dwa Tatarów, dowodzonych przez Dżelal-Eddina, syna Tochtamysza. Skład polsko-litewskiej armii był urozmaicony zarówno pod względem narodowości, jak i uzbrojenia. Ciężkiej jazdy konnej było, razem z najemnikami, osiemnaście tysięcy i ona stanowiła główną siłę uderzeniową. Lżej zbrojnej kawalerii litewsko-ruskiej było jedenaście tysięcy. Polska piechota liczyła cztery, litewska do sześciu tysięcy. Na wiadomość o wojnie wszyscy polscy rycerze bawiący za granicą, wśród nich słynny Zawisza Czarny, przyjechali do kraju i wzięli udział w bitwie. W zakresie broni Krzyżacy mieli przewagę.

Pod Grunwaldem poległo dwunastu najwybitniejszych polskich rycerz i prawie całą chorągiew smoleńską. Natomiast Zakon stracił większość wojska i całe swoje dowództwo będące również kierownictwem politycznym (ocalał tylko wielki szpitalnik, Werner von Tettingen, ale załamał się psychicznie i zbiegł aż do Elbląga). Niedobitki Krzyżaków poddały się lub uciekły ogarnięte paniką. Chorągwie królewskie łapały ich jeszcze przed nocą. 16 lipca odnaleziono zwłoki Ulryka von Jungingen'a. Jagiełło kazał je obmyć, okryć purpurą, włożyć na czterokonny wóz i wraz z ciałami innych dostojników, a więc arcykomtura i wielkiego marszałka, odesłać do Malborka.

18 lipca do Malborka przybył komtur ze Świecia, Henryk von Plauen, te sam, który w roku poprzednim wpadł na krótko w ręce polskie pod Bydgoszczą, a pod Grunwaldem go nie było. Następnego dnia - 19 lipca - powitał on w zamku zwłoki Ulryka von Jungingen'a i kazał pochować je w kaplicy Świętej Anny.

Karawana wielkiego mistrza Krzyżaków zjawiła się sześć dni przed armią koronną, która zawitała w Malborku 25 lipca. Do tego czasu Henryk von Plauen zdążył zabrać żywność, powiększyć załogę, ściągnąć z Gdańska marynarz, spalił miasto i czekał na oblężenie.

Z Grunwaldu do Malborka jest około stu kilometrów. Po bitwie część rady wojennej żądała śpiesznego pochodu lub przynajmniej wydzielenia pewnej liczby chorągwi i puszczenia ich naprzód. Argumentowano to tym że skoro król "główny zamek opanuje, w chwili gdy świeży przestrach i groza włada umysłami Krzyżaków, wnet i inne poddadzą się zamki i wojna skończy się spokojnie, bez walki". Przeważyło jednak zdanie króla i większości rady, postanowiono pozostać obok pobojowiska przez trzy dni. Decyzję tę ogłoszono wojsku w nocy z 15 na 16 lipca, czyli zaraz po bitwie.

Jagiełło nie dotrzymał jednak terminu i ruszył do Malborka 17 lipca i szedł tam przez dni dziewięć, więc dziennie wojsko polskie pokonywało tyle ile przeszło 15 lipca rano. Do pośpiech Jagiełłę powinna skłonić groźba ataku od południa Zygmunta Luksemburczyka.

25 lipca, zaraz po przybyciu do Malborka, dwaj polscy rycerze, Jakub z Kobylan i Dobiesław z Oleśnicy, uderzyli wraz ze swymi pocztami i wdarli się do Malborka od strony Nogatu. Nie padł jednak rozkaz wsparcia ich i okazja do zdobycia podzamcza przepadła.

Wkrótce po rozpoczęciu oblężenia Henryk von Plauen zaproponował pokój, godząc się oddać Koronie Pomorze, ziemie chełmińską i michałowo. Panowie polscy zdecydowanie odrzucili te warunki żądając Malborka, czyli całkowitej kapitulacji. Król początkowo skłonny był zgodzić się na propozycję Komtura, a więc na ocalenie resztek państwa.

Na początku września marszałek inflancki Bern von Hevelmann przyprowadził do prus słabe posiłki. Wysłany mu naprzeciw Witold zawarł dwutygodniowy rozejm i pośredniczył w porozumieniu z królem. Hevelmann wraz z pięćdziesięcioma rycerzami został wpuszczony do Malborka. Miał on namówić Henryka von Plauen'a do zawarcia rozejmu w rzeczywistości był odwrotnie Bern von Hevelmann zachęcał Henryka von Plauen'a do wytrwania. Po tej wizycie komtur jeszcze bardziej przestał myśleć o ustępstwach.

Wkrótce książę Witold postanowił wrócić do Litwy. Powoływał się na biegunkę, trapiącą jego pułki nie przyzwyczajone do tak obfitego jadła, jakie mieli pod Malborkiem. Zażądał też sześciu chorągwi do osłonięcia odwrotu. Prośba jego został spełniona, lecz w rzeczywistości polskie chorągwie niebyły wcale potrzebne.

19 września:

Król, nie usłuchawszy zdrowych i zbawiennych rad rycerzy i obywateli pruskich zwinąć kazał obozy, porzucić oblężenie i z miejsca pełnego chwały, podobniejszy raczej do zwyciężonego niż do zwycięzcy, ruszył do Polski z powrotem.

Książe Mikołaj Trąba, jedyny oprócz Jagiełły i Witolda uczestnik rady w Brześciu, gdzie ułożono plan kampanii, zaklinał na wszystkich świętych żeby oblężenia nie zwijać. Trzy dni później Polacy jednym szturmem wzięli zamek w Radzeniu. 10 października, słabsi o połowę od Krzyżaków, pozbawieni artylerii, wygrali niezwykle zaciętą bitwę kawaleryjską pod Koronowem.

8 grudnia 1410r. Jagiełło spotkał się w Raciążu z wielkim mistrzem. Henryk von Plauen mógł już pozwolić na szczerość. Oto jego krótka wypowiedź:

Zdarzały ci, Miłościwy Królu, nieba i sam los przychylny po trzykroć najszczęśliwszą porę, w której mogłeś zamek malborski z łatwością zdobyć i kraje zakonu krzyżackiego na zawsze opanować, ale nie umiałeś ze sposobności korzystać. Najpierw kiedy poprzedniego mego Ulryka, i wszystkie jego wojska pokonałeś i zniosłeś prawie do szczętu, bo gdybyś był zaraz nazajutrz kilka chorągwi posłał pod zamek malborski, byłby ci się poddał niezawodnie, małą bowiem i nader słabą miał załogę. Drugi raz po wzięciu miasta Malborka, gdybyś niebawem uderzył na zamek, albowiem przez wyłom pomiędzy Wisłą a zamkiem zrobiony, którego w trwodze i zamieszaniu naprawić nie pospieszyliśmy, mogło wojsko twoje wedrzeć się do zamku. A trzeci raz [.] gdybyś tylko do dni piętnastu przedłużył oblężenie, tak bowiem byliśmy ścieśnieni niedostatkiem i głodem, że na wskutek lud strzegący zamku mieliśmy już tylko dwa barany i trzy połetki słoniny. Zabrakło przy tym i chleba i z tej przyczyny zaczęła biegunka. Zgoła nie mogliśmy już dłużej wytrzymać oblężenia, gdybyś ty przy nim chciał wytrwać.

Odpowiedź Jagiełły była zdecydowanie krótsza: "Nic nie może się stać bez woli Boga, który wszystkim opatrznie rządzi".

1 lutego na wyspie wiślanej pod Toruniem zawarto pokój na warunkach, takich że polska nie otrzymała zupełnie nić. Zakon zobowiązał się tylko wykupić jeńców, ale większą sumę można by było podobno uzyskać pertraktując z każdym z osobna. Te wykupienie nie było ustępstwem na rzecz Polski, lecz krojów Zachodu, z których pochodzili wzięci do niewoli rycerze. Wielki mistrz nie mógł pozostawić ich własnemu losowi.

Zwycięstwo Polski nie zostało w pełni wykorzystane. Polska mogła przecież odzyskać obszary ziem które wcześniej Krzyżacy wcześniej nam zabrali. Udokumentowuje to fragment z kroniki Jana Długosza:

Dziwić się zaiste potrzeba, że w tym układzie wiecznego przymierza ani król Władysław, ani Witold [.] ani nikt inny nie zwrócił na to uwagi, jaką królestwo polskie poniosło krzywdę przez oderwanie ziem, które wtedy mogły być odzyskane, i że ich nie bolała strata powiatów dawniej część królestwa stanowiących, a których w czasie oblężenia [.] sami Krzyżacy Polakom dostępowali. Jakoż Władysław, król polski, nie troskał się bynajmniej o odzyskanie krajów swego królestwa, to jest ziemi pomorskich, chełmińskiej i michałowskiej[.] Mniemał wraz z Aleksandrem, wielkim książenciem litewskim, że dosyć miał na tym, iż Litwa odzyskiwała swą całość, choć z krzywdą i uszczupleniem królestwa polskiego, które winien był na pierwszym mieć względzie. Lubo zaś panowie radcy czuli bardzo tak wielką królestwa stratę, nie śmieli jednak nic przeciw niej nie mówić, aby król i książęcia nie obrazili. A tak przez największą nie roztropność króla i książęcia, równie jak panów radnych, sławę owo i pamiętne pod Grunwaldem zwycięstwo na nic prawie, owszem, na sromotę wyszło, gdyż żadnej królestwu polskiemu nie przyniosło korzyści; Litwa tylko znakomite zebrała z niego polony.

Po śmierci Witolda mianował teraz Jagiełło najmłodszego ze swych braci, Świdrygiełłę. Łamiąc przy tym postanowienia unii horodelskiej, która wyraźnie mówiła o obowiązku szukania zgody Polaków. Jagiełło nikogo w królestwie polskim o zgodę nie pytał.

Polacy odpowiedzieli na to zajęciem Podola. Na zjeździe w Sandomierzu szczegółowo rozpatrzono postępowanie króla, które wszyscy członkowie rady ocenili ujemnie. Pertraktacje nie dały rezultatu tym bardziej że posłów polskich Świdrygiełło policzkował i więził. Utarczki na pograniczu w czerwcu 1431 roku przemieniły się w regularną wojnę. W tym samym miesiącu Świdrygiełło zawarł sojusz zaczepno-odporny z Krzyżakami.

Wojsko koronne dość łatwo posuwało się na wschód, Łucka jednak nie zdobyło. W końcu sierpnia zawarto rozejm. Nieco wcześniej silna armia krzyżacka uderzyła na Polskę, okropnie niszcząc Dobrzyń, Nieszawę, Inowrocław. Ogółem ofiarami najazdu padło dwadzieścia cztery miasta i około tysiąca wsi.

W 1433 roku królestwo wzięło odwet na krzyżakach. Armia polska wspomagana przez czeskich husytów wkroczyła do Nowej Marchii oraz Prus i doszła aż do morza, pustosząc kraj bardzo bezwzględnie. Jan Długosz komentuje to tak:

Piękny to był i wesoły dzień dla rycerstwa polskiego, które[.] dotarło zwycięsko i bez szkody aż do morskiego oceanu. Za czym wielu Polaków pasowano wtedy na rycerzy[.] Wielu zaś s pomiędzy Czechów nalewało wodę morską we flaszki i zanosiło ją potem do swoich, na pamiątkę tak dalekiej wyprawy.

Wspólna polsko-czeska wyprawa nad Bałtyk przyniosła olbrzymie zyski, nie terytorialne, lecz polityczne, i to osiągnięte drogą pośrednią. Poddani Zakonu, stany pruski, zmusiły Malbork do zawarcia pokoju i do przestrzegania go. Pokuj podpisano 31 grudnia 1435 roku w Brześciu Kujawskim. Jego warunki były dla nas bardzo pomyślne. Polska znowu otrzymała tylko Nieszawę ale Zakon wyrzekł się związku z papieżem, soborem i cesarzem. A jeszcze jeżeli Malbork złamałby te warunki poddani mieli prawo wypowiedzenia mu posłuszeństwa.

W styczniu 1454 roku do Sandomierza przybyli wysłannicy Związku pruskiego proszący o pomoc. Kazimierz odroczył decyzję, zażądał przybycia wielkiego poselstwa, które pojawiło się w Krakowie w lutym.

Od czasu pokoju wieczystego z Polską Krzyżacy znajdowali się pod kontrolą własnych poddanych, a wielcy mistrzowie dążyli do zamiany tego położenia. Konrad von Erlichshausen starał się rozbić Związek Pruski od wewnątrz, poróżniając ziemian z mieszczanami. Jego bratanek i następca, Ludwik, poczynał sobie o wiele ostrzej, zabiegając o pomoc papieża i cesarza. Za pośrednictwem Rzymu usiłował narzucić metropoliom gnieźnieńskim i biskupom polskim przysięgę, że nie będą popierali Związku. W 1450 roku legat Ludwik de Silves uznał związkowców z wyklętych, a trzy lata później cesarz, Ferdynand III, orzekł całkowite skasowanie organizacji oraz skazał na śmierć trzystu jej uczestników. Tak więc wbrew postanowieniom pokoju wieczystego Krzyżacy znowu sięgali po pomoc Zachodu i znajdowali ją łatwo.

Związkowcy nie uznali postanowienia cesarskiego i odwołali się o pomoc do Polski, z którą już od 1452 roku utrzymywali ścisłą styczność. W lipcu 1454 roku Polska opowiedział się za Związkiem.

Zanim monarcha polski ogłosił swoją decyzję, 4 lutego 1454 roku rozpoczęło się w całych Prusach powstanie, było ono tak silne że Krzyżacy utrzymywali się tylko w Malborku, Sztumie i Chojnicach. Wszystkie inne miasta zostały uwolnione od przez powstańców od Krzyżaków. W Gdańsku, Elblągu, Toruniu oraz Królewcu zamki Krzyżackie zostały zrównane z ziemią. Po niezwykle potężnej fortecy gdańskiej zostały tylko fundamenty. Dokonali tego mieszkańcy którzy dobrowolnie chcieli się oddać pod opiekę króla polskiego, ale ośrodek władzy miejscowej na wszelki wypadek postanowili zburzyć.

Wiosną 1454 roku zapowiadała niebywały i ostateczny triumf. W maju na rynku miasta Torunia Kazimierz przyjmował hołd swoich nowych poddanych. Zakończenie uroczystości odbyło się w kościele Św. Jana. To samo nastąpiło potem w Elblągu. Królewiec też pragnął powitać u siebie Jagielończyka, jednak okazało się to niemożliwe i oddali najwyższe honory kanclerzowi janowi z Koniecpola.

W lipcu do Torunia przybyli wysłannicy papieża i sejmu Rzeszy Niemieckiej z żądaniem oddania Prus Zakonowi i obrócenia wojsk polskich przeciwko Turkom. Otrzymali oni jednak odpowiedź odraczającą decyzję. Królowi i radzie zależało na czasie, ponieważ z Niemiec nadchodziły wieści o werbunku wojsk najemnych na pomoc Krzyżakom.

Wojska królewskie zdobyły Sztum, bronił się już tylko Malbork i Chojnice. We wrześniu, zostawiając oblężony Malbork, król ruszył pod Chojnice, przez które wiodła droga z Niemiec do Prus. Szło z nim pospolite ruszenie z wielkopolski i kujaw. Niedaleko od Chojnic, w obozie pod wsią Cerekwicą 15 września 1454 roku szlachta wysunęła żądania, bez których spełnienia nie chciała iść dalej. Król nie chcąc się ociągać musiał przyjąć warunki szlachty. Trzy dni później pod Chojnicami Polacy ponieśli klęskę z oddziałami nadchodzącymi z Niemiec. Przyczyną tego było to że Kazimierz nie umiał dowodzić wojskami i wyznaczył aż czterech wojewodów or równoznacznym znaczeniu.

W wiosnę 1454 roku Kazimierzowi poddało się aż pięćdziesiąt sześć miast, ale do końca następnego roku zostało mu ich tylko trzydzieści trzy. 25 marca 1455 roku Krzyżacy wzniecili bunt w Królewcu i opanowali to miasto.

8 czerwca 1457 roku Kazimierz Jagielończyk uroczyście wjechał do Malborka. Osiągnął to jednak bez zwycięstwa i złamania sił wroga. Ogromnym wysiłkiem Korony oraz przy pomocy Gdańska i Torunia zabrał stu dziewięćdziesięciu tysięcy florenów, którymi zapłacił zaległy żołd najemnikom Krzyżackim przejmując z ich rąk twierdzę. W dwa miesiące później mieszczanie malborscy wydali swe miasto Krzyżakom, w ręku polskim został tylko sam zamek. Miasto odzyskano dopiero w 1460 roku.

17 września 1462 roku Polska, pod dowództwem Piotra Dunina, pobiła przeważające siły krzyżackie pod Świecienem, co zdecydowanie przechyliło szalę zwycięstwa na stronę polski. 14 września i w nocy na 15 września 1463 roku w bitwie okrętów na Zalewie Wiślanym Polska opanowała wszystkie jednostki Krzyżackie i pozbawiła Zakon floty. Piotr Dunin następnie zdobywał lub zmuszał do kapitulacji twierdze Krzyżackie. W 1466 roku padły Chojnice. To zmusiło zakon do zawarcia pokoju.

Pertraktacje pokojowe prowadzono w Toruniu. 19 października zawarto układ, wbrew prośbom niektórych członków rady królewskiej, którzy chcieli zająć Królewiec i całkowicie rozgromić państwo krzyżackie. Pokuj toruński zwracał Polsce Pomorze Gdańskie, ziemie chełmińską i michałowską, oddawał jej Malbork i Elbląg. Biskupstwo warmińskie ze stolicą w Lidzbarku również przechodziło pod jej berło, lecz jako księstwo rządzone przez swego ordynariusza. Reszta państwa zakonnego stawała się jej lennem. Wielcy mistrzowie przenosili rezydencję do Królewca, a każdy z nich musiał najpóźniej po sześciu miesiącach od wyboru złożyć hołd królowi, wchodził on również w skład rady koronnej, gdzie miał być uważany za najważniejszego ze świeckich dostojników. Bez zezwolenia Polski nie wolno było Krzyżakom prowadzić wojen przeciwko katolikom.

Mistrzowie Krzyżaccy dążyli do obalenia postanowień pokoju toruńskiego, to właśnie stało się przyczyną wybuchu wojny w 1519 roku. Bitwy pomiędzy polską a krzyżakami były prowadzone ze zmiennym szczęściem dopiero sprowadzenie z Krakowa ciężkie działa burzące pozwoliły na zdobycie szeregu twierdz. 30 kwietnia 1520 roku Polacy pod dowództwem Mikołaj Firleja oblegli Królewiec i wezwali załogę do kapitulacji

W spór polsko-krzyżacki wdali się pośrednicy, legaci papiescy, książęta Rzeszy Niemieckiej oraz król węgierski i czeski. Zygmunt stary zgodził się na rozejm. W czerwcu Albrecht, ówczesny mistrz krzyżacki, zjawił się na rozmowy w Toruniu i postępował tak jakby trzymał króla w niewoli. Kiedy zaś dowiedział się o tym, że z Danii nadeszły posiłki, zerwał pertraktacje i wyjechał.

Od zachodu w kierunku Wałcza i Gdańska ciągnęła silna armia najemników niemieckich, Mikołaj Firlej otrzymał rozkaz odejścia spod Królewca. Landsknechci doszli aż do Wisły, zdobywając Chojnice i Tczew, ale zagrożeni przez silny korpus jazdy Firleja cofnęli się. W listopadzie Firlej odebrał Chojnice.

Wielki mistrz Albrecht Hohenzollern nie cofał się. Król Zygmunt poprosił cesarza Karola V o pośrednictwo pokojowe. 5 kwietnia 1521 roku zawarto w Toruniu rozejm cztery lata. Przed wygaśnięciem tego terminu cesarz i król węgierski mieli rozstrzygnąć, czy mistrz krzyżacki jest zobowiązany składać hołd.

Sejm piotrkowski uchwalił: "Nie zawierać ani pokoju, ani rozejmu z Zakonem, lecz usunąć go z tych ziem." Zakończył obrady 24 lutego 1525 roku, a 10 kwietnia Albrecht Hohenzollern złożył w Krakowie na Rynku hołd Zygmuntowi Staremu jako świecki książę Prus.

Okres kontaktów miedzy Polską a Krzyżakami był jednym z najburzliwszych w dziejach Polski. Były to czasy zażyłych konfliktów wojennych, które był prowadzone ze zmiennym szczęściem. Jednak ostatecznie Polska okazała się znacznie silniejsza od Zakonu Krzyżackiego który nieraz był w poważnych tarapatach. Ten czas pokazał też że Polska nie zawsze potrafiła wykorzystać swoją przewagę nad swoim przeciwnikiem. Dobrym przykładem jest tu wojna między 1409 a 1411 rokiem. Polacy po wygraniu bitwy pod Grunwaldem nie poszli od razu do Malborka żeby go zająć odczekali trzy dni i dopiero ruszyli. Dało to możliwość zebrania zapasów przez Krzyżaków potrzebnych do obrony zamku. Nie szli oni też zbyt szybko a gdy już dotarli do Malborka nie dając posiłków Jakubowi z Kobyla i Dobiesławowi z Oleśnicy zmarnowali szansę na zdobycie grodu siłą. Niecierpliwy Jagiełło miał też następną szansę gdyż gdyby poczekał jeszcze kilka dni mógłby zdobyć Malbork gdyż. Mieście zabrakło już zapasów. Następnym przykładem jest to że Polacy podczas wojny trzynastoletniej mogli zdobyć też Królewiec i całkowicie pokonać Zakon Krzyżacki.

Polacy podczas tego okresu ponieśli ogromne straty pieniężne, gospodarcze a także moralne. Stratami pieniężnymi możemy nazwać koszty wszystkich wojen odbudowy zamków i zapłaty żołdów dla rycerzy. Stratami gospodarczymi możemy nazwać to że Krzyżacy zabrali Polsce Pomoże gdańskie co przyczyniło się do osłabienia i tak już zachwianą przez rozbicie dzielnicowe. Stratami moralnymi można nazwać to że Polacy zostali nieraz oczerniali przez Krzyżaków przykładem może być tu bitwa pod Płowcami w 1331 roku.

Podobne prace

Do góry